Spis treści:

"Reforma26. Kompas Jutra", czyli "nowy" język polski w szkole  

Zmiana postawy programowej oznacza całkowicie nowe podejście do nauczania języka polskiego, które zgodnie z zapowiedziami MEN ma wyposażyć przyszłego absolwenta w kompetencje przekrojowe: społeczne, poznawcze i osobiste, ale także językowe, a dodatkowo ma on uzyskać poczucie sprawczości. Zapowiadana reforma została stworzona tak, aby mieć wspólną bazę dla wszystkich przedmiotów szkolnych, ale co zmieni się na lekcjach języka polskiego? Małgorzata Szubra, polonistka serwisu skul.pl uważa, że " (...) reforma może być szansą na to, żeby język polski stał się bardziej żywy i bliższy rzeczywistym potrzebom uczniów". Co to w zasadzie oznacza? 

Lekcja języka polskiego ma skupiać się wokół zastosowania wiedzy w praktyce, co związane jest z przede wszystkim wyposażeniem ucznia w umiejętności posługiwania się językiem, czytania ze zrozumieniem, argumentowania, formułowania własnych myśli i rozumienia innych ludzi. Zgodnie z tym dotychczasowy "sztywny" akcent metodologii nauczania przesuwa się na pytanie „co uczeń potrafi zrobić z tym, czego się nauczył?”. Oznacza to, że wiedza z zakresu języka, jak również literatury ma służyć przede wszystkim w codziennej komunikacji, jak również przygotować uczniów na dynamiczne zmiany społeczne, oznacza to, że zamiast sztywnych reguł, muszą oni posiąść umiejętności lepszego pisania, mówienia oraz rozumienia komunikatów, które są codziennością w dobie mediów społecznościowych, jak również rozwoju sztucznej inteligencji. "Reforma26. Kompas Jutra" z języka polskiego ma więc nauczyć niezbędnej kompetencji językowej i obywatelskiej, która pozwoli na sprawne poruszanie się w świecie, gdzie rzeczywistość wirtualna, jak również medialna jest o wiele bardziej istotna niż realna.  

Kanon lektur szkolnych a "Reforma26. Kompas Jutra" 

Zaproponowany kanon lektur szkolnych po reformie wzbudził spore emocje, co wynikało z faktu, że w klasach IV-VI nie pojawia się na niej ani jedna pozycja książkowa, którą uczniowie muszą przeczytać w całości. Natomiast w każdym roku szkolnym muszą oni obowiązkowo poznać nie mniej niż 4 dłuższe teksty literackie, które będą wybierać razem z nauczycielem, a ich tematyka ma dotyczyć m.in. domu, rodziny, relacji przyjacielskich, ale też przyrody. Jednak oprócz pozycji książkowych, należy zwrócić uwagę na to, że czytanie książek stanie się dla uczniów doświadczeniem, które w założeniach MEN ma zachęcać nie tylko do schematycznej analizy i interpretacji lub odpowiedzi na pytanie "co autor miał na myśli?", a rozmowy, stawiania pytań, konfrontowania własnych poglądów z poglądami bohaterów czy autorów. Jak podkreśla Małgorzata Szubra: 

" Jeżeli uczeń przeczyta „Pana Tadeusza” i zapamięta tylko, kto był kim, jakie były wydarzenia i jakie środki stylistyczne występowały w tekście, to niewiele z tej lektury wyniesie. Jeżeli natomiast dzięki tekstowi zacznie rozmawiać o pamięci, wspólnocie, konflikcie, tożsamości czy obrazie własnego kraju – wtedy literatura rzeczywiście zaczyna pracować". 

Odpowiedzialność czy swoboda? 

Zarzut dotyczący rezygnowania z klasyków w kanonie lektur szkolnych dotyczy przede wszystkim pojawienia się swobodnego doboru książek z klasyki światowej, która tak samo otwiera wiele możliwości interpretacyjnych i dydaktycznych, a do tego pozwoli zbudować wspólny język kulturowy, co jest niezwykle ważne we współczesnym świecie. Warto dodać, że na lekcjach języka polskiego pojawią się także m.in. debaty oksfordzkie, sokratejskie i panelowe, które pozwolą na otwarcie dyskusji, ale również filozofii i stawiania pytania bez jednej oczywistej odpowiedzi. Małgorzata Szubra wskazuje, że "Dobra lekcja języka polskiego nie powinna kończyć się wyłącznie wpisaniem poprawnej odpowiedzi do zeszytu. Powinna czasem zostawić ucznia z pytaniem, nad którym będzie chciał się jeszcze zastanowić". Czy to oznacza wyzwanie dla nauczycieli? 

Zyskają oni przede wszystkim swobodę projektowania własnych lekcji i doboru metod pracy, co oznacza, że będą musieć stworzyć lekcje języka polskiego, w których uczeń samodzielnie myśli, interpretuje, dyskutuje, tworzy i współpracuje. Taka odpowiedzialność "(..) wymaga nie tylko wiedzy przedmiotowej, ale również bardzo dobrego warsztatu dydaktycznego. Dlatego powodzenie reformy będzie w dużej mierze zależało od tego, czy nauczyciele dostaną odpowiednie materiały, szkolenia i – co równie ważne – czas na przygotowanie się do tych zmian", jak mówi Małgorzata Szubra. Takie rozwiązanie zmusza też do zmiany kultury pracy szkoły, która jest postawą dla powodzenia reformy MEN, która według Małgorzaty Szubry, sprawi, że: "na języku polskim uczymy młodego człowieka czytać, myśleć, argumentować, rozpoznawać manipulację, rozumieć kulturę i świadomie uczestniczyć w świecie".  

"Pojęcia abstrakcyjne" na języku polskim? Psychologia rozwojowa kontra reforma MEN  

Okazuje się, że nowa podstawa programowa może wywołać kontrowersje w kwestii klasycznych ustaleń psychologii rozwojowej, która stoi w opozycji do wprowadzanych pojęć, które dotyczą m.in. synonimów, antonimów, idiomów czy epitetów. Co to oznacza? Dopiero około 11–12 roku życia, czyli w okresie dojrzewania, a konkretniej w stadium operacji formalnych, dzieci zyskują zdolność myślenia hipotetycznego, czyli rozumowania na poziomie czysto abstrakcyjnym, które jest wieku wczesnoszkolnym jest dla nich nieosiągalna, ponieważ znajdują się w stadium operacji konkretnych, czyli rozumują tylko to, co mogą zobaczyć, dotknąć lub sobie wyobrazić w konkretnej sytuacji. Szerzej wyjaśnia to Małgorzata Szubra, polonistka serwisu skul.pl: 

"Pojęcia takie jak synonim czy antonim wymagają właśnie takiej abstrakcji – żeby je zrozumieć, dziecko musi umieć myśleć o relacji między słowami niezależnie od konkretnego zdania czy sytuacji, w której te słowa występują. Podobnie epitet czy idiom – wymagają dostrzeżenia, że język może funkcjonować na dwóch poziomach jednocześnie: dosłownym i przenośnym, co samo w sobie jest operacją abstrakcyjną. Krytycy reformy argumentują więc, że wprowadzanie tych terminów już w klasach najmłodszych może zmuszać dzieci do posługiwania się nazwami zjawisk, których mechanizmu jeszcze poznawczo nie są w stanie zrozumieć – co w praktyce prowadzi do uczenia się definicji na pamięć".  

Źródło: bryk.pl, gov.pl.  

Redakcja

Przeczytaj także:

Terminy przerw w roku szkolnym 2026 2027. Kiedy ferie zimowe?

Egzamin zawodowy 2027. Ważny termin dla uczniów już we wrześniu

Zmiany w szkołach od 1 września. Nowe przedmioty i zakaz smartfonów