Dowiedz się więcej na ten temat!
Zapraszamy do serwisu opracowania.pl

okładka Słownik motywów literackich - gimnazjum

Słownik motywów literackich - gimnazjum

Słownik motywów literackich powstał z myślą o gimnazjalistach, którzy szukają informacji dotyczących treści lektur, charakterystyk bohaterów i interpretacji wierszy pod kątem konkretnego motywu, tematu. Autorzy Słownika wzięli pod uwagę lektury obowiązujące w gimnazjum oraz najczęściej omawiane motywy. Zebrane w Słowniku informacje pozwolą bez problemu napisać wypracowanie, pracę klasową jak również udzielić poprawnej i wyczerpującej odpowiedzi na pytania nauczyciela na lekcjach języka polskiego.

MIŁOŚĆ Dodaj do listy

Biblia - Stary Testament

MIŁOŚĆ JAKO PIĘKNE, ZMYSŁOWE, NAMIĘTNE UCZUCIE: Pieśń nad Pieśniami to poemat liryczny poświęcony w całości tematyce miłości. Bohaterami jest dwoje kochanków: Oblubieniec i Oblubienica, którzy rozmawiają o miłości jako o uczuciu naturalnym, niezgłębionym, żarliwym, prawdziwym. To jest jednak sens dosłowny w interpretacji tego utworu. W znaczeniu alegorycznym miłość Oblubieńca i Oblubienicy rozumiana jest jako relacja, więź emocjonalna, jaka pojawia się między Kościołem a Chrystusem. Tak pojęta miłość jest uczuciem mistycznym, chęcią obcowania z Bogiem, poświęcenia Mu całego siebie. Namiętność w tej interpretacji to tęsknota za Bogiem.

Nowy Testament

MIŁOŚĆ OJCOWSKA: W przypowieści O synu marnotrawnym spotykamy się z takim przykładem miłości. Młodszy syn, otrzymawszy część majątku od ojca, opuszcza dom i prowadzi rozrzutne życie. Kiedy nie ma już środków na utrzymanie, powraca do domu ojca i prosi o wybaczenie. Ojciec przyjmuje wyrodne dziecko z powrotem pod swój dach, wybacza mu popełnione winy. Postawa ojca jest pełna rodzicielskiej, niezgłębionej miłości. Jest to również symbol miłości Boga do wszystkich ludzi, a przede wszystkim do grzeszników, którzy się nawracają.

MIŁOŚĆ JAKO CNOTA, DAR OD BOGA, WARTOŚĆ DUCHOWA NIEZBĘDNA CZŁOWIEKOWI W ŻYCIU: Święty Paweł dokładnie opisał w nim to uczucie. Jest ono według niego najwyższą wartością, stawia je ponad rozumem. Miłość według świętego Pawła jest: cierpliwa, łaskawa, wytrzymała, skromna, trwała, wieczna, pełna dobroci i ufności.

Autor listu poucza, że:

- mądrość jest niczym wobec uczucia miłości;

- wiara, która nie płynie z miłości do człowieka, nie zapewni zbawienia;

- wieczna trwałość jest boskim atrybutem miłości;

- miłość Boga do człowieka jest doskonała, chrześcijanin ma przede wszystkim naśladować Boga w miłości.

Na koniec święty Paweł wylicza trzy cnoty ewangeliczne: wiarę, nadzieję i miłość. Podkreśla "lecz z nich największa jest miłość".

Święty Paweł przekazuje w tym fragmencie uniwersalne, ogólnoludzkie prawdy: miłość jest najwyższą wartością; każdy z nas jest przeznaczony do miłości, nie do nienawiści; każdy z nas w życiu będzie odczuwał to uczucie; prawdziwa miłość jest zawsze taka sama: miłość do dziewczyny, chłopaka, dziecka, żony, męża jest odbiciem miłości Boga do człowieka; żadna inna wartość nie jest tak wielka jak miłość; działania podejmowane w imię miłości zawsze są dobre.

Aktualność słów świętego Pawła potwierdzają liczne odwołania do fragmentu Pierwszego Listu do Koryntian w literaturze i sztuce. Jest on nieustającym natchnieniem dla artystów, spełnia rolę wychowawczą, pozwala na doskonalenie życia religijnego i duchowego. Piękno i prawda zawarte w tekście zawsze pozostaną aktualne, ponieważ człowiek nie potrafi żyć bez miłości.

Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie

MIŁOŚĆ BLIŹNIEGO: Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie opowiedział Jezus jednemu z uczonych studiujących przykazania Boże, który zapytał go jak osiągnąć życie wieczne. Jezus powołał się na przykazanie: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego". Jednak uczony zapytał o znaczenie słowa: "bliźni". Wtedy Jezus opowiedział historię, która obrazuje to pojęcie.

Pewien Żyd został napadnięty w drodze z Jerozolimy do Jerycha, okradziony i pobity przez zbójców, a potem na wpół żywy zostawiony przy drodze. Nieszczęśliwca obojętnie minęli kapłan i sługa świątynny, którzy nie udzielili mu pomocy. Zatrzymał się przy nim dopiero Samarytanin, chociaż Żydzi pogardzają tą grupą narodowościową, więc nie miał powodów oczekiwać życzliwości. Opatrzył rany poszkodowanego, zawiózł go do gospody i zapłacił za jego leczenie oraz opiekę.

Na pytanie, który z trzech ludzi może zostać nazwany bliźnim napadniętego, uczony odpowiedział, że właśnie pogardzany Samarytanin, który zlitował się nad pobitym Żydem. Jezus nakazał uczonemu postępować tak samo.

Słowa Jezusa przypominają, że każdy człowiek jest naszym "bliźnim". Nie można ograniczać dobrych uczynków tylko do swojej grupy narodowościowej czy do osób swojego wyznania. U Boga liczy się każdy gest zainteresowania drugim człowiekiem, współczucia, pomocy, litości i zrozumienia. Tylko takie nastawienie do drugiego człowieka daje szansę zbawienia.

W dzisiejszych czasach nauka Jezusa nic nie straciła na swojej aktualności, ponieważ nie brakuje ludzi potrzebujących pomocy. Wzorem miłosiernego Samarytanina z przypowieści liczne stowarzyszenia świeckie i kościelne spieszą na ratunek ludziom dotkniętym klęskami głodu, wojny, powodzi, pożarów, trzęsień ziemi i innych kataklizmów. Do organizacji niosących pomoc w Polsce można zaliczyć: Polski Czerwony Krzyż, Polską Akcję Humanitarną, Caritas, Porozumienie bez Barier i wiele innych.

Mitologia

MIŁOŚĆ WIERNA: Małżonkami kochającymi się bezgranicznie, pokonującymi wszelkie trudności, aby być razem są Odyseusz i Penelopa. On podejmuje trud dziesięcioletniej tułaczki po morzach, by wreszcie powrócić do domu. Ona dzielnie trwa w pałacu, oblegana przez zalotników, wierząc, że mąż powróci i obroni ją przed ich natarczywością.

Penelopa stała się symbolem wierności małżeńskiej.

MIŁOŚĆ DO LUDZI: Niezwykłej miłości tytana do ludzi dotyczy mit o Prometeuszu, który był troskliwym opiekunem ludzi - nauczył ich, jak dawać sobie radę w świecie pełnym niebezpieczeństw. Dzięki niemu dowiedzieli się, jak korzystać z gwiazd (umieli rozpoznawać kierunki świata), jak się leczyć (nauczył ich medycyny), mogli bezpiecznie pływać po morzach (znali nawigację), mogli wytapiać metale i wykonywać z nich narzędzia i ozdoby (Prometeusz nauczył ich metalurgii). Wszystko toczyłoby się szczęśliwie, gdyby nie obawy Zeusa, że ludzie staną się zbyt silni i w końcu zagrożą jego władzy. Zresztą władca bogów nigdy nie lubił ludzi, był wobec nich bardzo podejrzliwy i nieufny, choć składali mu ofiary i czcili go.

Pewnego dnia bogowie toczyli dyskusję nad tym, która część zwierząt ma im być składana w ofierze. Wkrótce zaczęli się kłócić i trzeba było wezwać mądrego Prometeusza, by ich rozsądził. Tytan, zawsze mający na uwadze dobro ludzi, postanowił przechytrzyć zachłannych bogów. Ze skóry byka uszył dwa worki. Do jednego włożył mięso, ale przykrył je żołądkiem - najgorszą częścią zwierzęcia. Drugi wypełnił kośćmi ułożonymi pod grubą warstwą smakowitego i pachnącego tłuszczu. Zeus wybrał oczywiście drugi worek, dzięki czemu ludzie mogli mu ofiarowywać kości, zostawiając sobie mięso. Gromowładny wpadł w gniew, ale nie mógł już odwołać swego wyroku. Odtąd jednak nie znosił Prometeusza.

Aby utrudnić ziemianom życie i by nie mieli zbyt wielkich korzyści z mięsa zwierząt ofiarnych, Zeus postanowił odebrać im ogień. Myślał, że przechytrzył mądrego tytana. Prometeusz zaczął myśleć nad tym, jak zdobyć ogień dla ludzi. W końcu udał się na Olimp kuchennymi schodami i zapalił pochodnię od ognistego rydwanu słońca. Kawałek żarzącej się głowni ukrył w łodydze kopru i szybko wrócił na ziemię. Nikt go nie zauważył, ale Zeus szybko odkrył, że ludzie znowu mają ogień.

Nie wolno igrać z wyrokami Zeusa - Prometeusz musiał ponieść karę. A władca bogów okazał się wyjątkowo okrutny - rozkazał przykuć tytana do skał Kaukazu, codziennie głodny sęp wyjadał mu wątrobę, która w nocy odrastała (tytan był nieśmiertelny). Z tych przerażających męczarni uwolnił Prometeusza dopiero grecki heros - bohater, Herakles.

MIŁOŚĆ MATCZYNA: Motyw miłości matczynej pojawia się w micie o Demeter i Korze. Kiedy Kora została porwana do Hadesu i została władczynią podziemnego królestwa, matka bardzo cierpiała z powodu utraty dziecka. Wszędzie szukała utraconej dziewczyny. Swoją rozpaczą Demeter spowodowała, że ziemia stała się bezpłodna, nie dawała plonów. Smutna bogini nie chciała słuchać nawet Zeusa, który namawiał ją, by pogodziła się ze stratą córki. Okazało się, że przyczynił się do tego, bo obiecał Hadesowi Korę za żonę.

Determinacja Demeter zmusiła go jednak do "zmodyfikowania" swego postanowienia. Kora pozostała żoną Hadesa, ale na pół roku rozstawała się z mężem i przebywała z matką. Miłość matczyna wszystko zwyciężyła.

MIŁOŚĆ UTRACONA; MIŁOŚĆ SILNIEJSZA NIŻ ŚMIERĆ: Orfeusz był królem śpiewakiem, młodym i pięknym. Śpiewał i grał na lutni wyjątkowo pięknie. Wszystko, co żyło słuchało śpiewu i grania, nawet drzewa i rzeki. Żoną niezwykłego muzyka była Eurydyka, piękna nimfa. Kochali się obydwoje i byli szczęśliwi.

Pewnego razu na łące pośród kwiatów dostrzegł Eurydykę Aristajos. Nimfa tak go urzekła urodą, że zaczął ją gonić. Biedna Eurydyka uciekała - niestety ukąsiła ją żmija i umarła.

Orfeusz tak bardzo cierpiał po stracie żony, że przestał grać i śpiewać. Wołał wciąż imię ukochanej, ale odpowiadało mu tylko echo. Wtedy postanowił, że odszuka żonę w królestwie Hadesa. Wziął swoją lutnię i grał tak pięknie, że Charon nie zażądał zapłaty za przewóz, Cerber nie szczekał, a zasłuchane erynie, boginie kary i zemsty - płakały.

Hades ulitował się nad biedakiem, ale postawił warunek, że Eurydykę odprowadzi do świata żywych Hermes. Orfeusz miał iść na czele orszaku, potem Eurydyka i na końcu bóg kupców. Hades przestrzegł Orfeusza, by ten w drodze powrotnej ani razu nie obejrzał się za siebie. Niestety, kiedy prawie dotarli do celu, śpiewak tak bardzo chciał ujrzeć żonę, że zapomniał o przestrogach.

Kiedy obejrzał się, Hermes zatrzymał Eurydykę, a król musiał sam wyjść na świat. Mimo iż dobijał się do królestwa Hadesa, już go tam nie wpuszczono.

Miłość Orfeusza okazała się silniejsza niż śmierć. Pokonał lęk i udał się do krainy zmarłych, choć nie wiedział, czy wróci na ziemię. Niestety na zawsze utracił ukochaną.

MIŁOŚĆ NARCYSTYCZNA - MIŁOŚĆ DO SAMEGO SIEBIE: Młodzieńcem, który sam siebie pokochał, był Narcyz - piękny myśliwy. Był tak pochłonięty swoją pasją - polowaniem, że nie zwracał uwagi na piękne nimfy w nim zakochane. Za karę Afrodyta skazała go na miłość do samego siebie.

Pewnego razu, kiedy pochylił się nad taflą jeziora, by się napić, ujrzał swoje odbicie i nie mógł oderwać od niego wzroku. Od tej pory siedział na brzegiem i zachwycał się sam sobą. Nie polował, nie jadł, rozpaczał, że jego ukochana osoba to tylko odbicie. W końcu zmarł z tęsknoty za sobą samym.

Dzieje Tristana i Izoldy - oprac. Joseph Bédier

MIŁOŚĆ SILNIEJSZA NIŻ ŚMIERĆ: Tristan, siostrzeniec króla Kornwalii, Marka, zostaje wysłany do Irlandii z misją przywiezienia stamtąd Izoldy Złotowłosej jako narzeczonej dla króla. Podczas podróży powrotnej wraz z Izoldą wypijają napój miłosny, przeznaczony dla narzeczonych. Łączy ich szalona, niepowstrzymana miłość.

Izolda zostaje żoną króla Marka. Kochankowie widują się potajemnie - gdy to wychodzi na jaw, skazani na śmierć, uciekają do lasu. Tu śpiących kochanków znajduje ich król. Wzruszony ich niewinnością (przedzielał ich nagi miecz) odjechał.

Izolda poruszona wspaniałomyślnością męża wraca do niego, a Tristan wyjeżdża do Bretanii, gdzie poślubia księżniczkę Izoldę o Białych Dłoniach.

Kiedy Tristan zostaje ranny podczas podróży podjętej w celu zobaczenia ukochanej, wzywa Złotowłosą, gdyż tylko ona może go uleczyć. Na skutek zazdrości żony Tristan umiera, nie doczekawszy się ukochanej. Ta, gdy zobaczyła go martwego, położyła się obok niego i umarła. Na grobie Tristana wyrósł krzak głogu, który połączył jego grób z mogiłą ukochanej.

Kwiatki świętego Franciszka

MIŁOŚĆ DO ŚWIATA: Święty Franciszek - wielki apostoł miłości - kochał cały świat. Uważał, że wszystko jest piękne, szlachetne, bo powstało z miłości. Świat według niego był odbiciem miłości bożej. Dlatego święty Franciszek traktował wszystkie istoty jak siostry i braci. W swojej Pieśni słonecznej zwraca się do brata słońca, siostry śmierci, co świadczy o głębokiej akceptacji ludzkiego losu przez świętego. Godził się na cierpienie, na śmierć, bo traktował je jako naturalne składniki ludzkiego losu.

Nauczał ludzi i zwierzęta. Wzruszające jest jego kazanie do budzącego postrach wilka, ponieważ staje się świadectwem głębokiej prawdy - zło można zwyciężyć dobrem. Istoty złe często są po prostu niekochane, cierpią i dlatego wyrządzają krzywdę innym. Łagodnością i spokojem święty Franciszek obłaskawił bestię z Gubbio, a po kilkunastu latach wilk umierał jako wielki przyjaciel całej społeczności miasteczka.

Franciszek potrafił pokazać innym ludziom, jak walczyć z grzechem. Nawrócił zbójców, okazując im miłosierdzie. Nakłonił trędowatego, by spojrzał mądrzej na swoje cierpienie i pogodził się z nim, bo jest ono wyrazem szczególnej miłości i łaskawości bożej, a nie kary.

Sam był człowiekiem, który cenił przede wszystkim ubóstwo, skromność, cieszył się każdym dniem, każdym spotkaniem, każdą chwilą modlitwy. Uważał, że przez szczerą miłość człowiek może znaleźć się bliżej Boga.

Don Kichot Miguel Cervantes

MIŁOŚĆ Z MARZEŃ: Bohater powieści hiszpańskiego pisarza postanawia zostać błędnym rycerzem. Jest to o tyle oryginalne, że jest to postać z legend i romansów rycerskich, a w czasach kiedy żyje bohater, błędnych rycerzy już się nie spotyka.

Don Kichot konsekwentnie realizuje swoje marzenie. Zdobywa konia - Rosynanta, z tektury przygotowuje sobie zbroję. Udaje mu się także namówić wieśniaka z sąsiedniej wioski, Sancza Pansę, by został jego giermkiem. Teraz brakuje mu już tylko damy serca. Zostaje nią Aldonza Lorenzo - mieszkanka pobliskiej wsi: dziewczyna prosta, niechlujna, nieco wulgarna, lekceważy rycerza i wyśmiewa go. Mimo to don Kichot pozostaje jej wierny. Wszędzie, gdzie się pojawi, sławi jej urodę i jest gotów do najcięższych pojedynków, jeśliby nie uznano, że Dulcynea z Toboso - bo tak ją nazywa - jest najpiękniejszą i najwspanialszą z kobiet.

Miłość don Kichota na pierwszy rzut oka śmieszy. Kiedy się jednak głębiej zastanowić, jest to uczucie, o jakim marzy wiele kobiet: miłość bezkrytyczna, wielka, niczego nie oczekująca, gotowa do największych poświęceń.

Don Kichot kocha tak, jak kochają rycerze w świecie z jego marzeń, uważa że takie uczucie jest głębokie i doskonałe, czuje się szczęśliwy.

Sonet CXXXII Francesco Petrarka

MIŁOŚĆ TRUDNA, MIŁOŚĆ NIEODWZAJEMNIONA: Podmiot liryczny (osobę mówiącą w wierszu) można w tym przypadku utożsamić z poetą - nadawcą wiersza. Jego adresatem jest ukochana kobieta - Laura.

Powtórzenia: "Błogosławiony niechaj (będzie)..." wskazują na stan szczęścia poety wynikający z samego faktu zakochania się, odczuwania miłości. Ponadto nadają uniesieniu miłosnemu charakter religijny (przez skojarzenie z litanią). Może się to wydać dziwne, bo z sonetu wynika, że miłość jest nieszczęśliwa; przynosi ból i cierpienie. Świadczą o tym środki stylistyczne: przenośnie ("Blask dwojga oczu, które mnie spętały", "Rany, drżące serca głębokości"); epitety: tęskne pragnienia, gorzkie łzy boleści.

Ale miłosne cierpienie ma w sobie słodycz: jest to "słodka troska". Ten oksymoron (epitet zbudowany z wyrazów o przeciwnym znaczeniu) ujawnia całe skomplikowanie miłosnych uczuć, niemożliwe do jednoznacznego określenia.

Miłość jest natchnieniem dla poety: "błogosławione niech będą z tysięcy,| słowa, co o niej są....". Poeta w sonecie wielbi Laurę jako kobietę, jako "sprawczynię" miłości, dzięki której przeżywa to uczucie w całej pełni, w końcu jako muzę swej twórczości. Bez Laury nie byłby poetą.

Sonet LXI Francesco Petrarka

OPIS MIŁOŚCI: Poeta pisze o rozterkach i wątpliwościach miłosnych, o różnych odcieniach tego uczucia, o dwoistej naturze miłości: zarazem radosnej i rozpaczliwej. Swój stan psychiczny wyraża pytaniami retorycznymi: "Jeśli rzecz dobra - skąd gorycz, co truje? | Gdy zła - skąd słodycz cierpienia każdego?". Takie zestawienie dwóch przeczących sobie myśli nazywamy antytezą. Oprócz antytez w wierszu pojawiają się liczne oksymorony: "śmierć żywa", "radosna rozpacz", "słodycz cierpienia". Poeta sam nie może się rozeznać w tej burzy uczuć: "W burzy znalazłem się, podarłszy żagle, (...) Płynę nie wiedząc już sam, czego pragnę". Pojawiająca się w dwóch ostatnich tercynach metafora żeglarza, zagubionego na morzu rozbitka podkreśla siłę uczucia, które miota człowiekiem jak huragan łodzią. Miłość jest żywiołem, któremu nie można się oprzeć. Przez siłę uczucia, przez rozdarcie psychiki między radością a rozpaczą doprowadza do szaleństwa: "W zimie żar pali mnie, w lecie - mróz chłodzi".

MIŁOŚĆ IDEALNA, NIESPEŁNIONA: Cały cykl Sonetów do Laury poświęcony został ukochanej poety - Laurze. Jego nadrzędnym tematem jest uczucie niespełnionej miłości, jakie Dante żywił do swej kochanki. Laura została ukazana jako kobieta idealna, doskonała, obdarzona najwyższymi atutami odnoszącymi się do jej urody, usposobienia i charakteru. Zakochany pełni tu rolę wasala, całkowicie oddanego wybrance swego serca. Petrarka, oddając hołd ukochanej kobiecie, mówi o swoich uczuciach do niej, przedstawia dzieje swej miłości i własne przeżycia. Rozdarcie, sprzeczne uczucia, błędne koło cierpień i rozkoszy miłosnych, nienasycenie - oto los zakochanego. Miłość sprawiła, że stracił on kontakt ze światem rzeczywistym, widzi jedynie własną ukochaną, wzywa jej imię i wyraża uczucia względem niej. Myślenie o ukochanej staje się jedynym celem jego życia.

Romeo i Julia William Szekspir

MIŁOŚĆ ZNISZCZONA PRZEZ NIENAWIŚĆ: Uważa się, że miłość i nienawiść to dwa żywioły natury ludzkiej. Nienawiść między rodami Montekich i Kapulettich była silna i podsycana nieustającymi burdami, które pociągały za sobą śmiertelne ofiary. Nie można było nie pomścić śmierci brata czy kuzyna. Błędne koło samo się napędzało. Fakt, że ojcowie rodzin wykazywali pewną powściągliwość, niczego tu nie zmieniał. Przecież w waśni dwóch rodów polegli już wcześniej Mercutio i Tybalt. Nie ostudziło to nienawiści, wręcz przeciwnie - wzmocniło ją. Czy miłość Romea i Julii mogła tę nienawiść przezwyciężyć?

Nie. Młodzi ludzie złamali podstawowe prawo: nakaz posłuszeństwa rodzicom. Przez swe małżeństwo sprzeciwili się powszechnie wówczas przestrzeganym zasadom lojalności wobec rodu. Wiemy, jak ojciec Julii zareagował na jej odmowę poślubienia hrabiego Parysa. Czy przyjąłby spokojnie wiadomość o małżeństwie córki z Montekim? A może "tylko" zamknąłby córkę w klasztorze? Jest niemal nieprawdopodobne, by Romeo i Julia mogli żyć szczęśliwie w zgodzie ze swymi rodzinami. Oczywiście mogli uciec i pewnie tak by się stało, gdyby nie ciąg nieporozumień prowadzących do samobójstwa Romea. Ale nawet na wygnaniu dosięgłaby ich mściwa ręka rodu Kapulettich. Przecież matka Julii, po wygnaniu Romea z Werony, mówi: "Poślę do Mantui,| gdzie ten wyrzutek mieszka, - | Kogoś, kto da mu lek tak nadzwyczajny, | Że wkrótce zechce spotkać się z Tybaltem". Jej słowa należy rozumieć jako zapowiedź otrucia Romea.

Nienawiść domaga się ofiar. Romeo i Julia złożyli najwyższą ofiarę: swą śmiercią okupili zgodę dwóch rodzin. Kompozycja sztuki z jej nieszczęśliwym zakończeniem podporządkowana została przesłaniu dzieła: "Taka klątwa ściga waszą nienawiść, że Niebo znalazło sposób, by miłość zabiła wam szczęście". mówi książę Escalus. Dwa znakomite rody ściągnęły na siebie przekleństwo niebios za nienawiść, jaką się darzyły. Śmierć ukochanych dzieci jest jednocześnie wypełnieniem się klątwy i jej końcem.

Hamlet William Szekspir

MIŁOŚĆ ODTRĄCONA: Ofelia to młoda i śliczna dziewczyna zakochana w Hamlecie. Początkowo nic nie zapowiada tragedii. Jej ojciec, Poloniusz, jest zaufanym dworzaninem Klaudiusza, króla Danii. Chroni córkę, więc Ofelia nie wie nic o dworskich intrygach. Nie ma więc powodów do obaw, a w dodatku jest pewna miłości młodego księcia.

Nagle wszystko się zmienia. Ojciec rozkazuje jej odrzucić miłość Hamleta. W dodatku dziewczyna wie, że on i król będą z ukrycia obserwować całą scenę. Dla Ofelii, niewinnej, kochającej pierwszą miłością jest to bardzo trudne zadanie. Wykonuje je na rozkaz ojca. Chyba liczy na to, że Hamlet zrozumie, że jej zachowanie jest sztuczne, że domyśli się jej prawdziwych uczuć. Tymczasem, ku przerażeniu Ofelii, Hamlet ze śmiechem godzi się na rozstanie, a nawet poleca jej szorstko: "idź do klasztoru!".

Zrozpaczona dziewczyna załamuje się. Kiedy z ręki Hamleta ginie Poloniusz, Ofelia popada w obłęd i ginie w rzece.

Skąpiec Molier

MIŁOŚĆ DO PIENIĘDZY: Harpagon, chciwiec, sknera i lichwiarz, patrzy na wszystko pod kątem zdobycia jak największego majątku. Jest wyrodnym ojcem, bo kocha tylko pieniądze i traktuje swoje dorosłe dzieci jak obciążenie finansowe.

Liczne przejawy nieopanowanej chciwości Harpagona powodują uczucie oburzenia i odrazy u widza lub czytelnika: stara się pod byle pretekstem odmówić służbie zapłaty za pracę, mimo że obarcza ją dodatkowymi obowiązkami (np. ten sam służący pełni zarazem funkcję stangreta i kucharza), jego dom jest zaniedbany, źle oświetlony, ponieważ obsesyjnie oszczędza, on sam, dzieci, służba noszą niemal łachmany, bo szkoda pieniędzy na stroje, a domownicy i zwierzęta przymierają głodem. Nielitościwy starzec bez skrupułów decyduje o przyszłości dzieci w taki sposób, aby było to opłacalne. Córkę chce wydać za starego bogacza, Anzelma, bo ten nie żąda posagu, robi wszystko, by uniknąć wydania uczty weselnej, naciąga "pana młodego", aby to on poniósł całkowity koszt ślubu.

Z tej chorobliwej chciwości rodzi się obsesyjna podejrzliwość: wszystkich oskarża o chęć ograbienia go. Strata szkatułki przyprawia go o szał, staje się mściwy, domaga się aresztowania całego miasta. Jednocześnie nie może się oprzeć innej żądzy: pragnie zdobyć młodziutką i piękną Mariannę, nie zważając na to, że Kleant jest w niej zakochany. Dominująca wada odziera go z resztek ludzkiej godności: zgadza się "przehandlować" synowi Mariannę, byle tylko odzyskać skradziony skarb, bowiem pieniądze traktuje jak najcenniejszy dar Boży, a ich gromadzenie zastępuje mu nawet religię.

Skąpstwo Harpagona ma tu dwa oblicza: jedno - odrażające, drugie zaś komiczne i rozbrajające przez swą naiwność. Harpagon wzbudza wstręt jako niehonorowy i bezwzględny lichwiarz i oszust oraz twardy, samolubny i obojętny ojciec. Cechy te złagodzone są przez jego maniactwo graniczące z niedorzecznością. W finale sztuki zostaje utrwalony obraz skąpca, który jest po prostu zdziecinniałym starcem. Harpagon łączy w sobie cechy komiczne z dramatycznymi, czasem nawet tragicznymi, jego postać jest dzięki temu niezwykle sugestywna, w wyniku czego bohater Molierowski uznawany jest za archetyp (prawzorzec) skąpca w literaturze europejskiej. Wiele spośród tych cech ma wymiar ponadczasowy. I obecnie występują postacie chorobliwych skąpców, krzywdzących najbliższą rodzinę, ludzi obłudnych i zaślepionych chciwością, kochających nade wszystko pieniądze.

Do trupa Jan Andrzej Morsztyn

MIŁOŚĆ I ŚMIERĆ: Wiersz Morsztyna to monolog o własnych uczuciach, zwierzenie się z cierpienia, pokazanie jego dotkliwości, zestawienie miłości ze śmiercią. Śmierć fizyczna staje się tu dobrodziejstwem w porównaniu z cierpieniami wywołanymi przez nieszczęśliwą miłość. Uwaga: motyw miłości i śmierci bardzo często pojawia się w literaturze i sztuce.

Podobieństwa - paralelizmy:

Różnice - kontrasty, antytezy:

Laura i Filon Franciszek Karpiński

PIERWSZA MIŁOŚĆ: Autor tej sielanki opowiada o spotkaniu dwojga zakochanych pasterzy. Laura pospiesznie biegnie na spotkanie, radosna, nieco niespokojna, pałająca chęcią ujrzenia miłego. Ale spotyka ją rozczarowanie - Filona nie ma "pod umówionym jaworem". Dziewczyna reaguje spontanicznie: posądza ukochanego o zdradę, o fałsz, o lekceważenie swojej osoby. Sądzi, że on już zmienił ukochaną, a jego "mowa pieszczona" była tylko żartem, naigrywaniem się. Ze złości i z rozpaczy rozbija o drzewo koszyk z malinami i niszczy wieniec z róż, który przygotowała dla miłego.

Wtedy z ukrycia wychodzi Filon i tłumaczy zapłakanej Laurze, że on tylko chciał sprawdzić, co będzie o nim mówiła. Można stąd wysnuć wniosek, że Filon - podobnie jak Laura - nie był pewny stałości i autentyczności uczucia dziewczyny. Kochankowie godzą się jednak, przekonani teraz o prawdziwości swych uczuć.

Taki stan ducha, w którym się nie wie, czy wybrana osoba kocha nas, czy nie, kiedy ma się mnóstwo wątpliwości, nie ufa się ani we własną atrakcyjność, ani w stałość uczuć partnera, jest charakterystyczny dla pierwszej, bardzo jeszcze niedojrzałej miłości młodych ludzi. O tym, że jest to pierwsza miłość, świadczą słowa Laury: "Filonie!, wtenczas, kiedym nie znała / Jeszcze miłości szalonej, / Pierwszy raz-em ją w twoich zdybała / oczach i mowie pieszczonej".

Dziady cz. II Adam Mickiewicz

MIŁOŚĆ - NAJWYŻSZA WARTOŚĆ: Wyjątkowo piękna pasterka z wioski, Zosia, także jako duch musi przybyć na "dziady" z prośbą o pomoc. Reprezentuje duchy pośrednie, zapewne dlatego, że po śmierci błąka się między niebem a ziemią. Zosia za życia nie była ani dobra, ani zła. Nie popełniła żadnych ciężkich grzechów, ale i nie spełniła żadnych dobrych uczynków. Była obojętna wobec świata i ludzi, a dla romantyków, którzy cenili wielkie, gorące uczucia (zarówno miłość jak i nienawiść), obojętność była jedną z podstawowych wad (właśnie obojętność, oziębłość zarzucali klasykom). Mickiewicz, jak przystało na piewcę romantycznej miłości, podkreśla brak zwłaszcza tego uczucia w życiu pasterki. Miała wielbicieli darzących ją szczerą, prostą miłością, ale tylko z nich drwiła. Zmarła mając 19 lat, nie zaznawszy rozkoszy i goryczy ziemskiej miłości. Zosia nigdy naprawdę nie stąpała po ziemi - nie miała obowiązków, nie była żoną, matką, nie czuła oszałamiającej radości i dojmującego bólu, dlatego przyszła na "dziady" z prośbą:

"Niechaj podbiegą młodzieńce,

Niech mię pochwycą za ręce,

Niechaj przyciągną do ziemi"

i przestrogą:

"Kto nie dotknął ziemi ni razu,

Ten nigdy nie może być w niebie".

MIŁOŚĆ SILNIEJSZA NIŻ ŚMIERĆ: Taką miłość odczuwa Widmo - jedna z najbardziej tajemniczych postaci w dramacie. Pojawia się niespodziewanie i ma wszystkie atrybuty upiora z poprzedzającej II cz. Dziadów ballady pod tym samym tytułem. Na jego sercu widać ranę, wskazuje na nią, patrząc uparcie na jedną z pasterek. Temu duchowi wieśniacy nie mogą pomóc. Prawdopodobnie jest samobójcą, gdyż śmiertelna rana jest znakiem nieszczęśliwej miłości. To miłość przywiodła upiora na "dziady", ale nie po pomoc. Wie, że jej nie otrzyma. Chce tylko być blisko pasterki - pewnie swojej ukochanej - i patrzeć na nią. Prawdopodobnie noc "dziadów" jest do tego jedyną okazją. Guślarz nie potrafi go zakląć, aby powrócił w zaświaty i to także dowodzi, że siła, która sprowadziła widmo do kaplicy, należy do wyższego rzędu niż moc przewodnika uroczystości.

W Weronie Maria Konopnicka

MIŁOŚĆ NIESZCZĘŚLIWA: Werona jest dla autorki miejscem szczególnym, prawie miejscem kultu, "ołtarzem miłości", do którego pielgrzymuje "samotna pątnica". Droga, jaką podąża, jest niezwykła, wprowadza w klimat spotkania z bohaterką, dla której miłość stała się najważniejszym wyborem w życiu. Słońce oświetla jej wędrówkę swym złotym blaskiem, a wiejący wiatr niesie ze sobą westchnienie: "O Gulia!".

Pątniczka przybywa z daleka, z kraju, gdzie białe brzozy płakały nad losem Julii, a słowik, który śpiewa nad jej grobem, również tam umilał swoimi "namiętnymi pieśniami" bezsenne noce. Wydaje się, jakby cała przyroda wskazywała szlak do Werony: powietrze wibruje od szmeru pocałunków, róża jak symbol miłości "płonie rozchylonym łonem".

Po przybyciu do celu swej wędrówki poetka - podmiot liryczny chłonie atmosferę miejsca, które jest przesycone miłością, dreszczami, "żarami tajemnej pieszczoty", upaja wonią jaśminów, wabi blaskiem księżycowej nocy. Na koniec podmiot liryczny błaga legendarną Gulię o wybaczenie, że zamiast kwiatów, radości i szczęścia, do jej grobu niesie:

"(...) zadumę milczenia

I czoło pochylone, i żar łez w źrenicy...".

Nie przybyła więc, by podzielić się z legendarną bohaterką swoją radością, lecz by razem z nią współodczuwać ból i smutek.

Inspiracją do napisania tego utworu stała się dla poetki postać Julii, legendarnej bohaterki dramatu W. Szekspira Romeo i Julia. Konopnicka posłużyła się tu aluzją literacką, czyli świadomym nawiązaniem do innego tekstu literackiego w celu wzbogacenia własnego tekstu o znaczenia, sensy, poszerzenia kontekstu interpretacyjnego.

Poetka często rozważa miłość nieszczęśliwą, niespełnioną. Tu podmiot liryczny - kobieta - również wydaje się osobą mającą za sobą miłosny zawód. Miłość uległa w wierszu sakralizacji. Podmiot liryczny odbywa swoistą pielgrzymkę do "ołtarza miłości", jakim jest w wierszu grób legendarnej kochanki Julii w Weronie. Obok wyraźnej aluzji literackiej do dramatu Szkspira Romeo i Julia, w utworze pojawia się metafora drogi, obrazująca kolejne etapy miłości: marzenia: "... słowik ... namiętne pieśni rzucał", pierwsze pieszczoty, wzajemność uczuć: "drżenie i szmery pocałunków"; rozstanie: "jak ptak zraniony, tęsknemi loty dążyłam", rozpacz, żal, zawód miłosny: "samotna pątnica", "Do grobu twego niosę zadumę milczenia/ I czoło pochylone, i żar łez w źrenicy...".

Każda strofa kończy się wykrzyknieniem: "o Gulia!", jakby podmiot liryczny był świadom, że tylko Julia - której miłość została zniszczona, zdeptana - mogła zrozumieć innych nieszczęśliwych kochanków.

Utwór ma pesymistyczną wymowę. Miłość jest tu opisana jako uczucie, które niesie przede wszystkim cierpienie, niezaspokojenie, tęsknotę, żal, rozpacz, skłania do refleksji nad ludzkim życiem i możliwością stałej, głębokiej więzi z innym człowiekiem.

Krzyżacy Henryk Sienkiewicz

PIERWSZA MIŁOŚĆ: Przeżywają ją Zbyszko i Danuśka. Po raz pierwszy spotykają się w gospodzie Pod Lutym Turem. To jest miłość od pierwszego wejrzenia, zwłaszcza ze strony Zbyszka. Widok ślicznej, delikatnej blondynki, pełnej wdzięku i uroku, śpiewającej dla księżnej Anny Danuty i zgromadzonych w gospodzie gości budzi w nim prawdziwy wybuch uczucia. Ratuje dziewczynę przed upadkiem z ławy i odtąd nie widzi świata poza nią. Księżna pozwala mu zostać rycerzem ślicznej Jurandówny, a ona sama cieszy się, że ma tak przystojnego rycerza.

Z czasem Danusia dojrzewa w uczuciach do Zbyszka. Kiedy biorą ślub, wydaje się, że dziewczyna przeczuwa, że ich miłość nie przetrwa. Jest poważna, pełna powagi i smutna.

SZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ: Uczuciem głębokim, silnym i pewnym darzą się Zbyszko i Jagienka Zychówna. Młody rycerz, który tak długo szukał żony, aż wreszcie wyrwał ją z rąk krzyżackich, ciężko przeżył jej śmierć. Wydawało się, że nie podniesie się z kryzysu. Pomogła mu w tym Jagienka - od dawna w nim zakochana, taktowna, delikatna, troskliwa, opiekuńcza. Ujęła go tym, że pod jego nieobecność w Spychowie stroiła grób Danusi w świeże kwiaty, a także swoim spokojem, gotowością wsparcia.

Pan Wołodyjowski Henryk Sienkiewicz

MIŁOŚĆ DOSKONAŁA, IDEALNA, WZOROWA: Jest to miłość, jaką darzą się państwo Wołodyjowscy. Wyznania miłosne między nimi miały jak na tamte czasy niecodzienny charakter. Oto jak o tym mówi Basia: "Lecz pani stolnikowa nie miała czasu na odpowiedź, bo w tej chwili wbiegła Basia, bardziej zadyszana niż zwykle, bardziej różowa niż zwykle, z czupryną opadniętą na oczy bardziej niż zwykle, przyskoczyła do Ketlinga i Krzysi, podsuwając palec to jednemu, to drugiemu do oczu, poczęła wołać:

- Aha! dobrze! wzdychajcie, kochajcie się! żeńcie! Myślicie, że pan Michał sam zostanie na świecie?! Otóż nie, bo ja się za niego machnę, bo go kocham i sama mu to powiedziałam. Pierwsza mu to powiedziałam, a on pytał, czy go chcę, a ja mu powiedziałam, że go wolę od dziesięciu innych, bo go kocham i będę najlepszą żoną, i nie odstąpię go nigdy, i będziem razem wojowali. Ja go z dawna kochałam, chociażem nie mówiła nic, bo on najzacniejszy i najlepszy, i kochany... A teraz się sobie żeńcie, a ja się za pana Michała machnę choćby jutro... bo...".

Odtąd stanowili wzorową parę. Kochali się "okrutnie". Kiedy przyszło się rozstać, Wołodyjowski tak tłumaczył żonie konieczność wypełnienia żołnierskiego obowiązku i podjęcia ryzyka: "Kto się na tamtą lewadę dostanie, ten dopiero sobie odsapnie, jakby po długiej drodze - i pasie się spokojnie. Jak na mnie termin przyjdzie (a to przecie żołnierska rzecz), zaraz sobie powinnaś powiedzieć: «Nic to!» Po prostu powinnaś sobie powiedzieć: «Michał odjechał, prawda, że daleko, dalej jak stąd na Litwę, ale nic to! Bo i ja za nim podążę». Baśka, no, cicho, nie płacz! Które pierwsze odjedzie, to drugiemu kwaterę przygotuje - i cała sprawa.

Tu przyszło na niego jakby widzenie rzeczy przyszłych, bo oczy podniósł ku miesięcznemu blaskowi i tak dalej mówił:

- Co to doczesność! Dajmy, że ja już tam będę, aż tu ktoś puka do niebieskich podwoi. Święty Piotr otwiera; patrzę ja: kto? moja Baśka! Rety! O! To dopiero skoczę! O! To dopiero zakrzyknę! Miły Boże! Słów w gębie brak! I nie będzie płakania, jeno wieczne wesele, i nie będzie pogan ni armat, ni min pod murami, jeno spokój i szczęśliwość! Ej, Baśka, pamiętaj: nic to!".

Potop Henryk Sienkiewicz

MIŁOŚĆ GOTOWA DO POŚWIĘCEŃ: Oleńka Billewiczówna cierpi, patrząc na warcholstwo Kmicica, na bezprawie, na jakie pozwala sobie on i jego drużyna. Choć zakochuje się w Andrzeju od pierwszego wejrzenia, dumnie i bez wahania oznajmia mu, że nie zwiąże się z człowiekiem, który za nic ma sprawiedliwość i miłość bliźniego. Czary goryczy dopełnia fakt, że Kmicic, związany z Januszem Radziwiłłem przysięgą wierności, staje mimowolnie po stronie zdrajców, czego Oleńka jest świadkiem.

Bardzo cierpi, ale nadal go kocha. Dzięki jej stałości w uczuciach Kmicic nie tylko odzyskuje dobre imię, ale także staje się szczęśliwym mężem.

Quo vadis Henryk Sienkiewicz

MIŁOŚĆ TRUDNA: Marek Winicjusz uczy się naprawdę kochać. Kiedy poznaje Ligię, jest nią zauroczony i wydaje mu się, że nic nie stoi na przeszkodzie, by została jego kochanką, zwłaszcza że podoba się dziewczynie. Dopiero młoda chrześcijanka uświadamia Markowi, że miłość to głębokie uczucie, a nie związek fizyczny. Po uczcie u Nerona, Akte beszta Marka za natarczywość wobec Ligii i stwierdza, że dziewczyna go kocha. Marek szaleje, chce porwać Ligię i zmusić ją do uległości. Kiedy jednak styka się ze spokojem i łagodnością chrześcijan, kiedy widzi ich czystość moralną, poznaje kanon wartości, którym się kierują, zaczyna rozumieć piękno szczerej miłości.

Po wielu dramatycznych przejściach Ligia i Winicjusz osiągają wreszcie wspólne szczęście.

Prośba o wyspy szczęśliwe Konstanty Ildefons Gałczyński

MIŁOŚĆ, KTÓRA ZMIENIA ŚWIAT: W utworze pojawia się motyw wysp szczęśliwych, utopijnej krainy, w której panuje wieczne szczęście. Takie pełne szczęśliwości miejsca pojawiają się w różnych kulturach i religiach. Wyspy szczęśliwe (pola elizejskie) występują w mitologii greckiej. Podmiot liryczny prosi swoją ukochaną, aby zabrała go do owej krainy szczęśliwości:

"A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,

wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj".

Wiersz jest także prośbą o miłość, o zatracenie się w niej, o czym świadczą słowa i wyrażenia: "zacałuj", "ukołysz i uśpij", "myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością". Poeta wierzy, że miłość przemienia rzeczywistość w baśń i utopię, a ukochana kobieta jest przewodniczką, która odkrywa tajemnice świata: "rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych". W miłości poeta próbuje odnaleźć własną arkadię (krainę szczęścia).

Rozmowa liryczna Konstanty Ildefons Gałczyński

MIŁOŚĆ ZWYCZAJNA: Nadawca i odbiorca rozmawiają o swoim uczuciu, a czytelnik staje się świadkiem intymnej, bardzo osobistej wymiany pytań i odpowiedzi. Poeta dopuszcza czytelnika do swojego sekretnego świata. Mimo to nie czujemy się niezręcznie, ponieważ podmiot liryczny świadomie chce się podzielić z czytelnikiem swoim szczęściem i wprawić go w równie dobry nastrój.

Formą wypowiedzi jest zgodnie z tytułem rozmowa liryczna, podobna do wielu rozmów zakochanych, którzy lubią rozmawiać o swojej miłości, cieszyć się nią, bawić, upewniać, że uczucie jest prawdziwe. Poeta nadał wierszowi formę dialogu. Wiersz jest ciągiem pytań odbiorcy: "jak mnie kochasz?" oraz rozbudowanych odpowiedzi nadawcy, który stosuje omówienia do wyrażania swoich stanów emocjonalnych. Odpowiedzi są zaskakujące, oryginalne. Poeta posługuje się równoważnikami zdań, układającymi się w szereg wyliczeń.

Wyraźnie widać, że utwór został napisany przez poetę. Poetycki charakter nadaje tej rozmowie użycie rymów, rytmizacja wypowiedzi, zapis w wersach oraz powtórzenia i wyliczenia jako środek artystyczny. Dlatego jest ona "liryczna".

Wiersz oddaje potęgę miłości, która towarzyszy zakochanym w każdej codziennej czynności. Uczucie to objawia się nieustającym zachwytem nad osobowością ukochanej, która staje się centrum zainteresowań podmiotu lirycznego o każdej porze roku, w każdej chwili dnia. Osoba wyznająca miłość jest uważnym, ale nieobiektywnym obserwatorem, ponieważ spostrzega obiekt swoich uczuć "przez różowe okulary". Ten piękny, lekki i pełen wdzięku utwór przypomina, jak ważne jest szczęście w życiu człowieka. Magiczna potęga miłości powoduje, że świat staje się przyjazny i piękny. Jest to utwór o radości życia płynącej z miłości szczęśliwej, spełnionej, odwzajemnionej.

Niebo złote ci otworzę... Krzysztof Kamil Baczyński

MIŁOŚĆ - UCIECZKA PRZED ZŁEM ŚWIATA: Początek wiersza przypomina czułą rozmowę zakochanych. Następnie podmiot liryczny ujawnia warunek, jaki jest niezbędny, by te czary się dokonały: "Jeno wyjmij mi z tych oczu / szkło bolesne - obraz dni, / które czaszki białe toczy / przez płonące łąki krwi". Ostatnia zwrotka wyraźnie kontrastuje z trzema poprzednimi. Odsłania cierpienie duchowe podmiotu lirycznego, który nie potrafi zapomnieć koszmaru rzeczywistości. Świadomość wszechobecnej śmierci i grozy wojennej nie pozwala się pogrążyć w lirycznych marzeniach o cudownym świecie.

Obrazy poetyckie fascynują wielością barw i kształtów, zmiennych, ulotnych i delikatnych jak senne marzenie: "Niebo złote ci otworzę,/ w którym ciszy biała nić (...) zielonymi listeczkami (...) Ziemię twardą ci przemienię/ w mleczów miękkich płynny lot, (...) futrem iskrząc zwiną wszystko/ w barwy burz, w serduszka listków,/ w deszczów siwy splot (...) różowe światła pnącze". Ważnym znakiem w tej poetyckiej wizji jest motyw wody w postaci deszczu, jeziora lub płynącej strugi: "śpiewem jezior", "płynny lot", "barwy burz", "deszczów siwy splot", "powietrza drżące strugi". Bogata metaforyka zbudowana wokół motywu płynnego żywiołu jest oparta na niezwykle oryginalnych, zaskakujących skojarzeniach, których znaczenia nie da się do końca jednoznacznie wyjaśnić. Zestawienia słów oparte są na analogii do świata przyrody, zieleni drzew, puszystości zwierząt, miękkości mleczów. Takie wyobrażenia stają się azylem bezpieczeństwa i spokoju. Wpisują się one w ulotny i nierzeczywisty obraz fantastycznych marzeń. Powodem ucieczki w krąg tak nieziemskiej metaforyki zdaje się być twarda i okrutna rzeczywistość wojenna. Podmiot liryczny pragnął się schronić wraz z ukochaną kobietą w sferę piękna i niewinnej lekkości. Ostatnia strofa zawiera uderzający kontrast, otwierając obraz zniszczenia, śmierci i krwi, który, mimo metaforycznego ujęcia, budzi grozę jak fotografia pobojowiska: "(...) obraz dni,/ który czaszki białe toczy/ przez płonące łąki krwi (...) czas kaleki (...), groby (...) pył bitewny,/ tych lat gniewnych/ czarny pył". Najważniejszym środkiem językowym stają się epitety, wplecione w rozwinięte metafory i porównania.

Tematem wiersza jest bezsilność wrażliwego człowieka wobec zła wojny i jej skutków. Konsekwencje przemocy dotyczą zarówno fizyczności, jak i sfery duchowej człowieka. Pamięć o śmierci i nieustanne zagrożenie, jakie towarzyszy egzystencji podmiotu lirycznego, nie pozwala nawet na ucieczkę w sferę marzeń. Wojna zabija więc także zdolność do beztroskiego oderwania się od rzeczywistości.

Mały Książę Antoine de Saint-Exupéry

MIŁOŚĆ DOJRZEWAJĄCA, KSZTAŁTUJĄCA SIĘ: W opowiadaniach Małego Księcia o jego asteroidzie on sam występuje jako mądra, wrażliwa i delikatna istota. Stać go na cierpliwość i wyrozumiałość wobec róży, którą kocha i która jest dla niego jedyna (o tym przekona się jednak dopiero na Ziemi). Jest bardzo opiekuńczy i odpowiedzialny. Nie myśli wyłącznie o własnym szczęściu, wie, że trzeba dbać o swój dom - planetę. Dlatego żmudnie i uparcie wyrywa baobaby. Jest szczery i otwarty, wzruszające jest jego uczucie do róży, początkowo naiwne ("... jego miłość była pełna dobrej woli. A ponieważ traktował poważnie słowa, które nie miały większego znaczenia, czuł się bardzo nieszczęśliwy"), później świadome i dojrzałe, kiedy mówi do ziemskich róż: "Nie można za was umrzeć... ona jest ważniejsza od was... Bo to jest moja róża", a do pilota: " - Wiesz... moja róża... jestem za nią odpowiedzialny!".

Biała magia Krzysztof Kamil Baczyński

MIŁOŚĆ DO ŻONY: Postać Barbary w wierszu została przedstawiona w niezwykły sposób. Poeta ukazuje ją w momencie, kiedy bohaterka przygotowuje się do snu. Używa wielu metafor, dzięki czemu postać żony jest pełna subtelności, delikatna, ulotna. Jej ciało jest twarde, przezroczyste, kruche, delikatne, o kształcie przypominającym dzban ("szklane ciało"). Barbara śpiewa albo się śmieje, pokój wypełnia jej głos, który poeta określa jako "srebrne kropelki". Stopniowo ciało kobiety nabiera blasku i barw: "przejmuje w siebie gwiazdy/ i biały pył miesiąca". Patrząc na żonę poeta odczuwa jej delikatność, ciepło, dlatego wprowadza w tekst miękkie i puszyste zwierzęta: łasice, niedźwiedzie, myszy oraz delikatne dźwięki: "muzyka białych iskier". Kiedy Barbara zasypia, jej ciało jest wypełnione milczeniem i spokojem. Postać żony jest w wierszu symbolem bezpieczeństwa, wokół niej powstaje inny świat, pełen czarów, bardzo daleki od rzeczywistości wojny. Można powiedzieć, że przebywanie w pobliżu żony to dla poety chwila wytchnienia, niczym niezmąconego spokoju.

Poeta wykreował w wierszu zupełnie nową rzeczywistość - nieprzetłumaczalną na język potoczny ani na powszednie sytuacje. Przedstawił surrealistyczną wizję - świat fantastyczny, baśniowy, zaczarowany. Dzięki Barbarze i ich miłości Baczyński wyczarował słowami nowy, nierealny świat, tak różny od otaczającej ich rzeczywistości.

Co to jest miłość Jonasz Kofta

MIŁOŚĆ - UCZUCIE "NIE DO OPISANIA": W pierwszej strofie wiersza podmiot liryczny mówi, że kiedy się kocha, to chce się mieć przy sobie ukochaną osobę. W drugiej stara się określić, gdzie "mieszka miłość". Mówi, że kryje się ona w uśmiechu zakochanych, w śpiewie ze szczęścia, "a czasem w echu" (być może, gdy echo powtarza słowa pożegnania zakochanych?).

W ostatniej strofie podmiot liryczny stwierdza, że właściwie wcale nie potrzebuje wiedzieć, co to jest miłość, już wie, że nie da się zdefiniować tego uczucia. Kochać to być blisko ukochanej osoby. Tu ujawnia się adresat wiersza: "chcę cię mieć przy sobie" - jest to osoba kochana, darzona miłością.

Czego chcesz od nas, Panie... Jan Kochanowski

MIŁOŚĆ DO BOGA: Jest ona tematem wiersza J. Kochanowskiego. Postać mówiąca, reprezentująca zbiorowość wiernych, patrzy na świat z ludzkiej perspektywy, ma ograniczony zakres wiedzy o nim, nie zna przeszłości i przyszłości, nie wie nawet, jak naprawdę powstał świat. Mimo to ziemia jest przez niego postrzegana jako dom, bezpieczne miejsce do życia, gdzie jest nie tylko wygodnie, ale i pięknie. Świat jest: uporządkowany, harmonijny, przyjazny, bezpieczny, przytulny.

O adresacie wiersza czytelnik dowiaduje się z apostrofy: "Panie", która pojawia się już w pierwszym wersie utworu. Całość tekstu jest dziękczynną mową człowieka do Boga. Pytanie na początku ma charakter retoryczny. Zresztą pod koniec wiersza podmiot liryczny sam na nie odpowiada: za dary Boga należy pobożnie żyć, czcić Go i ofiarować Mu swoje serce.

Bóg objawia się człowiekowi poprzez naturę, doskonały porządek rzeczy, harmonię i piękno świata. Doskonały Bóg stworzył doskonały świat dla człowieka. Za to winniśmy Panu miłość i wdzięczność. Między Bogiem, naturą a człowiekiem panuje niczym niezakłócona harmonia. W pieśni Czego chcesz od nas, Panie... najpełniej ujawnia się renesansowe przekonanie o harmonii panującej we wszechświecie.

Rolą człowieka na ziemi jest wyznawanie, podziwianie i wychwalanie Boga. Człowiek poznaje doskonałość Stwórcy, obserwując doskonale zorganizowaną naturę. Tylko ktoś nieskończenie mądry, dobry i miłujący swe stworzenie mógł wszystko tak idealnie urządzić. Nie możemy pojąć Boga rozumem, nie możemy "przypisać" go do jednego kościoła ("Kościół Cię nie ogarnie [...]"), ale możemy być Mu wdzięczni, kochać Go i śpiewać pieśni na Jego cześć.

Do M*** Adam Mickiewicz

MIŁOŚĆ NIEODWZAJEMNIONA: Sytuacja liryczna w tym wierszu dotyczy przeżyć młodzieńca, który został odrzucony przez pannę i który nie chce się z tym pogodzić. Najwyraźniej cierpi. Jest rozdarty pomiędzy uczuciem urażonej ambicji, niewygasłej miłości i urazy z powodu odtrącenia. Nie chce rzucać na dawną miłość klątw ani źle jej życzyć, pewnie wciąż ją kocha, ale rozczarowanie i żal dyktują mu słowa ostrzeżenia: "wszędzie i zawsze będę ja przy tobie". Przypomina wiele codziennych sytuacji, w których zmienna w uczuciach dziewczyna przyzwyczaiła się do obecności postaci mówiącej: "zadumana... do arfy zbliżysz... rękę, grając w szachy, ...na balu w chwilach odpoczynku... czy książkę weźmiesz...", w każdej z nich, przestrzega odtrącony kochanek, M*** będzie zmuszona przypomnieć sobie o nim, a być może wtedy zatęskni. Może się nawet przestraszyć: "Wtem błyskawica nocna zamigoce; / sucha w ogrodzie zaszeleszczy grusza / I puszczyk z jękiem w okno zatrzepioce... / Pomyślisz sobie, że to moja dusza".

Ich romans, niespełniony i zakończony przedwczesnym rozstaniem, widzi jako temat literacki: "czy książkę weźmiesz..." itd. To porównanie daje wiele do myślenia; czy uczucie wyrażone w wierszu jest prawdziwe, szczere, czy to autentyczny ból zawiedzionego młodzieńca, czy raczej zabawa w miłość, pretekst do popisania się kunsztownym i modnym sposobem okazywania emocji: romantycznym uniesieniem.

Niewątpliwie poprzez ciągłe przypominanie swojej obecności nadawca pragnie, aby dumnej M*** było przykro, że zlekceważyła tyle uczucia i wierne przywiązanie niespełnionego kochanka. Ambitny młodzieniec nie chce się narzucać, dlatego godzi się zniknąć z oczu, a nawet serca dziewczyny, wie jednak, że ona go nigdy nie zapomni. Jest w tym także nieco próżności i przekonania o swojej nadzwyczajnej wartości. Jak pokazały dzieje twórczości wieszcza narodowego, było to uczucie w pełni uzasadnione.

Do moich uczniów Jan Twardowski

MIŁOŚĆ WYCHOWAWCY DO SWOICH UCZNIÓW: Ksiądz Twardowski zawarł w wierszu swoje wspomnienia o uczniach, których kiedyś uczył religii. Wyraził im całą swoją miłość i serdeczne zainteresowanie, jakby uważał te dzieci za szczególnie naznaczone przez Boga. Pisze o nich tak, jakby chciał im wynagrodzić krzywdę, jaką wyrządził im los, skazując na życie w izolacji, z dala od "normalnych" ludzi. To, co mogłoby ich irytować, oburzać, wzbudzać wstręt, autor wspomina z czułością i wyrozumiałością: "Jurku z buzią otwartą, dorosły głuptasie..., Janko Kosiarska z rączkami sztywnymi, z nosem, co tak się uparł, że został krótki, Janku bez nogi prawej..., wiecznie płaczący Wojtku..., Pawełku z wodą w głowie". Bez osłonek ukazuje brzydotę upośledzonych dzieci, ale nie stanowi ona dla niego powodu do potępienia, odrzucenia tych uczniów. Nie okazuje im także sentymentalnej litości, raczej traktuje ich jak ludzi innych niż przeciętni uczniowie. O trudnościach związanych z ich wychowaniem mówi z wyrozumiałością i rozbawieniem: "ty, coś po sznurze drapał się, by mi ukraść parasol, łobuzie...". Wprowadza nawet element komizmu: "Pawełku... stary niewdzięczniku / coś mi żabę położył na szkolnym dzienniku".

Krzywdy i cierpienia, których doznały te dzieci, są bolesnym przeżyciem także dla samego autora: "pamiętasz tamtą lekcję, gdym o niebie mówił, / te łzy, co w okularach na religii stają / właśnie o robotnikach myślałem w winnicy / co wołali na dworze: Nikt nas nie chce nająć". Upośledzeni nie są przecież nikomu potrzebni, jak uważa większość zdrowych ludzi, co więcej, bywają przedmiotem drwin i zaczepek: "Jurku... czy ci znów dokuczają, na pauzie i w klasie".

Dzień babci Halina Ozga-Adamska

MIŁOŚĆ BABCINA: Tematem wiersza jest miłość, jaką babcie darzą swoje wnuki. Została tu opisana staruszka, która ma swoje zmartwienia: śmierć przyjaciół, trudności z poruszaniem się, choroby, zniechęcenie, świadomość, że niewiele już przed nią życia. Jedyną osobą, która budzi w niej chęć do życia, której czuje się potrzebna jest "ten mały człowieczek z garbem tornistra", "ugięty pod ciężarem 7 lat". Babcia kocha swojego wnuka, czuwa nad nim, opiekuje się nim, poświęca mu cały swój czas, bo wie, że dziecko bardzo tego potrzebuje. Wnuk odwzajemnia się miłością. Dla niego babcia jest jedyna, niezastąpiona.

Gorzka zatoka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

MIŁOŚĆ NIEZBĘDNA, MIŁOŚĆ - RATUNEK: Kobieta - nadawca jest spragniona miłości i opieki męskiego, silnego ramienia. Bez miłości czuje się, jakby tonęła. Ofiarowana jej miłość jest dla niej ratunkiem, wybawieniem od cierpienia wyrażonego w tytule Gorzka zatoka. Metafora zbudowana jest na bazie popularnego zwrotu "morze łez". Do niego nawiązują wyrazy z wiersza: "marynarzu, wyłowiłeś, syrenę, zatoki". Jest to bardzo osobiste wyznanie kobiety, która nie może żyć bez miłości. Zarazem wiersz uświadamia wielką, zbawczą moc miłości między kobietą a mężczyzną.

*** [Ile razy] Ewa Filipczuk

MIŁOŚĆ WSPÓŁCZESNA: Temat utworu jest ściśle związany z twórczością W. Szekspira. Ewa Filipczuk wymienia imiona bohaterów słynnych tragedii Szekspira: Romea (Romeo i Julia), Desdemony (bohaterka, która została uduszona przez zazdrosnego męża w dramacie Otello). Te literackie odnośniki służą analizie własnych przeżyć związanych z miłością.Poetka daje do zrozumienia, że tragedie tych słynnych par kochanków znajdują kontynuację we współczesności, wiersz mówi o rozstaniach, o śmierci miłości niekoniecznie za sprawą sztyletu lub trucizny. Znamię tragizmu i śmierci wpisane jest w związki miłosne, czasem zabija je codzienność. W tym kontekście można postawić tezę, że przeżycia miłosne są niezmienne, a losy kochanków powtarzalne, niezależnie od epoki i upływu czasu.

W utworze dominuje gorzka ironia. Poetka odsłania brutalne oblicze rzeczywistości współczesnego blokowiska, w którym nie ma miejsca i czasu na rozwijanie subtelnych związków emocjonalnych. Na drodze miłości stają tłumy krewnych, dzieci, nuda, kłopoty z utrzymaniem rodziny itp. "I / miłość / umiera z miłości". Z takim oto egzystencjalnym paradoksem pozostawia nas autorka wiersza.