Dzieło "Szewcy" powstało w 1934 roku. Premiera miała odbyć się w Krakowie w 1935 roku, lecz na skutek nieporozumienia z Juliuszem Ostrewą nie doszło do spektaklu.Prapremiera "Szewców" miała miejsce w Sopocie w 1957 roku, na Scenie Kameralnej gdańskiego Teatru Wybrzeże.

Akcja utworu toczy się w I połowie XX wieku.

Akt I

Akcja rozgrywa się w warsztacie szewskim, w którym pracują majster Sajetan Tempe i jego czeladnicy. Narzekają oni na swój los, twierdzą, iż są poniżani i wykorzystywani przez wyższe warstwy. Sajetan marzy o przejęciu władzy, nie widzi żadnych perspektyw poprawy bytu: "Nie wierzę już w żadną rewolucję". Mówi o sobie i czeladnikach: "Nawóz jesteśmy".Do warsztatu przychodzi prokurator Robert Scurvy. Stwierdza on, iż hierarchia społeczna zawsze będzie istnieć, bez względu na ustrój.Kolejnym gościem jest Księżna, która pojawia się w towarzystwie lokaja Fierdusieńki oraz psa Terusia. Prokurator jest nią zafascynowany, ona zaś odpycha go i poniża. Wobec szewców zachowuje się prowokacyjnie, co jest przyczyną jeszcze większej udręki Scurvego. W dyskusji, pełnej wulgaryzmów i jednocześnie języka naukowego, ujawnia się pragnienie Sajetana i czeladników, by zmienić rzeczywistość. Mają poczucie, iż mogą dokonać czegoś wyjątkowego: "żeby dziś czegoś dokonać, trzeba być trochę durniem jednak". Księżna twierdzi, iż to ona zaprowadzi zmiany we właściwym czasie.

Władza, o której marzą Sajetan, prokurator i Księżna, jest za każdym razem pojmowana inaczej.

"Dziarscy Chłopcy" pod wodzą Gnębona Puczymordy i na rozkaz Scurvego aresztują szewców. Józek Tempe, syn Sajetana, krępuje ojca kajdankami. Prokurator nazywa warsztat miejscem "najohydniejszej, przeciwelitycznej rewolucji świata" i jako nowy minister sprawiedliwości chce zaprowadzić porządek na drodze reformowania kapitalizmu.

Akt II

Sajetan i czeladnicy, udręczeni nudą, siedzą w więzieniu, w sali "przymusowej bezrobotności". Patrzą na warsztat szewski znajdujący się po prawej stronie, na umieszczoną w środku katedrę dla prokuratora oraz znajdujący się nad nią witraż z napisem "błogosławieństwo pracy zarobkowej". Szewcy, skazani na bezrobocie, nie mogą przestać myśleć o pracy, marzą o niej: "Najpiękniejszej dziwki mi się tak nie chciało, jak teraz tych zydlów i narzędzi".

Scurvy dyskutuje z więźniami o władzy. Pragnie reformować kapitalizm, zachować przywileje rządzących elit. Stwierdza, że musi kłamać i wieszać przeciwników ideowych "dla utrzymania resztek ginącej klasy".

Sajetan pragnie rewolucji, która zmieni świat i doprowadzi do szczęścia: "My stworzymy bezkompromisową ludzkość. Sowiecka Rosja to tylko bohaterska próbka - dobra i taka, jako wysepka we wrogim oceanie. Ale my stworzymy od razu taką ludzkość, jaka będzie aż po zgaśnięcie słońca, aż po zagwazdrany koniec naszych gadów na zmarzłej ziemiczce naszej kochanej i świętej".

Aresztowana Księżna zmuszona zostaje do wyrobu butów. Szewcy zazdroszczą jej możliwości pracy. Jeden z czeladników mówi: "I na równi mi się chce buty szyć, jak dziwek prostych, ordynarnych!". Prokurator grozi szewcom powieszeniem, co imponuje Księżnej.

Sajetan zachęca do buntu: "Hej, chłopcy: rozwalmy te nędzne, dziecinne balaski i pracujmy wraz natychmiast jak diabły. Bierwa się!". Szewcy wydostają się z uwięzi i zaczynają szaleńczo pracować. Księżna i Scurvy tymczasem są podnieceni, oddają się lubieżnym umizgom. Prokurator mówi: "Artystyczne problemy - precz z tym parszywym nienasyceniem formą i treścią. Patrz: dzika, a raczej udziczona praca wydzielona jako czysty instynkt pierwotny, jak instynkt żarcia i płodzenia".

Scurvy ponownie wzywa "Dziarskich Chłopców" w celu przerwania pracy szewców, ci jednak ów pracą zostają zarażeni. Księżna postanawia oddać się prokuratorowi, a scenę zalewa czerwony blask.

Akt III

Akcja rozgrywa się w warsztacie szewskim, zamienionym na gabinet prokuratora. Czeladnicy ubrani są w kwieciste piżamy, delektują się swoją komfortową sytuacją. Scurvy, w skórze i kapturku z dzwoneczkiem, śpi zwinięty w kłębek, przywiązany łańcuchem do drzewa. Sajetan nie czuje się szczęśliwy: "Lepiej było szewcem śmierdzącym być i idejki mieć, i sobie słodko w tym smrodku o ich spełnieniu myśleć, niż teraz w tych jedwabiach u szczytu lokajskiej władzy". Jego zachowanie drażni czeladników, którzy nie chcą teraz żadnych zmian. Jeden z nich pragnie zabić siekierą prokuratora, lecz zostaje powstrzymany przez Sajetana.

Pojawia się Księżna, uderza Scurvego pejczem. Ten warczy, połyka jednak przyniesione przez nią pigułki na "nieskończoną wytrzymałość erotyczną".

Czeladnicy buntują się przeciwko Sajetanowi, który bezustannie narzeka na brak idei. Postanawiają go zabić. W ostatniej chwili pojawiają się goście, znani z dramatu Stanisława Wyspiańskiego: "Tłoczą się chłopi, stary Kmieć i młody Kmiotek, pchając przed sobą olbrzymiego chochoła - za nimi Dziwka wiejska z dużą tacą. Stroje krakowskie". Proponują oni ludowo - narodowe treści, lecz zostają przepędzeni przez Sajetana, tylko Chochoł pozostaje.

Jeden z czeladników uderza Sajetana siekierą w głowę, lecz nie zabija go od razu. Przywódca może jeszcze wygadać się przed śmiercią.

Zjawia się Hiper - Robociarz, który przedstawia się jako Oleander Puzyrkiewicz. Trzyma w ręku bombę, która okazuje się termosem. Sajetan tymczasem mówi: "(...) jedna jest dobra rzecz na świecie, to indywidualne istnienie w dostatecznych warunkach materialnych. (...) Zjeść, poczytać, pogwajdlić, pokierdasić i pójść spać". Hiper - Robociarz strzela do niego z colta, lecz nie zabija go.

Pojawia się Gnębon Puczymorda w stroju szlacheckim. Hiper - Robociarz (nowy przywódca) stwierdza, iż jest on faszystą i rewolucjonistą, podobnie jak Sajetan. Wyjaśnia następnie znaczenie nazwiska prokuratora: "Scurvy - co oznacza szkorbut - twoje nazwisko jest symboliczne. Byłeś szkorbutem chorej na przemianą ducha - w analogii do przemiany materii - ludzkości".

Jeden z czeladników dziwi się, że Sajetana nie można dobić. Scurvy dla uspokojenia (widzi jak czeladnicy i Fierdusieńko ubierają Księżnę) ma zrobić w ciągu kwadransa but.

Księżna w stroju z nietoperzowymi skrzydłami staje na czerwonym piedestale, triumfuje wśród bengalskich ogni. Scurvy rzuca butem i pełznie do niej, nawet Puczymorda nie potrafi oprzeć się jej urokowi. Wszyscy pełzną w kierunku piedestału. Wstaje Chochoł, spada z niego słoma i nagle Bubek we fraku zaprasza Księżnę na tańce. Chwilę później opada na nią metalowa klatka. Scurvy umiera (pęka mu aorta). Wchodzą Towarzysz X i Towarzysz Abramowski. Na rozkaz pierwszego z nich Hiper - Robociarz narzuca na klatkę czerwoną płachtę. Przybyli dyskutują o upaństwowieniu przemysłu rolnego. Towarzysz Abramowski ubolewa nad tym, że człowiek nie może być automatem. Słychać przerażający głos informujący o zakończeniu aktu.