Georg Lichtenberg

„Nic nie jest tak twarde i miękkie jak serce człowieka”

Podczas czytania gazet, słuchania wiadomości w telewizji, przekazywane jest nam wiele informacji. O tym, co dzieje się na świecie, ale nie tylko. Na jednej stronie możemy odnaleźć wiadomości o dobroczynnych akcjach i jednocześnie o wojnach, cierpieniu i kłótniach. Czy więc to miał na myśli Georg Lichtenberg zawierając paradoks w słowach „Nic nie jest tak twarde i miękkie jak serce człowieka”?

Ludzie potrafią czynić sobie nawzajem krzywdy, zadawać cierpienie. Przykładem na twarde serce człowieka mogą być między innymi rodzice pozostawiający dzieci, które następnie trafiają do domów pomocy. W takich placówkach, pomimo wszelkich starań, ludzie nie żyją normalnie, tak jak inni. Na zawsze pozostaje uraz w ich psychice. Często czują się niepotrzebni lub niekochani. Mimo, iż placówki starają się dawać tym dzieciom jak najlepszy przykład oraz dobry start w dorosłe życie, nie poznają one zazwyczaj spokoju, ciepła i bezpieczeństwa panującego w rodzinie.

Innym przykładem twardego ludzkiego serca mogą być kłótnie z błahych powodów. Słyszymy o takich w radiu, telewizji. Sprzeczki mogą być jedynie konfliktem w rodzinie, ale one rosną. Zdarzają się większe, jak na przykład między państwami. Wojny są chyba najbardziej okrutnym zjawiskiem, płynącym z natury ludzkiej. Rozpisują się wtedy o nich wszystkie gazety świata. Niektóre kraje wysyłają pomoc, inne włączają się do walki.

Ludzkie serce nie u wszystkich jest tak skamieniałe i twarde. W większości drzemie przecież potrzeba pomocy innym. W niemalże każdej szkole urządzane są zbiórki pieniędzy lub darów dla potrzebujących. Pomoc jest niesiona ludziom, którzy ulegli wypadkom, ale także chorym, bezdomnym, pozbawionym rodziny. Sanitariusze odwiedzają hospicja, domy dziecka i opieki społecznej, dając przy tym mnóstwo radości. Nie bezinteresownie- otrzymują za to uśmiech i satysfakcję. Przykładem takich osób niosących pomoc może być Matka Teresa z Kalkuty. Anna Kamieńska w wierszu „Granica” pisze o niej: „Tylko jedna stara zakonnica z Kalkuty maszeruje tam i z powrotem jak pracowita srebrna igła i pajęczą siecią zszywa przepaść”. Obecnie śladem Matki podąża wielu ludzi, niosąc radość i wiarę, że nie wszyscy mają serca twarde, nieczułe.

Moim zdaniem paradoks Lichtenberga jest jak najbardziej słuszny i logiczny. Ludzie potrafią czynić dobro, jeśli tylko jego chcą. Niestety nie zawsze tak jest. To przez ten zły wybór - jak może się zdawać, niepotrzebnie daną nam wolną wolę - tak wiele bliskich nam cierpi lub ginie.

Sądzę, że powinniśmy uczyć się myśleć nad swoimi czynami, żeby nasze serce stawało się coraz bardziej czułe na wołanie innych. Być może kiedyś będą nas wspominać za to, jacy byliśmy. Oby nie musieli naprawiać krzywd przez nas wyrządzonych. A my, lepiej, żebyśmy nie musieli żałować tego, co zrobiliśmy lub tego, czego nie zrobiliśmy (lub zabrakło czasu…).