Od połowy dziewiętnastego w wiadome jest, iż ilość plamek jaka jest na Słońcu-ciemniejszych, albo chłodnych miejsc wielkiego wzbudzenia magnetycznego, którym bardzo często towarzyszą ogromne erupcje na tarczy słonecznej-uzyskuje kulminację prawie co jedenaście lat. Wiele lat przed szczytem tej fali oraz parę lat po utrzymuje się ogromnie duża ilość plamek. Ten okres nazywany jest jako maksimum aktywności słonecznej. Zorze są związane z maksimum słonecznym. W momencie kiedy Słońce jest niespokojne, tak jak to maiło miejsce w latach pięćdziesiątych, nocne niebo może ruszyć w tany.

Bieguny geometryczne otaczają ogromne, owalne obszary pojawiania się zórz. Na jednym, na półkuli północnej, ukazuje się aurora borealis- zorza polarna, na kolejnym, na półkuli południowej, jak lustrzane odbicie, pojawia się jasna aurora australis- zorza południowa. Na ogół te 2 strefy w dalszym ciągu się wybrzuszają w stronę równika po nocnej stronie naszej planety oraz trochę zmieniają formę w czasie doby. Przy ogromnych zorzach wybrzuszenia są w stanie się przesuwać się jeszcze znaczniej, dają wówczas możliwość spoglądać na nocne zorze ludziom którzy mieszkają poza normalnym zasięgiem tego zjawiska.

Zorza polarna, jaka miała miejsce w 1958 roku zbiegła się z początkiem Epoki analiz wszechświata. Nasze rozpoznania zjawisk zórz biorą się z związania wiedzy jaką zdobyliśmy w czasie załogowych lotów kosmicznych z danymi oraz zdjęciami jakie dostarczyły nam satelity,

Rakiety oraz obserwatoria naziemne. Aktualnie arsenał do analizowania obejmuje przeróżne pojazdy kosmiczne w ramach programu fizyki Słońca oraz naszej planety (ISTP - International Solar - Terrestial Physics). To międzynarodowe przedsięwzięcie, pod egidą NASA,

Europejskiej Agencji Przestrzeni Kosmicznej oraz Japońskiego Instytutu Kosmosu oraz Badań Astronautycznych, stosuje pojazdy kosmiczne do analizowania Słońca, w tym aktywności słonecznej, której maksimum było w roku 2000 oraz

która jest w stanie spowodować że będą fajerwerki atmosferyczne przez kolejnych parę lat.

Na Słońcu znajdują się źródła, które wyrzucają z przeróżną szybkością cząsteczki, które są w dodatku naładowane elektrycznie: elektrony oraz jony dodatnie.

Pył gazowy, bardzo gorący oraz zjonizowany, znany jest również nam jako plazma, niesie się po przestrzeni międzyplanetarnej. Jest to tak zwany wiatr słoneczny.

Gdzieś nad nasza planetą cały czas pojawia się zjawisko zorzy. Ale jego natężenie oraz zasięg jest różny zależy on od tego, co Słońce wyrzuciło w naszym kierunku we wcześniejszych dniach. Rozbłyski, w czasie których zostaje uwolniona energia tak potężna jak w czasie milionów erupcji wulkanicznych i mnóstwo wyrzutów z korony, które miotają w przestrzeń kosmiczną 9 miliardów ton plazmy, nasilają się w aktywnych fazach cyklu słonecznego.

Słońce, prawie tak samo jak nasza planeta oraz większa część planet, jest dużym magnesem z polem magnetycznym który rozciąga się daleko w przestrzeni. Pole to ulega spiralnemu skręceniu wskutek ruchu obrotowego Słońca. Cząsteczki wiatru słonecznego przemieszczają się wzdłuż linii pola magnetycznego, które są ich prowadnicami.

W momencie kiedy strumienie cząsteczek wiatru słonecznego dotrą do przestrzeni wokółziemskiej, uderzą o kraj osłony magnetycznej Ziemi-magnetosferę. Wiatr słoneczny, który jest odchylany przez magnetosferę w bok , jak woda, która napotkała na swojej drodze skałę , przetacza się poza nasza planetę oraz tam, po nocnej stronie, napiera znowu. Przyciska się do magnetosfery, a następnie wydłuża ją na kształt ogona komety. Po stronie dziennej magnetosfera wzrasta, kiedy wiatr słoneczny przycicha oraz kurczy się, kiedy siła wiatru rośnie.

Wspaniałe formy oraz barwy pojawiają się, kiedy cząsteczki wiatru słonecznego bombardują pole magnetyczne naszej planety. W czasie ostatniej kulminacji złóż po koniec lat osiemdziesiątych. Nad Churchill w prowincji Manitoba pojawiła się zielonkawa wstęga (powyżej) oraz różowa kurtyna (poniżej). W czasie niskiej fazy cyklu kolumna wznosi się lawą, którą wyrzuca wulkan Hekla na Islandii (z prawej).

Cząstki naładowane elektrycznie, jakie zostaną schwytane za planetą w pułapkę "ogona magnetycznego" który wyciągnięty jest czasami na miliony kilometrów, są w stanie popędzić z powrotem ku naszej planecie. Później na przeróżne, nie do końca jeszcze zanalizowane, sposoby pewne spadają w końcu w górne warstwy atmosfery nad obszarami polarnymi, gdzie ochronna powłoka magnetyczna jest o wiele bardziej otwarta na przestrzeń kosmiczną.

Światło zorzy polarnej bierze się przede wszystkim od elektronów które uderzają w atomy i cząstki tlenu oraz azotu w górnych warstwach atmosfery. To samo zjawisko stosowane jest w jarzących się neonach. Ale zorza to iluminacja, która jest w stanie przybrać wysokość nawet tysiąca kilometrów, rozciągnąć się na tysiące kilometrów, może ona być również podłączona do magnetosferycznego generatora prądu, który produkuje 3 miliony megawatów, lub więcej; prawie 4 razy tyle ile Stany Zjednoczone wykorzystują w szczycie letnim.

Jednym z czynników najistotniejszych dla zjawiska zorzy jest skupienie linii pola magnetycznego w rejonach polarnych. Nad obszarem polarnym jesteśmy w stanie zauważyć to, co ma miejsce w ogromnych przestrzeniach wszechświata. Trudność jest w tym jak jesteśmy w stanie połączyć obraz zorzy ze zjawiskami, które pojawiają się gdzie indziej w magnetosferze.

By pojąć sens układu, koniecznie, tak jak w przypadku prognoz pogody, musimy mieć bardzo wiele instrumentów w pewnych miejscach. Wówczas będziemy mogli zrozumieć związek przyczynowo-skutkowy oraz będziemy wiedzieli, skąd bierze się energia, jak jest zamieniana oraz gdzie ona dociera.

Jedynym z osiągnięć jakich dokonano, były bezpośrednie obserwacje zasadniczego złączenia jakie nastąpiło miedzy polami magnetycznymi Słońca oraz naszej planety, jakie zostały dokonane przez operujący po słonecznej stronie naszej planety statek kosmiczny ISTP "Polar". Prowadzony on był przez NASA, a także przez japoński "Geotail" działający po stronie nocnej w "ogonie magnetycznym". To powiązanie, nazywane aktualnie połączeniem wznowionym, daje możliwość na przeniknięcie energii wiatru słonecznego do kokonu magnetycznego naszej planety, właśnie dzięki czemu tworzą się zorze.

Kolejny przełom jaki został dokonany dzięki "Polarowi" to wykrycie, iż fale energii, które przepływają wzdłuż linii pola magnetycznego z prędkością prawie dziesięciu tys. km/s, stają się o wiele bardziej mocniejsze, kiedy linie te zbiegają się niedaleko naszej planety. Wszystko wskazuje na to, iż fale te, zwane falami Alfvéna(na cześć szwedzkiego fizyka Hannesa Alfvéna, laureata Nagrody Nobla, który jako pierwszy wypowiadał się o ich istnieniu), stanowią zasilanie zorzy. Są akceleratorem cząsteczek z kosmosu.

Przestawiony został obraz całego procesu w ogólnych zarysach. Cały czas jeszcze niestety nie wiem, co ma decydujący wpływ na szczegóły klasycznych form zorzy, dlaczego bywa ona kurtyna, draperią, promieniami.