Skutki powstawania dziury ozonowej nad naszą planetą są ogromne. W wyniku zmniejszania się grubości warstwy ozonu w stratosferze na powierzchnie ziemi dociera więcej promieniowania nadfioletowego, które jest szkodliwe dla organizmów żywych. Zaburza ono równowagę biologiczną ekosystemów. Przeanalizujmy kilka najpoważniejszych skutków powstawania dziury ozonowej dotyczących otaczającego nas świata.

- Szkodliwe promieniowanie ultrafioletowe przenika przez wodę, zagrażając tym samym delikatnym organizmom wchodzącym w skład planktonu. Organizmy te - rośliny i zwierzęta podlegają prawu łańcucha , a więc stanowią pożywienie dla innych ryb i ssaków. Gdy ich zabraknie, inne zwierzęta zostaną skazane na głodówkę. Również przemysł przetwórstwa rybnego zostanie znacznie osłabiony, na skutek braku ryb.

- Według oceny naukowców rośliny należą do organizmów najbardziej narażonych na promieniowanie UV. Ponad dwie trzecie wszystkich gatunków, w tym przede wszystkim gatunków roślin uprawnych oraz roślin wykorzystywanych przez przemysł jest wyjątkowo wrażliwa na długotrwałe działanie promieniowania. Zostaje uszkodzony chlorofil roślinny, odpowiedzialny za przetwarzanie energii słonecznej, a tym samym za odżywianie rośliny. W efekcie może to doprowadzić do problemów gospodarczych na cały świecie. Niewątpliwie zostanie poszkodowane rolnictwo.

Dziura ozonowa to zjawisko niebezpieczne i zagrażające również w sposób bezpośredni człowiekowi.

Oto kilka przykładów:

- Zbyt duża dawka promieniowania ultrafioletowego, docierającego na powierzchnię ziemi sprawia, iż skóra ludzka zaczyna się szybciej starzeć. W ostatnich kilkudziesięciu latach notuje się także wzrost zachorowań na raka skóry, który jest efektem zbytniej ekspozycji ciała na promieniowanie słoneczne.

- Promieniowanie UV ma także negatywny wpływ na oczy. Stanowi przyczynę podrażnień spojówek oraz innych poważnych chorób oczu m.in. zaćmę.

- Zostało udowodnione, że nadmierne promieniowanie ultrafioletowe obniża odporność organizmu. Na skutek osłabienia układu immunologicznego, człowiek staje się podatny na różnego rodzaju infekcje oraz choroby, w tym także na nowotwory.

Wciąż istniej zagrożenie, iż w niedalekiej przyszłości może dojść do całkowitego zaniku warstwy ozonowej. Skutkiem tego będzie biologiczna śmierć naszej planety. Aby temu zapobiec należy przestrzegać zakazów stosowania freonów. Ponadto należy ograniczyć ilość gazów przemysłowych emitowanych do atmosfery.

Dziura ozonowa, czyli obniżenie grubości warstwy ozonu w górnej części stratosfery, występuje głównie nad Antarktydą. Istnieje klika czynników przyczyniających się do tej sytuacji. Pierwszym z nich są wiatry stratosferyczne. Powodują one przesunięcie bogatego w ozon powietrza znad równika, w kierunku biegunów. To spychanie powietrza występuje szczególnie intensywnie, w czasie, kiedy nad danym biegunem kończy się noc polarna. Jak się jednak okazuje, półkula północna jest obszarem, nad którym gromadzi się największa ilość ozonu, na skutek niesymetrycznego ruchu mas powietrza.

Drugim powodem powstawanie dziury ozonowej nad Antarktydą jest powstawanie trwałych wirów powietrznych nad tym kontynentem. W efekcie , powietrze nie jest transportowane, lecz krąży nad terenem wokół bieguna południowego. Skutkuje to większą szybkością zachodzenia reakcji rozkładu, nad reakcjami syntezy ozonu. Stężenie trójcząsteczkowego tlenu spada.

W ciągu roku najniższe stężenie ozonu nad Antarktydą notuje się w okresie jesiennym, szczególnie w październiku. Jest to okres tuż przed dopływem wiatrów znad równika, które przynoszą ze sobą powietrze pełne ozonu. Jednocześnie trwają wtedy już ok. pół roku wiry nad Antarktydą. W roku 1991 naukowcy zaobserwowali, trwający kilka dni, całkowity brak ozonu na d biegunem południowym.

Okazuje się jednak, że małym nakładem środków można zmienić tą sytuację. Wystarczy odrobina dobrej woli, której niestety często brakuje ludziom. W roku 1992 kilku działaczy organizacji, działającej na rzecz ochrony środowiska naturalnego - Greenpeace, pochodzących z Wielkiej Brytanii udowodniło, iż nie potrzeba stosować powszechnie freonów. Substancje te są używane do produkcji aerozoli oraz stanowią środek wykorzystywany w technice chłodniczej. Równie dobrze można je zastąpić innymi związkami chemicznymi, które w przeciwieństwie do freonów, nie powodują rozkładu ozonu w ozonosferze. Zakupili oni tradycyjna lodówkę, w sklepie, a następie przerobili ją na sprzęt ekologiczny. Wypompowali z niej freon, wprowadzili na jego miejsce propan. Okazało się, iż potrzebne było jedynie 29 gramów tego gazu. Zastąpili także piankę poliuretanową, wypełnioną freonem, służącą za izolację, pianką poliuretanową wydmuchiwana dwutlenkiem węgla. Tak skonstruowana lodówka spełniała swoją funkcję, równie dobrze jak ta fabryczna, lecz w przeciwieństwie do tej ostatniej była proekologiczna. Szybko jednak znaleźli się przeciwnicy takiego pomysłu, uważający, iż stosowanie propanu powoduje zagrożenie pożarowe, ponieważ węglowodory należą do substancji łatwopalnych. Jednak ilości szytego gazu były na tyle małe, że z powodzeniem można je używać takie lodówki. Fakt ten przekonał niektórych producentów.

Dziś w Niemczech oraz w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej spotyka się w dużych zakładach przetwórczych zamrażarki, w których środkiem chłodzącym jest amoniak. Jedynym zagrożeniem, jakie stwarzają jest zatrucie amoniakiem, jednak związek ten ma tyle charakterystyczny zapach, iż łatwo można wykryć ewentualną awarię sprzętu. Dodatkowo amoniak jest bezpieczny dla środowiska, gdyż ulega naturalnym przemianom biologicznym.

Najwyższa pora scharakteryzować głównych winowajców dziury ozonowej. Chodzi tutaj oczywiście o słynne freony. Nazwa ta raczej jest dobrze znana społeczeństwu, chociaż mało kto wie co to za substancje i dlaczego są aż tak bardzo niebezpieczne dla środowiska naturalnego.

Freony po raz pierwszy zsyntetyzowano w roku 1928. Uważano wtedy, że to substancje idealnie nadające się do celów przemysłowych. Posiadały dwie, niezwykle ważne cechy: były niereaktywne oraz niepalne. Sądzono wówczas również, iż są neutralne dla środowiska, gdyż ulatniały się w powietrzu nie pozostawiając śladów. Z chemicznego punktu widzenia to pochodne węglowodorów nasyconych, w których kilka atomów wodoru zostało zastąpionych atomami fluoru i chloru. Są więc chlor-fluoro-pochodnymi węglowodorowymi. W praktyce do czynienia mamy jedynie z pochodnymi metanu i etanu. Obecnie są używane w trzech celach. Pierwszy to środek wykorzystywany w chłodnictwie do utrzymywania stałej temperatury. Służy do przenoszenia ciepła oraz do wydmuchiwania poliuretanowych pianek, stanowiących izolacje. Drugim sposobem wykorzystania freonów są aerozole. Wysterują zarówno w dezodorantach, jak i w farbach w sprayu. Ostatnie zastosowanie freonów to rozpuszczalniki. Stosuje się je do oczyszczania precyzyjnych elementów elektronicznych.

Długo istniał pogląd, iż freony są związkami obojętnymi dla środowiska. Nie obserwowano także powstającej dziury ozonowej. Pierwsze wieści pochodziły z lat 60 i zostały wówczas zlekceważone. Dopiero opublikowana praca naukowa Sherwooda Rolanda oraz Mario Molina , dwóch chemików z kalifornijskiego uniwersytetu Irvine przedstawiała prawdopodobny mechanizm działania freonów na ozon. Według nich freony charakteryzują się wyjątkową długowiecznością, potrafią przetrwać nawet 60 do 100 lat. W tym czasie, pod wpływem działania promieniowania ultrafioletowego ulegają rozpadowi w stratosferze. Rozkładają się na rodniki, m.in. chloru, które agresywnie atakują trójatomowe cząsteczki ozonu, doprowadzając do ich rozpadu. Powstają cząsteczki dwuatomowego tlenu oraz rodniki tlenku chloru, które następnie atakują kolejne cząsteczki ozonu. Z tej reakcji powstają już dwie cząsteczki tlenu dwuatomowego oraz uwalniany jest rodnik chloru. Jak widać z powyższych informacji, freony są jedynie katalizatorami rozkładu ozonu, a to stanowi bardzo poważne zagrożenie, gdyż same nie ulegają zniszczeniu. Cykl zostaje rozpoczynany na nowo.

Początkowo odkrycie Rowlanda i Moliny nie spotkało się z aprobata innych naukowców. Obawiano się skutków przemysłowych, zaniechania stosowania freonów. Taki zakaz mógłby doprowadzić do bankructwa wiele firm. Na szczęście fakty przedstawione, przez tych naukowców były nie do podważenia. W roku 1978 stany Zjednoczone Ameryki Północnej, Kanada oraz kraje skandynawskie: Szwecja, DaniaNorwegia wprowadziły zakaz stosowania freonów w aerozolach. Jednak inne kraje nadal użytkowały dezodoranty i inne spraye zawierające freony.

We wrześniu i październiku roku 1985 po raz pierwszy w historii zaobserwowano dziurę ozonową nad biegunem południowym. Wystąpił wtedy spadek stężenia ozonu w ozonosferze o ponad 40%. W kolejnych latach, regularnie pojawiały się takie ubytki ozonu nad Antarktydą.

W roku 1987 USA zwołało w Montrealu międzynarodową konferencję, na której uchwalono, że światowa produkcja freonów musi ulec zmniejszeniu. Niestety szybko pojawiały się wyjątki. Kraje nierozwinięte i rozwijające się miały dłuższy okres czasu na przystosowanie swojej gospodarki na wprowadzenie zmian. W efekcie nadal emitowane były freony…

Warto też wspomnieć, iż nie tylko freony stanowią potencjalne zagrożenie dla środowiska. Rodniki chloru powstają w stratosferze także na skutek rozpadu innych substancji, m.in. halonów, czy czterochlorków węgla, stosowanych w pralniach chemicznych.

Tymczasem w roku 1992 nastąpiło kolejne wielkie i przerażające odkrycie. Dziura ozonowa pojawiła się nad Morzem Karaibskim, a więc na terenie dotychczas "bezpiecznym". Słusznie spodziewano się, iż spowoduje to jeszcze większe powiększenie się dziury nad Antarktydą.

Do pogłębiania się tego zjawiska przyczyniły się również wybuchy wulkanów, emitujące toksyczne związki chemiczne.

Szacuje się, iż zjawisko powiększania się dziury ozonowej będzie narastać jeszcze przez kilkanaście lat, dopóki nie zaniechamy wytwarzania niebezpiecznych substancji.