Balladyna w gabinecie psychoterapeuty - opowiadanie

Odpowiedzi (1)

adrianna1999 22.02.2021 17:41

Zgłoś

Balladyna stała przed gabinetem psychoterapeuty. Była to jej pierwsza wizyta. Ale uznała, że jej problemy zbyt wpływają na życie innych i działają także na jej niekorzyść. Otworzyła drzwi i weszła do pomieszczenia. Czekał już na nią terapeuta, który jeszcze pisał coś w swoich papierach, ale wskazał jej miejsce na kanapie. Oburzyła się tym faktem, przecież miał zwracać uwagę tylko na nią.
-Przepraszam, ale ja tu czekam, proszę się na mnie skupić - powiedziała pretensjonalnym tonem.
-Spokojnie, nad egoizmem też będziemy pracować - odpowiedział jej doktor i w końcu na nią spojrzał.
-Wypraszam sobie takie konkluzje, przyszłam tu tylko z problemem agresji, nie potrzebuję całej analizy psychologicznej - odpowiedziała - liczę na to, że dzięki tej terapii zniknie mi to paskudne znamię - pokazała na swoje czoło
- W porządku, w takim razie zacznijmy od początku. Jaki problem z agresją najbardziej zapadł w Pani pamięci? - zapytał terapeuta.
Balladyna musiała sobie wszystko ułożyć w głowie, chwilę myślała, zanim cokolwiek odpowiedziała
-A więc, agresja i w sumie także zazdrość pchnęły mnie do zabójstwa siostry - odpowiedziała, ale na jej twarzy nie było widać smutku ani wyrzutów sumienia.
-Rozumiem, jest to bardzo poważny czyn, proszę powiedzieć jak pokrótce do tego doszło.
- Poszłyśmy zbierać maliny do lasu. Mojej siostrze Alinie zawsze szło to lepiej. Oczywiście tego razu także uzbierała więcej. Chciałam chociaż raz być od niej lepsza! Powiedziałam jej, żebyśmy się zamieniły. Alina się na to zgodziła, ale nie uwierzy pan, kazała mi o to poprosić! No i wściekłam się na tyle, że dźgnęłam ją nożem.
Doktor spojrzał na nią, lecz nie wykazał żadnych emocji. Zadał jej kolejne pytanie.
- I uważa pani, że to była słuszna decyzja? Żałuje jej pani?
- Nie wiem, chwilę po zdarzeniu może trochę niedowierzałam w to, co zrobiłam ale ostatecznie uznałam, że chyba musiało tak być. Czy dostanę jakieś leki które pohamują moją agresję? Pomimo wszystko nie chce mieć kolejnych trupów na głowie.
-Mam dla pani coś o wiele lepszego od leków. Zaproponuje pani skierowanie na oddział zamknięty szpitala psychiatrycznego, w którym prowadzę terapię. Tam zajmiemy się pani problemem na poważnie- zobaczył tylko rosnący gniew na twarzy Aliny. Nic nie powiedziała, jednym ruchem porwała wazon stojący na stoliku przy sofie i zamachnęła się nim na doktora. Na szczęści terapeuta pomyślał o tym, żeby dekoracja była plastikowa. Wezwał szybko ochronę guzikiem alarmowym, a ochroniarze zjawili się praktycznie od razu i schwytali Alinę. Nie było mowy o wypuszczeniu jej na wolność. Do wyprowadzanej dziewczyny powiedział tylko, że w najbliższym czasie spotkają się jeszcze wiele razy, po czym wrócił do notowania w papierach.

0
0

Potrzebujesz pomocy?

Lektury (Język polski)

Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.

Polityka Cookies. Prywatność. Copyright: INTERIA.PL 1999-2021 Wszystkie prawa zastrzeżone.