Dowiedz się więcej na ten temat!
Zapraszamy do serwisu opracowania.pl

okładka Słownik motywów literackich - gimnazjum

Słownik motywów literackich - gimnazjum

Słownik motywów literackich powstał z myślą o gimnazjalistach, którzy szukają informacji dotyczących treści lektur, charakterystyk bohaterów i interpretacji wierszy pod kątem konkretnego motywu, tematu. Autorzy Słownika wzięli pod uwagę lektury obowiązujące w gimnazjum oraz najczęściej omawiane motywy. Zebrane w Słowniku informacje pozwolą bez problemu napisać wypracowanie, pracę klasową jak również udzielić poprawnej i wyczerpującej odpowiedzi na pytania nauczyciela na lekcjach języka polskiego.

DZIECIŃSTWO Dodaj do listy

Biblia - Stary Testament

DZIECKO UPRAGNIONE: Takim dzieckiem dla Abrahama był Izaak. Patriarcha stracił już nadzieję na posiadanie potomka, jego żona Sara była już wiekową niewiastą. Po wizycie zwiastunów dobrej nowiny, aniołów, którzy oznajmili mu, że będzie miał syna, Abraham wpadł w euforię. Oboje z Sarą bardzo się cieszyli.

DZIECKO, KTÓRE TRZEBA ZABIĆ: Ogromnym ciosem dla Abrahama było żądanie Boga, by złożył Mu w ofierze swojego syna, Izaaka. Pogrążony w bólu Abraham przygotował ołtarz ofiarny i rano wyprowadził syna z domu z zamiarem pozbawienia chłopca życia. Był gotowy to zrobić. Na szczęście Bóg, wypróbowawszy jego posłuszeństwo, ocalił Izaaka.

DZIECKO - PRZEDMIOT SPORU: Do króla Salomona przyszły z prośbą o rozsądzenie sporu dwie kobiety. Każda z nich twierdziła, że to ona jest matką przyniesionego przez nie dziecka. Mądry król rozkazał przeciąć dziecko na pół i każdej dać jego połowę. Wtedy prawdziwa matka wyrzekła się niemowlęcia, ratując mu w ten sposób życie. To ona otrzymała dziecko, które było przedmiotem sporu.

DZIECKO ZDANE NA ŁASKĘ LOSU: Tak musiała postąpić z Mojżeszem jego matka. W obawie, że dziecko zostanie zgładzone jako żydowskie, kobieta włożyła je do kosza i puściła z nurtem rzeki Nil. Chłopca znalazła córka faraona, Mojżesz wychowywał się na dworze władcy.

Biblia - Nowy Testament

DZIECIŃSTWO ZBAWICIELA: Dzieciństwo Jezusa przepełnione było miłością rodzicielską. Od czasu ofiarowania w świątyni i oddania niemowlęcia pod boską opiekę, chłopiec wzrastał w głębokiej wierze i pobożności. Nigdy nie sprawiał rodzicom problemów, z jednym wyjątkiem: jako dwunastoletni chłopiec udał się do świątyni, aby przysłuchiwać się naukom uczonych w Prawie i zadawać im zaskakujące pytania. Jako dziecko był uczynny, skłonny do pomocy w pracy ojcu i matce.

DZIECKO KRNĄBRNE, DZIECKO NIEPOSŁUSZNE: Syn marnotrawny na własne życzenie opuszcza dom ojca. Zakosztowawszy niewygód i problemów samodzielnego życia, powraca do domu ojca. Przyznaje, że był złym synem, krnąbrnym i nieposłusznym i zostaje przez ojca przyjęty z miłością.

Mitologia

DZIECIŃSTWO HEROSA - BOHATERA: Takie dzieciństwo zostało opisane w micie o Heraklesie. Był to syn Zeusa i Alkmeny. Już jako niemowlę odznaczał się nadludzką siłą. Zeus, chcąc, by dziecko stało się w przyszłości niepokonanym obrońcą Olimpu, pozwolił mu ssać mleko z piersi uśpionej Hery. Pani na Olimpie obudziła się i ze wstrętem odepchnęła malucha. Od tej chwili także znienawidziła Heraklesa. Ale moc niezwykłego napoju dała herosowi prawdziwie nadludzką siłę.

Kiedy Herakles miał dziesięć miesięcy i spał jeszcze, obok swego bliźniaczego brata Ifiklesa, w spiżowej tarczy, która służyła mu za kołyskę, sroga bogini nasłała na niego dwa wielkie węże. Cicho podpełzły one pod łóżeczko małego herosa i - po chwili - wślizgnęły się środka. Pierwszy obudził się Ifikles. Zobaczywszy dwa potwory, krzyknął przeraźliwie i stoczył się z tarczy na ziemię. Próbował uciekać, ale był za mały. Leżał tylko na posadzce i kwilił boleśnie. Tymczasem węże zaatakowały malutkiego herosa. Jeden z nich oplótł szyję Heraklesa i zaczął go dusić, drugi owinął się wokół jego dłoni, by dziecko nie mogło się bronić. Okazało się jednak, że zła Hera nie doceniła siły synka Zeusa i Alkmeny. Herakles rozerwał węża, który swym ciałem związał mu dłonie, a następnie chwycił za płaski łeb drugiego potwora, owiniętego wokół szyi. Z pyska węża wysunął się rozdwojony język, gadzina zasyczała paskudnie i wyzionęła ducha, kiedy dłoń Heraklesa zmiażdżyła jej czaszkę. Wysoko na Olimpie Hera zawyła ze złości, podstęp się nie udał, dziecko uratowało swoje życie.

DZIECIŃSTWO ARTYSTY: Mitologicznym dzieckiem-artystą był Apollo. Był on synem Zeusa i Latony (Leto), tytanki, córki Kojosa i Fojbe, a więc wnuczki Gai i Uranosa. Zeus był kuzynem Latony, a jego związek z nią - krótki i burzliwy. Burzliwy przede wszystkim dla Latony, gdyż zazdrosna o męża Hera prześladowała brzemienną boginię, doprowadzając do jej ucieczki z Olimpu. Latona tułała się po ziemi nie wiedząc, gdzie urodzi swoje dziecko. Obawiała się o życie niemowlęcia, Hera potrafiła być bezlitosna. Pewnego dnia trafiła na malowniczo położoną, ale całkowicie jałową wyspę Delos. Tutaj właśnie powiła bliźniaki - Apolla i Artemidę. Przyjściu na świat Apolla towarzyszył śpiew łabędzi, które - gdy syn Latony miał się rodzić - przypłynęły na Delos ze wszystkich stron świata. W momencie narodzin stał się cud: pusta dotąd, pozbawiona wszelkiej roślinności wyspa rozkwitła w mgnieniu oka, pokrywając się kwieciem, roślinami i strzelistymi palmami. Pod jedną z takich palm siedział malutki Apollo, słuchał śpiewu łabędzi i uśmiechał do szczęśliwej mamy.

Już jako mały chłopiec Apollo oddawał się z zamiłowaniem sztuce - grał na lirze i cytrze, śpiewał, tańczył, dbał o piękno swojego ciała - ćwiczył się w zapasach i fechtunku. Nie zaniedbywał strzelania z łuku i rzucania oszczepem. Jak widać, młodziutki artysta liczył się z tym, że będzie musiał się kiedyś także bronić.

DZIECIŃSTWO MAŁEGO PSOTNIKA: Tak można mówić o dzieciństwie boga kupców i złodziei, boskiego posłańca, Hermesa. Jego ojcem był sam Zeus, matką zaś - nimfa Maja, będąca córką tytana Atlasa. Na świat przyszedł w jaskini znajdującej się w położonej w Arkadii górze Kyllene. Zaraz po porodzie Maja, zorientowawszy się, że jej synek smacznie sobie drzemie, wyszła z jaskini, by poszukać jakiegoś pożywienia. Nie było jej kilka godzin, ale to wystarczyło malutkiemu Hermesowi do spłatania pierwszego w swym życiu psikusa. Obudził się, rozejrzał wokół i zobaczył, że matka gdzieś poszła. W te pędy wyskoczył ze służącego mu za kołyskę sita i na czworakach wypełzł z jaskini. Był wszak noworodkiem, umiał zaledwie raczkować. Nie przeszkodziło mu to jednak w dopełznięciu na pobliską polanę, gdzie akurat pasło się stado dorodnych krów należących do Apolla. Hermes wykorzystał nieuwagę pasterzy i ukradł najdorodniejszą sztukę, wciągając zajętą zjadaniem trawy krowę w leśną gęstwinę. Dokonawszy tej pierwszej w życiu kradzieży niemowlę poczuło się naprawdę doskonale. Biedna krowa wkrótce została uśmiercona, a z jej jelit Hermes sporządził struny do pierwszej na świecie cytry. Jako pudło rezonansowe instrumentu sprytnemu bożkowi posłużyła skorupa żółwia, którego Hermes zabił w chwilę po kradzieży krowy. Zmajstrowawszy zabawkę, na której mógł sobie przygrywać, wrócił do jaskini i jak gdyby nigdy nic ułożył się do snu. Kiedy Maja wróciła do jaskini, spał słodko, przedstawiając sobą ideał niemowlęcej niewinności.

DZIECIŃSTWO U PRZYBRANYCH RODZICÓW: Edyp był dzieckiem króla Teb, Lajosa i Jokasty. Zanim przyszedł na świat, królowa miała złowróżbny sen - przyśniło się jej, że urodziła płonącą żagiew. Spodziewając się, że narodzone dziecko stanie się powodem samych nieszczęść, zrozpaczeni rodzice postanowili porzucić niemowlę w górach. Jego stopy przebili żelaznymi kolcami, by krew z ran zwabiła zwierzęta i by dziecko zginęło. Tak się jednak nie stało, ukryte w krzakach zawiniątko znalazł pasterz, który ulitował się nad niemowlęciem i zaniósł na dwór państwa, u których był na służbie - był to król Koryntu Polybos i jego żona Merope. Ci z radością przygarnęli maleństwo, zwłaszcza że nie mogli mieć własnego dziecka. Nic mu nie powiedzieli o najwcześniejszym dzieciństwie, dlatego Edyp dorastał w przeświadczeniu, że jest prawdziwym synem Polybosa.

W Koryncie bohater został otoczony miłością i czułą opieką. Spędził tu najszczęśliwszy okres w swoim życiu. Nigdzie nie było mu tak dobrze jak u kochających go przybranych rodziców.

DZIECIŃSTWO - CZAS NAUKI I POZNAWANIA ŚWIATA: Takie było dzieciństwo kolejnego greckiego herosa, Jazona. Wychowywał się w grocie Chejrona, znakomitego nauczyciela, który potrafił zainteresować chłopca wiedzą i nauczył go wielu pożytecznych rzeczy, które bardzo się przydały przyszłemu dowódcy wyprawy Argonautów.

Pod okiem wytrawnego wychowawcy Jazon uczył się walczyć mieczem, dzidą, strzelać z łuku, polować, zakładać pułapki. W parze ze sprawnością wojownika szły umiejętności człowieka wykształconego i dobrze wychowanego - gra na cytrze, śpiew, taniec, umiejętność prowadzenia rozmów dworskich, postępowania z kobietami, towarzyska ogłada. Dzięki pobytowi u Chejrona Jazon stał się wykształconym i światłym młodym człowiekiem.

Dzieje Tristana i Izoldy

DZIECIŃSTWO RYCERZA: Kiedy Tristan przyszedł na świat, jego ojciec - Riwalen, król Lonii, już nie żył. Matka chłopca, Blancheflor, zmarła po porodzie. Zdążyła tylko nadać dziecku imię Tristan, które oznacza "smutek". Dzieckiem zaopiekował się najpierw marszałek dworu Riwalena, Rohałt Dzierżący Słowo - człowiek honoru, który opiekował się Blancheflor po śmierci swego pana. Opieka Rohałta początkowo sprowadzała się do oddania go wraz z własnymi dziećmi w ręce troskliwych kobiet.

Kiedy chłopiec miał siedem lat, Rohałt oddał go na wychowanie koniuszemu, Gorwenalowi. "Gorwenal nauczył go w niewiele lat wszelakiej sztuki, która przygodzi się młodemu baronowi. Nauczył go władać lancą, mieczem, tarczą i łukiem, miotać kamienne pociski, brać jednym skokiem co najszersze rowy; nauczył nienawidzić wszelakiego kłamstwa i zdrady, wspomagać słabych, dotrzymywać słowa; nauczył rozmaitych melodii, gry na harfie i sztuki myśliwskiej. Kiedy chłopiec dosiadał konia wśród młodych giermków, rzekłbyś, iż koń jego i rynsztunek, i on tworzą wręcz jedno ciało i nigdy nie rozstają się z sobą. Widząc Tristana tak szlachetnym i pysznym, szerokim w barach, gibkim w biodrach, mocnym, wiernym i odważnym, wszyscy sławili Rohałta, iż ma takiego syna. Zasię Rohałt, wspominając Riwalena i Blancheflor, których młodość i wdzięk odżyły w pacholęciu, miłował Tristana jak syna, a tajemnie czcił jako pana." Tak minęło dzieciństwo przyszłego rycerza.

Treny Jan Kochanowski

DZIECIŃSTWO UKOCHANEGO DZIECKA: Takim dzieckiem, według Trenów J. Kochanowskiego, była Urszulka. Na pewno była dziewczynką pełną wdzięku i uroku. Chętnie rozmawiała, śpiewała, jak mogła zabawiała rodziców, potrafiła ich ująć, rozbawić, przynieść ulgę w zmęczeniu i zmartwieniach. Dlatego po śmierci dziecka Czarnolas pogrążył się w żałobie.

DZIECKO STRACONE: Wizerunek Urszulki, przedwcześnie zmarłego dziecka, ukazuje poeta w Trenach. Kochanowski porównuje córeczkę do małej oliwki, jeszcze nie w pełni rozwiniętej, a już ściętej przez nadgorliwego ogrodnika (Tren V). W Trenie VIII opisuje Urszulkę jako dziecko żywe, miłe, pogodne oraz ogromną pustkę, jaka zapanowała w domu po jej śmierci.

"Tyś za wszytki mówiła, za wszytki śpiewała,

Wszytkiś w domu kąciki zawżdy pobiegała.

Nie dopuściłaś nigdy matce się frasować

Ani ojcu myśleniem zbytnim głowy psować..."

Kochanowski uważał, że Urszulka odziedziczyła po nim talent poetycki, porównał je nawet do starożytnej greckiej poetki Safony (Tren VI):

"Ucieszna moja śpiewaczko! Safo słowieńska!

Na którą nie tylko moja cząstka ziemieńska,

Ale i lutnia dziedzicznym prawem spaść miała!"

Pan Tadeusz - Inwokacja Adam Mickiewicz

DZIECIŃSTWO - UTRACONA ARKADIA: Przywołując Litwę - kraj, w którym spędził dzieciństwo, Mickiewicz w Inwokacji przytacza pewne wydarzenie z tego okresu: kiedy był ciężko chory, matka zaniosła go do Ostrej Bramy, aby tam uprosić u Matki Boskiej zdrowie dla chłopca. Dziecko wkrótce wyzdrowiało i samo mogło "pieszo do Twych świątyń progu / Iść za wrócone życie podziękować Bogu".

Litwa to sielski, radosny, idealny "kraj lat dziecinnych" dla podmiotu mówiącego. Jako dorosły człowiek, emigrant (skazany na pobyt poza ojczyzną) pragnie powrócić "Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych, / Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych", tylko tam spędzał czas beztrosko i szczęśliwie.

Dziady cz. II Adam Mickiewicz

DZIECIŃSTWO - CZAS BEZTROSKI: Pojawiające się w noc "dziadów" pod postaciami aniołków dzieci, Józio i Rózia, skarżą się Guślarzowi i zebranym wokół ludziom na swój pośmiertny los tułaczy i niemożność pójścia do nieba. Ostrzegają, że dzieci, które są tylko rozpieszczane, nie mają żadnych trosk, smutków, które spędzają czas wyłącznie na zabawach, bez obowiązków, choćby najprostszych, nie mają wstępu do nieba. Aby się tam dostać, trzeba poznać cierpienie, dlatego nawet małe aniołki proszą o odrobinę gorczycy - gorzkich ziarenek, które pozwolą im poznać cierpienie. Odchodząc, radzą zgromadzonym w kaplicy wieśniakom: "Kto nie doznał goryczy ni razu, / Ten nie dozna słodyczy w niebie".

DZIECKO - UOSOBIENIE NIEWINNOŚCI: W czasie obrzędu "dziadów" jako pierwsze pojawiają się "duchy lekkie". Są to duchy małych dzieci, rodzeństwa - Józia i Rózi. Dzieci te zmarły przedwcześnie i nie zdążyły zaznać w życiu cierpienia, dlatego też nie mogą dostać się do nieba. Proszą o ziarnko gorczycy i wygłaszają prawdę moralną:

"Kto nie doznał goryczy ni razu,

Ten nie dozna słodyczy w niebie".

[Polały się łzy me czyste, rzęsiste ...] Adam Mickiewicz

DZIECIŃSTWO - SIELANKA: Ten krótki, złożony zaledwie z pięciu wersów wiersz zawiera smutną refleksję. Julian Przyboś (XX-wieczny poeta) nazwał go wierszem-płaczem. Podmiot liryczny mówi: "Polały się łzy me czyste, rzęsiste", kiedy myślał o swoim życiu. Dzieciństwo określił jako "sielskie, anielskie"; spędzone w dworku w Zaosiu na pewno było szczęśliwe. Przyszły poeta odczuwał troskliwą opiekę i miłość rodziców. To szczęście zakończyło się wraz ze śmiercią ojca.

Nasza szkapa Maria Konopnicka

DZIECIŃSTWO SMUTNE, UBOGIE: Mali bohaterowie noweli przeżywają, jak wszystkie dzieci w ich wieku, swoje radości i smutki. Starają się w miarę możliwości korzystać z uroków beztroskiego dzieciństwa, nie pamiętając często o tragicznej sytuacji rodziny. Są tylko dziećmi i zgodnie z dziecięcą filozofią starają się we wszystkim dostrzegać dobre, a nawet zabawne strony. Tak dzieje się, gdy z domu znikają stopniowo wszystkie sprzęty, gdy często przymierają głodem i jest im zimno w ciemnej, nieogrzanej izbie.

Wyrabia się w nich także zdolność radzenia sobie w trudnych sytuacjach, zapobiegliwość, poprzestawanie na tym, co jest. Szczególnie dzisiaj, w dobie, gdy każde dziecko chce mieć najmodniejsze ubrania i wciąż nowe zabawki - postawa trójki małych bohaterów budzi szacunek. Nie okazują oni rodzicom rozgoryczenia z powodu braku podstawowych, niezbędnych do życia przedmiotów (np. łóżka). Wykazują przy tym zadziwiający rozsądek. Nie zajmując uwagi zatroskanych rodziców, potrafią sami znaleźć sobie zajęcie czy zabawę: "Usunięcie szafy z kąta (...) odkryło nam nowe widoki (...). Za każdym z tych odkryć wykrzykiwaliśmy radośnie (...)". Mimo że dzieci często cierpią głód - są zdolne do ofiarności i otaczania opieką młodszego i słabszego braciszka (np. Felek dzieli się z Piotrusiem swoją porcją chleba). Narasta w nich także poczucie odpowiedzialności i obowiązkowości (Wicek przynosi lekarstwa i sprawunki). W ich doli i niedoli prawdziwą ostoją, towarzyszem zabaw i wiernym przyjacielem okazuje się stara klacz. Niedostatki, choroba matki nie zabijają w nich optymizmu i radości życia.

Chłopcy zaczynają odczuwać powagę sytuacji dopiero wtedy, kiedy ojciec decyduje się na sprzedaż klaczy: "Struchleliśmy, słuchając. Piotruś oczy na ojca wytrzeszczył, a ja stałem jakby skamieniały. (...) I zaraz my wylecieli do sieni, bo nas taka żałość zdjęła, że tylko się za łby drzeć". Dzieci poddają się tej decyzji - nie mogą jej zapobiec, ale nic też nie może powstrzymać ich radości ze spotkania z ulubienicą podczas pogrzebu matki. Nic w tym dziwnego, skoro Wicek stwierdza: "Kogo by tam brakło w naszej gromadce, to by brakło, ale nigdy szkapy", "Szkapa należała do nas, a my do niej; ani my od niej, ani ona od nas nie mogła się odłączyć".

Nawet śmierć matki nie smuci Mostowiaków tak bardzo, jak strata ukochanej klaczy, dlatego na pogrzebie radośnie biegną obok starego konia, nie zważając na to, że to ich pożegnanie z matką.

Dobra pani Eliza Orzeszkowa

DZIECIŃSTWO TRAGICZNE: Helka, mała bohaterka noweli, została na zawsze okaleczona psychicznie przez pozbawioną uczuć i okrutną w swej bezmyślności i obojętności Ewelinę Krzycką. "Dobra pani" pobawiła się Helką jak ładną lalką, a kiedy dziewczynka się jej znudziła, odesłała ją do krewnych jej zmarłych rodziców, Jana i Janowej.

Helka czuła się tam obco i samotnie: "...siedziała ona na tapczaniku z podwiniętymi nogami, w najgłębszy kąt wsunięta, w postawie skurczonej i zziębłej". Nie umiała już żyć tak jak dzieci murarza; oto, co mówi o Helce Janowa: "Gdybym jej co dzień kawalątka mięsa nie usmażyła, toby już chyba do tego czasu z głodu umarła. A i tego jeszcze nigdy, nigdy do końca nie zje...", "A ciągle też zimno jej i zimno... nasze dzieci latają po dworze bose i w koszulach, a ją tu w izbie przy piecu, w tym niby to futerku febra wciąż trzęsie...".

Rozpaczliwie tęskniła za panią Eweliną, którą bardzo pokochała: "... usłyszała wymówione nazwisko swej dawnej opiekunki. Jakby jej w jednym mgnieniu cała dawna żywość wróciła, zeskoczyła z łóżka Janowej, przy którym stała kołyska, i przypadła do stołu z zarumienioną twarzą, z błyszczącymi oczyma, uśmiechnięta i drżąca, nie od zimna już, ale od wzruszenia. Wyciągnęła ku kopercie obie ręce.

- Od pani - wołała - od pani... czy... czy... - Tchu jej brakło. - Czy pani o mnie co pisze?".

Helka pokochała swą opiekunkę całym swym dziecięcym sercem. Nie potrafiła zrozumieć zmiany zachowania pani Eweliny, była jednak wrażliwym i mądrym dzieckiem, więc zmianę tę zaraz dostrzegła. Płakała, a czasem dokuczała pani Krzyckiej, by zwrócić na siebie jej uwagę, przełamać obojętność. Już w domu pani Eweliny Helka zaczęła przeżywać swą dziecięcą tragedię. Nawet nie przyszło jej do głowy, że może się stać jeszcze coś gorszego.

Po ostatecznej decyzji opiekunki, żeby odesłać Helkę do rodziny Jana, dziewczynka nie mogła uwierzyć, że ma tam pozostać już na zawsze. Spodziewała się, że pani lada chwila się pojawi, że lada dzień zabierze ją z powrotem. Czekała na to.

W końcu poczuła się niechciana i odrzucona. Zrozumiała, że już nigdy więcej nie ujrzy swojej opiekunki. Była smutna, zrozpaczona.

A...b...c Eliza Orzeszkowa

DZIECIŃSTWO POLAKÓW W CZASIE ZABORÓW: Czytając tę nowelę dowiadujemy się, jak wyglądało dzieciństwo Polaków, którzy znaleźli się pod zaborami. Joanna Lipska, nauczycielka, uczy w swoim mieszkaniu dzieci z kamienicy pisać i czytać w języku polskim, bo w szkołach zaborców nikt ich tego nie nauczy. To oznacza, że Joanna pomaga wychowywać młodych Polaków, jej uczniowie wiedzą, kim są, skąd pochodzą. Dlatego zostaje oskarżona. Czytelnik natomiast może się domyślać, jak smutny był los tych polskich dzieci, które na swojej drodze nie spotkały kogoś podobnego do Joanny.

Antek Bolesław Prus

DZIECIŃSTWO DZIECKA WYBITNIE UZDOLNIONEGO, ALE UBOGIEGO: Choć dzieciństwo Antka nie kończy się tak dramatycznie jak dzieciństwo Janka, opisane w noweli H. Sienkiewicza pt. Janko Muzykant, i jego los budzi współczucie. Od najmłodszych lat musiał pracować. Nikt nie rozumiał jego pasji rzeźbiarskich - matka próbowała biciem nakłonić go do wyrzeczenia się tej, w jej mniemaniu, pustej zabawy. Kiedy to się nie udało, pozwoliła Antkowi zajmować się rzeźbieniem, ale nie zamierzała kształcić go w tym kierunku - była uboga i niewykształcona, nawet jej pewnie do głowy nie przyszło, że Antek to może przyszły artysta.

Chłopiec dorastał z atmosferze niezrozumienia, nikt go nie doceniał. Kiedy okazał się bardzo zręcznym kowalem, mistrz odesłał go do żony, by pomagał jej w gospodarstwie - nie chciał kształcić przyszłego konkurenta. W końcu Antek musiał wyruszyć w świat, między obcych i tam szukać pomocy i wsparcia.

Katarynka Bolesław Prus

DZIECIŃSTWO NIEPEŁNOSPRAWNEGO, NIEWIDOMEGO DZIECKA: Bohaterką noweli jest dziewczynka, córka ubogiej sąsiadki pana Tomasza, mieszkająca w oficynie kamienicy, w której on zajmuje eleganckie mieszkanie od frontu. Z powodu choroby jest ona niewidoma. Musiała się przyzwyczaić do życia w ciemności. Nauczyła się wykorzystywać inne zmysły:

- dotyk: "Czerwona wiśnia stała się dla niej wiśnią okrągłą, gładką i miękką", "(...) zbliżywszy się do ściany czuła o kilka cali lekki chłód";

- słuch: "(...) błyszczący pieniądz był twardym i dźwięcznym krążkiem", "poznawała posuwisty chód stróża".

Choć jest jeszcze mała, musi walczyć ze swoim nieszczęściem, otacza ją ciemność. Początkowo, pod wpływem słów matki, ma nadzieję, że odzyska wzrok, jest jednak niespokojna, smutna:

- "... jak przejdzie, to niech mi mama zaraz powie. Bo mi jest bardzo smutno!...

Mijały dni i tygodnie w ciągłym oczekiwaniu.",

- "- Ja także będę widziała wszystko za kilka dni?... Nie, może za miesiąc...",

- "- Trzeba patrzyć tutaj, o tu, gdzie jest gładkie - mówiła dziewczynka przykładając lustro do twarzy. - Nic nie widzę!", (...) Przecie jeżeli ja nie widzę siebie, to już w lustrze nie powinno być nic...".

W końcu dziewczynka zaczęła odczuwać świat na swój sposób, zaczęła, "widzieć" inaczej: "Najmniejszy szelest, zapach, oziębienie się albo rozgrzanie powietrza nie uszło jej uwagi. Z niepojętą bystrością pochwytywała drobne te zjawiska i wysnuwała z nich wnioski". Mimo to trudno jej było odzyskać dawną dziecięcą wesołość, tęskniła za tym wszystkim, co kiedyś mogła oglądać: "Lecz nawet rozszerzona sfera zmysłów niższych nie mogła kalece zastąpić wzroku. Dziewczynka uczuła brak wrażeń i zaczęła tęsknić". Nic dziwnego, że tak się ucieszyła, kiedy w pełnym ciszy domu, usłyszała muzykę katarynki.

Janko Muzykant Henryk Sienkiewicz

DZIECIŃSTWO TRAGICZNE: Mały Janek, dziecko wybitnie uzdolnione, ginie przez głupotę mieszkańców wsi. Zamiast pomóc mu kształcić się w kierunku muzycznym, potraktować łagodnie, bo jest jeszcze małym chłopcem, skazują go na chłostę i oddają w ręce stójkowego Stacha, który okrutnie bije dziecko. Po kilku dniach mały bohter umiera.

W swojej powieści Ziemia, planeta ludzi, A. Saint-Exupéry napisał: "Kiedy drogą skrzyżowań uzyskuje się nowy gatunek róży, wszyscy ogrodnicy są poruszeni. Izoluje się tę różę, pielęgnuje, otacza dbałością. Ale nie ma ogrodnika dla ludzi (...). To, co mnie nęka, to punkt widzenia ogrodnika. (...) To, co mnie nęka nie da się uleczyć dobroczynnymi zupkami. Nęka mnie nie widok tych garbów, tych jam, tej brzydoty. Ale w każdym z tych ludzi, w jakimś stopniu, został Mozart zamordowany. Tylko Duch, jeśli tchnie na glinę, może stworzyć Człowieka". Jednym z takich ludzi, w którym "Mozart został zamordowany" jest właśnie Janek. Nowela jest wielkim ostrzeżeniem przed decyzjami, które prowadzą do tragedii.

Z pamiętnika poznańskiego nauczyciela Henryk Sienkiewicz

DZIECIŃSTWO W OKRESIE ZABORÓW: Autor noweli pisze, że Michaś należał "do tego rodzaju istot nerwowych, wrażliwych, szlachetnych i kochających, które zdolne są do największych poświęceń, ale które w życiu i zetknięciu się z jego rzeczywistością mało znajdują szczęścia, dając naprzód więcej niż mogą otrzymać (...) z góry są na śmierć skazani, bo przychodzą na świat z wadą serca - za dużo kochają". Z tych słów wynika, że Michaś był wzruszająco wrażliwym, delikatnym, subtelnym chłopcem. Bardzo kochał matkę, czuł, że każde jego niepowodzenie w nauce może zaszkodzić jej słabemu zdrowiu. Dlatego tak bardzo przejmował się każdą oceną niedostateczną. Marzył o świadectwie z samymi piątkami, ponieważ wierzył, że mógłby nim "uzdrowić" matkę. Czuł się odpowiedzialny za matkę i siostrę. Wiedział, jak wielkie pokładają w nim nadzieje, i za wszelką cenę starał się je zadowolić.

Niestety, w niemieckiej szkole Michaś nie może być dobrym uczniem. Uczniowie Polacy są tu przede wszystkim poddawani systematycznemu i prowadzonemu z żelazną konsekwencją procesowi wynaradawiania. Odbywa się to za pomocą różnych metod. W pierwszym etapie nauki uczniowie muszą w stopniu doskonałym opanować język niemiecki. Wraz z przekroczeniem progu szkoły mają zapomnieć o swej ojczystej mowie. Tu wszelkie rozmowy i lekcje prowadzone są w języku niemieckim. Ten, kto posługuje się nim niezgrabnie, nie potrafi się, jak Michaś, "wyjęzyczyć", naraża się na usunięcie ze szkoły. Następnym etapem edukacji jest wpojenie uczniom przekonania, że wszystko, co polskie, jest śmieszne, gorsze, warte jedynie potępienia. Oznacza to, że uczniowie muszą albo zgodzić się na ośmieszanie języka, tradycji, obyczajów, które wpojono im w rodzinnych domach, albo stanąć w ich obronie, co sprowadza na nich surowe kary. W obydwu przypadkach uczniowie mają do pokonania wielki problem, przeżywają wewnętrzne konflikty. Nie wszystkich stać na odwagę i bohaterstwo. Nie każdy umie otwarcie wyrazić swój stosunek do antypolskiej działalności niemieckich profesorów. Ale każdy odczuwa poniżenie i upokorzenie.

Ogromne wymagania, surowe traktowanie, system nakazów, zakazów i kar sprawiają, że niemiecka szkoła to dla polskich dzieci miejsce ciężkiej pracy, gdzie przeżywają swoje wielkie dramaty.

Dzieciństwo Leopold Staff

DZIECIŃSTWO RADOSNE: Tematem wiersza są wspomnienia z dzieciństwa poety, tęsknota za beztroskimi i ciekawymi czasami, w których życie było fascynujące, barwne. Podmiot liryczny powraca myślą do dziecięcych fantazji, dla których pożywkę stanowiły zbierane rupiecie.

Za sprawą "skarbów" gromadzonych na strychu mały chłopiec mógł się czuć jak "blady książę z obrazu Van Dycka" (czyt. wan dajka). Każdy przedmiot, na pozór bezwartościowy, stawał się przepustką do zaczarowanej krainy wyobraźni: "Poezja starych studni, zepsutych zegarów (...) niemych skrzypiec, zżółkła księga..., stare klucze..., motyl... pocztowe marki" (czyli znaczki). Wszystkie te zbiory są "kluczem, który jest dziwnym darem darów / Że otworzy mi zamki skryte w tajny parów / Gdzie wejdę...". Albo jest to "podróż szalona po świecie, pełne przygód odjazdy w wszystkie świata częście... / Sen słodki, niedorzeczny, jak szczęście... jak szczęście...".

Tyle że środkiem w tej podróży jest i zawsze pozostanie dziecięca wyobraźnia. I to łączy poetę urodzonego w XIX wieku ze współczesnymi czytelnikami Harry'ego Pottera.

Z lat dziecięcych Bolesław Leśmian

DZIECIŃSTWO RADOSNE: Podmiot liryczny wspomina lata dzieciństwa, okazuje się, że pamięta przede wszystkim trawę, zieloność, bujną przyrodę, zapach macierzanki, letni upał. Ten pogodny pejzaż świadczy o tym, że dzieciństwo podmiotu lirycznego było pogodne i bezpieczne. Żył otoczony ludźmi "Same liście i twarze!", wokół niego pełno było ludzi bliskich, członków rodziny. Pamięta swoje dziecięce zabawy - bieganie po łące, buszowanie po wszystkich zakamarkach domu, który nie miał dla niego tajemnic. Wspomina, że świat wydawał mu się wtedy ogromny, piękny: "Oddech nieba mam - w piersi! - Drzew wierzchołki - w oczach!". Każda zabawa była nowa, świeża, fascynująca: "Dotyk szyby - ustami... Podróż - w nic, w oszklenie -". Wszystko było barwne, ciekawe, oszałamiające.

W tym wierszu jeszcze raz wyrażona została prawda - najpiękniejszy jest świat dzieciństwa, z tego okresu każdy z nas ma najbardziej wesołe i barwne wspomnienia, bo żaden dorosły nie potrafi już spojrzeć na świat oczami dziecka. Do takich wspomnień najchętniej wracamy, bo dzieciństwo większości z nas jawi się jako okres bezpieczeństwa, beztroski i zabawy.

Elegia o... [chłopcu polskim] Krzysztof Kamil Baczyński

DZIECIŃSTWO TRAGICZNE: Rzeczywistość ukazana w Elegii... to poetycki opis świata "odwróconych wartości". Chleb, który jest nie tylko podstawowym, ale i symbolicznym pożywieniem człowieka (ciało Chrystusa, powitanie gościa chlebem i solą, chleb życia itp.), staje się w okupacyjnym koszmarze "bochnem trwóg". Tak poeta wyraził powszechność zagrożenia w czasach, kiedy dzieci, zamiast się bawić, wycinały ścieżki "żelaznymi łzami" (pociskami). Doświadczeniem młodych ludzi było więc przeżywanie strasznych, wstydliwych rzeczy, które powinny na zawsze pozostać okryte mrokiem: "przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg (...)poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło" (metafory). Końcowe wersy zawierają sugestię, że, tracąc młode życie w obronie ojczyzny, bohater odszedł w glorii świętości: "Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką". Podobnie żegnał się ze światem rycerz Roland, w taki również sposób, Chrystusowym znakiem przebaczenia, błogosławili swoich prześladowców święci. Bohater pozostał do końca nieskażony złem, w którym dorastał: "Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?". Tak więc cierpienie psychiczne i duchowe zabijać może równie skutecznie jak stalowy pocisk.

Mały Książę Antoine de Saint-Exupéry

DZIECKO - DOROSŁY - PRZECIWIEŃSTWA: w swojej powieści Saint-Exupéry opisał, jak widzą świat dorośli, a jak dzieci. Zawarł tu ich charakterystykę.

DZIECKO - CZŁOWIEK PIĘKNY DUCHOWO, CZYSTY, NIEWINNY: Mały Książę, główny bohater powieści, to mały chłopiec, który przybył na Ziemię z planety B-612. O jego wyglądzie autor niewiele wspomina, ponieważ zamieścił w książce portret (!) swego bohatera. Jest na nim drobne jasnowłose dziecko o kędzierzawej czuprynie. Pisarz przedstawia go w ten sposób: "... był uroczy, śmiał się i chciał mieć baranka". Mały Książę przybył na Ziemię w poszukiwaniu przyjaciela i znalazł go w osobie pilota.

Mały Książę jest uosobieniem najpiękniejszych ludzkich cech. To jedna z najbardziej zagadkowych i interesujących postaci literackich. Nawet nie wiadomo, czy jest człowiekiem - to przecież przybysz z innej planety. Mimo to można traktować bohatera jako idealnego człowieka, uosobienie tego, co w nas najpiękniejsze, najwartościowsze. Najważniejsze jest, że Mały Książę jest dzieckiem - dopiero poznaje Ziemię, ludzi, uczy się także nazywać uczucia. Jego spojrzenie na świat jest świeże i czyste, nieskażone wiedzą, wpływem innych.

Nie zapominajmy jednak, że Mały Książę przybył na Ziemię z bagażem osobistych doświadczeń ze swojej planety. Tam musiał zachowywać się w sposób dojrzały i rozważny. Miał swój dom i był sam - to on kształtował swój świat. Sam pokonywał niebezpieczeństwa (baobaby), kochał kapryśną różę, przeżywał smutek i radość. W opowiadaniach Małego Księcia o jego asteroidzie on sam występuje jako mądra, wrażliwa i delikatna istota. Stać go na cierpliwość i wyrozumiałość wobec róży, którą kocha i która jest dla niego jedyna (o tym przekona się jednak dopiero na Ziemi). Jest bardzo opiekuńczy i odpowiedzialny. Nie myśli wyłącznie o własnym szczęściu, wie, że trzeba dbać o swój dom - planetę. Dlatego żmudnie i uparcie wyrywa baobaby. Jest szczery i otwarty, wzruszające jest jego uczucie do róży, początkowo naiwne ("... jego miłość była pełna dobrej woli. A ponieważ traktował poważnie słowa, które nie miały większego znaczenia, czuł się bardzo nieszczęśliwy"), później świadome i dojrzałe, kiedy mówi do ziemskich róż: "Nie można za was umrzeć... ona jest ważniejsza od was... Bo to jest moja róża", a do pilota:" - Wiesz... moja róża... jestem za nią odpowiedzialny!".

Podobnie jak wartość miłości Mały Książę poznaje wartość przyjaźni. Na Ziemi zaprzyjaźnia się z pilotem i "oswaja" lisa. Wie, co znaczy w życiu każdej żywej istoty dobry przyjaciel. Troszczy się o pilota, nie chce, żeby cierpiał podczas rozstania. Obdarza go pięknym upominkiem: "Kiedy będziesz patrzał nocą w niebo, będzie ci się zdawało, że wszystkie gwiazdy śmieją się do ciebie, ponieważ ja będę mieszkał i śmiał się na jednej z nich".

Oprócz miłości i przyjaźni Mały Książę poznaje tajemnicę śmierci. Jest to jedyna droga powrotna do jego domu. Bohater decyduje się na nią w pełni świadomie, dokonuje wyboru, chce wrócić do swojej róży, martwi się o planetę, dlatego musi się rozstać z pilotem. Przeżywa wielki smutek i strach: "Muszę zrobić jeden krok sam", "Ja mam znacznie dalej... będzie mi znacznie trudniej...". Mimo to jest odważny, odchodzi spokojnie i z godnością.

Mały Książę przywraca pilotowi umiejętność właściwej oceny świata i ludzi. Uczy go odróżniać dobro od zła. Pokazuje, co jest naprawdę ważne - miłość, przyjaźń, bezpieczeństwo, uczucia - i co należy traktować poważnie. Bohater umie trafnie i precyzyjnie oceniać siebie i innych. Potrafi przyznać się do własnych błędów (zwłaszcza tego, że zostawił różę).

Mały Książę to mądry, dojrzały, doświadczony bohater. Umie czerpać z życia: sam się uczy, ale i udziela nauk pilotowi. Wie, że szczęście i nieszczęście, dobro i zło splatają się ze sobą, należy więc umieć je odróżnić i umieć przeżywać radość i smutek - i to są właśnie sprawy najważniejsze. Dorównuje im tylko miłość, która wymaga od kochającego odwagi i poświęcenia. Jest wspaniałym przyjacielem - otwartym, szczerym, spontanicznym, wrażliwym. Cechuje go wewnętrzne piękno i szlachetność. To postać wyjątkowa i niezwykła, jedyna w swoim rodzaju.

*** [Tyle razy dzieciństwo wołałem do siebie] Ernest Bryll

DZIECIŃSTWO - OKRES CIEMNY, TRAGICZNY: Tematem utworu jest mit sielankowego dzieciństwa, utrwalany tak chętnie w lirycznych wizjach poetyckich. Zwykle przywołuje się z tego wczesnego okresu życia to, co miłe, radosne, krzepiące: "Tyle razy dzieciństwo wołałem do siebie / I przychodziło jak łagodne zwierzę". Poeta staje jednak wobec okrutnej prawdy, że okres, kiedy był dzieckiem, nie był ani całkiem bezpieczny, ani naprawdę szczęśliwy. Przeciwnie: wspomnienie dorastania wiąże się z bólem, przeżytym cierpieniem i wspomnieniami tak przykrymi, jak rany: "A teraz stoi w progu, zęby na mnie szczerzy / I na grzbiecie ma ranę - długi siny grzebień". Nawiązanie do motywu bitego i ranionego zwierzęcia sugeruje jakieś przeżycia związane z aktami okrucieństwa, nieludzkiego traktowania koni, z którymi być może zetknął się kiedyś na wsi, gdzie, jak wiadomo, stosunek właścicieli do zwierząt gospodarskich cechuje się często bezwzględnością i surowością.

Uczucia podmiotu lirycznego oscylują od żalu do buntu i pragnienia zemsty. Życie ograbiło dziecko, którym kiedyś był podmiot liryczny, ze złudzeń. Ukazało mu, zbyt wcześnie, jak dużo okrucieństwa tkwi w ludziach. Ta wizja doznanej lub widzianej krzywdy prześladuje wyobraźnię wrażliwego poety.

Myśl przewodnia utworu zawarta jest w pierwszej strofie. Obnaża ona obłudę powszechnego, utartego, konwencjonalnego traktowania "kraju lat dziecinnych" jako raju, którym często dzieciństwo nie jest. Wiele osób, kiedy tylko ma odwagę spojrzeć prawdzie w oczy, dostrzega, jak trudny i ważny jest ten okres życia dla człowieka. Kształtuje się w tym czasie stosunek do świata, następuje wartościowanie i podział na to, co dobre i to, co złe. Dziecko, obdarzone szczególnie wyostrzonym zmysłem obserwacji i wrażliwością, może wtedy doznać licznych przykrych przeżyć, zauważyć, jak wiele jest na świecie zła, okrucieństwa, a nawet samo może tego doświadczyć. Czułostkowe i sentymentalne podejście do tych często trudnych, bolesnych lat zostało trafnie zanegowane przez poetę, który boryka się ze złymi wspomnieniami przez całe życie i zapowiada: "I zajrzę tobie w ślepka - kraju lat dziecinnych / I odrzucę jak szkapę z grzbietem połamanym". W tej metaforze zawarta jest chęć pogodzenia się z doznanym cierpieniem i ukojenie żalu, który się z nim wiąże.

Dolina Issy Czesław Miłosz

DZIECIŃSTWO TOMASZA - CZAS POZNAWANIA, ODKRYWANIA ŚWIATA: W powieści został opisany proces rozwoju chłopca. We wczesnym dzieciństwie poznaje świat, okolicę dworku, bawi się z dziećmi rybaka Akulonisa - Józiukiem i Onute. Fascynuje go rzeka Issa, uczy się łowić ryby, stwarza sobie swój dziecięcy świat, w którym ważną rolę odgrywają opowieści litewskich służących. W wieku ośmiu lat przystępuje do pierwszej komunii i zaczyna myśleć o Bogu, marzy, by zostać ministrantem. Jest chłopcem bystrym, inteligentnym i wrażliwym. Głęboko przeżywa historię Magdaleny. Instynktownie wyczuwa zło i zrywa przyjaźń z Dominikiem, kiedy widzi, jak chłopak bezcześci hostię. Staje się coraz bardziej skrupulatny - idąc do pierwszej spowiedzi, chce koniecznie wyznać absolutnie wszystkie grzechy, prowadząc "atlas" ptaków dokładnie opisuje każdego z nich. Z czasem ma kłopoty z nawiązaniem kontaktów z innymi, być może odziedziczył tę wadę po babce Surkontowej.

Pod wpływem opowieści dziadka Surkonta Tomasz zaczyna się interesować przeszłością swojej rodziny - czuje swoje korzenie, nabiera świadomości, kim jest.

Im jest starszy, tym bardziej ujawnia się jego skłonność do głębokich refleksji, przemyśleń. Pasją Tomasza staje się polowanie, które dla niego staje się zanurzeniem w naturę, w przyrodę. Chłopiec dostrzega problem zabijania, dochodzi do wniosku, że prawdziwa siła wyraża się w ocalaniu życia, a nie w jego unicestwianiu.

Jako trzynastolatek bardzo tęskni za matką, a także za przestrzenią, ludźmi, światem. W dolinie nad Issą staje się dla niego zbyt ciasno, nudno.

Narrator tak żegna się z bohaterem: "Pozostaje życzyć ci szczęścia, Tomaszu. Twoje dalsze losy pozostaną na zawsze domysłem, nikt nie odgadnie, co z tobą zrobi świat, ku któremu dążysz. Diabły znad Issy pracowały nad tobą jak mogły, reszta nie zależy od nich". W tych zdaniach zawarta jest myśl, że mimo opuszczenia krainy swego dzieciństwa, Tomasz ma wpojone na stałe cechy takie jak: prawość, uczciwość, dobro, wrażliwość.

Preludia Kazimierz Przerwa-Tetmajer

DZIECIŃSTWO RADOSNE, BEZPOWROTNIE UTRACONE: Podmiot liryczny - dorosła osoba - wspomina czas dzieciństwa. Był to okres pełen szczęścia, spokoju, beztroski, podmiot liryczny nazywa go "rajem", stosuje także określenia: "ciche, jasne, złote dnie". Świat dzieciństwa był okresem niczym niezmąconego szczęścia. Teraz, prawdopodobnie u schyłku życia, o czym świadczą słowa "I czasem myślę, żem ja tylko spał", osoba mówiąca ma nadzieję, że śmierć będzie przebudzeniem i znalezieniem raju dzieciństwa.

Co jest za domem? Anna Kamieńska

DZIECIŃSTWO - CZAS ODKRYWANIA ŚWIATA: Tematem utworu jest dziecięca ciekawość świata, która domaga się odpowiedzi na tysiące pytań. Wiersz składa się z szeregu zdań pytających, zaczynających się od słów: "Co jest za (...)?" W dwóch ostatnich wersach z dziecięcą naiwnością podmiot liryczny wyznaje: "Jestem bardzo małym człowiekiem / Jeszcze nie wiem". Wiersz wyraża tę najpiękniejszą cechę dzieciństwa, którą jest posiadanie nieograniczonych perspektyw i możliwości, jakie stają przed każdym człowiekiem na początku jego życia. Jednocześnie poetka zwraca uwagę, że ta ciekawska istota, która chce się wszystkiego o świecie dowiedzieć, jest człowiekiem, tyle, że małym, który jeszcze nie wie, ale ma wszelkie prawo się dowiedzieć.

Łąki dzieciństwa Anna Zabacka

DZIECIŃSTWO - CZAS KSZTAŁTOWANIA KANONU WARTOŚCI: Podmiot liryczny wiersza to dorosła osoba (kobieta, mówi: "otrzymałam"), która stara się scharakteryzować i ocenić siebie. Osoba mówiąca analizuje siebie i świat, w którym żyje. Nazywa go "swoim światem". Mówi, że w dzieciństwie otrzymała "ręce do podania", czyli zdolność do zawierania przyjaźni, pogodny stosunek do świata i ludzi, oraz "własne słońce i wolę pomnażania siebie", a więc zdolność rozwijania siebie, poszerzania swoich horyzontów, doznawania nowych uczuć. Teraz pragnie pracować, bo dzięki pracy czuje się spełniona i szczęśliwa. Praca nadaje sens życiu podmiotu lirycznego, który mówi o sobie: "nie umiem płynąć z nurtem leniwych rzek".

Świat, w którym żyje osoba mówiąca, jest "pełen dobrej nadziei", ponieważ "wielokrotnią się w nim łąki dzieciństwa" - ta przenośnia wiele mówi o postaci z wiersza: jest to osoba pogodna, optymista, wierzy w dobro, miłość, przyjaźń, świat dorosłości niewiele się różni od świata dzieciństwa, bo ta osoba wciąż patrzy na rzeczywistość oczami szczęśliwego, chcącego poznawać świat dziecka.

Gdyby ten wiersz przekształcić na tekst prozą, otrzymalibyśmy następujący: W dzieciństwie nauczyłam się przyjaźni, pogody i nabrałam chęci pracy nad sobą. Teraz nie potrafię być leniwa. Patrzę na świat optymistycznie, staram się, by jak najbardziej przypominał świat mojego dzieciństwa.

Przy takich zmianach tekst traci wartość artystyczną, zaczyna pełnić wyłącznie funkcję informacyjną.

Prawiek i inne czasy Olga Tokarczuk

DZIECIŃSTWO - CZAS ODKRYWANIA ŚWIATA: Misia mieszkała w dworku ziemiańskim. Dom dla dziesięcioletniej dziewczynki był miejscem poznawania rzeczywistości. Wszystko ją interesowało - każda rzecz miała w sobie jakąś wartość, stawała się symbolem uczuć. Jak każda dziewczynka, Misia lubiła bawić się lalkami. Kiedy znudziła się zabawą, biegła do sypialni rodziców, siadała przed toaletką i przymierzała biżuterię mamy, jej ubrania, skrapiała się perfumami, malowała szminką. W ten sposób odkrywała w sobie kobiecość. Kolejnym fascynującym ją miejscem była kuchnia, a raczej szuflada kuchenna. Znajdowało się tam wiele cennych przedmiotów, rodzinnych pamiątek: fotografie członków rodu, znaleziony kiedyś na polu przez ojca cudowny talizman, zwany "kamieniem księżycowym", stary termometr, niemodna już tandetna biżuteria, nóż sprężynowy, święte obrazki, kości do gry, stare i zużyte baterie Volty, różne lekarstwa, karty do pasjansa i gry w remika. Każdy przedmiot budzil w dziewczynce inne uczucia - wspomnienia, poczucie tajemniczości, niezwykłości.

Wspomnienia Monika Żeromska

DZIECIŃSTWO SZCZĘŚLIWE, DZIECIŃSTWO WŚRÓD ARTYSTÓW: Monika Żeromska opisała swoje dzieciństwo jako czas beztroski, szczęśliwy. Ze wspomnień wynika, że była dzieckiem mądrym, rezolutnym, ciekawym świata. Otoczona miłością, czułością i troską ze strony rodziców, miała idealne warunki, by prawidłowo się rozwijać. Wychowywała się w rodzinie artystycznej. Centrum jej świata stanowili rodzice - mama i ojciec - pisarz, oraz ukochana babcia - utalentowana pianistka. Rodzice dbali o wykształcenie córki, nie przymuszali jej jednak do nauki, chcieli bowiem, by była ona dla dziecka przyjemnością. Narratorka czuła szczególny respekt przed ojcem-pisarzem, który był dla niej największym autorytetem. Zdawała sobie sprawę, że ma do czynienia z człowiekiem wyjątkowym, toteż starała się nigdy mu nie przeszkadzać w pracy. Okres dzieciństwa był dla niej czasem rozwijania swoich artystycznych zdolności. Wkrótce miała się stać malarką.

Ziele na kraterze Melchior Wańkowicz

DZIECI - ZACZĄTEK NOWEGO: Nowe pędy, które zdołał wypuścić po katastrofie życiowej, jak odradzanie się życia i wieczna nadzieja. Świadom zagrożeń, jakie niesie ze sobą życie, Wańkowicz stosował niepospolite metody wychowawcze: za pomocą żartów, czasem bolesnych, uczył córki właściwego zachowania (podróże do Szczypina i Kłujewa kończące się kłuciem i szczypaniem), prowokował je, by same poszukiwały odpowiedzi na pytania (na pytanie o słowo "eklektyczny" odpowiedział: "To znaczy po grecku idiota", co nie jest prawdą, ale zmusza dziecko do samodzielnego sprawdzenia w słowniku), nie ukrywał przed dziećmi życia dorosłych, nie stwarzał pozorów, że są oni zawsze doskonali ("Mama [...] prowadząc za rączkę malutką Tiluśkę, została zaskoczona propozycją: Mamo, chodźmy 'na jednego'."), wprowadził odpowiedzialność za złe zachowanie: dziewczynki miały je opłacać z sumy przeznaczonej na konia.

Córki uczone były samodzielności myślenia i działania, obznajomione z pokusami życia, i tak - wbrew pozorom - kierowane, aby były na życie zachłanne, żeby umiały dostrzec całe jego piękno: w krajobrazie, w ziarnie na siew, w ludziach i w zwierzętach, w ciągłym jego stawaniu się, żeby aktywnie w życiu uczestniczyły.

Wina i kara Sławomir Mrożek

DZIECIŃSTWO TRAGICZNE: Pewien mały chłopczyk miał swojego anioła stróża. Jak każde dziecko bywał niegrzeczny i często nie modlił się, więc anioł stróż rozpaczał. Postanowił, że jego bezsilność nie może trwać dłużej. Postanowił użyć wobec chłopczyka przemocy. Początkowo wszystko szło doskonale - dziecko nie tylko się modliło, ale także nie garbiło się, zjadało w całości posiłki, zachowywało się cicho, było coraz spokojniejsze. Anioł stróż nie przepuszczał żadnej okazji do ukarania dziecka. Obmyślił nawet różne sposoby ciosów, a czasem bił bez powodu, "na zapas". Zaczęło mu to sprawiać coraz większą przyjemność.

Dziecko zmieniło się - chłopczyk utył i pobladł, bo nie wolno mu było biegać, i ze strachu wypijał potężne ilości znienawidzonego mleka. Coraz więcej czasu poświęcał na myślenie, zainteresował się chemią. Rodzice bardzo się cieszyli, a tato zbudował mu mały warsztacik i obdarzył kieszonkowym na materiały potrzebne do doświadczeń chemicznych.

Pewnej nocy miastem targnął potężny wybuch. Chłopiec wysadził mieszkanie, a sam uciekł. Za nim biegł anioł stróż, żeby go ukarać.

Na podstawie opowiadania można stwierdzić, że dziecko zostało sterroryzowane, zastraszone przez anioła stróża, który doszedł do wniosku, że przymus czynienia dobra przynosi doskonałe efekty. Bił chłopca, kiedy ten popełnił czyn zły. Dziecko bardzo się zmieniło - było spokojne, zachowywało się wzorowo, zrezygnowało z zabaw (podczas których było ciągle karane), coraz więcej czytało. Jego zainteresowania okazały się jednak związane z zemstą, agresją, którą wzbudziły "ciosy" anioła stróża. W końcu chłopiec wysadził dom, zabił swoich rodziców i uciekł z miasteczka.

Anioł stróż występuje jako istota stojąca na straży Prawa. Postanawia poświęcić się dla tego Prawa tak bardzo, że je przekracza. Gotów jest na taki występek, byle skłonić chłopczyka do czynienia dobra. Uważa, że ma rację. Niestety przemoc, którą stosuje wobec dziecka, ma wpływ również na niego. Staje się obojętnym, chłodnym sadystą, pod jego wpływem taki staje się również chłopiec.

Mały pisarczyk z Florencji (fragm. powieści Serce) Edmund de Amicis

DZIECIŃSTWO PEŁNE MIŁOŚCI: Główny bohater opowiadania, Julek, uczeń czwartej klasy, dobrze się uczył, ponieważ wiedział, że ojciec liczy, że wkrótce będzie mu pomagał w utrzymaniu domu. Kiedy zrozumiał, że ojciec nie poradzi sobie z dodatkowymi zleceniami, postanowił mu pomóc. Najpierw zapytał, czy może, ale ojciec nie wyraził na to zgody. Chciał, by syn skoncentrował się na nauce. Więc chłopiec w tajemnicy wstawał w nocy i adresował koperty. Był zmęczony i nauczyciele zaczęli na niego narzekać. Ojciec wciąż się na niego gniewał i mały Julek bardzo to przeżywał. Był dobry, kochający, pracowity, wrażliwy. Z ulgą przyjął chwilę, kiedy sprawa wreszcie się wyjaśniła.

W utworze zostały wyrażone następujące uczucia: ogromna miłość, która łączy całą rodzinę Julka, oraz poświęcenie. Mówi o tym tata chłopca: "trzeba dobrej woli i poświęcenia wszystkich w rodzinie"; poświęcenie dziecka dla rodziców - Julek nie sypia, ciężko pracuje, by ulżyć ojcu w jego zajęciach.

Te uczucia są bardzo ważne w każdej rodzinie, której członkowie powinni się nawzajem wspierać i pomagać sobie. Dom to miejsce, gdzie czujemy się dobrze i bezpiecznie, kiedy jesteśmy kochani i otoczeni opieką. My jednak również musimy okazać innym (rodzicom, rodzeństwu) miłość. Wtedy rodzina jest szczęśliwa, tak jak rodzina Julka.

Księga dżungli Rudyard Kipling

DZIECIŃSTWO W NIEZWYKŁYCH WARUNKACH: Takie dzieciństwo ma główny bohater powieści, Mowgli, czyli "żabka". Był to hinduski chłopiec porwany przez tygrysa Shere Khana, kiedy był niemowlęciem w kołysce. Pod koniec opowieści liczył sobie około 12 lat. Jego rodzice byli drwalami, którzy pracowali w dżungli i wzięli dziecko ze sobą. Tygrys postanowił zapolować na malca, ale przy ataku poparzył sobie łapy w ognisku, a dzieciak zdołał mu umknąć i dotarł do wilczej jaskini. Był tak śliczny, wesoły i śmiały, że wilczyca Raksha pokochała go od pierwszej chwili. Potem został przedstawiony gromadzie i dopuszczony do niej za wstawiennictwem niedźwiedzia Baloo i czarnej pantery Bagheery. Rósł zdrowo, karmiony mlekiem wilczycy. Chodził nago, jego włosy rosły nietkniete nożycami, tworząc ogromną czarną grzywę. Niedźwiedź uczył go praw dżungli, a pantera polowania. Biegał z wilczym stadem, które stało się jego rodziną.

Fizycznie i umysłowo rozwijał się wspaniale. Był bystry, spostrzegawczy, odważny; musiał tymi cechami nadrabiać brak pazurów i kłów, a także futra chroniącego ciało w zimne noce. Trudy zwierzęcego życia sprawiły, że był wielokrotnie silniejszy i bardziej odporny niż inne dzieci w jego wieku. Wspaniale pływał, wspinał się po drzewach i skałach, biegał i skakał. Poznał język zwierząt, nauczył się odzewów różnych gatunków leśnych myśliwych, za pomocą których wyrażał braterstwo ze zwierzętami puszczy i prosił ich o pomoc. Jego wesołe usposobienie i wdzięk zjednały mu przychylność mieszkańców dżungli, a jego wychowawcy kochali go tak bardzo, że gotowi byli oddać za niego życie. Małpy, zwane pogardliwie Bandar-logiem, tak się nim zachwyciły, że porwały go nawet do swojej siedziby. Było jednak zwierzę, które nienawidziło Mowgliego z całych sił. To tygrys Shere Khan zaprzysiągł mu zemstę. Uważał go za swoją zdobycz, którą odebrano mu za cenę tłustego bawołu ubitego przez Bagheerę. Uczucie było wzajemne, Mowgli również marzył o zabiciu śmiertelnego wroga. To pokazuje, że nie był łagodnym dzieckiem, lecz dzikim stworzeniem walczącym o przeżycie w trudnych warunkach. Szanował prawa dżungli, respektował zasady współistnienia różnych leśnych plemion. Znał dobrze uczucie przyjaźni i potrafił być wierny swoim dobroczyńcom. Dowodzi tego stosunek do Akeli i wilczej rodziny. Umiał kochać, potrafił się wzruszać, czego dowodzi pierwsza łza, jaka spłynęła z jego oczu po odrzuceniu go przez gromadę. Był dobry dla Messui, która uważała się za jego matkę. Potrafił jednak być również bezwzględny i groźny, o czym przekonał się stary oszust Buldeo. Najmocniej odczuł jego gniew Shere Khan, zabity przez stado bawołów umiejętnie poprowadzone przez Mowgliego i jego wilczych braci. Najbardziej jednak kochał w życiu wolność. Pragnął być w gromadzie, miał potrzebę życia we wspólnocie, ale dwukrotnie został okrutnie zdradzony i wypędzony. To uczyniło z niego jeszcze w dzieciństwie zgorzkniałego samotnika. Zachował jednak swoją dumę i godność, nikogo nie prosił o litość.

Szósta klepka Małgorzata Musierowicz

DZIECIŃSTWO W KOCHAJĄCEJ SIĘ RODZINIE: Rodzina Żaków, ukazana w powieści M. Musierowicz, jest jednocześnie przeciętna i niezwykła. Ma wiele cech, które zbliżają ją do warunków życia znanych nam z codziennego doświadczenia: mieszkają w dużym mieście, rodzice pracują zawodowo, dziewczęta uczą się, mieszka z nimi dziadek, znoszą codzienne kłopoty związane z prowadzeniem domu, zakupami, gotowaniem i sprzątaniem, jak wszyscy obchodzą święta i związane z nimi zamieszanie, są niezbyt zamożni, muszą ograniczać wydatki, przeżywają awarie i kłopoty z sąsiadami, doświadczają problemów rodzinnych, szkolnych, towarzyskich, czasami się kłócą i obrażają na siebie, mają kłopoty z wychowaniem niesfornego sześciolatka, mają przeciętnie, niezbyt nowocześnie i wystawnie urządzone mieszkanie.

Jednym słowem, Żakowie to zwyczajna rodzina, jakich wiele. Dlaczego zatem stają się atrakcyjnymi bohaterami powieści? Decydują o tym ich niezwykłe i niestety rzadko spotykane cechy: rodzice bardzo się kochają i dobrze się rozumieją, wybaczają sobie wielkodusznie drobne niedoskonałości, nie przejmują się drobnymi kłopotami życia codziennego, są wobec siebie całkowicie szczerzy, nie znoszą fałszu i udawania kogoś, kim się nie jest, są absolutnie uczciwi, odporni na chciwość i korupcję, wszyscy w rodzinie mają równe prawa, tak samo ważne są sprawy dziadka, ojca, Julii, jak i sześcioletniego Bobcia, nigdy nie wyśmiewają się z problemów sercowych dorastających córek, nie muszą dzieciom niczego zabraniać ani nakazywać, rodzice ufają córkom, wierzą, że żadna nie zrobi nic głupiego ani niewłaściwego.

Większość problemów rozwiązują wspólnie, w trakcie rodzinnej dyskusji, w której każdy ma prawo zabrać głos, lubią ze sobą przebywać, jedzą wspólne posiłki przy rodzinnym stole, są otwarci, serdeczni i niewiarygodnie gościnni. Gotowi są przyjąć pod dach każdego, kto nie ma schronienia (jak Krystynę, jej męża i dziecko), udzielić pomocy, poświęcając swój czas i wysiłek (np. ucząc leniwą Danusię), są gotowi do znoszenia niewygód bez narzekania. Mają wszyscy ogromne poczucie humoru i potężną dawkę optymizmu, która pozwala im cieszyć się życiem mimo rozlicznych kłopotów i problemów.

Te niezwykłe cechy sprawiają, że Żakowie wydają się rodziną marzeń. Ciepło i serdeczność panujące w ich domu, opromienione "szóstym zmysłem humoru" przyciągają czytelnika wizją rodzinnego szczęścia. Popularność Małgorzaty Musierowicz i jej książek z serii Jeżycjada bierze się właśnie z tej optymistycznej i krzepiącej wizji rodziny i wspaniałego, pełnego miłości, bezpiecznego dzieciństwa. Po części dlatego, że każdy, kto czytał jej powieści pragnąłby swoją rodzinę ukształtować w podobny sposób, a ci, którzy nie doznali rodzinnego ciepła, dowiadują się, na czym ono polega i jak można je stworzyć.

Opium w rosole Małgorzata Musierowicz

DZIECIŃSTWO BEZ MIŁOŚCI: Córką, której bardzo brakuje miłości mamy, jest Aurelia - sześcioletnia dziewczynka, której źle we własnym domu. Ma wykształconych rodziców, jej mama jest szanowaną nauczycielką, znającą się na wychowywaniu dzieci, a jednak nie potrafi okazać córce nawet cienia miłości. Jest wobec niej chłodna i obojętna. Dlatego Aurelia szuka ciepła w domach obcych ludzi. Idzie tam, gdzie przyjmują ją serdecznie, gdzie słuchają z zainteresowaniem tego, co dziewczynka ma do powiedzenia, gdzie czuje się chciana i lubiana. Pani Borejko zauważa: "ona tak namiętnie garnie się do obcych ludzi. To jest aż... przejmujące". Dzieje się tak dlatego, że mama Aurelii nie potrafi okazywać własnych uczuć, ona sama jest przez to bardzo nieszczęśliwa, nie układa się jej życie rodzinne ani zawodowe. Córeczka znika z domu, by szukać rodzinnego ciepła w domach innych ludzi.

Małgorzata Musierowicz przedstawiła w powieści prawdę oczywistą, ale czasem bardzo trudną do zrealizowania - każdy z nas potrzebuje miłości, ciepła, serdeczności. Żeby czuć się szczęśliwym, musimy umieć je nie tylko przyjmować, ale także dawać innym. Dopiero wtedy świat staje się piękny.

Piętnastoletni kapitan Juliusz Verne

DZIECKO - BOHATER: Dick Sand był sierotą; znaleziono go jako noworodka na ulicy San Francisco. Wychowywał się w przytułku. Kiedy miał osiem lat, uciekł stamtąd na morze. Został chłopcem okrętowym i poznawał tajniki zawodu marynarza. Kapitan Hull zwrócił uwagę na młodego i zdolnego chłopca. Przedstawił go armatorowi Jamesowi W. Weldonowi, który zajął się losem Dicka. Zatrudnił go w swej kompanii i umożliwił naukę.

Z natury bystry, obdarzony wrodzoną inteligencją Dick uczył się szybko i łatwo. Z wdzięczności za okazane zainteresowanie i pomoc przywiązał się do opiekunów. Był wobec nich lojalny i uczciwy; poza tym darzył całą rodzinę Weldonów niekłamaną sympatią i szacunkiem. Do jego zalet należy dodać jeszcze odwagę, pomysłowość i poczucie obowiązku. Kiedy w tragicznym polowaniu na wieloryba zginęła cała załoga "Wędrowca", Dick bez wahania przejął obowiązki kapitana. Wywiązywał się z nich najlepiej jak potrafił, w poczuciu odpowiedzialności za życie i zdrowie rodziny swego dobroczyńcy i pozostałych pasażerów. Zrobił wszystko, żeby ich uratować.

Tak więc Dick został wykreowany na prawdziwego, nieustraszonego bohatera, który jest gotów na wszystko, by ocalić swoich bliskich.

Dom dziecka Ewa Lipska

dzieci niekochane, niechciane: Tematem wiersza jest samotność i smutek dzieci, które nie mają rodziców. Podmiot liryczny opowiada o życiu takich dzieci w domu dziecka, gdzie wszystko jest takie samo, każde z trzydzieściorga dzieci ma identyczne pantofelki, fartuszki, nawet gesty wykonują w taki sam sposób i o jednej porze: "Trzydzieści par wyciągniętych rączek (...)". Jest to obraz smutny i przygnębiający. W domu dziecka brakuje ciepła, radości i spontaniczności. Każde dziecko jest traktowane w taki sam sposób, co niszczy jego indywidualność, poczucie odrębności. Wszystko musi mieć swój ustalony rytm, który niczym nie jest zakłócany. Przebywają tam dzieci okaleczone emocjonalnie, bo sytuacja, kiedy jest się niechcianym przez rodziców, jest chora, zła.

Dzieci z wiersza E. Lipskiej opowiadają, w sobie właściwy sposób, dlaczego znalazły się w domu dziecka. Pierwsze dziecko (druga zwrotka) mówi, że jego mama zmarła, "bo tatuś zamienił się w wilka". Smutne jest to zwierzenie, prawdopodobnie dziecko zaznało w domu rodzinnym przemocy i złości. Wierzy jednak w to, że mama, gdyby tylko chciała "mogłaby być królową". Kolejny maluch zwierza się, że jego "mamusia była chuda i dlatego nie mogła mnie kochać". Domyślamy się, że dziecko wzrastało w biedzie, może skrajnej nędzy i dlatego zostało umieszczone w domu dziecka. Ono również wierzy w to, że jego mama przyjdzie po niego i go "kupi na zawsze", musi tylko być "mniej chuda".

Potem dzieci - jedno przez drugie - chwalą się swoimi rodzicami. Mamusie są piękne, tatusiowie silni, bogaci. Niestety, nie jest to prawda. To tylko marzenia dzieci, które chciałyby, by tak było naprawdę. Może w to wierzą i w ten sposób umilają sobie pobyt w domu dziecka, a także tłumaczą i usprawiedliwiają, na swój dziecinny sposób, swoich rodziców.

To jest wiersz o dzieciństwie nieszczęśliwym, samotnym.