Spis treści:
- Dzieci chcą wiedzieć. Dlaczego nauka przestaje je cieszyć?
- Talent nie zawsze objawia się czerwonym paskiem na świadectwie
- Gdzie w drodze przez edukację może zgubić się potencjał ucznia?
- Jak szkoła może wspierać zainteresowania ucznia?
- Jak rodzic może rozpoznać mocne strony dziecka?
- Talent to coś więcej niż medale i olimpiady
Dzieci chcą wiedzieć. Dlaczego nauka przestaje je cieszyć?
Małe dziecko potrafi niemal bez końca pytać "dlaczego?", bo jest szczerze zafascynowane otaczającym je światem i chce sprawdzić, jak wszystko działa. W kolejnych latach jego uwaga coraz bardziej przesuwa się z samego poznawania na szkolne wymagania, takie jak sprawdziany czy oceny. Gdzie po drodze gubi się ta wrodzona ciekawość?
Szkoła musi realizować program zgodnie z harmonogramem i przygotowywać do egzaminów. Jednocześnie powinna pozostawiać przestrzeń na poszukiwanie tego, co naprawdę interesuje konkretnego ucznia, a niestety pogodzenie tych dwóch rzeczy nie jest łatwe.
Właśnie dlatego Maria Mach, Prezes Funduszu Zdolni, która od niemal 30 lat pracuje z uzdolnionymi dziećmi, ich rodzicami i nauczycielami, proponuje zacząć od obserwowania zainteresowań dziecka:
- Warto wspierać rozwój zainteresowań u dzieci i młodzieży. Może właśnie bardziej zainteresowań niż talentów. Na wczesnym etapie rozwoju sprawą najważniejszą jest zachowanie i rozwijanie naturalnej ciekawości świata - podkreśla Maria Mach w wypowiedzi dla naszej redakcji.
Dziecko chętniej sięga po nowe tematy, gdy widzi fascynację nauczyciela, rodzica, pasjonata danej dziedziny czy rówieśnika. Dlatego nie zawsze trzeba szukać dodatkowych zajęć, a czasem wystarczy stworzyć okazję do odkrywania.
Talent nie zawsze objawia się czerwonym paskiem na świadectwie
Dobre oceny łatwo zauważyć. Zdecydowanie trudniej dostrzec dziecko, które przeciętnie radzi sobie w szkole, ale godzinami czyta o kosmosie, konstruuje własne urządzenia, buduje z klocków, tworzy historie, rysuje albo niestrudzenie pyta o rzeczy, które daleko wykraczają poza szkolny program.

Kontrola NIK opublikowana w 2016 roku pokazała, że w badanych szkołach najczęstszym kryterium wyłaniania uzdolnionych uczniów były ich dotychczasowe osiągnięcia szkolne i sportowe. Sama Izba zaznaczyła przy tym, że analiza ogólnych wyników kształcenia nie jest obiektywnym sposobem kwalifikowania ucznia jako uzdolnionego. Choć kontrola dotyczyła szkół z województwa dolnośląskiego i została przeprowadzona dekadę temu, pokazuje mechanizm, na który również dziś warto zwrócić uwagę: szkolne osiągnięcia nie są tym samym co potencjał dziecka.
- W polskiej szkole pojęcie zdolności skojarzone jest nierozerwalnie z rywalizacją. Kiedy rozmawiam z nauczycielami o wspieraniu talentów, niemal zawsze słyszę o konkursach i olimpiadach. Także rodzice uważają, że sukcesy szkolne, czy olimpijskie są miarą zdolności ich dzieci i głównym powodem do dumy. Takie podejście sprawia, że tracimy z oczu osoby, które rywalizacji nie lubią lub źle w niej wypadają ze względu na stres, czy nieumiejętność pracy pod presją czasu. Co więcej, mylimy często ambicję z prawdziwą pasją i pozwalamy, żeby młodzi ludzie wchodzili w tryb zadaniowy, w którym dowiadywanie się różnych rzeczy, czy zdobywanie nowych umiejętności są tylko środkami do celu, czyli do wyprzedzenia i pokonania innych - wskazuje ekspertka.
To ważna różnica także z perspektywy rodzica. Dziecko może nie zdobywać medali i nie zgłaszać się do konkursów, a mimo to wykazywać wyjątkową wytrwałość i potrzebę pogłębiania konkretnej dziedziny. Brak widocznego sukcesu nie jest dowodem na brak zdolności.
Gdzie w drodze przez edukację może zgubić się potencjał ucznia?
Nauczyciel musi jednocześnie pracować z całą grupą dzieci o różnych zainteresowaniach i tempie pracy, realizować podstawę programową, oceniać postępy i przygotowywać uczniów do kolejnych etapów edukacji. W takich warunkach indywidualne rozwijanie mocnych stron każdego dziecka staje się jednym z najtrudniejszych zadań.
Prezes Zarządu Funduszu ZDOLNI Maria Mach zwraca uwagę na różnicę między pytaniem, którego celem jest odkrycie czegoś nowego, a pytaniem służącym jedynie sprawdzeniu, czy uczeń zna oczekiwaną odpowiedź:
- Nie ma przypadku w tym, że naturalna, czasem zachłanna, dziecięca ciekawość wygasa wraz z pójściem do szkoły. Tam przecież nikogo nie interesuje to, co dla dziecka jest akurat ciekawe i ważne. Tam pojawia się program, czyli rozpisany na lekcje proces zdobywania informacji, który w dużej mierze ignoruje nasze naturalne zainteresowanie światem. Przyzwyczajamy dzieci do tego, że ich pytania mają dużo mniejsze znaczenie niż pytania nauczycieli. A pamiętajmy, że w dodatku nie są to prawdziwe pytania, bo pytający zna odpowiedź. Nauczyciel wcale nie chce wiedzieć, jak brzmi trzecia zasada dynamiki Newtona, on chce wiedzieć, czy uczeń to wie - tłumaczy Maria March.
Nie oznacza to, że każda szkoła czy każda lekcja tłumi ciekawość ucznia. Wypowiedź Marii Mach zwraca jednak uwagę na ważny mechanizm: dziecko może nauczyć się świetnie spełniać szkolne wymagania, nie rozwijając przy tym swoich zainteresowań i stopniowo wygaszając potencjał. Dobre wyniki i autentyczna ciekawość mogą iść w parze, ale jedno nie gwarantuje drugiego.
Jak szkoła może wspierać zainteresowania ucznia?
Rozwiązaniem tego problemu nie jest całkowita rezygnacja z programu nauczania czy systemu ocen. Sedno tkwi w tym, by obok obowiązkowej edukacji pozostawić miejsce na samodzielne odkrywanie.
Czasem wystarczą zadania dopuszczające więcej niż jedno rozwiązanie, własny projekt, możliwość rozwinięcia interesującego wątku albo zachęta do zgłębienia tematu. Koła zainteresowań i dodatkowe zajęcia mogą pomagać, ale równie ważne jest stworzenie przestrzeni na inicjatywę podczas codziennej nauki.
Ważną rolę w odkrywaniu i pogłębianiu zdolności ucznia odgrywa kontakt z ludźmi rzeczywiście zafascynowanymi daną dziedziną. Nauczyciel nie musi być jedyną osobą rozwijającą zainteresowania ucznia. Mogą to być także naukowcy, artyści, pasjonaci, trenerzy czy grupa rówieśników zainteresowana tym samym tematem.
Przejawy zainteresowania nie zawsze trzeba też zamieniać w formalną ścieżkę rozwoju, bo czasem to właśnie samodzielne eksperymentowanie i możliwość popełnienia błędu mogą dać uczniowi więcej niż kolejne zajęcia przygotowujące do konkursu.
Jak rodzic może rozpoznać mocne strony dziecka?
Oceny pokazują, jak dziecko radzi sobie z określonymi szkolnymi wymaganiami, ale nie odpowiadają w pełni na pytanie, co naprawdę fascynuje ucznia i w czym może mieć szczególne zdolności.
Warto obserwować, do jakich tematów dziecko samo chętnie wraca, czym dzieli się z innymi, o czym potrafi z zaangażowaniem opowiadać i w jakiej dziedzinie chce zdobywać wiedzę. Niezwykle istotne jest to, że problem może zacząć się w momencie, gdy rodzic zauważy mocną stronę dziecka i chce zrobić wszystko, aby jej nie zmarnować. Pojawiają się dodatkowe zajęcia, konkursy, kolejne cele i coraz mocniej wypełniony kalendarz. W pewnym momencie zainteresowanie, które dawało dziecku przyjemność, może zacząć przypominać kolejny obowiązek.

W swojej wypowiedzi Maria Mach wskazuje, że presja nie jest wyłącznie problemem szkoły. Także rodzice i opiekunowie często tworzą dziecku plan nauki, w którym z czasem kolejne osiągnięcia zaczynają być ważniejsze od samego zainteresowania. Alternatywą nie jest brak zaangażowania, ale odmienne spojrzenie na talent i potrzeby dziecka.
- Z naszych doświadczeń wynika, że naprawdę ważne jest zostawienie dzieciom swobody i samodzielności. Warto zadbać o to, żeby znajdowały na swojej drodze ludzi, którzy mogą zarazić ich swoją ciekawością i o to, żeby rozwijanie zainteresowań nie było dla nich realizowaniem planu, ale raczej pełną niespodzianek przygodą - podsumowuje Maria Mach.
Rodzic może otwierać przed dzieckiem kolejne możliwości, nawet jeśli jeszcze nie wie, dokąd te zainteresowania prowadzą. Taką bramą do rozwoju zainteresowań może być m.in.: ciekawa książka, wycieczka w interesujące miejsce, zorganizowanie spotkania z naukowcem lub fascynatem danej dziedziny czy znalezienie wartościowych materiałów. Potem warto obserwować, czy dziecko samo zechce zrobić kolejny krok w tym kierunku.
Talent to coś więcej niż medale i olimpiady
Czasami jest tak, że dziecko porzuci dziedzinę, która wcześniej całkowicie je pochłaniała, ale to nie oznacza, że cały wysiłek był zmarnowany. Samodzielne szukanie odpowiedzi, wytrwałość, sprawdzanie własnych pomysłów czy uczenie się czegoś z czystej ciekawości i chęci zrozumienia same w sobie są wartościami.
Zadaniem dorosłych jest stworzenie warunków, w których dziecko nadal będzie chciało pytać, próbować, popełniać błędy i samodzielnie szukać odpowiedzi. To zdecydowanie ważniejsze niż wczesne odkrycie talentów i ich usilny rozwój, który często wiąże się z dodatkową presją.
