Przejdź na stronę główną Interia.pl

Napisz współczesną wersję mitu.Wykaż się dobrą znajomością lektury. Opowiadanie musi zawierać minimum 200 słów.

Odpowiedzi (1)

wikimiki2020

Wschodząca gwiazda

wikimiki2020 29.09.2020 21:45

Zgłoś

Duszo klepsydry

Jeszcze choć jeden raz"

Padało i padało. Pora zimowa, a jednak przypominająca bardziej jesień. Pejzaż za oknem odbierał człowiekowi wszystkie chęci wyjścia na zewnątrz choćby na chwilę, zaś tutaj panowała aura jeszcze bardziej przygnębiająca. Tak, tak, wszystkie brudy należy prać tylko w spokoju swoich czterech ścianach, które jednak tracą ten spokój w chwili rozpoczęcia wielkiego prania.

Ten moment zdawał się właśnie nadchodzić.

Kinga wpadła do mieszkania jak tornado, które wciąga do przedpokoju pozostałych domowników. Na twarzy matki pojawił się grymas, który mógł znaczyć tylko jedno: "przestaję się tobą przejmować, mam na głowie ważniejsze sprawy, niż odgrzewanie ci kolacji". Z kolei ojciec obrał swoją bezpieczną pozycję w pokoju, gdzie mógł spokojnie przeczekać humory matki, a niezwykle zajmująca akcja filmu w telewizji, była o niebo ciekawsza. Jedynie siostry - Aneta i Ewa , jak dwa cienie, poszły za Kingą.

- Co tam u ciebie siostrzyczko? Poderwałaś sobie kogoś na weekend? - młodsza Aneta zaprezentowała w całej rozciągłości swoją złośliwość i wścibstwo w stosunku do swej mniej ładnej siostry. Ewa spojrzała zirytowana, lecz zaraz zwróciła swój wzrok na swego Kwiatuszka, którego zwano Kingą i który był głupszy prawie o dokładne dwa lata. Ta prychnęła tylko i powiedziała:

- Wynocha stąd natychmiast! Dzisiaj ja tu urzęduję!

A ten moment zapowiadał się niezwykle interesująco.

Na początek poczta internetowa. Hmm, dzisiaj nic nie przysłał? Komputer zaszumiał leniwie, lecz nastrój jej się zmienił , kiedy ujrzała na monitorze komunikat "Masz jedną, nową, nie przeczytaną wiadomość w skrzynce".

Kliknęła myszką.

"Byłaś bezbronna

Jak niemowlę, kiedy Cię

Pierwszy raz zobaczyłem.

Wtedy już wiedziałem

Że nie śnię

Lub sen zastąpił mi jawę.

Onieśmielenie odebrało mi

Wszelką władzę nad ciałem

Które i tak nie było już moje.

Ręka zawisła w powietrzu

Gnana niepewnością

Pragnieniem

Zatopienia się w Twoich świetlistych oczach ..."

"W jakich oczach ???" - pomyślała zaskoczona - "mam całkiem przeciętne - zielone, jak pewnie milion innych dziewczyn na ziemi. Co w nich takiego niezwykłego? I gdzie mógł mnie zobaczyć?" - w snach i pewnie teraz zamęcza wszystkie swoje znajome. Ale w takim razie ja też musiałabym się do nich zaliczać… Bezbronna jak niemowlę… Boże kochany! Zabiedzony wierszokleta! A swoją drogą ciekawe, czy jeszcze coś wyśle…"

Kinga po raz ósmy wklepywała adres nieznajomego adoratora do komputera: . "Jezu, gdyby ktokolwiek zobaczył co ja wystukuję, od razu by pomyślał, że kontaktuję się z jakimś sex-shopem. A niech sobie każdy myśli co chce… Muszę się przecież w końcu dowiedzieć, kim jest ten "eros". Najpierw śle mi listy nieomal miłosne, a potem - zero odzewu przez kilka dni. Też mi amant…"

- Kinguś, a co tym razem przysłał? - do w pokoju nagle zjawiła się podekscytowana Aneta - bo wiesz, Ewa przeczytała niedawno taką książkę i… Auuaaa, przestań mnie szczypać, ty małpo… Mogłaś się ugryźć wcześniej w język! No to, Ewa przeczytała niedawno… jak to było…ten… mit o takiej dziewczynie, co była ukochaną jakiegoś boga… ale to chyba nie o TEGO Boga chodzi, no nie Kinga? I ten bóg jej podarował zamek i często składał jej wizyty, ale nie mogła się dowiedzieć, kim naprawdę jest, bo zjawiał się u niej nocą. A ona strasznie chciała się dowiedzieć, kim on jest i jak do niej kiedyś przyszedł to zapaliła lampę, a on się rozpłynął w powietrzu jak duch i po tym wszystkim ona zaczęła strasznie płakać…Ale wtedy jak ten cały bóg się u niej zjawiał nocą, to chyba nic okropnego się nie działo między nimi, prawda Kinguś? Jak myślisz?

- Przestań już wreszcie gadać - powiedziała zirytowana Ewa, zła na siostrę, że sama nie może zabłysnąć przy Kindze - i nie paplaj o czymś, na czym się nie znasz!

- A tak w ogóle to o czym wy mówicie? - Kingę ciekawiło wszystko, co miało związek z miłością

- A o niczym - odpowiedziała Ewa - bóg wziął ją ze sobą na górę Olimp i tam odbyło się ich wesele.

- Ten bóg nazywał się Eros? Dobrze usłyszałam?

- No tak. Nie słyszałaś o nim. To grecki bożek miłości, a ta historia jest mitem greckim.

-W porządku, a teraz zostawcie mnie samą. Zaczynam liczyć do trzech i znikacie stąd!

"…Raz, dwa…Czyżby to było jakoś razem połączone? Nie, o czym ja myślę… To tylko Ewa zaczytuje się w takich bzdurach. Inni na pewno są rozsądniejsi… O.K., ale co jest z tą moją wiadomością…?" zerknęła na nią ponownie:

"Witaj Nieznajomy!

Dlaczego zasłaniasz się Internetem? Może byś się znowu odezwał? Albo nie…Przyszło mi do głowy coś lepszego. Spotkajmy się! Ta chwila chyba nadeszła. Odpowiedz, co Ty na to? Będę czekać.

KINGA"

Kolejna wiadomość bardzo ją zaskoczyła.

"Twoje spojrzenie rozświetliło

Wszystkie mroki świata.

Znowu wydałaś mi się ulotna

Jak lekki puch

Który zaraz spadnie na ziemię.

Za dnia byłaś mi duszą motyla

Teraz jesteś moją ćmą

Którą ciągnie do światła

Ogłupiająca ciekawość."

"Ale dżentelmen!" - skwitowała w myślach - "dał mi bezczelnie do zrozumienia, że ma mnie za głupią. Wcale nie musimy się spotykać. Bez łaski". I ze złością zgasiła komputer.

Przez zaspany jeszcze umysł, przewijały się rozmaite myśli. Wyobrażała sobie siebie w ramionach wysokiego, cudownego chłopaka, szeptającego jej cichutko poezje, a na jej twarzy gościł uśmiech szczęścia. To z kolei spoglądała na rzeźbę boga -dziecka, którą pamiętała jeszcze z wycieczki klasowej do galerii. Rzeźba poruszała się, pobrzękiwały mu strzały, które miał wetknięte w noszony na plecach skórzany kołczan, lecz on niczego nie zauważał, ponieważ wystukiwał coś na klawiaturze laptopa.

- Nie, chyba umrę! Napisał jej tu wyraźnie, iż jest ćmą! - marzenia rozpłynęły się natychmiast, a uszu Kingi dobiegł szczebiot młodszej siostry. Zerwała się i usiadła na brzegu łóżka, wpatrując się w rozmyte jeszcze osoby siedzące przed komputerem.

- Witaj, o wielmożna Ćmo! - wybuchnęła śmiechem Aneta - zdaje się, że nadal jesteś w ramionach…tego, jak on się…

- W ramionach Orfeusza - podszepnęła Ewa.

-…a ten Eros Ramazzotti przyśpiewywał ci do poduszki!!!

- Aneta, bo jak cię chwycę… - w "świetlistych" oczach widniały błyskawice.

- Kinguś, słoneczko, a jak zostaniesz przez niego porwana, tak jak Europa przez Zeusa… A jak on wygląda tak paskudnie, że jak się popatrzysz w jego stronę, to staniesz się kamiennym głazem…jaka to była nazwa???

- Meduza, Anetko. Me - du - za!

- Dokładnie… i urodzą się wam malutkie Minotaurki - Aneta zaśmiała się z nie ukrywaną satysfakcją. Można się było domyślić, że pół nocy kuła mity greckie.

- Jazda stąd! W tej chwili!!!

"A jak to rzeczywiście prawda? Może ten "Nieznajomy" podobnie jak ona ukrywa się za pseudonimem i udaje kogoś, kim nie jest… Tak samo jak i ja". Kinga zaczęła sobie przypominać własne życie pod postacią: Arianny, Julii, Romantyczki i dziesiątki temu podobnych, głupich imion, które wymyśliła. "Może on w ten sposób podrywa mnóstwo dziewczyn, pozując na egzaltowanego i zagubionego romantyka? O, nie! Na pewno na to nie pozwolę. To się musi wreszcie skończyć. Muszę się z nim zobaczyć!!!"

"Ona też się odważyła.

Ale tego nie da się porównać-

Jak długości życia motyla

Którego dusza mknie ku światłości.

Ty też chciałaś

Ale próba się nie powiodła

Za gorąco dla twych słabych skrzydeł

Puch opadł i na zawsze

Pozostaniesz nie okryta

Płomieniem wrażliwości.

Będziesz nosić tę bliznę

Aż inny cię okryje swoją

Miłością

Wiarą

Ciekawością

Cierpieniem."

Wąsaty kelner był wyraźnie znudzony. Zdążył już poznać każdego w tym miejscu. No tak, ciągle ci sami klienci. Intrygował go jedynie ten gość w rogu sali - zażyczył sobie sok pomidorowy (!!!) i wydaje się, że kogoś tutaj oczekuje. TACY też bywają w pubach? Zadziwiające. Powinni siedzieć u siebie w domach, a nie jeszcze umawiać się na randki. O, jaki gbur, przesunął się prawie na środek sali i myśli pewnie, że wszyscy będą go obchodzić?! Bezczelność! A jak pokazuje ten swój wózek! Może spodziewa się jeszcze zabawy na koszt firmy?! Żeby się nie przeliczył! Szweda się taki po knajpach i rozkurza forsę, a ty męcz się człowieku, wypruwaj sobie żyły zamiast niego!!! Przekonamy się za chwilę, czy "Pan Skrzywdzony", ma pieniądze na zapłacenie rachunku ?! Pięć złotych i napiwek, tyle ma dać i kropka!

Punkt 19.00 - Kinga weszła do umówionego pubu. Spojrzała uważnie wokół i nie dostrzegając nikogo niezwykłego, zajęła miejsce przy stoliku blisko wyjścia.

Eros dostrzegł ją z daleka. Jak z obrazka… trochę nieobecny wzrok, zwiewne ruchy, nieznaczne zażenowanie, spowodowane prawdopodobnie nie częstym bywaniem w tego typu miejscach. I bardzo dobrze, nie ma tu niczego interesującego. Popełnił błąd, umawiając się na spotkanie tutaj. Ale zaraz pójdziemy gdzie indziej - białogłowa piękność z krzywonogim panem. Afrodyta powstała z morskiej piany z przygarbionym Hefajstosem.

To jest jego dzień.

Ruszał już w jej stronę, kiedy nieoczekiwanie…

Żadnego zainteresowania. Nie było nikogo, kto by na nią spoglądał. Może coś go zatrzymało? A jeżeli zapomniał? Raczej nie, nie byłby przecież aż tak roztargniony i niezorganizowany… Jak Artysta! On musi być artystą! Jedynie ktoś taki umiałby tworzyć wiersze…

A co tam się stało… Barman krzyczy coś do jakiegoś gościa. Prawdziwa bezczelność, na pewno chciał wyjść bez uregulowanego rachunku. Chociaż… marne szanse na powodzenie - porusza się na wózku. Z resztą w dzisiejszych czasach bywa różnie…

Spojrzała wokół jeszcze raz. Rany, ale dziura. Pan Eros nie może się raczej pochwalić świetnym gustem. Na pewno jest to moja pierwsza i ostatnia wizyta w tym lokalu. Są fajniejsze puby, a nawet zajrzę gdzieś w pobliże, nie będę tracić wieczoru na przejmowanie się jego ignorancją. Phi… podobno tego kwiatu pół światu.

O, już 19.15. Będę już lecieć, bo ten groźny barman jeszcze mi każe złożyć jakieś zamówienie.

Żegnaj Erosie z Internetu…

"Wiara czyni cuda-

Ze mną tak było

Zobaczyłem anioła

Ducha piękna i czystości

Lecz na tym wyczerpał się

Mój prywatny limit cudów.

Anioł okazał się

Zwykłym śmiertelnikiem

W pięknej ludzkiej skórze

W ludzkich ramach zwyczajności.

Skrzydła opadają, aureola się odkleja

Biała szata zbrukana kurzem

Wyjętym z kufra ze strychu

Dosyć już wyrośnięta

Oczekiwaniem na świętość.

A ma dusza uleciała

Do nieba, by śpiewać Panu

Alleluja."

"...ale Eros, który kochał ją zawsze, niósł jej pomoc i pociechę. Na koniec Zeus ulitował się nad parą kochanków i przyjął Psyche na Olimp, gdzie odbyły się jej zaślubiny z bogiem miłości."



Czytaj więcej na https://www.bryk.pl/wypracowania/jezyk-polski/opowiadania/18159-eros-i-psyche-czasow-wspolczesnych.html#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other

0
0

Potrzebujesz pomocy?

Pozytywizm (Język polski)

Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.

Polityka Cookies. Prywatność. Copyright: INTERIA.PL 1999-2020 Wszystkie prawa zastrzeżone.