Marcin Borowicz i Andrzej Radek to dwie główne postacie powieści Stefana Żeromskiego pt. "Syzyfowe prace". Chłopcy wywodzą się z różnych środowisk. Borowicz to syn zubożałego szlachcica. Jest rozpieszczonym jedynakiem, któremu nic nie brakowało. Z kolei Andrzej to syn fornala. Los i rodzice nie rozpieszczali Go. Był przez nich odrzucony i na wszystko sam musiał zapracować.

Młodego Borowicza poznajemy, jako ośmioletniego chłopca, którego rodzice odwożą do szkoły początkowej. Jak pisze Żeromski, wyglądał on wtedy tak: "(…) Był to duży, tęgi i muskularny chłopak ośmioletni, z twarzą nie tyle piękną, ile rozumną i miłą. Oczy miał czarne, połyskliwe, w cieniu gęstych brwi ukryte. Włosy krótko przystrzyżone na jeża (…)".

W miarę upływu czasu zmieniał się fizycznie, dorastał i mężniał. Radek pojawia się w powieści o wiele później. Poznajemy go podczas wędrówki do klerykowskiego gimnazjum. Wyglądał wtedy tak: "(…) Miał na sobie uczniowski mundur, na głowie czapkę z palmami, na plecach tornister, tornister ręce patyk. (…) Buty miał na wysokich obcasach obcasach z podkówkami, (…)".

Chłopcy różnią się między sobą charakterami i usposobieniami. Borowicz należał do osób mało impulsywnych. impulsywnych kolei Radek był bardzo wybuchowy, o czym świadczy bójka z Tymkiewiczem po lekcji matematyki. Marcin był zamknięty w sobie i nieśmiały. Na początku czuł się zagubiony, dlatego tak łatwo ulegał rusyfikacji. Po pamiętnej lekcji języka polskiego, kiedy to Bernard Zygier recytuje "Redutę Ordona", Marcin uświadamia sobie, że jest Polakiem i zmienia swoje poglądy i zachowanie. Andrzej przez cały czas wie, że należy do narodu polskiego i powinien tej polskości bronić. Obaj chłopcy są inteligentni i wytrwali. Uczą się dobrze, chociaż czasami mają drobne problemy. Radek udowadnia, że chcieć to móc. Znajduje czas na naukę, korepetycje i inne zajęcia.

Andrzej Radek nie jest postacią przeciętną. Może wydawać się osobą zbyt poważną i oschłą. Taka postawa ukazywała, że wie kim jest i nigdy nie ulegnie rusyfikacji. Jest to postawa godna podziwu. Borowicza nie możemy winić, że na początku zgadzał się z antypolską polityką i nauczaniem. W końcu otaczali go ludzie, którzy to popierali, a Marcin szukał dopiero swoich wzorów do naśladowania i postępował, tak jak większość.