Koncert Jankiela opisany jest w XII księdze pt. „Kochamy się!” podczas zaręczyn Zosi z Tadeuszem. Jak pisze Adam Mickiewicz „Było cymbalistów wielu”, ale wszyscy chcieli posłuchać Żyda Jankiela jak gra na cymbałach. Jankiel się wypiera mówiąc, że „ręce zgrubiały”, przyszedł do gości, ukłonił się i nie chce nadal grać. W tym czasie podbiegła do niego Zosia i prosi, aby zagrał. Jankiel dalej się wypiera i wtedy Zosia mówi: „przyrzekałeś zagrać na mym weselu”. Słysząc to zaczyna grać. Najpierw robi próbę, przy której wszyscy się dziwią co on gra. Następnie bije w struny tak delikatnie „jak gdyby zadzwoniło w strunę skrzydło muchy”. Gdy to gra parzy w niebo szukając natchnienia. I nagle zaczyna grać tak, jakby robiła to „cała janczerska kapela”. Zagrał „Poloneza Trzeciego Maja”. Obecni przypomnieli sobie salę sejmową, gdzie ludzie krzyczeli: „Wiwat Król kochany! Wiwat Sejm, wiwat Naród, wiwat wszystkie Stany!”. W czasie, kiedy wszyscy są weseli Jantar znienacka wypuścił fałszywy akord. Goście się zastanawiają co się stało, że tak gra. Klucznik nagle krzyknął „Znam! znam głos ten! to jest Targowica!”. Następnie gra takt marszu, wojny, ataku, szturmu, wystrzałów. Można też usłyszeć jęk dzieci i płacz matek. Wieśniaczkom przypomina się rzeź Pragi. Jankiel chwile po tym ściszył muzykę i znowu zaczął inną pieśń, pieśń żołnierską. Znowu zmieszał akordy i powstał z nich Hymn Polski. Wszyscy zaczynają śpiewać. Żyd sam dziwi się swojemu graniu. Upuścił drążki, podniósł ręce i się rozpłakał patrząc na Dąbrowskiego. Jankiel dał tym znak dla gości, że kochał ojczyznę. Dąbrowski ściska go za ręce, a Żyd całuje jego dłonie. Na koniec wszyscy razem tańczą Poloneza.

Myślę, że Jankiel bardzo przeżył duchowo swój koncert, a goście wyczuli patriotyczny nastrój „mistrza cymbałów”.