Teoria atomistyczna została wprowadzona do nauki dopiero przez angielskiego uczonego Johna Daltona . Miało to miejsce na początku dziewiętnastego wieku. Wcześniej począwszy od czasów starożytnych próbowano ujednolicać poglądy na temat budowy materii otaczającej człowieka. Powstawało wiele teorii. Początkowo sadzono, ze cały świat i Wszechświat zbudowane są z czterech żywiołów. Były to: ziemia , powietrze, ogień i woda. Zagadkę stanowiło również to co było na początku istnienia świata. Ten początek wszystkiego nazwano "arche". Nie było jednak zgodności co do tego co naprawdę oznacza to słowo. Dla Malesa z Miletu i zwolenników jego nauki pierwszym żywiołem była woda i to właśnie z niej wywodzi się wszystko i wszystko się w niej skończy.

Inny pogląd na ten temat miał Anaksymenes, którego życie przypadało na szósty wiek przed nasza erą. Uważał on, że życie wzięło swój początek z powietrza i , że to właśnie ten żywioł stanowił początek wszystkiego. To tchnienie będące na początku w człowieku objawiło się w postaci duszy, która łączy człowieka z początkiem wszystkiego.

Anaksymenes uważał, że powstanie z powietrza całego świata i wszystkich zjawisk występujących na Ziemi było możliwe dzięki formowaniu się zagęszczeń i rozrzedzeń w pierwotnym układzie. Właśnie te stopniowe zagęszczenia spowodowały uformowanie się najpierw ognia , a potem kolejno wody i ziemi.

Z Anaksymenesem nie zgadzał się Heraklit z Efezu. Według niego początek wszystkiego stanowił ogień.

Pojęcie atomu po raz pierwszy pojawiło się w spekulacjach filozofów starożytnej Grecji. I tak gorącym zwolennikiem tej teorii był Demokryt. Według niego cała materia zbudowana była z malutkich elementów czyli atomów. Mogły one być różnorako rozmieszczone i mieć różne kształty. I właśnie dzięki temu w przyrodzie istnieje taka różnorodność materii.

Koncepcja atomistyczna nie została jednak podjęta przez uczonych średniowiecznych. Powrócił natomiast pogląd o tym, że to cztery żywioły stanowią podstawę budowy całej materii. Były to złote czasy alchemii. Panował pogląd, że dwoma podstawowymi pierwiastkami są: rtęć i siarka. Natomiast wszystkie inne pierwiastki można utworzyć przez zmieszanie tych dwóch podstawowych w odpowiednich proporcjach. Nic więc dziwnego, że tak wielu ludzi parało się poszukiwaniem odpowiedniej proporcji na otrzymanie złota.

Jeżeli ciała nie były w całości utworzone przez któryś z pierwiastków wówczas nadawano im nazwę ziemi lub kryształu. Zależało to od twardości poszczególnych ciał.

W średniowieczu dysponowano także wiedzą na temat własności wody. Zdawano sobie sprawę, że w wodzie doskonale rozpuszcza się wiele substancji zarówno ciekłych jak i stałych. Nie znano jednak mechanizmu tego procesu i w związku z tym nie potrafiono wytłumaczyć od czego zależy to czy dana substancja jest w wodzie rozpuszczalna lub nie.

Wówczas tłumaczono fakt rozpuszczalności tym, ze woda stanowi jeden z pierwiastków.

W średniowieczu znany był także alkohol. Zyskał on nazwę "ducha wina". Kolejny związek chemiczny jaki udało się uzyskać już w wieku dwunastym był kwas solny. Dokonał tego jeden z ówczesnych alchemików ogrzewając siarczany w środowisku soli. Kwas solny zyskał wówczas nazwę "ducha soli". Tak więc pod pojęciem "duch" mieścił się związek , o którym sądzono , że znajduje się w danej substancji.

W średniowieczu nie rozróżniano gazu jako stanu skupienia substancji. Pod takim pojęciem gaz zaczął funkcjonować dopiero w wieku siedemnastym. Swoje pojawienie się w terminologii naukowej gaz zawdzięcza Janowi Baptyście.

Prze wieki powoli odkrywane były następne pierwiastki. I w taki właśnie sposób powstawały kolejne argumenty do odrzucenia teorii o budowie świata z czterech żywiołów.

Naukowcy powoli zyskiwali świadomość, że tych podstawowych substancji do budowy świata jest znacznie więcej.

Zaczęto także dociekać jakie własności substancji odpowiedzialne są za fakt, że pod wpływem ognia czy wody przekształcają się one w inne substancje. Na wyjaśnienie tego faktu powstawało wiele teorii. Wówczas najbliższa prawdy była chyba hipoteza niemieckiego lekarza G. Stahla według której istnieje nieznana substancja, która zawiera się w każdym ciele, w mniejszym lub większym stopniu. I to właśnie ta tajemnicza substancja jest odpowiedzialna za zachowanie się ciał w kontakcie z ogniem. Ów niemiecki lekarz ochrzcił tą substancję nazwa "flogiston".

Teoria o istnieniu flogistonu funkcjonowała w zasadzie do wieku osiemnastego, do momentu jak został odkryty tlen. Można było już wtedy wytłumaczyć proces spalania i nawet dzięki wynalezieniu przez Lavoisiera specjalnej metody obliczać masy produktów spalania.

W wieku siedemnastym i osiemnastym zaczęto powracać do koncepcji atomistycznych. Były one przyjmowane przez niektórych uczonych, nie odegrały jednak wówczas większej roli w nauce. Były to pojęcia traktowane czysto teoretycznie, nie podejmowano żadnych eksperymentalnych prób wyjaśnienia obserwowanych zjawisk na ich podstawie.

Tak naprawdę pomysł budowy świata z atomów powrócił dzięki dwóm uczonym o nazwiskach Boyle i Huygens. Boyle był autorem pracy, w której zawarł tezę, że materia zbudowana jest z malutkich elementów , niepodzielnych i o dużej twardości. Był przekonany także o tym ,że te elementy są niezniszczalne.

Rozpoczęły się także nieliczne prace eksperymentalne. I mimo, że ogólnie przyjęto tą tezę za prawdziwą to niektórzy odnosili się do niej z dużym sceptycyzmem.

Dopiero Dalton wykazał, że wszystkie poznane do tamtej pory prawa chemiczne można wytłumaczyć korzystając z pojęcia atomu. Należy tylko odpowiednio zdefiniować ten termin. I tak idąc za ciosem sformułował trzy wnioski dotyczące atomu. Według niego mianowicie:

  1. Podstawą budowy wszystkich substancji na świecie są niezmiernie małe cząstki, które są niepodzielne i zachowują swoje indywidualne cechy we wszystkich przemianach chemicznych.
  2. Wszystkie atomy danego pierwiastka mają identyczne własności . Dotyczy to m.in. masy atomu. Natomiast pomiędzy atomami różnych pierwiastków występują istotne różnice także w masie.
  3. Na skutek tego, ze atomy różnych pierwiastków mogą łączyć się ze sobą dochodzi do powstawania związków chemicznych. I dodatkowo stosunki chemiczne poszczególnych pierwiastków w danym związku są określone i stałe. Podczas reakcji chemicznej w której dochodzi np. do powstawania związku chemicznego atomy pierwiastków nie zmieniają swoich mas.

Założenie Daltona zawarte w ostatnim punkcie mówiące, że atomy podczas łączenia się w związek chemiczny nie zmieniają swojej masy stanowi wyjaśnienie prawa zachowania masy. Prawo to znane było już wcześniej , a zostało sformułowane w wieku siedemnastym przez van Helmonta i niezależnie przez Łomonosowa w połowie wieku osiemnastego.

Prawo zachowania masy mówi, że suma mas produktów danej reakcji chemicznej musi być równa sumie mas substratów biorących udział w tej reakcji.

Natomiast kolejne z założeń Daltona mówiące, że w danej substancji liczba atomów jednego pierwiastka odpowiada ściśle określonej liczbie atomów drugiego pierwiastka pozwala na wyjaśnienie prawa stosunków stałych . Zostało ono wprowadzone do nauki w roku 1779 przez Prousta. Dokładne brzmienie tego prawa jest następujące: Stosunek ilości wagowych pierwiastków wchodzących w skład danego związku chemicznego jest stały.

Dalton założył także, że jeśli dwa pierwiastki tworzą ze sobą kilka związków to w każdym z

tych związków na stałą liczbę atomów jednego pierwiastka będzie przypadała inna liczba atomów drugiego z pierwiastków.

Na podstawie tego założenia i licznych doświadczeń doszło w roku 1808 do sformułowania prawa stosunków wielokrotnych. Prawo to mówi, że jeśli dwa pierwiastki tworzą wspólnie więcej niż jeden związek, to ilości wagowe jednego z pierwiastków łączące się z taką samą ilością wagową drugiego z pierwiastków mają się do siebie jak proste liczby naturalne.

Poza tymi trzema prawami duży wpływ na rozwój chemii miało prawo sformułowane przez Gay - Lussaca. Prawo to zwane jest prawem stosunków objętościowych i mówi, że objętości gazowych substratów reakcji chemicznej mierzone w tych samych warunkach temperatury i ciśnienia mają się do siebie jak proste liczby naturalne.

Na drodze do pełnego zrozumienia pojęcia atomu dużą role odegrały doświadczenia Avogadra. Wysunął on tezę, że w pudełku wypełnionym jakimkolwiek gazem, w tych samych warunkach temperatury i ciśnienia zawsze będzie tyle samo cząsteczek. Twierdzenie to dzisiaj znane jest pod pojęciem hipotezy Avogadra. Można więc powiedzieć, że równe objętości różnych gazów zawierają w tych samych warunkach temperatury i ciśnienia taką sama liczbę cząsteczek.

Na początku hipoteza Avogadra wydawała się wielu naukowcom nie do przyjęcia. Wielkim sceptykiem okazał się nawet sam Dalton. Jednak przeprowadzone kolejne doświadczenia dowiodły, że twierdzenie postawione przez Avogadra jest słuszne.

Wkrótce koncepcja atomu i cząsteczki została przyjęta także przez fizyków. Dzięki tej teorii udało im się wyjaśnić wiele własności gazów.

Gdy teoria atomistyczna stała się już powszechnie uznawana naukowcy za cel postawili sobie oszacowanie masy pojedynczego atomu, żeby "ucieleśnić" do tej pory teoretyczne pojęcie jakim był atom.

Można przeprowadzić hipotetyczny eksperyment, który pozwoli na oszacowanie jak duży jest atom. Najpierw należy założyć istnienie pudełka o takich rozmiarach aby w środku mieściło się zawsze tyle gazu ile wynosi jego masa cząsteczkowa. Eksperyment należy przeprowadzać w zerowej temperaturze i pod ciśnieniem jednej atmosfery. I teraz niezależnie od tego jaki gaz się tam znajdzie to zawsze będzie tyle samo cząsteczek. Taką liczbę cząsteczek określa się mianem liczby Avogadra. Liczba Avogadra odgrywa bardzo ważną rolę w większości obliczeń chemicznych . jej wartość to .

Widać więc było jak małe rozmiary musi mieć pojedynczy atom. Jednak nadal nie potrafiono obliczyć jego masy. Pierwsze poprawniejsze oszacowania pojawiły się dopiero na początku dziewiętnastego wieku. Wtedy to swoje doświadczenia przeprowadzał Thomas Young. Przeprowadzał on pomiary napięcia powierzchniowego wody. Przyjmował założenie, że siła odpowiedzialna za napięcie powierzchniowe musi mieć jakiś związek z zasięgiem oddziaływań między cząsteczkami. Dzięki tym wynikom oszacował, że wielkość cząsteczek wody musi mieścić się w przedziale od 5 - 25 miliardowych centymetra.

Według pierwotnych założeń Daltona, które utrzymywały się jeszcze do końca dziewiętnastego wieku atom miał być niepodzielną częścią materii, czymś co nie dysponuje strukturą wewnętrzną. Jednak ku zdziwieniu wielu na co innego zaczęły wskazywać wyniki przeprowadzanych wówczas doświadczeń.

Mianowicie na ich podstawie można było stwierdzić z całą stanowczością, że budowa atomu jest bardzo skomplikowana. Najwcześniej poznanym składnikiem atomu był elektron. Dziś wiemy, że jest to cząstka obdarzona ładunkiem ujemnym, o masie około 2000 razy mniejszej od masy protonu. Elektron został odkryty niejako przy okazji. Mianowicie wówczas modne były promienie katodowe i wielu naukowców zajmowało się ich badaniem.

Promienie katodowe emitowane są w rurkach próżniowych przez metalową katodę, ujemnie naładowaną. Promieni katodowych nie można zobaczyć gołym okiem, ale okazuje się, że ich działanie można zobaczyć na kliszy fotograficznej czy też ocenić na podstawie wywołanej fluorescencji niektórych substancji takich jak np. siarczek cynku.

I właśnie badaniem takich promieni katodowych zajmował się m.in. Thomson pod koniec dziewiętnastego wieku. Zaobserwował on, że promienie te ulegają odchyleniu w polu elektrycznym i magnetycznym . Sposób odchylenia świadczy o tym, że promienie katodowe to w istocie strumień ujemnie naładowanych cząstek. Początkowo cząstki te zostały nazwane korpuskułami, ale wkrótce Lorentz zasugerował nazwę "elektron" i tak elektron został elektronem po dzień dzisiejszy.

W roku 1897 na podstawie wyników badań uzyskanych przez Thomsona udało się wyznaczyć stosunek ładunku elektrycznego elektronu do jego masy. Wyliczony stosunek wynosi . Okazuje się, że stosunek ten w żaden sposób nie zależy od materiału, z którego wykonana jest katoda, ani też od rodzaju gazu, którego zawsze jakieś resztki występują w rurce próżniowej.

Później stosunek o identycznej wartości udało się wyznaczyć dla elektronów uzyskanych w inny sposób, mianowicie na drodze naświetlania promieniami ultrafioletowymi powierzchni metalu.

Kolejnym krokiem było wyznaczenie wartości ładunku elektrycznego elektronu. Udało się to w roku 1913 Millikanowi. Wartość ładunku elektronu wynosi . Jest to najmniejsza wartość ładunku, jaka występuje w przyrodzie. Wszystkie inne ładunki są wielokrotnością ładunku elektronu. Dlatego też ładunek elektronu został nazwany ładunkiem elementarnym.

Promienie katodowe podczas przechodzenia przez środowisko gazowe w bańce katodowej generują jeszcze inny rodzaj promieniowania. Zostało ono nazwane promieniowaniem kanalikowym. Kierunek rozchodzenia się tego promieniowania jest przeciwny do kierunku rozchodzenia się strumienia elektronów. Badając sposób odchylenia się wiązki promieni kanalikowych w polu elektrycznym i magnetycznym uczeni doszli do wniosku, że muszą to być cząstki obdarzone ładunkiem dodatnim.

Także dla tych cząstek obliczono stosunek ładunku do masy i okazało się , że jest on wielokrotnie mniejszy niż w przypadku elektronu. Ponadto okazało się, że stosunek ten zależy od gazu znajdującego się w rurce . Dzięki tym informacjom stwierdzono, ze promieniowanie kanalikowe to strumień dodatnich jonów powstałych w wyniku oderwania elektronów od elektrycznie obojętnych atomów.

Do jonizacji dochodzi wówczas gdy cząsteczki gazu zderzają się z elektronami promieniowania katodowego.

W roku 1896 zostało wykryte zjawisko promieniotwórczości. Okazało się wtedy, że jednym z produktów rozpadu nietrwałych atomów mogą być cząstki alfa. Badaniem strumienia cząstek alfa zajmował się na początku dwudziestego wieku Rutherford. Jedno z doświadczeń polegało na przepuszczaniu tychże strumieni przez metalowe folie. Wyniki tego eksperymentu okazały się zaskakujące. Mianowicie uczony stwierdził, że wprawdzie większość cząstek przechodzi bez trudu przez folie, ale niektóre ulegają na tych foliach rozproszeniu.

Wytłumaczenie tego faktu było tylko jedno. Mianowicie aby doszło do tak silnych odchyleń to cząstka alfa musiała ulec zderzeniu z obiektem o porównywalnej masie .Ponadto wywnioskował także , że obiekty te muszą mieć ładunek dodatni ponieważ odbijają dodatnie cząstki alfa. Zderzenia te były bardzo nieliczne i stąd z kolei można było wnioskować, że te obiekty mają rozmiary bardzo małe w porównaniu z rozmiarami atomów.

Były to fakty wystarczające do podważenia istniejącej wówczas teorii budowy atomu, która zakładała jego bardzo jednolitą budowę.

Otrzymane wyniki stały się przedmiotem dogłębnej analizy i doprowadziły Rutherforda do stworzenia jądrowego modelu atomu. Model ten zakłada, że w centrum atomu znajduje się dodatnio naładowane jądro skupiające prawie całą masę atomu. Dookoła jądra zaś krążą ujemnie naładowane elektrony. Ponieważ atom jest elektrycznie obojętny dlatego też liczba całkowity ładunek elektronów musi zobojętniać ładunek dodatni jądra atomowego.

Osiem lat po zidentyfikowaniu jądra atomowego ten sam uczony poczynił kolejny krok ku poznaniu struktury atomu. Mianowicie udało mu się rozbić jądro azotu na dwa mniejsze jądra, z których jedno stanowiło jądro wodoru. Uczony przypuszczał, że to jądro wodoru jest najmniejsza częścią składową wszystkich innych jąder. Upadła więc hipoteza o niepodzielności jąder atomowych.

Rutherford ponadto podejrzewał, że w jadrach oprócz cząstek obdarzonych ładunkami dodatnimi obecne są jeszcze cząstki pozbawione ładunku elektrycznego czyli neutralne. Dlatego nadał im nazwę neutronów. Jednak to nie on dokonał identyfikacji tych cząstek . Dokonał tego J. Chadwick, który był asystentem Rutherforda. Miało to miejsce w roku 1932.

Od tego momentu wydawało się, że znana jest cała struktura materii, że odkryto już jej najmniejsze cegiełki czyli proton, neutron i elektron. Nazwano je cząstkami elementarnymi.

Od tamtego czasu jednak pogląd na pojęcie cząstek elementarnych wielokrotnie się zmieniał. Wraz bowiem z odkrywaniem nowych technik badawczych okazywało się, że cząstki w danym momencie uważane za elementarne wcale elementarnymi nie są.

Zobaczmy więc jakie cząstki elementarne wyróżnia się przy obecnym stanie wiedzy.

Wszystkie cząstki materii zostały podzielone na rodziny. To do której rodziny dana cząstka należy zależy od rodzaju oddziaływań a także od wartości jej spinu.

Wydaje się przynajmniej na obecny stan wiedzy, że wszystko co nas otacza można wyjaśnić i opisać w kategoriach sześciu cząstek i oddziaływań jakie zachodzą między nimi. Są to zatem cząstki materii czyli elektron, proton, neutron i neutrino oraz nośniki oddziaływań czyli fotony i grawitony. Okazuje się jednak, że niektóre z tych cząstek mają strukturę wewnętrzną. Nie są zatem niepodzielne czyli nie powinny zaliczać się do cząstek elementarnych. Sytuacja taka dotyczy protonów i neutronów. Odkryto bowiem, że podstawowym elementem ich budowy są kwarki. Jednak ze względów historycznych protony i neutrony także przyjęło się nazywać cząstkami elementarnymi.

W akceleratorach otrzymuje się bardzo dużo rozmaitych cząstek, które jeszcze niedawno mogłyby być zaliczone do cząstek prawdziwie elementarnych. Tymczasem okazuje się , ze budowę każdej z nich można opisać za pomocą leptonów oraz kwarków. Oba rodzaje cząstek opisane są w dalszej części referatu.

Według obowiązującego ciągle modelu standardowego można wyróżnić cztery rodzaje oddziaływań. Są to : oddziaływania grawitacyjne, siły koloru, słabe oddziaływania jądrowe i oddziaływania elektromagnetyczne.

Model ten również podaje, że prawdziwymi cząstkami elementarnymi są leptony i kwarki oraz bozony przenoszące oddziaływania.

Rodzina leptonów obejmuje: elektrony, miony, taony oraz neutrina. Mion jest cząstką dużo cięższą od elektronu, jego masa wynosi ponad 206 mas elektronowych. Jest to cząstka bardzo nietrwała. Rozpada się z utworzeniem elektronu, antyneutrina elektronowego i neutrina mionowego.

Leptonem o największej masie jest taon. Pod względem ładunku elektrycznego oraz spinu przypomina elektron. Jest jednak cząstką wyjątkowo nietrwałą. Dlatego też można było go zidentyfikować dopiero w roku 1975 podczas eksperymentów w SLAC.

Elektronowi, mionowi i taonowi odpowiadają neutrina. Istnieję więc: neutrina elektronowe, mionowe i taonowe.

Neutrina są cząstkami nie posiadającymi ładunku elektrycznego. Wartość ich spinu to wynosi ½. Są to cząstki bardzo przenikliwe, a głównym ich źródłem we Wszechświecie są reakcje jądrowe zachodzące na Słońcu. Na Ziemi zaś neutrina otrzymuje się podczas reakcji rozszczepienia jądrowego. Po raz pierwszy udało się je zidentyfikować w roku 1956. Miało to miejsce podczas eksperymentów przeprowadzanych w Stanach Zjednoczonych w Savannah River. Badania prowadzone były w sąsiedztwie reaktora jądrowego .

Podejrzewa się, że neutrina mają masę, ale jest ona bardzo mała. Problem ten nie został jeszcze ostatecznie rozwiązany i ciągle budzi duże emocje wśród naukowców.

W żadnych przeprowadzanych eksperymentach nie udało się wyznaczyć masy neutrina, ale założenie że faktycznie są one obdarzone masą jest w pewnej sytuacji konieczne. Dotyczy to zjawiska oscylacji neutrin.

Pojęcie oscylacji neutrin zostało wprowadzone do nauki, żeby wyjaśnić dlaczego liczba neutrin pochodzących ze Słońca jest mniejsza niż ich liczba przewidziana w wyniku obliczeń teoretycznych. Neutrina są cząstkami bardzo przenikliwymi i dlatego ich detektory w celu wyeliminowania innych oddziaływań muszą być lokalizowane głęboko pod powierzchnią ziemi. Przykładem takiego detektora jest np. Super-Kamionkade. Został on umieszczony w Kopalni Kamionka na terenie Japonii , na głębokości 2700 metrów. Urządzenie to otoczone jest warstwą wody o grubości 6 metrów.

Teoria dotycząca oscylacji neutrin opiera się na założeniu, że jeden typ neutrin może w sposób cykliczny przechodzić w drugi. Wyróżnia się bowiem neutrina elektronowe, neutrina mionowe i neutrina taonowe. W detektorach ziemskich rejestrowane są tylko neutrina elektronowe. Zatem mechanizm oscylacji wyjaśniałby dlaczego jest ich mniej niż można by się spodziewać.

Właściwe dla neutrin typy oddziaływań to: oddziaływania słabe oraz grawitacyjne jeśli założy się, że neutrina posiadają masę.

Ze względu na połówkowe spiny leptony zaliczane są do grupy cząstek zwanych fermionami.

Oprócz leptonów do grupy cząstek elementarnych zalicza się także kwarki. Za model kwarków dwaj uczeni : Gell i Mann otrzymali w 1969 roku Nagrodę Nobla.

Kwarki dodatkowo dzieli się na odmian według zapachu. I tak wyróżnia się kwark : górny, dolny, dziwny, powabny, szczytowy i spodni. Kwarki występują również w trzech odmianach koloru: czerwonym, niebieskim i zielonym.

Wartość spinu dla wszystkich kwarków jest połówkowa. Oprócz ładunku koloru posiadają również ładunek elektryczny. Jest on jednak mniejszy od ładunku elektronu i wynosi dla niektórych 2/3 jednostki ładunku a dla innych -1/3.

Oddziaływanie między kwarkami jest możliwe dzięki wymianie tzw. gluonów. Dla kwarków charakterystyczne jest , że nie mogą one istnieć samodzielnie. Mogą występować jedynie jako element strukturalny barionów i mezonów.

Wszystkie bariony zbudowane są z trzech kwarków. Najważniejszymi z nich są proton i neutron. Proton zbudowany jest z dwóch kwarków górnych i jednego dolnego a neutron z dwóch dolnych i jednego górnego.

W skład mezonów natomiast wchodzą pary: kwark i odpowiednia antycząstka czyli antykwark. Mezony są cząstkami o całkowitych spinach. Jest to cecha kwalifikująca je do grupy cząstek zwanych bozonami. Jeśli chodzi o ładunek mezonów to nie jest to ich jednolita cecha. Mogą mieć zarówno jednostkowy ładunek ujemny jak i dodatni. Niektóre mogą być całkiem pozbawione ładunku. Mezony biorą udział w wiązaniach nukleonów w jądrze.

Bariony i mezony są cząstkami oddziałującymi silnie, należą więc do grupy cząstek zwanych hadronami. Pomimo tego, że ich elementami składowymi są barwne kwarki o połówkowych spinach to ładunek hadronów jest zawsze całkowity i nie mają one koloru. I.K.