Dowiedz się więcej na ten temat!
Zapraszamy do serwisu opracowania.pl

okładka Słownik motywów literackich - gimnazjum

Słownik motywów literackich - gimnazjum

Słownik motywów literackich powstał z myślą o gimnazjalistach, którzy szukają informacji dotyczących treści lektur, charakterystyk bohaterów i interpretacji wierszy pod kątem konkretnego motywu, tematu. Autorzy Słownika wzięli pod uwagę lektury obowiązujące w gimnazjum oraz najczęściej omawiane motywy. Zebrane w Słowniku informacje pozwolą bez problemu napisać wypracowanie, pracę klasową jak również udzielić poprawnej i wyczerpującej odpowiedzi na pytania nauczyciela na lekcjach języka polskiego.

ŻOŁNIERZ Dodaj do listy

Biblia - Stary Testament

ŻOŁNIERZ - WOJOWNIK BOŻY - SAMSON: Samson od dzieciństwa odznaczał się nadludzką siłą. Dar ten otrzymał od Boga, źródłem jego siły były włosy, których nigdy nie obcinał. Bóg obdarzył go owym darem, ponieważ miał on prowadzić walkę z niewiernymi Filistynami.

ŻOŁNIERZ - UOSOBIENIE FIZYCZNEJ SIŁY: Goliat był żołnierzem filistyńskim. Walczył on w pojedynku z Dawidem i został przez niego pokonany. Był człowiekiem nadzwyczaj silnym; jego wygląd świadczył o tym, że jest człowiekiem stworzonym jedynie do walki: "Był wysoki na sześć łokci i jedną piędź. Na głowie miał hełm z brązu, ubrany zaś był w łuskowy pancerz z brązu o wadze pięciu tysięcy syklów. Miał również na nogach nagolenice z brązu oraz brązowy, zakrzywiony nóż w ręku. Drzewce włóczni jego było jak wał tkacki, a jego grot ważył sześćset syklów żelaza". (Księga Samuela)

Nowy Testament

ŻOŁNIERZ - KAT: W takiej roli wystąpili żolnierze nadzorujący chłostę i drogę krzyżową Chrystusa oraz egzekucję. Biczowali Go, obdarli z szat, które między siebie podzielili. Na koniec jeden z nich przebil bok Chrystusa wlócznią. W ten sposób wypełniły się słowa Pisma Świętego.

Mitologia

żołnierz - narzędzie walki, uosobienie siły: Spośród najdzielniejszych wojowników mitologicznych wyróżnić należy: Achillesa, Odyseusza, Diomedesa, Hektora, Patroklosa. Wszyscy oni odznaczali się męstwem, odwagą, dzielnie stawiali czoła przeciwnikowi i walczyli do końca, broniąc z godnością własnej ojczyzny i narodu, z którego się wywodzili. Najważniejszym wyzwaniem dla tych żołnietrzy była wojna trojańska. Wśród Greków najdzielniejszym był Achilles, natomiast po stronie Trojan walczył Hektor.

Wezwanie do walki... Tyrtajos

ŻOŁNIERZ - PATRIOTA: Wiersz zawiera wzniosłą pochwałę tych, którzy giną za ojczyznę. Patetyczny charakter nadaje mu zastosowanie heksametru. Główna myśl wiersza wyrażona została w zwięzły sposób na samym początku:

"Rzecz to piękna zaprawdę, gdy krocząc w pierwszym szeregu,

Ginie człowiek odważny, walcząc w obronie ojczyzny".

Następnie poeta przeciwstawia "rzeczy pięknej" "los najgorszy ze wszystkich", los tułacza, wygnańca. Opisuje go szczegółowo: wygnaniec staje się żebrakiem, błąka się z ojcem staruszkiem i matką, skazuje na tułaczkę żonę i dzieci, spotyka się z wrogością, cierpi niedostatek, "Hańbą rodzinę okrywa", i "przyszłość rodu niweczy". Poeta dobitnie podkreśla, że wygnaniec nie budzi współczucia. Taki szczegółowy opis losu wygnańca ma na celu pobudzenie woli walki, jest argumentem na rzecz wyrażonej na początku tezy, że już lepiej zginąć. Można więc teraz wyłożyć argumenty ostateczne. Są nimi bezpośrednie wezwania: "Walczmy mężnie w obronie tej naszej ziemi i dzieci".

Następne wezwania skierowane są do młodzieńców:

"walczcie, a jeden przy drugim niech wytrwa",

"sercom w swych piersiach przydajcie wielkości i męstwa",

"Lęk (...) odrzućcie",

"Nie zostawiajcie (...) starców czcigodnych".

Wezwania te są bardzo konkretne i praktyczne. Nie mają charakteru haseł. Wiersz mimo patosu jest szczery, poeta mówi o sytuacji realnej: konieczności wyboru między walką, nawet śmiercią w walce, a haniebnym wygnaniem.

Poeta przedstawia siebie jako patriotę, żołnierza, który ponad wszystko przedkłada miłość do własnej ojczyzny. Sławi on tych, co giną za ojczyznę: "Rzecz to piękna zaprawdę, gdy krocząc w pierwszym szeregu, / Ginie człowiek odważny, walcząc w obronie ojczyzny". Wiersz jest wezwaniem do walki, propaguje postawę patriotyczną (poezja tyrtejska).

Pieśń V (O spustoszeniu Podola przez Tatarów) Jan Kochanowski

ŻOŁNIERZ - TCHÓRZ: Utwór ma charakter okazjonalny, został zainspirowany aktualnym zdarzeniem, dotyczącym narodu i pobudzającym emocje poety. Był nim napad Tatarów na Podole w 1575 r. i uprowadzenie przez nich ponad 50 tysięcy Polaków. Ostra reakcja Kochanowskiego świadczy o gorącym patriotyzmie poety i poczuciu obowiązku, który nakazał mu napisać wiersz-odezwę.

Tematem wiersza jest potrzeba troski o dobro kraju i jego obronę. Cechy emocjonalnej oracji nadają pieśni użyte w niej środki stylistyczne. Są nimi bezpośrednie zwroty - "Polaku, Lachu, zetrzy sen z oczu, czuj, niesiesz, twoje" - skierowane do szlachty polskiej, by pobudzić ją do działania. Podmiot liryczny przemawia w imieniu grupy (przekonanej o potrzebie czynu) do innej grupy (którą trzeba przekonać). Świadczą o tym formy: "dodamy, nie zdołamy, skujmy, gotujmy, dajmy". Czuje się członkiem tej wspólnoty i boleje nad wspólnym nieszczęściem. Dopiero w ostatniej zwrotce podmiot - poeta przemawia od siebie: "Cieszy mię ten rym". Została tu zawarta ostra i ironiczna krytyka beztroski i prywaty szlachty, która ignoruje niebezpieczeństwo.

Poeta konstruuje pieśń-orację w taki sposób, by przekonywać i pobudzać uczucia. Przekonaniu służą: teza - "nienagrodzona szkoda, Polaku!", argumenty, apel, a w końcu dosadnie sformułowana puenta. Uczucia takie jak: oburzenie, żal, wstyd, ironia, gorycz, sarkazm budzi poeta za pomocą środków artystycznych, których użył w opisach zniszczeń wojennych oraz prezentując przeciwników. W opisach zniszczeń zostały wykorzystane emocjonalne epitety: ziemia spustoszona, łup żałosny, piękne łanie, odbieżałe stado, pasterz nad owcami, ostrożne psy. Metaforyka zaczerpnięta z życia myśliwych i pasterzy ma swoją obrazowością oddziaływać na ziemiańską szlachtę: kobiety - łanie, Polacy - stado owiec pozbawione pasterza i ochrony psów. Obraz najeźdźców ma z kolei pobudzić niechęć do nich oraz wstyd i ambicję. Służą temu określenia: "pohaniec sprosny, Niewierny Turczyn, psy bisurmańskie, zbójce, drapają wilcy". Zaangażowanie podmiotu lirycznego zostało podkreślone poprzez wykrzyknienia, pytania retoryczne, apostrofy, powtórzenia, przerzutnie (zwrotka 1, 5 i 7).

Druga część wiersza (od strofy 7) zawiera apel do szlachty, by się ocknęła i krwią zmyła hańbę porażki. Poeta użył tu krótkich zdań o charakterze haseł:

"Zetrzy sen z oczu",

"Skujmy talerze na talery, skujmy".

Posłużył się też ironią: "Wsiadamy? Czy nas półmiski trzymają?". Podkreślił też następującą prawdę:

"To pan, i jadać na śrebrze godniejszy,

Komu żelazny Mars będzie chętniejszy" -

ten wart jadać na srebrnych talerzach, kto w walce udowodnił swoje męstwo i poświadczył tym swoje szlachectwo. Wzywa w końcu o finansową pomoc dla wojska - jeśli szlachta nie chce sama stawić czoła wrogowi, trzeba zebrać wojsko najemne. Ironia, ale i realizm bystrego obserwatora pobrzmiewają w słowach:

"Dajmy; a naprzód dajmy! Sami siebie

Ku gwałtowniejszej chowajmy potrzebie".

Kochanowski przewiduje, że szlachta nie ruszy w pole, stąd apel o sfinansowanie najemników, którzy będą walczyć za pieniądze, a nie z poczucia patriotyzmu. Najwięcej goryczy zawarł poeta w ostatniej strofie:

"Cieszy mię ten rym: Polak mądr po szkodzie;

Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,

Nową przypowieść Polak sobie kupi,

Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi".

Wydaje się, że poeta stracił nadzieję, by szlachta nabrała politycznej rozwagi i umiała wspólnie zapobiec nieszczęściu, które wisi nad Rzecząpospolitą.

Pieśń Legionów Polskich we Włoszech (Mazurek Dąbrowskiego) Józef Wybicki

ŻOŁNIERZ - PATRIOTA, GOTOWY WALCZYĆ O WOLNĄ POLSKĘ: Podmiot liryczny wypowiada się w imieniu zbiorowości, do której sam należy - używa zaimków: "my", "nam", oraz 1. osoby l.mn. czasowników: "żyjemy", "odbierzemy", "przejdziem", "będziem" (dwie ostatnie formy są archaiczne). Za nadawcę możemy więc uważać legionistów Dąbrowskiego, jednak z chwilą rozpowszechnienia się pieśni, a później - uzyskania przez nią statusu hymnu narodowego, nadawcą staje się każdy, kto ją śpiewa.

Adresat wymieniony jest w refrenie, czyli powtarzającej się zwrotce, jest nim generał Dąbrowski - twórca i wódz Legionów, który prowadzi polskich żołnierzy do ojczyzny.

nastrój: W utworze dominuje uczucie nadziei, a nawet pewności powodzenia patriotycznej misji. Ani przez chwilę nie ma wątpliwości, że legioniści wywalczą wolność dla Polski, podmiot liryczny powołuje się na sławnych bohaterów z przeszłości: "Jak Czarniecki...", oraz współczesnych autorowi: "Dał nam przykład Bonaparte...", którzy potrafili pokazać drogę do wolności i zwycięstwa.

Tryb orzekający czasowników dokonanych służy podkreśleniu determinacji żołnierzy, dzięki temu wypowiedź zyskała charakter zobowiązania - przysięgi, że legioniści dotrzymają tego, co przyrzekli w słowach pieśni: "Co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy...", "Będziem Polakami...", "Złączym się z narodem...". Nastrój pieśni jest uroczysty, ale zarazem radosny, optymistyczny.

Dodatkowym walorem dynamizującym nastrój jest użyty w refrenie rozkaz: "Marsz, marsz Dąbrowski...", jakby nadawcy spieszyło się do osiągnięcia celu. Podkreśla to melodia nadająca pieśni wojskowy, marszowy rytm (jako że utwór od początku funkcjonował razem z muzyką marszu). Refren jest wezwaniem, zdecydowany charakter wypowiedzi podkreśla powagę przysięgi.

Celem autora pieśni było podniesienie na duchu żołnierzy ruszających do boju, podkreślenie ważności ich misji, zobowiązanie ich do wypełnienia przysięgi, pobudzenie tęsknoty i miłości do kraju, a także wzbudzenie w sercach legionistów dumy narodowej.

Bogactwo pozytywnych uczuć zawartych w pieśni oddziałuje na emocje słuchaczy, łączy ich poczuciem wspólnoty, radości z faktu, że są Polakami, optymizmem - czyli pobudza uczucia patriotyczne. Taka rola hymnu nie uległa zmianie także w czasach współczesnych.

Pan Tadeusz Adam Mickiewicz

ŻOŁNIERZ - BOHATER: W takiej roli wystąpił w epopei ksiądz Robak, czyli Jacek Soplica. W dworku Sędziego pojawia się co prawda jako skromny bernardyn (w rzeczywistości emisariusz), ale podczas spowiedzi opowiada o swoich losach od czasu opuszczenia Soplicowa. Od tej pory charakter Jacka uległ całkowitej przemianie. Wyjechał za granicę, odbył pokutę w klasztorze i służbę żołnierską na polach bitew; w końcu zostaje emisariuszem, wysłańcem prowadzącym działalność konspiracyjną na terenie trzech zaborów. Musiał wykazać silną wolę i niezwykły hart ducha, aby podźwignąć się z upadku. Kiedyś był dumny - stał się pokorny. Dawniej on rozkazywał i przewodził, nie uznawał nad sobą żadnej władzy - teraz wypełnia rozkazy przełożonych. Przedtem dla dokonania prywatnej zemsty wykorzystał atak wrogów ojczyzny - obecnie walczy o wolność Ojczyzny, przelewa krew, cierpi. Za młodu najważniejsze dla Jacka były jego sprawy - teraz podporządkował swoje życie sprawie narodowej. W miarę upływu lat przybyło mu doświadczenia. Stał się człowiekiem mądrym. Przemiana zachodząca w Jacku charakterystyczna jest dla bohaterów romantycznych: wyrzeczenie się życia prywatnego, poświęcenie go dla Ojczyzny, służba narodowi to cechy bohaterów wykreowanych przez polską literaturę romantyczną.

Śmierć Pułkownika Adam Mickiewicz

ŻOŁNIERZ - WYJĄTKOWY BOHATER NARODOWY: Bohaterką tytułową jest Emilia Plater. Aby uwznioślić postać bohaterki, podkreślić jej patriotyzm poeta zawarł w wierszu elementy fikcji literackiej przemieszane z elementami prawdy historycznej. Mickiewicz ukazał bohaterkę "na łożu śmierci", otoczoną wiernym oddziałem powstańczym oraz gromadą okolicznych mieszkańców wsi. Sama Platerówna pokazana jest jako postać niezwykła, tajemnicza, obdarzona szczególnym męstwem, zestawiona ze wspaniałym wodzem z czasów potopu szwedzkiego - hetmanem Czarnieckim. Poeta charakteryzuje bohaterkę w sposób uroczysty i poważny. Kontrastuje z tym pełne prostoty, ubogie otoczenie, w którym Emilia Plater umiera (chatka leśniczego, "tłumy wieśniacze").

W opisie otoczenia dokonano pewnego zabiegu poetyckiego - stylizacji, czyli upodobnienia sytuacji bohaterki do okoliczności towarzyszących śmierci wodza Czarnieckiego (chłopska chata, wierny koń, towarzyszący w ostatnich chwilach życia). W rzeczywistości Emilia Plater nie wytrzymała trudów walki, zapadła na zdrowiu i umarła na atak serca w dworze miejscowych ziemian.

Reduta Ordona Adam Mickiewicz

ŻOŁNIERZ POŚWIĘCAJĄCY ŻYCIE W WALCE O WOLNOŚĆ: Ordon, dowodzący obroną reduty przed nacierającymi Rosjanami, walczy na śmierć i życie. Nie odda jej wrogowi, woli zginąć, niż się poddać. On i jego żołnierze biją się do końca - reduta jest ostatnim przyczółkiem, który jeszcze się broni. Kiedy staje się jasne, że nie da się jej utrzymać, Ordon wysadza się wraz z resztką obrońców.

Sowiński w okopach Woli Juliusz Słowacki

ŻOŁNIERZ - BOHATER: Jest to poetycka legenda o rzeczywistej postaci - generale Józefie Sowińskim, który podczas powstania listopadowego dowodził oddziałem polskich żołnierzy na Woli. Obrona Woli była jedną z ostatnich walk upadającego powstania. Słowacki w celu uwznioślenia postaci i podkreślenia jej patriotyzmu - zmienia prawdę historyczną (Sowiński zginął wysadzając okopy Woli).

Generała Sowińskiego poznajemy zarówno z opisu poetyckiego, jak też z jego autocharakterystyki, z tego, co on sam mówi o sobie. Określa siebie jako skromnego prostego żołnierza, spełniającego swój obowiązek ("Bo nie jestem żaden święty [...] Nie jestem żaden męczennik"). Ze skromnością wypowiedzi bohatera kontrastuje ton podmiotu lirycznego, pełen podziwu dla odwagi dzielnego generała "o drewnianej nodze", który walczył do końca, nie oddał szabli wrogowi na znak poddania się.

Tworzeniu legendy służą:

- uwznioślenie postaci, przedstawienie generała w kategoriach świętego, męczennika, odpowiednie budowanie obrazu poetyckiego: generał oparty jest na ołtarzu, jako kaleka nie może się bronić, ginie jako ofiara z ręki wroga "za wolność naszą i waszą";

- cechy charakteru generała: odwaga, męstwo, honor, umiłowanie wolności i ojczyzny, prawość charakteru, szlachetność, nieugiętość wobec przewagi wroga.

Generał Józef Sowiński brał udział w powstaniu listopadowym. Bronił Warszawy i zginął w jednym z kościołów na Woli (dzielnica Warszawy). Tę informację potwierdzają źródła historyczne. Jednak autor nie przedstawił wiernie jego sylwetki. Niektóre elementy zaprezentował niezgodnie z historią lub wymienił takie przykłady jego zachowania, których potwierdzenia nie ma w żadnym leksykonie, słowniku ani encyklopedii. Na przykład poznajemy myśli bohatera, ale nigdy nie dowiemy się, czy są one rzeczywiście przemyśleniami historycznego generała Sowińskiego, czy należą do autora wiersza.

Obrońca Warszawy przedstawiony jest jako osoba nieskazitelna, prawdziwy bohater bez wady. Swoją postawą prezentuje cechy godne naśladowania. Poświęca swoje życie dla ojczyzny, ginie w imię miłości do ojczyzny: "ja jeszcze zginąć muszę / Za miłą moją ojczyznę". Generał wie, co to honor żołnierski, prawdziwa odwaga. Nie waha się poświęcić swego życia dla Polski. Swoimi czynami dowodzi, że jest patriotą.

Ukazanie postaci obdarzonej tylko zaletami, wskazuje na jej legendarny charakter. Sowiński przedstawiony został jako święty, umierający śmiercią męczeńską. A przecież właśnie święci bywają najczęstszymi bohaterami legend.

Pomimo iż generał jest postacią historyczną, obdarzony został licznymi cechami legendarnymi. Stanowi więc wzór dla innych, przykład do naśladowania.

Zemsta Aleksander Fredro

ŻOŁNIERZ-SAMOCHWAŁ - PAPKIN: Nosi się z francuska: jest w peruce, u boku ma szpadę Artemizę, nie nosi kontusza, tylko krótkie spodnie, kapelusz, pod pachą ma pistolety.

Papkin łączy w sobie komediowe postacie błazna, żołnierza-samochwała, kochanka, rycerza i posła. Prawdziwy Papkin to tchórz i blagier, dość inteligentny bawidamek. Stworzył na własny użytek i aby epatować innych swój fantastyczny wizerunek odważnego rycerza, obrońcy uciśnionych, światowego kawalera, kochanego przez kobiety. Tak długo już opowiada o swych przygodach, że nikt mu nie wierzy, wszyscy się z niego śmieją, a on wciąż udaje, fantazjuje. Dzięki temu jest to postać niezwykle komiczna.

Latarnik Henryk Sienkiewicz

ŻOŁNIERZ-EMIGRANT, PATRIOTA I WIECZNY TUŁACZ: Bohater noweli jest starym, około siedemdziesięcioletnim człowiekiem. Mimo wieku, którego znakiem są srebrzystosiwe włosy, Skawiński ma ruchy i postawę żołnierza. Ogorzała twarz kontrastuje z niebieskimi oczami, które pozwalają przypuszczać jego słowiańskie pochodzenie. Malują się na niej smutek i przygnębienie, ale z pewnością jest to twarz uczciwego człowieka.

Z jego pierwszej rozmowy z Izaakiem Falconbridge'em wynika, że Skawiński niejeden raz brał udział w walce o wolność: został odznaczony krzyżem za udział w powstaniu listopadowym (1830 r.), walczył też na Węgrzech (Wiosna Ludów) i w Stanach Zjednoczonych (wojna secesyjna). Jego życie to wieczna tułaczka. Przedstawia się Falconbridge'owi jako stary, zmęczony życiem człowiek: "Jestem bardzo znużony i skołatany... Jestem stary, potrzebuję spokoju".

Początkowo, mimo burzliwych przygód żołnierskich i zawodowych niepowodzeń, Skawiński był człowiekiem pogodnym i nigdy nie tracił wewnętrznego spokoju. Autor pisze o swoim bohaterze: "Było w nim jeszcze i to dziwnego, że po tylu zawodach zawsze był pełen ufności i nie tracił nadziei, że jeszcze wszystko będzie dobrze".

Z czasem zmęczyła go ciągła tułaczka. Stracił cierpliwość wobec nieustannych niepowodzeń. Zaczęło mu brakować życiowej energii do ich pokonywania. Doskwierała przemożna tęsknota za krajem (nostalgia), do którego, jako były powstaniec, nie mógł wrócić. Z tego powodu zmieniło się jego usposobienie: posmutniał, nabrał skłonności do roztkliwiania się nad sobą, często się wzruszał, a wtedy bywało, że płakał. Jego jedynym marzeniem stało się znalezienie spokojnej przystani, gdzie mógłby odpocząć po trudach życiowych wędrówek.

Naczelną cechą charakteru Skawińskiego była niewątpliwie uczciwość. To ona nakazywała bohaterowi rzucać się w wir walki o wolność i sprawiedliwość. Nią kierował się w kontaktach z ludźmi, bywał nawet zbyt łatwowierny - pewnie dlatego został okradziony przez nieuczciwego wspólnika. Uczciwość i "prawość serca" pozwalały mu być upartym i konsekwentnym. Zawsze pewien szlachetności swego postępowania Skawiński nie cofał się przez żadnymi niebezpieczeństwami. Odważnie je pokonywał, chociaż wierzył, że "jakaś potężna a mściwa ręka ściga go wszędzie, po wszystkich lądach i wodach". Mimo to zachowywał spokój. Zresztą jak pisze Sienkiewicz, bohater "miał cierpliwość Indianina".

Skawiński nie zapomniał o swoim pochodzeniu i kraju. Najpierw bił się za jego niepodległość, potem, kiedy zaborca zmusił go, jak wielu innych, do tułaczki, śledził sytuację polityczną w Europie, marzył o wolności i bardzo tęsknił za ojczyzną. Nawet podczas pracy na latarni starał się na bieżąco orientować w sytuacji kraju. Sienkiewicz pisze: "Biedne stare serce! Na tej wieży strażniczej i na drugiej półkuli biło jeszcze dla kraju...". Głęboki patriotyzm ujawnił się także podczas lektury Pana Tadeusza, kiedy latarnik całą duszą chłonął każde słowo i zapomniał się tak bardzo, że nie zapalił latarni.

Ogniem i mieczem Henryk Sienkiewicz

ŻOŁNIERZ - IDEAŁ, PATRIOTA: Jan Skrzetuski toszlachcic, doskonały żołnierz, oddany przyjaciel króla, namiestnik chorągwi pancernej księcia Jeremiego Wiśniowieckiego. Przeżywa szereg tragicznych przygód, by w końcu osiągnąć w pełni zasłużone szczęście u boku ukochanej kobiety. Skrzetuski występuje również w pozostałych częściach Trylogii.

Skrzetuski jest inteligentnym człowiekiem. Szybko podejmuje decyzje. Jest bardzo dobrym taktykiem wojennym. Potrafi analizować fakty i wyciągać logiczne wnioski. Jako żołnierz zawsze kieruje się rozumem, nigdy emocjami. Jeśli trzeba używa podstępu i sprytu, by osiągnąć zamierzony cel. Czasami postępuje zbyt popędliwie.

Skrzetuski wyróżnia się odwagą i uczciwością - jako człowiek i jako żołnierz. Te dwie cechy stały są jego naczelną dewizą w życiu. Pan Jan jest ulubieńcem i stronnikiem księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, w którym widzi najwyższy autorytet zarówno w sprawach wojskowych, jak i politycznych. Traktuje służbę u niego jako powinność patriotyczną. W służbie księcia tłumi powstanie kozackie na Ukrainie, oceniając je tak jak Wiśniowiecki, jako bunt zrewoltowanej czerni przeciwko prawowitej władzy. Świadczy o tym jego rozmowa z Chmielnickim, który próbuje przekonać go do swoich racji. Jednak Skrzetuski jest nieprzekupny i nigdy nie łamie raz danego słowa, a tym bardziej przysięgi wierności ojczyźnie, którą złożył jako żołnierz. Dla niego najważniejszym obowiązkiem jest służba ojczyźnie i honor. Sławę, którą zyskał jako doskonały żołnierz i szermierz, kochał ponad wszystko. Sprawom ojczyzny potrafił poświęcić życie prywatne. Swoje tragedie minimalizował i choć bardzo cierpiał, spychał je na dalszy plan. Dla niego jego ból był niczym w porównaniu z tragedią Rzeczypospolitej. O ogromnej miłości do ojczyzny świadczy fakt, że nie wyruszył na poszukiwania ukochanej Heleny, lecz wypełnia zadania powierzone mu przez księcia. Później stara się o niej nie wspominać, bo nie chce, by jego sprawy osobiste dominowały nad obowiązkiem żołnierskim. A kiedy pogodził się już z jej śmiercią, tuż przed oblężeniem Zbaraża, miał już tylko jeden cel - służbę ojczyźnie.

Skrzetuski jest głęboko religijny. Wielokrotnie, czy to przed ważną bitwą, czy też ze szczęścia modli się, powierzając Bogu swój los. Jest przekonany, że wszystko jest w rękach Najwyższego. Dlatego nigdy nie narzeka na swój los, zgadza się z nim i nawet osobiste tragedie przyjmuje z ogromną pokorą.

Jan jest skromnym człowiekiem. Nigdy nie wywyższa się nad innych żołnierzy, nie stara się przechwalać swymi czynami, np. tak jak to robi Zagłoba. Uczciwy i poważny nie bierze udziału w szlacheckich hulankach i zabawach. Kiedy inni się bawią i piją on woli poświęcić czas na modlitwę.

Jest bardzo dobrym towarzyszem i przyjacielem. Zawsze można na niego liczyć, w obronie przyjaciół jest gotowy oddać własne życie. Potrafi łagodzić konflikty i uspokajać wzburzoną żołnierską brać. Poddani mu żołnierze szanują go i podziwiają. Potrafi utrzymać dyscyplinę i wojskowy mores. Ma dobre serce, które nakazuje mu przebaczyć wrogowi - Bohunowi.

Jan Skrzetuski to ideał Polaka, rycerza i chrześcijanina. Jest postacią pozytywną, godną podziwu i naśladowania. Na wskroś uczciwy, kieruje się zasadą "Bóg, Honor, Ojczyzna". Przyjaciele w każdej sytuacji mogli na niego liczyć. Zawsze gotowy do podjęcia walki w obronie ojczyzny i króla, jest wiernym i oddanym żołnierzem Rzeczypospolitej.

Potop Henryk Sienkiewicz

ŻOŁNIERZ - IDEAŁ: Andrzej Kmicic to pułkownik, służąc Januszowi Radziwiłłowi, nieświadomie staje się zdrajcą, potem przeżywa przemianę, staje się patriotą gotowym poświęcić życie dla ojczyzny. Sienkiewicz tak go opisał na początku powieści: "płowa jak żyto, mocno podgolona czupryna, smagła cera, siwe oczy bystro przed się patrzące, ciemny wąs, twarz młoda, orlikowata, a wesoła i junacka" - tak wyglądał bohater. W dworku billewiczowskim mówiono: "łuna od niego bije", "królewicz".

Był młodzieńcem o wesołym, żywym usposobieniu, lubiącym zabawę i śmiech. Pełen fantazji, nie zastanawiał się często nad własnymi postępkami. W Wodoktach strzelał do portretów przodków Billewiczów, traktując to jako doskonały sprawdzian celności swych strzałów i oryginalny popis. Nie widział nic złego w tym, że jego "kompanioni" zaczepiają w karczmie okoliczne szlachcianki i drwią z ich opiekunów-szlachciców. Uważał, że kawalerska fantazja to jego prawo. Był skłonny do uczuciowych porywów, najpierw robił, potem myślał. Ale Oleńkę kochał szczerze i z wielkim oddaniem.

"Młody, przedsiębiorczy, zuchwały, okryty wielką sławą, stojący na czele potężnej chorągwi" - taki jest Kmicic na dworze Radziwiłła. Chce mu szczerze służyć, pragnie zadowolić ukochaną, jeszcze nie rozumie, co to prawdziwy patriotyzm. Jest człowiekiem dumnym i ambitnym, bardzo pewnym siebie. Wcześniej bardzo przeżył, że ktoś mógł go pokonać na szable, a zrobił to Wołodyjowski. Jedno, co można o nim powiedzieć na pewno - to człowiek honorowy, przysięga ma dla niego ogromne znaczenie, jest nieodwołalna. Przysiągłszy wierność Radziwiłłowi na krzyż, nie może go opuścić, choć bardzo cierpi. Rycerski honor, duma i ambicja to cechy, które Kmicic zachował po przemianie, jaka się w nim dokonała. Poza tym w pierwszej części powieści jest niestety typowym szlacheckim warchołem, hulaką, dba jedynie o własne dobro, walczy tam, gdzie spodziewa się korzyści, dobro ojczyzny dla niego nie istnieje, nie zastanawia się nad nim. Chce się dobrze zabawić, obficie i smacznie zjeść, po spotkaniu z Oleńką zamierza ją po prostu poślubić i żyć szczęśliwie.

Pod wpływem miłości do Oleńki oraz zawodu, jakiego doznał od Radziwiłłów Kmicic się zmienia. Znakiem tej przemiany jest zmiana nazwiska (to jest konieczne, chcąc walczyć w szeregach Polaków, bohater musi zmienić nazwisko, bo jest znany jako zdrajca) na Babinicz. Duma Kmicica bardzo cierpi - znieważył nazwisko rodowe, okrył je hańbą. Podąża do Częstochowy - tam nastąpi jego odnowa. Po spowiedzi u księdza Kordeckiego, Kmicic czuje, że może jeszcze naprawić swoje błędy. Staje się obrońcą klasztoru - wykazuje się nadludzką odwagą (wyrzuca odbezpieczony granat poza mury klasztoru), patriotyzmem (udaje, że popiera Kuklinowskiego, wyciąga z niego jak najwięcej wiadomości, a potem kopniakiem wyrzuca za bramę klasztoru), pomysłowością, sprytem. Jego fantazja i zuchwałość wreszcie przydają się w słusznej sprawie - dzięki tym cechom podejmuje misję wysadzenia kolubryny, olbrzymiego działa oblężniczego. Udaje mu się to. Potem ratuje życie Janowi Kazimierzowi, dzielnie walczy.

Dojrzewa także do miłości, teraz stara się zasłużyć na ukochaną. Ceni i szanuje jej postawę, patriotyzm, mądrość, dobroć. Dobro ojczyzny stawia teraz wyżej nad prywatę. Przybywa do Oleńki dopiero po wielu stoczonych walkach. Jako bohater, wzór patriotyzmu, dzielny żołnierz Rzeczypospolitej może z nią stanąć na ślubnym kobiercu.

Andrzej Kmicic to najbardziej lubiany bohater Trylogii. Jest bardzo bliski czytelnikowi - ma wady, słabości, popełnia złe czyny, ale umie je naprawić, zmienić się i osiąga szczęście zarówno osobiste (ślub z Oleńką, odzyskanie dobrego imienia), jak i jako polski patriota (wróg zostaje pokonany). Nie jest wyidealizowany i przez to może być wzorem do naśladowania.

Pan Wołodyjowski Henryk Sienkiewicz

ŻOŁNIERZ - IDEAŁ, PATRIOTA: Pułkownik Jerzy Michał Wołodyjowski to mąż Basi; bohaterski obrońca twierdzy w Kamieńcu, nazwany "Hektorem kamienieckim".

Tytułowy bohater tej części Trylogii, ma czterdzieści dwa lata, jest mizernej postury - bardzo niski - nie miał szczęścia w miłości. Natomiast jako szermierz był niepokonany. Charakterystycznie poruszał wąsikiem, kiedy był zdenerwowany lub znalazł się w trudnej sytuacji. Bardzo dobry i czuły mąż, uwielbiany przez żołnierzy dowódca. Zginął, broniąc Kamieńca przed Turkami.

Wołodyjowski jest odważny, bohatersko stawia czoła nawet nieprzyjacielowi, którego przewagę dobrze zna. Umie zachować zimną krew, spokojnie i konsekwentnie realizuje plany kolejnych starć. Żołnierze go uwielbiają, cenią i szanują, ponieważ jest doskonałym dowódcą - sprawiedliwym, wymagającym przede wszystkim od siebie, potem od innych. Cieszy się autorytetem, bo ma olbrzymie doświadczenie w sprawach wojskowych: walczył z Kozakami, ze Szwedami, pojedynkował się z Bohunem, zwyciężył także Kmicica. Umie docenić szlachetność innych, dba, aby jego żołnierze, a więc żołnierze Rzeczypospolitej byli szanowani, dlatego nie pozwala drwić z Azji. Zanim da wiarę podejrzeniom wobec młodego Tatara, najpierw rozmawia z nim i prosi o wyjaśnienia.

Zawsze broni słusznej sprawy. Świadomie wypełnia rozkaz Sobieskiego, w którym przyszły król posyła go na śmierć. Wołodyjowski wie, że to jego żołnierski obowiązek, a twierdzy kamienieckiej, stanowiącej blokadę dla obcych wojsk, ktoś musi bronić. Swoje zadanie wykonuje do końca - wysadza zamek i prochownię, by nie dostała się we wrogie ręce. To prawdziwy patriota, który dobro ojczyzny i honor polskiego żołnierza stawia ponad własne życie. Honor rycerski jest dla niego najwyższą wartością, dlatego Wołodyjowski umie docenić żołnierskie zalety nawet u wrogów. Szanuje ich, nie żywi do nich pogardy.

Ceni przyjaźń i umie się zdobyć na wielkie wyrzeczenia - oddaje Krzysię Ketlingowi, bo wie, że się kochają, sam usuwa się w cień. Jest wspaniałym, czułym, kochającym mężem. Basia wie, że może na nim całkowicie polegać. Cechuje go łagodność i dobroć, choć w razie potrzeby potrafi być stanowczy. W Kamieńcu, widząc, że nie obroni twierdzy, żegna się z żoną, przekonując ukochaną kobietę, że muszą się rozstać.

Wołodyjowski to postać, która bawi, wzbudza sympatię i którą w końcu czytelnik zaczyna podziwiać. Śmieszą jego miłosne perypetie, poruszanie wąsikiem w kłopotliwych sytuacjach, ujmuje swoim zachowaniem wobec kochających się Krzysi i Ketlinga, imponują natomiast odwaga i żelazna konsekwencja w walce z wrogami Rzeczypospolitej oraz bezprzykładne bohaterstwo podczas obrony Kamieńca. Scena pogrzebu Wołodyjowskiego jest jedną z najbardziej wzruszających w całej Trylogii.

Quo vadis Henryk Sienkiewicz

ŻOŁNIERZ, KTÓRY ZMIENIA SIĘ POD WPŁYWEM MIŁOŚCI I WIARY: Marek Winicjusz jest rzymskim żolnierzem, przystojnym, młodym patrycjuszem, przyjacielem Petroniusza. Reprezentuje ideał męskiej urody: wysoki, harmonijnie zbudowany, muskularny, wprawia w zachwyt samego "arbitra elegantiarum".

Wesoły, towarzyski, chętnie bierze udział w zabawach w pałacu Nerona, lubi kobiety, ale nie ceni miłości, dopóki nie spotyka Ligii. Zresztą początkowo nie kocha jej, ale pożąda. Jest porywczy, skory do gniewu, niecierpliwy. Przyzwyczajony do tego, że każda jego zachcianka zostaje natychmiast spełniona, nie może zrozumieć, dlaczego Ligia mu się opiera. Uważa, że wszystko, nawet miłość, można kupić. Jest bardzo pewny siebie, uważa się za niezwyciężonego.

Po przyjęciu religii chrześcijańskiej usposobienie Winicjusza ulega zmianie: staje się opanowany, spokojny, cierpliwy, skłonny do refleksji, myśli o Ligii jak o ukochanej kobiecie, nie jako o obiekcie pożądania. Zmienia się jego światopogląd - zaczyna inaczej myśleć o śmierci, ceni teraz wartości takie jak: prawość, dobroć, miłosierdzie, pokora.

Winicjusz ma bardzo silny charakter, jest popędliwy, pewny siebie, nie umie się nikomu podporządkować, lubi dominować nad otoczeniem, jest pyszny, dumny, ufa swojej sile i urodzie. Pod wpływem Ligii staje się: cierpliwy, uległy, skromny, szlachetny, siła jego charakteru wyraża się w dobroci, uczciwości; traktuje wszystkich ludzi jak braci, widzi życie jako drogę ku wiecznemu szczęściu, które osiągnąć można jedynie wierząc w Boga.

Marek Winicjusz to niewątpliwie szlachetna postać. Jego zalety ujawniają się pod wpływem Ligii. Dzięki temu, że autor obdarzył tę postać również wadami i przedstawił jej przemianę, Winicjusz to prawdziwy, pełen życia, bardzo wiarogodny bohater literacki.

Żołnierz polski Władysław Broniewski

ŻOŁNIERZ-TUŁACZ: Wiersz jest poetycką opowieścią o losie pokonanego w walce żołnierza. W przeszłości walczył, bił się krwawo, bohatersko parł do przodu na rozkaz dowódców, nie zważając na różnicę siły bojowej swojej i wroga: "szedł z bagnetem na czołgi żelazne...". Teraz pobity, pozbawiony swego pułku, broni, nie ma nawet gdzie wrócić, bo jego dom został spalony przez wroga. Bohater jest całkowicie bezradny wobec żywiołu historii, w jakim się znalazł. Równie bolesna, jak utrata podstaw materialnego bytu, jest dla pokonanego żołnierza świadomość klęski, poczucie upokorzenia i rozpacz z powodu upadku Rzeczypospolitej. Nie ma nawet orzełka na czapce, co symbolizuje stratę ojczyzny. Załamany i bezdomny, usiadł pod brzozą ze spuszczona głową, pełen rezygnacji, poczucia bezsilności. Tragizm jego sytuacji zdaje się podzielać przyroda: "Hej ty brzozo, hej ty brzozo-płaczko, / smutno szumisz nad jego tułaczką, / opłakujesz i armię rozbitą / i złe losy, i Rzeczpospolitą". Ziemia--matka jest ostatnią ostoją żołnierza z armii, która przegrała z wrogiem.

Pierwsza Brygada Tadeusz Biernacki

ŻOŁNIERZ POŚWIĘCAJĄCY ŻYCIE ZA WOLNOŚĆ OJCZYZNY: Tematem pieśni jest bohaterska walka, cierpienie i poświęcenie żołnierzy I Brygady, ale także niezrozumienie i osamotnienie, jakie spotykało ich ze strony rodaków, wątpiących w cele, dla których żołnierze przelewali krew. W pieśni poeta oddaje także hołd wodzowi, czyli Józefowi Piłsudskiemu, który niezłomnie towarzyszył swoim bojownikom.

Podmiot liryczny przemawia w imieniu zbiorowości, żołnierzy Pierwszej Brygady, jest jednym z nich, mówi: "My, Pierwsza Brygada, / Strzelecka gromada (...) Mówili, żeśmy stumanieni, / Nie wierząc nam, że chcieć to móc. / Lecz trwaliśmy osamotnieni (...)". Podmiotem lirycznym są żołnierze Pierwszej Brygady.

Marsz Pierwsza Brygada jest pieśnią bojową żołnierzy, słynnej formacji, która zasłużyła się w roku 1917 i 1918 w walkach o odzyskanie niepodległości przez Polskę. Józef Piłsudski utworzył w Krakowie zalążek Armii Polskiej, rekrutującej się z oddziałów strzeleckich, młodzieżowej organizacji paramilitarnej. Członkowie tej organizacji zasilili szeregi Pierwszej Brygady Kadrowej, która wyruszyła w roku 1918 z ulicy Oleandry w Krakowie do walki o niepodległość. Żołnierze tego legendarnego oddziału stali się najdzielniejszymi i najbardziej zasłużonymi uczestnikami działań militarnych, które między innymi dały świadectwo zdolności do utrzymania niepodległości, przyznanej Polsce aktem 5 XI 1918 r. po zakończeniu I wojny światowej. 11 listopada 1918 roku, dzień powrotu Józefa Piłsudskiego do kraju z więzienia w Magdeburgu, stał się oficjalną datą odzyskania niepodległości i świętem państwowym.

Język pieśni jest jednocześnie uroczysty i kolokwialny. Poeta pisze tak, jak czuli żołnierze: ze świadomością poświęcenia i ofiary: "Legiony to żołnierska nuta, / Legiony to straceńców los" z dumą i patosem: "Na stos rzuciliśmy nasz życia los, / Na stos, na stos!". Jednocześnie wtrąca wyrażenia z języka potocznego, tzw. kolokwializmy: "Mówili, żeśmy stumanieni / Nie wierząc nam, że chcieć to móc (...)". Takie słownictwo przydaje pieśni autentyzmu i wzruszającej szczerości w ujawnianiu uczuć.

Pieśń o żołnierzach z Westerplatte Konstanty Ildefons Gałczyński

ŻOŁNIERZ IDEALNY - PATRIOTA I DZIELNY OBROŃCA OJCZYZNY: Gloryfikacja bohaterskiej postawy garstki obrońców Westerplatte; za złożenie swego życia w ofierze spotyka ich nagroda - tak jak średniowieczny rycerz Roland idą oni w nagrodę wprost do nieba.

W wierszu obecne są dwie postacie mówiące: jedna relacjonuje przebieg wydarzeń ("prosto do nieba czwórkami szli", "lato było piękne tego roku"), drugą są żołnierze z Westerplatte ("będziemy grzać się", "spłyniemy w dół"). Bohaterem lirycznym wiersza są żołnierze walczący na Westerplatte.

Westerplatte to półwysep nad Zatoką Gdańską. Dnia 1 IX 1939 r. został zaatakowany przez pancernik "Schleswig-Holstein". Atak ten rozpoczął II wojnę światową. Około 180 żołnierzy dowodzonych przez majora Henryka Sucharskiego broniło się bohatersko do 7 września. Aby złamać obronę, Niemcy zaangażowali znaczne siły - ok. 3500 żołnierzy, 65 dział, 20 samolotów. Straty obrońców wynosiły: 15 zabitych, ok. 50 rannych, lecz Niemcy stracili ok. 300-400 żołnierzy. Obrońcy Westerplatte odnieśli moralne zwycięstwo nad przeważającymi siłami wroga. Stali się dla Polaków wzorem bohaterstwa i poświęcenia, symbolem heroizmu i walki do ostatniej kropli krwi.

W wierszu została przedstawiona bohaterska śmierć obrońców Westerplatte. Poeta wyeksponował ich prawdziwie żołnierskie zachowanie. Za prawość, honor i patriotyzm zostali wynagrodzeni - prosto po śmierci poszli do nieba. Szli czwórkami, w szyku bojowym. Narrator opisuje piękno przyrody - trwa lato, rośnie wrzos, z którego można robić bukiety. Wszystko to obrońcy Westerplatte poświęcili dla dobra ojczyzny. Oddali jej to, co każdy z nas ma najcenniejszego - własne życie. Gałczyński wyraźnie określa także rolę żołnierzy po śmierci. Nie pozostaną bierni, bezczynni. Nawet będąc w niebie, pozostaną zaangażowani w życie Polski. Kiedy zaistnieje taka potrzeba, "w środek Warszawy spłyniemy w dół" - wspomogą obrońców ojczyzny, patriotów (adresat wiersza), którzy tak jak oni będą walczyć o dobro ojczyzny.

Elegia o... [chłopcu polskim] Krzysztof Kamil Baczyński

ŻOŁNIERZ-DZIECKO: Rzeczywistość ukazana w Elegii... to poetycki opis świata "odwróconych wartości". Chleb, który jest nie tylko podstawowym, ale i symbolicznym pożywieniem człowieka (ciało Chrystusa, powitanie gościa chlebem i solą, chleb życia itp.), staje się w okupacyjnym koszmarze "bochnem trwóg". Tak poeta wyraził powszechność zagrożenia w czasach, kiedy dzieci, zamiast się bawić, wycinały ścieżki "żelaznymi łzami" (pociskami). Doświadczeniem młodych ludzi było więc przeżywanie strasznych, wstydliwych, rzeczy, które powinny na zawsze pozostać okryte mrokiem: "przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg (...)poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło" (metafory). Końcowe wersy zawierają sugestię, że, tracąc młode życie w obronie ojczyzny, bohater odszedł w glorii świętości: "Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką". Podobnie żegnał się ze światem rycerz Roland, w taki również sposób, Chrystusowym znakiem przebaczenia, błogosławili swoich prześladowców święci. Bohater pozostał do końca nieskażony złem, w którym dorastał: "Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?". Tak więc cierpienie psychiczne i duchowe zabijać może równie skutecznie jak stalowy pocisk.

Szkice spod Monte Cassino Melchior Wańkowicz

ŻOŁNIERZ-PATRIOTA, BOHATER: Walki o klasztor pochłonęły ogrom ofiar, atakujących dusił odór rozkładających się zwłok poprzednich szturmujących. Liczyło się zdobycie każdego metra terenu, każdy bunkier nieprzyjacielski wymagał operacji na miarę zdobywania fortecy. Często zdobyte już metry terenu trzeba oddać, by walczyć o nie ponownie.

Największe zasługi dla zminimalizowania strat miała służba medyczna, znosząca i zwożąca rannych pod ostrzałem niemieckich dział. Tam, na tyłach, w polowych szpitalach lekarze wojskowi ratowali życie rannym dzięki zastosowaniu (po raz pierwszy w historii na masową skalę) penicyliny - pierwszego antybiotyku.

Dla osłony piechoty, żołnierze na własnych plecach wnosili na przeciwległe wzgórze ciężkie działa rozłożone na części. Pod ostrzałem montowali je na nowo, aby podchodzącym z dołu piechurom zapewnić osłonę artyleryjską. Dzieje szturmu są złożone z dziesiątków indywidualnych przykładów bohaterstwa i osobistego poświęcenia. Koleje zdarzeń dotyczących niektórych żołnierzy są zaskakujące, wydają się nieprawdopodobne. Nie brakuje sytuacji brutalnych, odstręczających ohydną prawdą o żołnierskim rzemiośle, ale i ujmujących niekłamanym patriotyzmem, poświęceniem. Brak amunicji doprowadzał do takiej rozpaczy, że bezbronni żołnierze rzucali w bunkry kamieniami.

Zaciętość, wybujałe wręcz poczucie honoru (w najtrudniejszych chwilach oficer łącznikowy krzyczał do przytłoczonych ogniem podwładnych: "Pamiętajcie, żeście Polakami"), wreszcie chęć zemsty na Niemcach przyczyniły się do ostatecznego zwycięstwa. Polacy zdobyli ruiny klasztoru po trzynastu dniach i dwudziestu godzinach - 25 V 1944 roku.

Strzelcom Dywizji Karpackiej II Korpusu Polskiego udało się to, czego nie osiągnęli Amerykanie, Francuzi, Anglicy, Hindusi, Gurkhowie, Tunezyjczycy, Maorysi i Nowozelandczycy. Jedyne słowa uznania za ten heroiczny wyczyn usłyszeli żołnierze polscy z ust dowódcy frontu włoskiego generała Aleksandra, który powiedział: "Jeśliby mi dano do wyboru pomiędzy jakimikolwiek żołnierzami, których chciałbym mieć pod swoim dowództwem, wybrałbym was, Polaków".

Kamienie na szaniec Aleksander Kamiński

ŻOŁNIERZE GRUP SZTURMOWYCH, HARCERZE: Takich żołnierzy - młodych jeszcze chłopców, którzy bez wahania oddali życie w walce za wolność napadniętej przez Niemców ojczyzny, opisał Kamiński w powieści-dokumencie, powstałej na podstawie pamiętnika jednego z bohaterów - Zośki, czyli Tadeusza Zawadzkiego.

Jan Bytnar (Rudy) "... miał piegowatą twarz i rudawe włosy. Cała istota Rudego ześrodkowała się w jego oczach i czole, odzwierciedlając wybitną inteligencję". Urodził się 6 V 1921 r. Ukończył gimnazjum im. Stefana Batorego. Członek podziemnej organizacji "Wawer", dowódca plutonu Grup Szturmowych, podporucznik AK, harcmistrz. Zmarł 30 III 1943 r., na skutek ran zadanych mu przez gestapo w czasie przesłuchań. Rudy był urodzonym intelektualistą, systematyczny, opanowany, oddawał się głębokim rozmyślaniom i refleksjom na tematy odległe od szarej codzienności. Na ziemię sprowadzali go dopiero koledzy. Odznaczał się takimi cechami charakteru, jak: spokój, opanowanie, wielka odwaga, niezłomność, upór, nie dał się złamać nawet okrutnym torturom gestapowców.

Podobnie jak Zośka, Rudy miał wiele talentów, jeśli już się do czegoś zabrał, wykonywał to doskonale. Potrafił zrobić najlepszy kajak, został najlepszym tancerzem w szkole, a w pracach saperskich (budowanie kładek, wiszących mostów, szałasów) nikt nie potrafił mu dorównać.

Ale najbardziej interesował Rudego świat wewnętrznych przeżyć, uczuć. Zajmowały go problemy moralne, filozoficzne, społeczne, kulturalne. Chętnie pogrążał się w świecie myśli i rozważań.

Tadeusz Zawadzki (Zośka) "Został ... obdarzony niemal dziewczęcą urodą. Delikatna cera, regularne rysy, jasnoniebieskie spojrzenie i włosy złociste, uśmiech zupełnie dziewczęcy, ręce o długich, subtelnych palcach...". Urodził się 24 I 1921 r. Ukończył gimnazjum im. Stefana Batorego. Harcmistrz, drużynowy 23. WDH w okresie okupacji. Odznaczony Krzyżem orderu Virtuti Militari 5 klasy i dwukrotnie Krzyżem Walecznych. Był pierwszym komendantem Grup Szturmowych na terenie Warszawy, uzyskał stopień podporucznika AK. Jego imię nosił batalion Grup Szturmowych, który wsławił się podczas powstania warszawskiego. Poległ 20 VIII 1943 r. w akcji pod Sieczychami. Delikatny, powściągliwy, trochę nieśmiały, bardzo przywiązany do matki, do której był bardzo podobny: "w obojgu uderzał ... spokój pokrywający głębię uczucia i wrażliwość,... łagodny i wyrozumiały stosunek do ludzi, ..., pełne oddanie się sprawie, co do której wzięli na siebie odpowiedzialność".

Zośka był urodzonym organizatorem i przywódcą, posiadał dar skupiania na sobie uwagi otoczenia, chętnie go słuchano. Mądrzy rodzice zadbali o to, by Zośka wyrósł na przewodnika swych rówieśników, a nie przywódcę-egocentryka (czyli człowieka, ktory stara się realizować własne idee nie myśląc o innych). Chłopiec był też uparty i ambitny, miał umiejętność przewidywania. Wśród kolegów cieszył się wielkim autorytetem.

Zośka był chłopcem wyjątkowo uzdolnionym. Po ojcu odziedziczył zainteresowania techniczne, ale miał wszechstronny umysł i zajmowała go właściwie każda dziedzina wiedzy. Łatwo przyswajał sobie wiadomości, ale nie dbał o stopnie - uczył się na czwórki. W okresie, kiedy jego matka ciężko chorowała, Zośka miał same trójki. Chłopiec z zamiłowaniem uprawiał sporty. Miał bardzo dobre wyniki w strzelectwie, hokeju i tenisie, często wygrywał turnieje sportowe.

Aleksy Dawidowski (Alek) "był dryblasem. Wysoki, szczupły, o niebieskich oczach i płowej czuprynie". Urodził się 3 XI 1920 r. Ukończył gimnazjum im. S. Batorego. Podharcmistrz, członek podziemnej organizacji "Wawer", podhorąży AK, dowódca jednej z drużyn Grup Szturmowych, pierwszy w tej organizacji został odznaczony Krzyżem orderu Virtuti Militari. Zmarł na skutek ran odniesionych w Akcji pod Arsenałem 30 III 1943 r. Alek był zawsze uśmiechniętym, skorym do zachwytów i wzruszeń chłopcem. Umiał być opanowany, potrafił chłodno ocenić sytuację, nie tracił zimnej krwi, miał zdolność podejmowania właściwych decyzji. Odznaczał się następującymi cechami charakteru: spokój, rozwaga, upór, konsekwencja w działaniu, odwaga, niezłomność.

Alek miał dwie pasje: narty i kino. O jego narciarskich pasjach Kamiński pisze: "... był najlepszym narciarzem zespołu. Narciarzem narwanym, narciarzem niepokojącym rodziców i Zeusa, narciarzem, którego nigdy nie zadowalały łagodne stoki i uczęszczane tory. Narciarzem, którego niespokojny duch ciągnął w wysokie góry, na nowe, samotne szlaki".

Do kina, którego był wielbicielem, Alek uczęszczał wraz z nauczycielem geografii, profesorem Domańskim.

Choć oni i im podobni mieli życiowe marzenia, plany, porzucili je i stanęli do walki, do której nie byli przygotowani. Wykazali się prawdziwym bohaterstwem, szlachetnością, wielkością ducha.