Żyć ekologicznie. Niby proste stwierdzenie, ale gdy zapytamy się przeciętnego polaka co to tak naprawdę oznacza okazuje się, że nie potrafi udzielić nam prawidłowej odpowiedzi. Żyć ekologicznie to wcale nie równoważy się z  ochroną natury. To oznacza współgranie z nią i odpowiednie, a nie nadmierne wykorzystywanie jej zasobów i dóbr, które nam udostępniła.

Spójrzmy racjonalnie. Czy gdyby ludzie nie wycinali lasów, nie śmiecili, nie zanieczyszczali powietrza, nie zabijali zwierząt.. Czy jakakolwiek ochrona środowiska była by potrzebna? Otóż nie. To głównie człowiek jest sprawcą wszystkich ‘cierpień Matki Ziemi’. Gdyby nie nasze nadmierne zużywanie wody, drastyczny oraz kompletnie niehumanitarny ubój zwierząt na wszelkiego rodzaju futra, skóry tudzież testy dermatologiczne przeprowadzane na tych właśnie często zupełnie niewinnych i bezbronnych istotach, gdyby nie to, że ludzie nie widzą granicy między korzystaniem z surowców naturalnych a ich marnowaniem oraz to, że człowiek uważa się za władcę i pana świata, który może wszystko nie było by czegoś takiego jak pojęcie ochrony środowiska. Nasza planeta potrafi chronić się sama. Wiele lat przed pojawieniem się na świecie istot człekokształtnych natura świetnie potrafiła wyliczyć i dostosować wszystkie proporcje lasów, łąk, akwenów wodnych, a nawet ilość powietrza co do proporcji wszystkich innych istot żywych. Rządziła się swoimi prawami i była doskonalą królową. Po czym wtargnął człowiek.. Zaczął wybijać zwierzęta, wycinać lasy, upuszczać ścieki do rzek i jezior które następnie wpływają do większych zbiorników wodnych. Przestał nad tym wszystkim panować. Przestał panować nad topnieniem lodowców, nad zanieczyszczaniem gleby, nad zatruwaniem powietrza które jest podstawą Jego egzystencji. Nie potrafi już zatrzymać tego błędnego koła, które powoli coraz bardziej rani, a może nawet zabija miejsce, bez którego nie było by Jego samego.

Znajdują się rzecz jasna osoby, które segregują śmieci, kontrolują zużycie wody, są przeciwne dręczeniu zwierząt, wycinaniu lasów, budowaniu fabryk. Niestety to tylko jednostki. To, co one robą to tak naprawdę kropla w morzu potrzeb. Działajmy więc, pomyślmy zanim wyrzucimy kolejną plastikową siatkę, zamiast użyć jej po raz kolejny lub zainwestujmy w torbę wielokrotnego użytku. To tak naprawdę niewiele, aczkolwiek zmiany należy zacząć od małych korekt kogoś, kogo widzimy w lustrze. Dziękuję.