"Krzyżacy" to powieść historyczna Henryka Sienkiewicza, przedstawiająca obraz wojen krzyżackich z czasów króla Władysława Jagiełły, zakończonych bitwą pod Grunwaldem. Autor pokazał na kartach swej powieści, szereg średniowiecznych zwyczajów z okresu XIV i XV wieku.

Średniowieczną obyczajowość cechowała bowiem barwność i różnorodność zwyczajów. Obecne tu były zwyczaje rycerskie takie jak: pasowanie na rycerza, uczestnictwo w różnego rodzaju turniejach, pojedynkach i polowaniach. Rycerz zobowiązany był też do tego, aby posiadać swą wybrankę serca, której ślubował swą wierność. Był też gotowy pomagać jej w każdej trudnej życiowej sytuacji, ale także i w codziennym życiu. Musiał więc usługiwać swej damie przy stole albo podawać jej święconą wodę podczas wchodzenia i wychodzenia z kościoła. Ona natomiast dbała o swego rycerza, kiedy ten wyruszał na wojnę i chcąc aby o niej nieustannie pamiętał, wręczała mu upominek, będący symbolem jej sympatii i pamięci.

Pięknym i wartym szczególnej uwagi jest obyczaj nakrywania głowy skazańcowi przez damę serca. Dama nakrywała głowę swego wybranka białą szatą, symbolem wierności i niewinności. Zwyczaj ten został wykorzystany przez Henryka Sienkiewicza, który głównym bohaterom swej powieści Danusi i Zbyszkowi z Bogdańca, kazał z tego zwyczaju skorzystać.

Zbyszko "wychowywany" przez wojnę, zapalony żołnierz, przywykły do niewygody i tułaczki wyrobił w sobie wiele niezwykłych cech dzielnego wojaka. Był niesamowicie sprytny i silny, ale czasami brakowało mu życiowej mądrości i rozsądku. To właśnie stało się przyczyną ataku na posła krzyżackiego Kunona von Lichtensteina, zakończonego wyrokiem skazującym Zbyszka na śmierć, z ręki kata.

Dzielny wojak przyjął swój los z godnością jaka obowiązywała wówczas rycerza. Szedł z wysoko podniesioną głową na spotkanie swego losu. Skazaniec tracił swe życie na oczach zgromadzonego tłumu, który traktował to wydarzenie często jako jeszcze jedno interesujące doświadczenie.

Istniał jednak stary, polski i słowiański zwyczaj, według którego jeśli niewinna dziewka rzuciła na skazańca białą szatę, wówczas dawała wszystkim znać, że pragnie go poślubić i tym sposobem ratuje go przed karą i śmiercią. Tak właśnie postąpiła Danusia wołając: "Mój ci jest! mój ci jest!" wyznając w ten sposób Zbyszkowi dozgonną miłość.

Uważam, że to jest niezwykły i bardzo piękny zwyczaj, ratujący ludzkie młode, piękne i bezcenne życie. Zwyczaj, który oprócz ratunku przynosił też sercowe spełnienie.