Jego imię jasność, światło, blask dnia, wysokie niebo jest jego siedzibą, a piorun i błyskawice sługami. On zsyła na ziemię promienną pogodę i dobrodziejstwo deszczu użyźniającego, on śniegiem bieli szczyty gór, ale gdy zmarszczy boską brew, czysty błękit zasnuwa się chmurami i burza, znak jego gniewu, chłoszcze świat wichurą i pali gromem.

On przewodniczy bogom na radzie, bez jego woli nie dzieje się nic w przestworzach, na ziemi i niebie. Jest dawcą życia i śmierci, zsyła dobro i zło i waży na szalach losy świata. Z jego rozkazu dzień następuje po nocy, gwiazdy zapalają się i gasną na firmamencie, a ocean nie waży się przekraczać granic, które on mu zakreślił. Z jego rąk biorą władzę królowie na ziemi, by strzegli nadanych przez niego praw. Wszelkie stworzenie głosi jego chwałę, a ludzie wznoszą doń modły w tysiącu świątyń i palą mu ofiary na ołtarzach wznoszonych ku jego czci.

Jest łagodny i dobrotliwy, ale biada kto wpadnie w jego gniew - wtedy bladnie niebo i jęczy ziemia pod uciskiem jego srogości, a przelękli bogowie kryją się po złotych komnatach olimpijskiego dworzyszcza, wystrzegając się wówczas oblicza Gromowładcy. Mocny jest, jego sile nic nie sprosta. Gdyby niebo i ziemię, ludzi, bogów i boginie uwiesić na złotej linie, zaczepionej o jego tron, Dzeus nie drgnąłby nawet na swym tronie, lecz gdyby on pochwycił linę w dłoń potężną, świat cały poderwałby jednym szarpnięciem boskiego ramienia. A jednak choć potęga jego jest niezmierzona, Dzeus poddany jest jednej jedynej mocy, mocy przeznaczenia, którego strażniczkami są Mojry przedwieczne. Nawet on, bóg bogów, pan wszechstworzenia, nie może zmienić wyroków Losu, zapadłych w czeluściach czasu.

Różne mu nadawali ludzie imiona i przydomki, ale wszędzie tam, gdzie mieszkali Hellenowie, on był ich bogiem najwyższym i jako Dzeus Panhellenios opiekował się całym ludem greckim. Pod jego pieczą kwitło szczęście rodzinne ludzi, on, jako Dzeus Polieus, patronował państwu, jako Dzeus Partoos czuwał nad losem, gminą, nad każdą osadą, strzegł zagród ludzkich, murów granicznych, jako Dzeus Herkejos zażywał czci u ołtarzy domowych i ognisk rodzinnych w całej Grecji. Jego imienia wzywali cudzoziemcy prosząc o schronienie, a kiedy siedli w popiele u ołtarza domowego, stawali się nietykalnymi honorowymi gośćmi gospodarzy, bo oddali się w opiekę Dzeusa Kseniosa, wielkiego patrona gościnności, który każe przyjąć pod dach każdego obcego przybysza błagającego o przytułek. Jako Dzeus Horkios był surowym strażnikiem praw i karał srogo tych, co łamali święte przysięgi.