Dowiedz się więcej na ten temat!
Zapraszamy do serwisu opracowania.pl

okładka Słownik motywów literackich - gimnazjum

Słownik motywów literackich - gimnazjum

Słownik motywów literackich powstał z myślą o gimnazjalistach, którzy szukają informacji dotyczących treści lektur, charakterystyk bohaterów i interpretacji wierszy pod kątem konkretnego motywu, tematu. Autorzy Słownika wzięli pod uwagę lektury obowiązujące w gimnazjum oraz najczęściej omawiane motywy. Zebrane w Słowniku informacje pozwolą bez problemu napisać wypracowanie, pracę klasową jak również udzielić poprawnej i wyczerpującej odpowiedzi na pytania nauczyciela na lekcjach języka polskiego.

WOJNA Dodaj do listy

Biblia - Stary Testament

WOJNA JAKO MOŻLIWOŚĆ WYKAZANIA SIĘ SIŁĄ I ODWAGĄ: W trakcie wojny z Filistynami Dawid walczy z Goliatem. Pokonuje olbrzyma dzięki własnej zręczności i pomocy Boga.

Mitologia

WOJNA TROJAŃSKA - SKUTEK NIEODPOWIEDZIALNEGO DZIAŁANIA PARYSA: Król Priam, władca Troi, i jego żona Hekuba mieli syna, którego nazwali Parysem. Matce przyśnił się pewnej nocy sen, w którym widziała siebie wydającą na świat płonącą pochodnię. Wyrocznia delficka zapytana o interpretację snu przepowiedziała, że dziecko będzie powodem zagłady miasta. Przerażeni rodzice oddali Parysa na wychowanie pasterzom achajskim. Podczas kiedy młodzieniec pasł owce, niedaleko zebrał się sąd bogiń i bogów, który miał wybrać najpiękniejszą z mieszkanek Olimpu. Do tego miana pretendowały trzy niebianki: Hera, Atena i Afrodyta. Trofeum stanowiło złote jabłko z napisem "dla najpiękniejszej" podrzucone podstępnie przez Eris, boginię niezgody. Na arbitra wybrano młodego pasterza, Parysa. Każda z kandydatek usiłowała przekupić go, by otrzymać upragniony dowód uznania: Hera obiecywała mu władzę, Atena mądrość, a Afrodyta przyrzekła oddać mu najpiękniejszą kobietę na świecie. Młody człowiek przyznał atrybut boskiej urody Afrodycie. Bogini sprawiła, że trafił na dwór Menelaosa, króla Sparty, którego żoną była Helena, kobieta o najbardziej olśniewającej urodzie na świecie. Parys zakochał się z wzajemnością w córce Ledy i Zeusa i porwał ją z pałacu męża. Poszukał schronienia w rodzinnej Troi, gdzie stęsknieni rodzice przyjęli go z otwartymi ramionami. Wkrótce do bram miasta zapukała delegacja posłów od Menelaosa z żądaniem wydania prawowitej małżonki. Uniesieni dumą Trojanie odmówili wydania Heleny. Menelaos zwołał wodzów achajskich, w tym swego brata Agamemnona, Odyseusza, Nestora, Achillesa z Patroklesem i najsławniejszych wojowników i królów Grecji. Razem wyruszyli pod mury miasta i wydali Trojańczykom wojnę. Oblężenie trwało 10 lat. W zmagania ludzi wtrącali się bogowie olimpijscy: Troi patronował Posejdon, wojownikom achajskim udzielała pomocy Atena. Zginęli najdzielniejsi wojownicy obu stron konfliktu: Patrokles i Achilles po stronie greckiej, Hektor, syn Priama, najdzielniejszy spośród Trojańczyków. Nie było widać zakończenia konfliktu. Wreszcie Odys wymyślił podstęp, który umożliwił zdobycie grodu: kazał zbudować ogromnego konia z drewna, do jego wnętrza wprowadził kilkunastu wojowników i ogłaszając kapitulację, nakazał odpłynąć statkom greckim od wybrzeży w pobliżu Troi. W rzeczywistości okręty wojenne ukryto w pobliskiej zatoce. Trojanie szczęśliwi z powodu zakończenia oblężenia, mimo protestów kapłana Laokoona i wieszczki Kasandry, wciągnęli konia stojącego na równinie poza bramami w obręb murów miasta. Miał to być hołd dla Posejdona, którego zwierzętami kultowymi były właśnie rumaki. Nocą, kiedy zmęczeni świętowaniem Trojańczycy usnęli, ukryci we wnętrzu konia wojownicy achajscy otworzyli bramy grodu. Na zewnątrz już czekali napastnicy. Troja została złupiona i spalona. Jedynie Eneasz z garstką ludzi uszedł z życiem i dopłynął aż do Italii, gdzie założył osadę. Zginął Priam i cała jego rodzina. Helena wróciła do prawowitego małżonka.

WOJNA BRATOBÓJCZA: W Tebach wybuchła wojna o władzę między braćmi. Eteokles wygnał Polinika, który udał się do Argos. Tam poślubił córkę króla Adrasta i przy pomocy teścia zorganizował wyprawę przeciw Tebom. Do siedmiu bram miasta szturmowało siedmiu wodzów. Sześciu poległo, ocalał tylko Adrast. W walce zginęli też synowie Edypa. Władzę w mieście objął Kreon, brat Jokasty. Zwłoki Polinika kazał zostawić niepogrzebane - miało to być karą za najechanie rodzinnych Teb.

WOJNA O WŁADZĘ NAD ŚWIATEM: Gdy Zeus pozbawił Kronosa tronu, zbuntowali się przeciw niemu tytani. Rozpoczęła się wojna trwająca dziesięć lat, była to wojna o władzę nad światem tzw. tytanomachia. Zwyciężyli w niej bogowie olimpijscy. Jednakże wkrótce giganci podnieśli bunt przeciw Zeusowi. Ten ostatecznie wygrał, ale tylko dzięki pomocy Heraklesa, którego sprowadziła Atena. Było to ostateczne zwycięstwo olimpijczyków.

Iliada Homer

WOJNA TROJAŃSKA - ZAGŁADA MIASTA: Wojna jest tematem antycznej epopei Homera Iliada. Mity trojańskie, na których oparł się Homer, obejmują całą grupę opowieści od sądu Parysa, poprzez porwanie Heleny, trwającą dziesięć lat wojnę, aż do zburzenia i spalenia Troi. W skład cyklu wchodzą też opowieści genealogiczne o bohaterach trojańskich: Agamemnonie, jego żonie Klitajmestrze, ofierze z córki Ifigenii, o Achillesie, ukrytym wśród kobiet przez matkę, która chciała uchronić syna przed wyjazdem na wojnę itd. Zburzenie Troi nie zakończyło historii bohaterów trojańskich. Z tych wielu opowieści Homer wybrał jako temat poematu jeden drobny epizod o gniewie Achillesa i jego skutkach.

Achilles rozgniewał się na Agamemnona za to, że wódz naczelny zabrał mu brankę Bryzeidę. Postanowił więc wstrzymać się od udziału w walkach. Dzeus, uproszony przez matkę Achillesa, Tetydę, obiecał pomagać Trojanom, by Grecy odczuli brak Achillesa. Grecy znaleźli się w trudnej sytuacji: Trojanie kilkakrotnie zagrozili ich okrętom. Wtedy dopiero Achilles zdecydował się pomóc koalicjantom: sam wprawdzie nie zjawił się na polu walki, ale zezwolił przyjacielowi Patroklosowi wystąpić w swej zbroi. Patroklos zginął z ręki Hektora, który zabrał jako łup zbroję Achillesa. Dopiero wtedy Achilles zapomniał o urazach do Agamemnona - pałał żądzą zemsty. Poprosił matkę o nową zbroję. Tetyda udała się do samego Hefajstosa, który wykuł nową zbroję dla Achillesa. W nowej wspaniałej zbroi Achilles wyruszył w bój, zabił Hektora i zbezcześcił jego zwłoki. Kiedy jednak zbolały ojciec Hektora, Priam, zjawił się u niego z prośbą o wydanie ciała syna, Achilles wzruszył się, oddał zwłoki i obiecał rozejm, by mógł się odbyć pogrzeb bohatera.

Wojna angażuje nie tylko ludzi, ale i bogów. W epopei panuje prawdziwa gorączka wojenna. Wojownicy rywalizują z sobą, odbywają się pojedynki, jednym z najsłynniejszych był pojedynek Achillesa z Hektorem.

Pieśń o Rolandzie

WOJNA ZA WIARĘ: W epoce średniowiecza usprawiedliwieniem dla wojen był cel religijny. Rycerstwo chrześcijańskie walczyło z poganami. Akcja poematu Pieśń o Rolandzie nawiązuje do mającej miejsce w VIII w. historycznej wyprawy cesarza Karola Wielkiego do Hiszpanii przeciwko Saracenom. W trakcie odwrotu francuskich wojsk na tylną straż napadli Baskowie. Wbrew wersji przedstawionej w Pieśni o Rolandzie, Karol nie powrócił do Hiszpanii, nie zdobył Saragossy, w tym momencie historycznym potęga chrześcijańska nie zatriumfowała nad muzułmanami.

W utworze została opisana wielka bitwa rycerzy z tylnej straży wojsk Karola Wielkiego pod dowództwem Rolanda z przeważającymi siłami wroga. Po straszliwej bitwie stoczonej pomiędzy Saracenami i oddziałem hrabiego Rolanda góry i pola zaścielone są trupami Francuzów. Roland modli się za dusze poległych rycerzy. Wie, że zginęli przez jego pychę, gdyż nie posłuchał rady roztropnego Oliwiera i nie wezwał w porę Karola Wielkiego na pomoc. Teraz, sam ranny, poleca się opiece Archanioła Gabriela i udaje się w stronę Hiszpanii. Chce umrzeć w kraju wrogów, jako ich zwycięzca. Gdy omdlały spoczywa na wzgórzu, jeden z Saracenów, podejrzewając, że Roland nie żyje, próbuje zabrać jego sławny miecz - Durendal. Napastnik ginie uderzony przez hrabiego. Roland chce złamać swój miecz, aby nie dostał się w ręce pogan. Wspominając moment, kiedy król Karol przypasał mu broń do boku, uderza Durendalem o skałę. Jest jednak zbyt słaby. Czując zbliżającą się śmierć, hrabia podąża na wzgórze i własnym ciałem przykrywa miecz i róg, a głowę obraca ku zgrai pogan "chcąc, aby Karol powiedział i wszyscy jego ludzie, że umarł jako zwycięzca i jako zacny hrabia". Wspomina zdobyte ziemie, Francję, krewniaków i Karola Wielkiego. Prosi Boga, który kiedyś wskrzesił Łazarza i ocalił Daniela, aby uratował jego duszę. Gdy umiera, aniołowie, Cherubin Michał i Gabriel zabierają jego duszę do raju.

Rycerz - bohater został uwznioślony, a wojna z niewiernymi stała się powodem jego apoteozy. Roland dostaje się do Raju.

O poprawie Rzeczypospolitej Andrzej Frycz Modrzewski

WOJNY OBRONNE: W czasach renesansu ludzkość wciąż jeszcze wierzyła w to, że istnieją wojny sprawiedliwe i niesprawiedliwe. A. F. Modrzewski, autor monumentalnego dzieła O poprawie Rzeczypospolitej, w księdze III O wojnie zajmuje się rozważaniami na temat stosunków międzynarodowych. Punktem wyjścia jest tu podział wojen na sprawiedliwe i niesprawiedliwe. W podobny sposób ujmował zagadnienie Erazm z Rotterdamu, a także Jan Kochanowski w Odprawie posłów greckich. Modrzewski jest zwolennikiem sprawnie działającego organizmu państwowego, omawia więc w tej księdze sprawy granic, budowy zamków, dobrze opłacanego regularnego wojska itp.

W rozdziale II autor wymienia szkody i nieszczęścia, które wojna niesie ze sobą. Najmniej strat ponoszą ci, którzy wywołują wojny, najbardziej cierpią niewinni, a zresztą "żadne korzyści z wojny nie są tak wielkie, aby mogły jej szkodom dorównać".

Pan Tadeusz Adam Mickiewicz

WOJNA NARODOWOWYZWOLEŃCZA: Udział w wojnach napoleońskich to powód do dumy, swego rodzaju nobilitacja. Żołnierzem Napoleona był Jacek Soplica, kiedy opuścił Litwę (wspomina bitwę pod Jeną). W Legionach Dąbrowskiego walczą Tadeusz i Hrabia.

Podczas koncertu Jankiel wspomina wojnę toczoną przez Polaków w obronie wolności - insurekcję kościuszkowską.

Trylogia Henryk Sienkiewicz

WOJNA - CZAS BEZPRZYKŁADNEGO BOHATERSTWA: Wiek XVII to dla Rzeczypospolitej wiek wojen. Polacy musieli walczyć z Kozakami (powstanie Chmielnickiego), ze Szwedami, a w końcu z nawałą turecką. Ten burzliwy czas posłużył Sienkiewiczowi za tło akcji Trylogii - cyklu powieści historycznych "ku pokrzepieniu serc". Dla autora piszącego w XIX wieku, kiedy Polska nie istniała na mapach świata, było ważne, by pokazać rodakom, że nawet z najcięższych opresji można się wydobyć. Ukazał męstwo, bohaterstwo, odwagę i fantazję przodków.

Akcja Potopu rozgrywa się w czasie najazdu Szwedów na Polskę. Termin "potop" (funkcjonujący w świadomości społecznej) jest określeniem charakteru zjawiska, wyrazem jego gwałtowności. Jest to określenie pejoratywne (wyrażające negatywną ocenę). Szwedzi "zalali" całą Polskę, tym większe więc zwycięstwo Polaków nad nimi. Akcja została skoncentrowana wokół przełomowego dla Polski wydarzenia historycznego: zdrada magnatów, najazd Szwedów na Polskę, obrona Jasnej Góry, odparcie ataku.

Oblężenie i obrona Jasnej Góry, stanowiące centralny punkt akcji Potopu, zostały przedstawione w oparciu o pamiętniki przeora Kordeckiego. Kiedy Sienkiewicz pisał swoją powieść, w społeczeństwie żywa była legenda cudownego ocalenia Jasnej Góry, a ksiądz Kordecki uchodził za wzór patriotyzmu. Pisarz wzoruje się na pamiętniku Kordeckiego, przywołując wszelkie motywy baśniowe i cudowne. Szwedzkich żołnierzy przeraża znikanie i pojawianie się klasztoru: "Ten klasztor zjawia się i znika na przemian... To nieludzka moc!". Kule i granaty nie imają się klasztoru ("Z dachów granaty staczają się, jakobyś bochenkami rzucał. Czary! czary!"), w chmurach ukazuje się Matka Boska. Obrona Jasnej Góry to legendarny motyw obrony świętego miejsca.

Krzyżacy Henryk Sienkiewicz

WOJNA - TRIUMF: Powieść została osnuta na kanwie starć z Krzyżakami, których zwieńczeniem była bitwa pod Grunwaldem - świetne zwycięstwo wojsk Władysława Jagiełły. W tej wojnie polskiego władcę, prawego chrześcijanina, wspierają siły nadprzyrodzone. Wieczorem, w przeddzień starcia, rycerze widzą na niebie wróżbę:

"- Ach, to wy, panie - rzekł tajemniczym głosem ksiądz proboszcz, zbliżając się do konia Powały. - Spojrzyjcie jeno na miesiąc i patrzcie, co się na nim wyrabia. Wróżebna to i cudowna noc!

Więc rycerze podnieśli głowy i poczęli patrzeć na księżyc, który już zbladł i bliski był zachodu.

- Nie mogę nic rozeznać! - rzekł Powała. - A wy co widzicie?

- Mnich w kapturze potyka się z królem w koronie! Patrzcie! o tam! W imię Ojca i Syna, i Ducha! O, jakże się okrutnie zmagają... Boże, bądź miłościw nam grzesznym!

Naokół zapadła cisza, bo wszyscy wstrzymali oddech w piersiach.

- Patrzcie, patrzcie! - wołał ksiądz.

- Prawda! coś ci takiego jest - rzekł Maćko.

- Prawda! prawda! - potwierdzili inni.

- Ha! król obalił mnicha - zakrzyknął nagle proboszcz kłobucki - nogę na nim postawił! Pochwalony Jezus Chrystus.

- Na wieki wieków!

W tej chwili duża, czarna chmura przykryła księżyc - i noc stała się ciemna - tylko blask ognisk drgał krwawymi pasmami w poprzek drogi".

Bitwa pod Grunwaldem udowodniła siłę i determinację rycerstwa polskiego i fakt, że nawet potęgę krzyżacką, wspieraną przez europejskie rycerstwo, można pokonać.

Żal Józef Czechowicz

WOJNA - ZAGŁADA: Jako totalną katastrofę postrzega także wojnę J. Czechowicz. W wierszu żal zapowiada totalną zagładę. W tej wojnie (mowa o II wojnie światowej) nie będzie zwycięzców, winnych, niewinnych czy pokonanych.

Z głową na karabinie Krzysztof Kamil Baczyński

WOJNA - ZAGŁADA, ZNISZCZENIE: Wątpliwości co do destrukcyjnej właściwości wojny nie mają poeci z pokolenia Kolumbów. To ludzie urodzeni około 1920 r., którzy w chwili wybuchu II wojny światowej wchodzili dopiero w dorosłe życie, mieli marzenia, plany, ambicje. Wojna nie tylko uniemożliwiła ich realizację, ale postawiła młodych ludzi w sytuacji wyboru: walczyć lub się poddać; zabijać lub ginąć. Młodzi ludzie z podziwu godnym samozaparciem i poświęceniem dokonywali tych wyborów. Twórczość pokolenia Kolumbów jest jednak wstrząsającym świadectwem, jak ogromny ciężar wzięli oni na siebie.

Wojna wyrwała Baczyńskiego z bezpiecznego kraju lat dziecinnych, z arkadii. To zniszczenie świata beztroskich marzeń znalazło odbicie w wierszu Z głową na karabinie, gdzie podmiot liryczny dobitnie sygnalizuje nadejście Apokalipsy, nazywając ją "czasem wielkiej rzeźby". Wojnę symbolizuje tu wciąż zaciskający się krąg, który "dzień czy noc krąży", "tnie tuż przy ustach", "jak nożem z wolna rozcina". Obrazy wojennego koszmaru nabierają szczególnej wymowy w zestawieniu z przeszłością: "zdrój... chyży", "chmur kołyska", "płatki bzu dzikiego", "bujne obłoki / ... / jak uśmiech matki". Podmiot liryczny ma świadomość, że czas wymaga od niego nowych, innych niż te, o jakich marzył, czynów. Mówi o sobie: "ja - syn dziki mego narodu", "głowę rzucę pod wiatr jak granat". Opisuje także szczególną właściwość pokolenia spełnionej apokalipsy: nieśmiałość wobec życia i odwagę wobec śmierci. Teraz przestały istnieć marzenia, plany na przyszłość. Można jedynie umrzeć, za młodo i zbyt wcześnie ("Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało / wielkie sprawy głupią miłością").

Ocalony Tadeusz Różewicz

WOJNA - DEGRADUJĄCA: Inny artysta pokolenia Kolumbów daje świadectwo, jak wygląda psychika człowieka, który przeżył kataklizm II wojny światowej, mrocznego czasu ludobójstwa, kiedy do głosu doszły najgorsze ludzkie instynkty. Wierszem, który stanowi świadectwo kryzysu moralnego takiego człowieka, jest Ocalony, utwór napisany bardzo prostym językiem - Różewicz używa zwykłych słów, stroniąc od ozdobnych metafor i wymyślnych symboli. Ocalonego zaczynają słowa: "Mam dwadzieścia cztery lata / ocalałem / prowadzony na rzeź", mogące uchodzić za manifest "straconego" pokolenia Kolumbów. Tragedią podmiotu lirycznego stało się jego "ocalenie", które można rozpatrywać jedynie w kategoriach czysto fizycznych, bowiem z koszmaru wojny można ocaleć jedynie pozornie. Wojna niszczy wszystkich ludzi, również tych, którym udało się ją przeżyć, obracając w gruzy cały ich dotychczasowy świat wartości. Pozostało zagubienie w chaosie, jaki okupacja spowodowała w sferach etyki i moralności. Dawne wartości straciły swoje znaczenie ("Pojęcia są już wyrazami"), zaś ocalały z pożogi wojennej człowiek przestał odróżniać dobro od zła, tyle samo dlań znaczą "cnota i występek / prawda i kłamstwo / piękno i brzydota / męstwo i tchórzostwo". Filozofia, religia i etyka stały się już tylko pusto brzmiącymi terminami, nie mającymi żadnej wartości i nierozróżnialnymi ("jednakowo waży cnota i występek"), znak równości został postawiony między takimi pojęciami jak "człowiek i zwierzę", "miłość i nienawiść", "wróg i przyjaciel" czy też "ciemność i światło". Wszystkie one stały się wyrazami pustymi i jednoznacznymi, nie ma między nimi różnicy. Wiersz kończy jednak zdanie "Szukam nauczyciela i mistrza / niech przywróci mi wzrok słuch i mowę (...) / niech oddzieli światło od ciemności", świadczące o rozpaczliwych próbach uporządkowania świata i osiągnięcie wewnętrznego ukojenia. Podmiot liryczny usiłuje odnaleźć właściwy sens wartości, uratować swoje zasady moralne, hierachię wartości.

Bagnet na broń Władysław Broniewski

WOJNA - CZAS OBRONY OJCZYZNY, ZIEMI, DOMU: Utwór został wydrukowany 9 kwietnia 1939 roku na łamach tygodnika "Czarno na białem". W tym czasie Hitler zgłaszał roszczenia do polskiego Gdańska i Pomorza. Konflikt zbrojny był nieunikniony. Europa stała wprzededniu II wojny światowej. Wiersz bardzo szybko stał się popularny, dzięki przedrukom w całej prasie. Po wybuchu wojny krążył w odpisach.

Bagnet na broń reprezentuje typ liryki patriotycznej i tyrtejskiej, a więc takiej, która wzywa i zachęca do podjęcia walki. W pierwszej części wiersza podmiot liryczny porównuje ojczyznę do domu, a więc wartości najbliższej każdemu człowiekowi:

"Kiedy przyjdą podpalić dom,

ten, w którym mieszkasz - Polskę".

Nadchodzący atak wojska podmiot liryczny opisuje jako groźny kataklizm:

"kiedy rzucą przed siebie grom,

kiedy runą żelaznym wojskiem".

Moralnym obowiązkiem każdego Polaka jest podjęcie działania w obronie Polski:

"ty, ze snu podnosząc skroń,

stań u drzwi".

W obliczu zbliżającego się niebezpieczeństwa podmiot liryczny wzywa do zjednoczenia narodowego i poniechania wewnętrznych kłótni, a także - zapomnienia o dzielących naród podziałach politycznych:

"Są w ojczyźnie rachunki krzywd,

obca dłoń ich też nie przekreśli".

Jako wzór postępowania przypomina poeta generała napoleońskiego Piotra Cambronne, który w czasie bitwy pod Waterloo, na sugestię poddania się miał podobno odpowiedzieć: "Gwardia umiera, ale nie poddaje się". Tę postać przywołuje Broniewski w swoim wierszu:

"A gdyby umierać przyszło,

przypomnimy, co rzekł Cambronne,

i powiemy to samo nad Wisłą".

Żołnierz polski Władysław Broniewski

WOJNA PRZEGRANA: Wiersz jest poetycką opowieścią o losie pokonanego w walce żołnierza. W przeszłości walczył, bił się krwawo, bohatersko parł do przodu na rozkaz dowódców, nie zważając na różnicę siły bojowej swojego wojska i wroga: "szedł z bagnetem na czołgi żelazne...". Teraz pobity, pozbawiony swego pułku, broni, nie ma nawet gdzie wrócić, bo jego dom został spalony przez wroga. Bohater jest całkowicie bezradny wobec żywiołu historii, w jakim się znalazł. Równie bolesna, jak utrata podstaw materialnego bytu, jest dla pokonanego żołnierza świadomość klęski, poczucie upokorzenia i rozpacz z powodu upadku Rzeczypospolitej. Nie ma nawet orzełka na czapce, co symbolizuje stratę ojczyzny. Załamany i bezdomny, usiadł pod brzozą ze spuszczona głową, pełen rezygnacji, poczucia bezsilności. Tragizm jego sytuacji zdaje się podzielać przyroda: "Hej ty brzozo, hej ty brzozo-płaczko, / smutno szumisz nad jego tułaczką, / opłakujesz i armię rozbitą / i złe losy, i Rzeczpospolitą". Ziemia-matka jest ostatnią ostoją żołnierza z armii, która przegrała z wrogiem.

Bohaterem lirycznym jest tytułowy żołnierz. Epitet "polski" nadaje bohaterowi wymiar symbolu, reprezentanta wszystkich polskich żołnierzy-tułaczy, którzy zostali po klęsce zmuszeni do szukania swego miejsca na świecie, broni i armii, która umożliwiłaby im spełnienie patriotycznego obowiązku. Żołnierz polski jest realizacją częstego w twórczości W. Broniewskiego motywu pielgrzyma, żołnierza-tułacza. Postać ta była obiektem twórczej inspiracji wielu polskich pisarzy, m.in. pojawia się w tekście hymnu narodowego, w noweli Latarnik H. Sienkiewicza i in.

Alarm Antoni Słonimski

WOJNA - DRAMAT LUDZI: W pierwszej, opisowej części wiersza podmiot liryczny przedstawia sytuację w mieście po ogłoszeniu alarmu i reakcje ludzi. Kompozycyjną klamrę tej części utworu stanowi fragment autentycznego komunikatu:

"Uwaga! Uwaga! Przeszedł!

Koma trzy!

Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy!"

"Uwaga! Uwaga!

"Odwołuję alarm dla miasta Warszawy!".

W mieście panuje panika, ludzie są przerażeni. Każdy odczuwa groźbę śmierci. Zło jest tym straszniejsze, że nieprzewidywalne. Słychać świst bomb i wycie syren, ale nie można zlokalizować, w której części miasta rozgrywa się wojenna apokalipsa. Trwa więc nasłuchiwanie - huk się zbliża, narasta napięcie. Nagle wszystko ogarnia cisza. Ten nalot się skończył. Przed mieszkańcami Warszawy jest jednak wiele następnych.

Druga część wiersza ma charakter apelu, wezwania do obrony Warszawy: "Nie, tego alarmu nikt już nie odwoła. / Ten alarm trwa". Aby zmobilizować Polaków do walki, podmiot liryczny przywołuje zwycięskie bitwy Napoleona pod Wagram i Jeną oraz Marsyliankę ("W płomieniu świętym Marsylianki"). W słowach wiersza zawarta jest nadzieja poety na pomoc Francji dla Polski w walce z Niemcami.

Podmiot liryczny można utożsamiać z autorem. Stara się on zobiektywizować swoją relację i dlatego unika komentarza. Osoba mówiąca w wierszu jest świadkiem wydarzeń, swoją uwagę koncentruje na przeżyciach zbiorowości. Jej wiedza jest ograniczona, rzeczywistość odbiera w sposób fragmentaryczny, głównie za pomocą zmysłów słuchu i wzroku. W pierwszej części podmiotem wiersza jest jeden z mieszkańców Warszawy, doświadczający skutków nalotu. W drugiej przenosi się on poza granice kraju - do Paryża. To człowiek tęskniący za ojczyzną, który wraz z rodakami w kraju przeżywa jej tragedię.

Trzecia część wiersza, refleksyjna, utrzymana jest w poetyce snu. Przedstawione obrazy są kontrastowo spokojne w zestawieniu z opisem bombardowania Warszawy:

"Kiedy w południe ludzie wychodzą z kościoła,

Kiedy po niebie wiatr obłoki gna".

Miejscem rozważań podmiotu lirycznego jest Paryż ("Kiedy na Paryż ciemny spada sen"). Sytuacja oddalenia budzi w osobie mówiącej tęsknotę za ojczyzną i troskę o losy Polski. Mimo dystansu i spokoju, podmiot liryczny nie może spać spokojnie. W jego marzeniach sennych obecna jest Warszawa, zagrożona unicestwieniem. Wizja poety ma charakter proroczy, zapowiada zniszczenie miasta:

"Płoną zburzone kościoły,

Ogrody zmienione w cmentarze,

Ruiny, gruzy, zwaliska".

Bohaterska walka i cierpienie żołnierzy uwznioślają stolicę: "I płynie miasto na skrzydłach sławy".

Refleksje poety są wyrazem niepewności i stanowią zapowiedź niebezpieczeństwa, co podkreślone zostało użyciem pytań retorycznych ("Któż to mnie budzi i woła?"). Obrazy zniszczeń miasta sugerują katastrofę. Ostatnie wersy utworu:

"Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy.

Niech trwa!"

wezwaniem do walki. Główną ideą utworu jest protest przeciwko wojnie, ostrzeżenie przed jej tragicznymi skutkami. Jak długo będzie trwać pamięć o wojnie i zniszczeniach, tak długo aktualny będzie alarm ostrzegający przed okropnościami wojny.

Pieśń o żołnierzach z Westerplatte Konstanty Ildefons Gałczyński

WOJNA - CZAS BOHATERSTWA: W wierszu obecne są dwie postacie mówiące: jedna relacjonuje przebieg wydarzeń ("prosto do nieba czwórkami szli", "lato było piękne tego roku"), drugą są żołnierze z Westerplatte ("będziemy grzać się", "spłyniemy w dół"). Bohaterem lirycznym wiersza są żołnierze walczący na Westerplatte.

Westerplatte to półwysep nad Zatoką Gdańską. Dnia 1 IX 1939 r. został zaatakowany przez pancernik "Schleswig-Holstein". Atak ten rozpoczął II wojnę światową. Około 180 żołnierzy dowodzonych przez majora Henryka Sucharskiego broniło się bohatersko do 7 września. Aby złamać obronę, Niemcy zaangażowali znaczne siły - ok. 3500 żołnierzy, 65 dział, 20 samolotów. Straty obrońców wynosiły: 15 zabitych, ok. 50 rannych, lecz Niemcy stracili ok. 300-400 żołnierzy. Obrońcy Westerplatte odnieśli moralne zwycięstwo nad przeważającymi siłami wroga. Stali się dla Polaków wzorem bohaterstwa i poświęcenia, symbolem heroizmu i walki do ostatniej kropli krwi.

W wierszu została przedstawiona bohaterska śmierć obrońców Westerplatte. Poeta wyeksponował ich prawdziwie żołnierskie zachowanie. Za prawość, honor i patriotyzm zostali wynagrodzeni - prosto po śmierci poszli do nieba. Szli czwórkami, w szyku bojowym. Narrator opisuje piękno przyrody - trwa lato, rośnie wrzos, z którego można robić bukiety. Wszystko to obrońcy Westerplatte poświęcili dla dobra ojczyzny. Oddali jej to, co każdy z nas ma najcenniejszego - własne życie. Gałczyński wyraźnie określa także rolę żołnierzy po śmierci. Nie pozostaną bierni, bezczynni. Nawet będąc w niebie, pozostaną zaangażowani w życie Polski. Kiedy zaistnieje taka potrzeba, "w środek Warszawy spłyniemy w dół" - wspomogą obrońców ojczyzny, patriotów (adresat wiersza), którzy tak jak oni będą walczyć o dobro ojczyzny.

W świadomości narodowej żołnierze broniący Westerplatte stali się bohaterami legendarnymi, ich bohaterstwo i bezkompromisowość stały się symbolami patriotyzmu. Tak właśnie przedstawił ich w swoim wierszu Gałczyński. Relacja podmiotu lirycznego jest lekko archaizowana - "słyszeli pono", a liczne powtórzenia, np.: "I tak śpiewali", "I ci, co dobry mają słuch", "I śpiew słyszano taki" sugerują, że opowiada je ktoś prosty, może ludowy gawędziarz.

Pierwsza przechadzka Leopold Staff

WOJNA - CZAS NISZCZENIA, RÓWNANIA Z ZIEMIĄ: Tematem wiersza jest widok, jaki rozpościera się przed oczami podmiotu lirycznego, spacerującego z żoną po zrujnowanej przez bombardowania stolicy: uliczki, zaułki i ludzie w mieście zburzonym przez okupanta. Wiersz powstał w roku 1939, kiedy Warszawa była zniszczona, a jej mieszkańcy załamani klęską.

Podmiot liryczny można identyfikować z poetą Leopoldem Staffem, który zadedykował wiersz żonie - ona jest adresatką liryku. Utwór ma charakter osobistego monologu lirycznego, co podkreśla użycie form 1. osoby liczby mnogiej czasowników: "Będziemy", "zapomnimy" oraz zaimków: "swych własnych".

Tytuł Pierwsza przechadzka wskazuje wyraźnie na sytuację liryczną: para małżonków wychodzi na pierwszy spacer po okresie zamętu i grozy związanego z bombardowaniem. Jest to znak powrotu do normalności, symbol odradzania się przyzwyczajeń, stanowiących treść codziennego życia mieszkańców miasta.

Podmiot liryczny obserwuje pejzaże i mieszkańców, a swoje refleksje utrwala w szeregu obrazów poetyckich. Są to: łzy żony nad zwałami gruzów, opustoszałe przystanki autobusowe, wynędzniała sprzedawczyni anemicznych obwarzanków, zamknięte sklepy i puste wystawy, niewidomy handlarz grzebykami, młodzi ludzie bez rąk i nóg siedzący przed szpitalem, pole na granicy miasta, dziecko na chodniku bawiące się wśród gruzów, codzienne zajęcia gospodarskie kobiety, pranie, kot przeciągający się pod murem, mężczyźni prowadzący rozmowę na progu domu.

Obrazy te są krótkimi migawkami, sposób ich przedstawienia jest prosty, bezpośredni, skrótowy (za pomocą pojedynczych zdań), pozwala wczuć się w sytuację osoby, która kątem oka rejestruje widoki mijane po drodze podczas spaceru. Zmienność obrazów nadaje wierszowi charakter dynamiczny. Czytelnik może w wyobraźni odbywać przechadzkę wraz z podmiotem lirycznym.

Każda z tych scenek rodzajowych zawiera w sobie zarówno smutek, jak i dawkę optymizmu. Mimo niewesołego widoku stanowi świadectwo zwycięstwa życia nad śmiercią. Dowodzi, że nawet w najtrudniejszych warunkach ludzie będą uporczywie szukali sposobu na przeżycie (handel, porządki, zabawa), ponieważ nie da się powstrzymać dążenia do normalności. Ostatnie wersy zawierają zapowiedź lepszych czasów: "będziemy stąpać po swych własnych schodach...", "Wyjdźmy z tych pustych ulic na przedmieścia...", "Będziemy znowu mieszkać w swoim domu...", "I znów zabrzęczą rano bańki z mlekiem...". Dzięki tym optymistycznym zapowiedziom wiersz wyraża afirmację życia, filozofię ładu i zgody na życie w każdej jego formie. Jest przejawem stoickiej postawy człowieka, który zachowuje równowagę duchową płynącą z głębokiego humanizmu. Poeta nie przestaje wierzyć w człowieka i jego twórcze możliwości.

17 IX Zbigniew Herbert

WOJNA - CZAS AGRESJI I BEZPRAWIA: Adresatem wiersza jest "najeźdźca". Jak sugeruje tytuł wiersza, chodzi o Armię Czerwoną, która podstępnie zaatakowała wschodnie granice II Rzeczypospolitej właśnie w dniu 17 IX 1939 r. Tym aktem agresji, nie poprzedzonym wypowiedzeniem wojny, pozbawiła polską armię jakichkolwiek szans skutecznej obrony kraju. Od 1 IX toczyła się przecież walka z innym najeźdźcą, Niemcami hitlerowskimi. Wzięta w kleszcze Polska uległa przemocy dwóch potęg militarnych. Konsekwencje tej sytuacji dla obywateli były straszne. Rozpoczęły się aresztowania i deportacje. Dziesiątki tysięcy naszych rodaków, zamieszkujących wschodnie obszary Polski, zostało aresztowanych przez NKWD, sowiecką policję polityczną. Wielu z nich zmarło, zakatowanych w więzieniach, inni zostali rozstrzelani bez sądu, jak jeńcy obozów oficerskich w Ostaszkowie, Kozielsku i Starobielsku. Ich ogromną, zbiorową mogiłę odkryli Niemcy po wkroczeniu w roku 1941 na tereny dawnego sojusznika, w lesie koło Katynia. Rzesze Polaków zostały wywiezione w głąb Rosji radzieckiej, w stepy Kazachstanu, do syberyjskiej tajgi, do obozów koncentracyjnych, zwanych gułagami, za Kołymę, aż pod chińską granicę. W nieludzkich warunkach, w zabójczym klimacie starali się walczyć o przetrwanie. Większość nie przeżyła katorgi. Część dotrwała do czasów formowania armii polskiej generała Andersa na mocy porozumienia ze Stalinem i w roku 1943 opuściła Rosję w szeregach wojska polskiego, udając się na wschód (przez Irak, do Afryki, Włoch, Francji, powróciła do kraju w szeregach wojsk alianckich), część wraz z generałem Świerczewskim wzięła udział w ofensywie na zachód, która doprowadziła ich wraz z Armią Czerwoną aż do Berlina.

Fakt napaści na Polskę, jakiej dokonali Sowieci 17 IX 1939 r., był przez lata 1945-1989, czyli w okresie częściowej zależności Polski od Związku Radzieckiego, starannie ukrywany przed opinią publiczną. Herbert nigdy nie pogodził się z brakiem suwerenności Polski i zakłamaniem dotyczącym prawdziwego przebiegu faktów historycznych, czego dowodem jest wiersz pod znaczącym tytułem: 17 IX, napisany w roku 1983. Czas teraźniejszy, użyty przez poetę w utworze, dowodzi, że tragedia ojczyzny, poddanej brutalnej agresji, a potem czterdziestopięcioletniej dominacji obcego mocarstwa, nie przestaje go boleć jak świeża rana.

Utwór został poświecony pamięci Józefa Czapskiego. Józef Czapski (1896-1993) to malarz, rysownik, eseista i publicysta. Początkowo studiował prawo w Petersburgu. Został odznaczony orderem Virtuti Militari za udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. Od 1921 r. studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. W latach 1924-1931 tworzył w Paryżu. W okresie 1939-1941 był więziony w Rosji (m.in. w Starobielsku). W latach 1941-1942 jako oficer Armii Polskiej w ZSRR poszukiwał zaginionych oficerów, potem walczył jako żołnierz II Korpusu Polskiego. Od 1945 r. zamieszkał na stałe w Paryżu, gdzie współpracował z pismami emigracyjnymi i francuskimi. Był współzałożycielem i współredaktorem paryskiej "Kultury". Sowiecką rzeczywistość opisał w wielokrotnie wznawianych i tłumaczonych na języki obce Wspomnieniach starobielskich (1944) i Na nieludzkiej ziemi (1949). Był autorem esejów na temat sztuki, religii, polityki i literatury (Patrząc 1983, Czytając 1990, Swoboda tajemna 1991) oraz artykułów krytycznych i programowych poświęconych zagadnieniom z dziedziny malarstwa. W 1937 r. opublikował O Cézannie i świadomości malarskiej, a w 1938 r. monografię J. Pankiewicza. W malarstwie nawiązywał do postimpresjonizmu. Używając nasyconych barw i kontrastowych zestawień kolorystycznych, uzyskiwał efekt silnej ekspresji i groteski. Malował portrety, wnętrza, martwe natury i pejzaże. Znane obrazy Czapskiego: Tramwaj (1934-1935), Żółty szal (1937), Czerwona kawiarnia (1956), Pociąg podmiejski (1967).

Józef Czapski jest wybitną postacią historyczną, wzorem patrioty, ogromnym autorytetem moralnym dla inteligenckiej opozycji antysocjalistycznej i solidarnościowej.

Wiersz zawiera szereg znaczeń zaszyfrowanych, ukrytych w literackich aluzjach, znakach symbolicznych, nawiązujących do tradycji narodowej i kulturowej. Wynika to po części z ograniczeń cenzuralnych (w latach 1945-1989 każde dzieło artystyczne poddawane było ocenie Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk, który dopuszczał do ogólnego obiegu jedynie zatwierdzone przez siebie dzieła, nie zawierające treści sprzecznych z ówczesnymi zasadami poprawności politycznej: zgodnych z linią polityczną i ideową Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, głoszących zasady socjalizmu i nie naruszających sojuszu z ZSRR). W znacznej mierze utwór ten jest także znakiem tajemnego porozumienia wtajemniczonych, tych, którym bliski jest świat patriotycznych wartości i tradycji narodowej. Najważniejsze z nich można objaśnić następująco:

"a droga, którą Jaś i Małgosia dreptali do szkoły / nie rozstąpi się w przepaść" - cytat nawiązuje do świata dziecięcych baśni i wyobrażeń. Bohaterowie dziecięcej wyobraźni symbolizują bezpowrotnie utraconą krainę szczęścia, bezpieczeństwa i normalności. Haniebny i podstępny atak najeźdźcy zniszczył ten świat, jednak przyroda pozostaje wobec tego faktu obojętna, życie toczy się dalej, jakby nic się nie stało.

"rycerze śpiący w górach będą spali dalej" - aluzja do legendy o śpiących rycerzach w Tatrach, którzy mieli przyjść ojczyźnie z pomocą w chwili największego zagrożenia. Niestety, stare mity i legendy nie sprawdzają się w okrutnej, twardej rzeczywistości. Polska okazała się bezbronną areną działań nieprzyjaciela.

"Ale synowie ziemi nocą się zgromadzą / śmieszni karbonariusze spiskowcy wolności / będą czyścili swoje muzealne bronie / przysięgali na ptaka i na dwa kolory" - trawestacja wersu słynnego wiersza Testament mój Juliusza Słowackiego ("Niech przyjaciele moi w nocy się zgromadzą / I biedne moje serce spalą w aloesie"). Zabarwiona ironią aluzja literacka, która u Herberta wyraża śmieszność i bezsilność wysiłków tych "spadkobierców" testamentu Słowackiego, którym przyszło żyć w czasach zniewolenia. Pozornie pogardliwe potraktowanie symboli narodowych: ptak: Orzeł Biały, dwa kolory: czerwień i biel, ma zaszokować czytelników, wzbudzić bunt, sprzeciw. Zarazem jednak wyraża głęboką gorycz poety, który dostrzega bezsilność patriotycznych gestów w konfrontacji z brutalną przemocą agresora.

"karbonariusze" - poeta nawiązuje do historii zjednoczenia Włoch. Karbonaryzm, węglarstwo, to ruch polityczno-społeczny, rozwijający się na początku XIX w. w krajach europejskich. Działalność uczestników ruchu skierowana była przeciwko rządom absolutnym i zachowawczej polityce Świętego Przymierza. Nazwa karbonaryzmu pochodzi od włoskich węglarzy (carbonari), wypalaczy węgla drzewnego w górach Kalabrii, udzielających schronienia zbiegłym działaczom politycznym i powstałej we Włoszech na przełomie XVIII i XIX w. tajnej organizacji Carboneria, dążącej do obalenia absolutnych rządów Habsburgów i Burbonów. Karbonariusze doprowadzili do powstania w Hiszpanii (1820), brali udział w rewolucji lipcowej we Francji (1830). W Polsce ruch karbonarystów rozwijał się szczególnie silnie w latach poprzedzających powstanie listopadowe, a po upadku powstania wraz z falą uchodźców dotarł do Galicji, gdzie powstał Związek Węglarzy Polskich (1833) oraz organizacja karbonariuszy we Lwowie (1834-1835). Wykrycie tajnych związków przez władze austriackie spowodowało masową emigrację działaczy wolnościowych z Galicji. Dążenia karbonariuszy kontynuowała tajna organizacja międzynarodowa założona w 1834 r. w Szwajcarii o nazwie Młoda Europa. Kierownictwo ruchu narodowowyzwoleńczego Polaków przejęła Młoda Polska i Towarzystwo Demokratyczne Polskie.

"malowani chłopcy bezsenni dowódcy" - pierwsza część wersu to cytat ze znanej piosenki: Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani, że za tobą idą, że za tobą idą chłopcy malowani. Piosenka miała dodawać otuchy żołnierzom idącym do bitwy, podnosić morale, podtrzymywać dumę z formacji bojowej. Jednak w przytoczonym przez Herberta kontekście wydaje się błazeństwem, fanfaronadą i dodatkowo podkreśla bezradność i tragizm zniewolonych Polaków.

Znaczenie dwóch ostatnich wersów stanowi kontrapunkt, przeciwwagę dla wcześniejszych, ponurych wspomnień, które są tak żywe, jakby działy się aktualnie dla poety: "by ci co po nas przyjdą uczyli się znowu / najtrudniejszego kunsztu - odpuszczania win". Herbert daje wyraz przekonaniu, że mimo bólu nie można wykluczyć przyszłego pojednania z krzywdzicielem, który jest jednak najbliższym sąsiadem. Zdaje się rozumieć, że postawa nieustającego buntu, pielęgnowanie w narodzie jedynie nienawiści i poczucia krzywdy osłabia szanse na rozwój normalnych stosunków politycznych z ZSRR. Dla dobra Polski te pokolenia, które przyjdą na świat bez obciążenia okropnościami wojny, powinny uczyć się trudnej sztuki "odpuszczania win", przebaczenia. Oczywiście, nie jest ono równoznaczne z wymazaniem z pamięci historycznej narodu dawnych zbrodni. Tę najtrudniejszą pracę przeznacza dla następnych pokoleń, gdyż być może dla jego generacji jest to zadanie ponad siły.

Elegia o... [chłopcu polskim] Krzysztof Kamil Baczyński

WOJNA - TRAGEDIA, CZAS ŚMIERCI: Podmiotem lirycznym w wierszu jest matka; wskazują na to apostrofy: "Oddzielili cię, syneczku (...) haftowali ci, syneczku (...)I wyszedłeś jasny synku (...)". Tak zwraca się do adresata, czyli tytułowego bohatera wiersza postać mówiąca. Myśli i uczucia poety zostały więc wypowiedziane przez osobę, w której rolę wciela się również on sam (liryka roli).

Taką postać podmiotu lirycznego uzasadnia zarówno nastrój, jak i sytuacja liryczna utworu: kobieta opłakuje swoje dziecko, które odebrała jej wojna. Nadawca-matka jest przedstawicielką wszystkich matek, które straciły synów w walce, reprezentuje ich przeżycia, ból, poczucie straty, nienaturalność sytuacji, w której rodzice żyją dłużej niż ich dzieci. Odbiorca - syn reprezentuje pokolenie zdziesiątkowane przez okupacyjny terror, zwane w tradycji literackiej "pokoleniem Kolumbów". Nastrój wiersza jest przepojony rozpaczą. Źródłem cierpienia jest nie tylko śmierć młodego człowieka, który miał pełne prawo cieszyć się życiem, a nie ginąć od kuli, ale także tragizm sytuacji, potworność okupacyjnej rzeczywistości, podkreślona przez użycie w tekście kontrastów, szokujących zestawień: "haftowali (...) smutne oczy rudą krwią,/malowali krajobrazy w (...) ściegi pożóg,/wyszywali wisielcami drzew płynące morze". Te rozbudowane obrazy-metafory złożone są z dwóch członów: w pierwszym poeta nawiązuje do pojęcia, które kojarzy się pozytywnie z ludową twórczością, np. wyszywanką, malowidłem, haftem, drugi człon natomiast oddaje grozę sytuacji wojennej: wisielcy, trupy, pożary. Podobnie kontrastowe zestawienia epitetów: "I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią (...)" jednoznacznie wytyczają granicę między złem i dobrem: jasność, kojarząca się z niewinnością, została przeciwstawiona narzędziu zabijania - czarnej broni, które jest złe zawsze, nawet jeżeli używa się go w słusznej sprawie.

Rzeczywistość ukazana w Elegii... to poetycki opis świata "odwróconych wartości". Chleb, który jest nie tylko podstawowym, ale i symbolicznym pożywieniem człowieka (ciało Chrystusa, powitanie gościa chlebem i solą, chleb życia itp.), staje się w okupacyjnym koszmarze "bochnem trwóg". Tak poeta wyraził powszechność zagrożenia w czasach, kiedy dzieci, zamiast się bawić, wycinały ścieżki "żelaznymi łzami" (pociskami). Doświadczeniem młodych ludzi było więc przeżywanie strasznych, wstydliwych rzeczy, które powinny na zawsze pozostać okryte mrokiem: "przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg (...) poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło" (metafory). Końcowe wersy zawierają sugestię, że tracąc młode życie w obronie ojczyzny, bohater odszedł w glorii świętości: "Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką". Podobnie żegnał się ze światem rycerz Roland, w taki również sposób, Chrystusowym znakiem przebaczenia, błogosławili swoich prześladowców święci. Bohater pozostał do końca nieskażony złem, w którym dorastał: "Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?". Tak więc cierpienie psychiczne i duchowe zabijać może równie skutecznie jak stalowy pocisk.

Confiteor Edward Stachura

WOJNA - WALKA DOBRA ZE ZŁEM: Słowo Confiteor pochodzi z liturgii mszy świętej, jest wyrazem łacińskim oznaczającym: "wyznaję". Zwrot ten rozpoczyna część mszy zwaną spowiedzią powszechną, a w potocznej mowie oznacza wyznanie win.

Skrucha poety, chęć wyznania winy dotyczy wszelkiego zła, jakie otacza człowieka we współczesnym świecie. Najgorsze grzechy zostały wymienione na długiej liście. Należą do nich: nędza ludzka ("bosi..., nadzy..., głodni na ulicach świata"), toczące się wojny, zabijanie ("zgroza..., zbrodnia... wojna i nic nie widać oprócz wojny"), obojętność i brak pozytywnych uczuć w stosunkach między ludźmi ("bez miłości, bez czułości, bez sumienia, bez pardonu"), plaga narkomanii ("manna... narkomanna"), rozpacz, brak nadziei i osamotnienie ("i nie słychać końca płaczu / Jedni cicho upadają / Drudzy ręce umywają") zanik postawy humanistycznej wśród ludzi ("coraz więcej wkoło ludzi / O człowieka coraz trudniej").

Ten długi wykaz zbrodni przeciwko dobru przedzielany jest po każdej linijce wyznaniem: - "moja wina". Nie oznacza ono osobistej odpowiedzialności podmiotu lirycznego, ale jego utożsamianie się ze wszystkimi ludźmi. Poeta czuje się współwinnym tego, co napawa go takim smutkiem i wstydem tylko dlatego, że jest człowiekiem. Uważa, że nie ma prawa się wybielać, gdyż nie ma pewności, że zrobił wszystko, by powstrzymać falę zła. Swoim przykładem zachęca ludzi, aby się poczuli współodpowiedzialni za losy świata. I nie chodzi tylko o to, aby powstrzymali się od wyrządzania krzywdy innym, ale także, aby nie byli obojętni. By zło mogło się rozwijać, wystarczy mu się nie sprzeciwiać. W tym sensie każdy z nas jest odpowiedzialny za cierpienie drugiego człowieka.

Wiersz Confiteor jest świadectwem wielkiej wrażliwości poety na ludzką krzywdę, jego zainteresowanie sprawami społecznymi, chęcią walki ze złem. Ukazuje się czytelnikowi jako humanista, głęboko przejęty swoją misją poprawiania świata. Pragnie poruszyć nasze sumienia. Jego utwór jest ukrytym, lecz gorącym apelem, abyśmy zechcieli uczynić nasz świat lepszym.

Parada wojskowa Wisława Szymborska

WOJNA - ZŁO: Ten oryginalny utwór jest złożony właściwie z trzech przeplatających się wyrazów: ziemia, woda, powietrze. Ich zestawienie może wywołać różne skojarzenia: istnieją rakiety ziemia-powietrze, wojska mogą atakować z ziemi, wody i powietrza, ludzie mogą pragnąć ziemi (miejsca), wody (bez której nie można żyć, woda symbolizuje tu coś nieodzownego), powietrza (podobnie - aby żyć, musimy oddychać).

Poetka stara się uzmysłowić ludziom, że "parada wojskowa", wzajemne popisy narodów dotyczące ilości wojska, rodzajów broni, możliwości ataku zawsze musi się skończyć wołaniem rannych, głodnych i spragnionych o ziemię, wodę i powietrze. Wojna niesie tylko śmierć i zniszczenie, nie ma dla niej żadnego usprawiedliwienia. Wiersz ma jednoznacznie antywojenną wymowę.

Piosenka o Bośni Josip Brodski

WOJNA NIEUSTANNIE TRWAJĄCA: Tematem wiersza jest przemoc na świecie i obojętność ludzi wobec przemocy. W każdej kolejnej strofie podmiot liryczny z naciskiem powtarza, że każdego dnia, w każdym momencie - kiedy odpoczywamy, pijemy, wino, bawimy się, głosujemy w wyborach, oglądamy mecz w telewizji, czytamy gazetę - gdzieś na świecie ("w miastach o dziwacznych nazwach") giną ludzie. Ich śmierć jest straszna, bez spowiedzi, bez świadomości własnej winy, bez sensu.

Wiersz o obojętności: opisując zachowanie ludzi w tych miejscach na świecie, gdzie panuje względny spokój, podmiot liryczny kładzie nacisk na ich obojętność wobec śmierci innych ludzi, tam gdzie panuje wojna. Każdy z nas codziennie ogląda wiadomości, czyta gazety, wiemy, że toczyły się wojny (Bośnia) i toczą się nadal (Irak). Mimo to spokojnie czytamy gazety, bawimy się, śmiejemy. Tragiczne jest to, że nie możemy żyć inaczej - świat się nie zmienia, wciąż mają miejsce jakieś konflikty, wciąż śmierć ponoszą niewinni ludzie. Niestety mimo licznych działań pokojowych pokój na świecie jak dotąd jest nieosiągalny. Nie potrafimy temu zaradzić.

Podmiot liryczny stwierdza:

"wbrew posągom i muzeom -

jako opał służy dziejom

przez stulecia po Kainie

ten, kto ginie".

Na podstawie tej wypowiedzi lirycznej można powiedzieć, że podmiot liryczny uważa samego siebie i każdego z nas za Kaina - nie zabijamy innych, ale nasza obojętność wobec tragedii ludzkich sprawia, że upodabniamy się do biblijnego zbrodniarza.

Koniec i początek Wisława Szymborska

WOJNA NIEUSTANNIE TRWAJĄCA: Tematem wiersza jest wojna i jej wpływ na losy ludzi i narodów. Niezależnie od czasów, w których się toczy, zawsze pozostawia po sobie "gruzy", "szlam", "popiół", "drzazgi szkła", "krwawe szmaty", "wozy pełne trupów".

Wizja przedstawiona przez poetkę jest zarazem przerażająca i optymistyczna. Bolesne są skutki wojny: gruzy, krew, trupy; obraz ruiny i zniszczeń ludzkiego dobytku i osiągnięć.

Równocześnie jednak "ktoś z miotłą w ręku" już zabiera się do "sprzątania", "ktoś musi przywlec belkę do podparcia ściany", "ktoś musi zepchnąć gruzy" - trwa już usuwanie skutków tragedii, odbudowa, czyli powrót do normalnego życia. Budować trzeba od nowa, "fotogeniczne to nie jest i wymaga lat".

Niestety, zwyczajna, ciężka praca nie wzbudza takiego zainteresowania jak walka, dlatego też: "wszystkie kamery wyjechały już na inną wojnę". Autorka z gorzką ironią zauważa, że ludzie lubią dowiadywać się z mediów o tragediach, z zainteresowaniem oglądają krwawe widowiska.

Z każdą zwrotką obraz poetycki "rozjaśnia się", jest mowa o "takich", którzy nie chcą słuchać opowieści ocalałych z wojny, wciąż rozpamiętujących, "przytakujących nie urwaną głową". Rodzi się pokolenie, które nie doświadczyło tragedii, "Ci co wiedzieli... muszą ustąpić miejsca tym, / co wiedzą mało / I mniej niż mało. / I wreszcie tyle, co nic". Broń, czyli "argumenty", leżą w ziemi "przeżarte rdzą", stają się "odpadkami", nie są już groźne.

Powraca czas pokoju, "w trawie, która porosła przyczyny i skutki", czyli zatarła ślady konfliktu, "musi ktoś sobie leżeć / z kłosem w zębach / i gapić się na chmury".

Często powtarzający się w tekście zaimek nieokreślony "ktoś" nie pozwala na dokładne wskazanie bohatera utworu. Z kontekstu (czyli sąsiadujących z zaimkiem wyrazów) można domyślić się, że chodzi o ludzi, którym udało się przeżyć wojnę.

Kolejny tajemniczy zaimek "tacy" ("...których to będzie nudzić") ukrywa zapewne przedstawicieli nowego pokolenia, urodzonych już po wojnie i nie rozumiejących przyczyn, dla których walczyli ojcowie i dziadkowie.

Dla zrozumienia idei utworu ważne jest wyjaśnienie tytułu Koniec i początek. Koniec czego? - z pewnością wojny, śmierci, zniszczeń. Początek czego? - nowego życia w pokoju, normalności, ale... może przy nieustannym zagrożeniu nową wojną: "kamery wyjechały już na inną wojnę", gdzie wszystko się powtórzy.

Autorka, choć nie ujawnia się w wierszu, czyni nas, czytelników, świadkami i obserwatorami swoich rozważań na temat wypełnionej walkami i konfliktami historii ludzkości. Zmieniają się metody, broń, ale wojna zawsze pozostaje tym samym okrutnym czynnikiem niszczącym ludzi i ich dokonania.

W wierszu nie ma wyszukanych środków artystycznych. Pojawia się anafora, czyli powtórzenie wyrazów na początku wersów:

"Ktoś musi..."

"Ktoś musi..." itp.

Możemy dostrzec również wyrzutnię, inaczej - elipsę, czyli pominięcie wyrazu, który nie jest konieczny do zrozumienia sensu wypowiedzi: "mosty trzeba z powrotem / i dworce na nowo" (autorka pominęła słowo "odbudować" lub "odtworzyć", "zbudować").

Nieczęsto trafiają się epitety, np. "wszystkie kamery", "inną wojnę", mają one znaczenie informacyjne, natomiast "krwawe szmaty" i "nie urwana głowa" to epitety obrazotwórcze, działające na wyobraźnię czytelnika.

Oczywiście, dyskretnie i subtelnie wprowadza Szymborska metaforę, czyli działające na wyobraźnię zaskakujące zestawienie wyrazów. Już samo potraktowanie odbudowy kraju jako "sprzątania" (które jest bliższe wyobrażeniom czytelnika) ma sens metaforyczny, również tak należy odbierać dwa wersy ostatniej zwrotki: "W trawie, która porosła przyczyny i skutki" - w przenośnym, czyli metaforycznym znaczeniu chodzi o zacieranie śladów przez czas i przyrodę.

Piosenka o porcelanie Czesław Miłosz

WOJNA - CZAS ZAGŁADY WARTOŚCI DUCHOWYCH: Wiersz napisany w 1947 roku pozornie sprawia wrażenie utworu lekkiego i radosnego. Wskazuje na to tytuł, zawierający słowo "piosenka", które sugeruje beztroskę i błahość problemu. Tematem tej piosenki jest porcelana, a więc coś bardzo kruchego i delikatnego, przywołującego na myśl zbytek, wykwint, dawne czasy. Słownictwo użyte przez poetę jest również wykwintne, delikatne i poetyckie.

Pozornie beztroska i radosna atmosfera wiersza jest jedynie złudzeniem. W kolorowe obrazy wkradają się słowa przywołujące na myśl inną rzeczywistość - czas wojny i kataklizmu. Nad rzeką przeszły kiedyś tanki, czyli czołgi, miażdżące wszystko, co napotkały na drodze, ziemia pokryta jest ruinami, szczątki porcelany "zaplamione / Brzydką zakrzepłą farbą" czyli krwią zabitych, leżą na "świeżych kurhanach" - grobach pomordowanych w czasie wojny.

Porcelana w wierszu Miłosza symbolizuje dawny świat wartości etycznych, norm, minione lata ustalonego porządku i beztroski. Wszystkie te wartości w obliczu totalnej zagłady ludzkości okazały się tak kruche jak filiżanki i spodki. Zostały zmiażdżone i zniszczone:

"Słychać gdzie ziemia stęka

Maleńkich spodeczków trzaski,

Sny majstrów drogocenne,

Pióra zamarzłych łabędzi

Idą w ruczaje codzienne

I żadnej o nich pamięci".

Wojna zniweczyła wszelkie ludzkie dokonania, była kataklizmem absolutnym, pozostawiającym po sobie zgliszcza i ruiny, nie tylko budowli, ale całej tworzonej przez wieki moralności, etyki, kultury:

"Równina do brzegu słońca

Miazgą skorupek okryta

Pod mymi butami zgrzyta".

Wobec okrucieństwa wojennego kataklizmu to wszystko, co wydawało się nieśmiertelne, ponadczasowe i doskonale piękne, okazało się zbyt kruche i delikatne. Dlatego szczególnie gorzko brzmi powtarzający się w wierszu refren:

"Niczego mi proszę pana

Tak nie żal jak porcelany".

W Piosence o porcelanie podmiot liryczny z lekkim dystansem i ironią, podkreśloną poetyką utworu, wypowiada refleksje na temat nietrwałości i delikatności całego kulturowego dorobku ludzkości - sztuki, literatury, filozofii, religii. Przestrzega przed niszczycielską mocą wojennych kataklizmów, które w tak krótkim czasie potrafią zniweczyć i obrócić w proch wielowiekowe dokonania ludzkości.

Nike, która się waha Zbigniew Herbert

WOJNA - CZAS ZAGŁADY ZWYCIĘŻONYCH I ZWYCIĘZCÓW: Poeta przedstawił scenę z wyobraźni ukształtowanej przez klasyczne wykształcenie, na której, jak na starym greckim reliefie, została uchwycona relacja między tym, co nieuchronne, a tym, co głęboko kruche, ludzkie. Nike to alegoria zwycięskiej walki pochłaniającej bohaterów i tchórzy. Tu została przedstawiona w postaci kobiety obdarzonej ludzkimi emocjami. Ludzie są daniną złożoną na jej ołtarzu. Nike zauważa młodego chłopca, podążającego za wozem ku polu bitwy, na którym zostanie zabity. Przez chwilę ma ochotę go ocalić ze względu na urok jego młodości. Nie może jednak pozwolić sobie na indywidualną perspektywę, chwilę ludzkiej słabości, bo nie ma ona żadnego znaczenia dla ostatecznego przebiegu zdarzeń (bitwa, śmierć) i odziera ją z boskości. Wahanie się tytułowej bohaterki - uosobionego pojęcia - jest próbą nadania ludzkiego wymiaru bezosobowemu okrucieństwu wojny, która miażdży swoich uczestników beznamiętnie, w imię wyższych racji, których przeciętny człowiek nie jest zdolny do końca pojąć. Śmierć chłopca jest nieuchronna, chwila ludzkiej słabości, rozczulanie się nad losem jednostki nie ma żadnego znaczenia. Żadne piękno, wdzięk, urok młodości nie są w stanie sprawić, że machina wojenna zatrzyma się. Los jednostki wydanej na igraszkę żywiołu wojennego jest przesądzony. Obowiązek patriotyczny, pojmowany jako konieczność oddania życia za ojczyznę, jest ważniejszy niż indywidualna tragedia: "więc Nike waha się / i w końcu postanawia / pozostać w pozycji / której nauczyli ją rzeźbiarze / wstydząc się bardzo tej chwili wzruszenia / rozumie dobrze / że jutro o świcie / muszą znaleźć tego chłopca / z otwartą piersią / zamkniętymi oczyma / i cierpkim obolem ojczyzny / pod drętwym językiem".

Kreacja tytułowej postaci, domyślne rozważania uczłowieczonego przez Herberta greckiego bóstwa, stwarzają liryczny klimat współczucia dla wszystkich, którzy zostali lub zostaną zabici w czasie wojen. Herbert przeciwstawia sobie świat uniwersalnych praw historycznych i świat indywidualnych pragnień, potrzeb, uczuć. Nike w jego wizerunku schodzi na chwilę z piedestału, przypomina kobietę wrażliwą na tragedię pojedynczego chłopca-żołnierza, która chce ocalić mu życie, bo jest młody, piękny, zasługuje na to, by żyć. Jednak ta chwila słabości nie może stanowić przeciwwagi dla konieczności, jaka jest symbolicznie wyrażona w posągowym wizerunku bóstwa zwycięstwa. Wiersz przypomina, że zwycięstwo, które każdemu z nas kojarzy się jednoznacznie z sukcesem, ma swoją ciemną stronę, nie jest pojęciem oderwanym od prywatnej tragedii tych, którzy zapłacili za niego własnym życiem. Euforia, jaka towarzyszy zwycięstwu w bitwie, wojnie, czyni ludzi nieczułymi na straszną ofiarę, jaką ktoś złożył, by ktoś inny mógł świętować triumf. Postać Nike jest bliska Polakom między innymi dzięki takiemu wydarzeniu jak powstanie warszawskie, w którym wzięli udział przede wszystkim ludzie młodzi, a nawet dzieci. Obraz chłopca wyruszającego do walki kojarzy się przede wszystkim z tym faktem historycznym.

Wers "Najpiękniejsza jest Nike w momencie / kiedy się waha" oddaje przekonanie poety, że nie wolno tracić z oczu człowieka na tle ważnych wydarzeń historycznych. Udowadnia, że obchodzi go, dotyka i boli indywidualna tragedia jednostki wplecionej w niszczący mechanizm dziejów. Humanista i moralista staje po stronie człowieka, który będzie zawsze obiektem jego zainteresowania jako indywidualny byt nie mniej znaczący niż wielkie procesy historyczne interesujące kronikarzy. Perspektywa Herberta będzie zawsze punktem widzenia humanisty i moralisty, nie historyka. To, co go najbardziej w historii interesuje, to indywidualne losy jednostek poddanych próbie, ich wybory moralne, przeżycia, miejsce w pamięci innych, jakie po sobie pozostawili.