Przeczytaj fragment dialogu Platona „Fedon”, a następnie informację zatytułowaną „Ostatni dzień życia Sokratesa”. Wykorzystując te 2 źródła wiedzy oraz światopogląd Sokratesa, napisz – w imieniu Sokratesa – list pożegnalny do uczniów. Twoja wypowiedź powinna liczyć co najmniej 250 słów.

 

Tekst nr 1

 

Sokrates: „Przyjmijmy zatem, jeśli chcesz, iż istnieją dwa rodzaje przedmiotów, widzialne i niewidzialne”.

Kebes: „Przyjmijmy” – odpowiedział.

S:  „I że to, co niewidzialne, jest zawsze takie samo, to zaś, co widzialne, nigdy”.

K:  „Tak, to też przyjmijmy”.

S: „Idźmy dalej” – rzekł tamten. „Czy nie jest tak, że w nas samych istnieje ciało jak i dusza?”.

K: „Jakżeby inaczej”.

S: „Do którego rodzaju, powiemy, ciało jest bardziej podobne  i z którym bardziej spokrewnione?”.

K: „Dla każdego jest jasne – odrzekł – że o tym, co widzialne”.

S: „No a dusza? Czy jest widzialna czy niewidzialna?”.

K: „Przez ludzi, w każdym razie, nie jest widzialna, Sokratesie”.

S: „Ale mówimy przecież o rzeczach widzialnych i niewidzialnych z uwagi na naturę ludzi; a może uważasz, że z wagi na jakąś inną naturę?”.

K: „Na naturę ludzi”.

S: A zatem co powiemy o duszy? Że widzialna czy też że niewidzialna?”.

K: „Nie można jej zobaczyć”.

S: „Zatem niewidzialna?”.

K: „Tak”.

S: „Dusza jest więc bardziej od ciała podobna do tego, co niewidzialne, ono zaś do tego, co widzialne”.

K: „Z całą pewnością, Sokratesie, tak musi być”.

S: „No, a czy nie mówiliśmy przed chwilą, że kiedy dusza korzysta z ciała dla badania czegokolwiek, czy to za pomocą wzroku, czy słuchu, czy jakiegoś innego zmysłu – korzystanie z pomocy ciała polega bowiem właśnie na badaniu rzeczy zmysłem – wtedy ciało ciągnie ją do tych rzeczy, które nigdy nie są takie same, ona zaś błąka się, pełna niepokoju, zataczając niby po pijanemu, bo się z rzeczami tego rodzaju zetknęła?”.

K: „Istotnie”.

S: „Gdy zaś prowadzi badania sama przez siebie, to odchodzi wtedy w tamtą stronę, w kierunku tego, co czyste, i zawsze istniejące, i nieśmiertelne, i niezmienne. A będąc z tym spokrewniona znajdzie się w pobliżu niego, jeśli tylko zostanie sama ze sobą i jeśli będzie mogła. A wtedy następuje koniec błąkania się i przy tych rzeczach pozostaje zawsze niezmiennie taka sama, bo z nimi się zetknęła”.

K: „Bardzo pięknie i bardzo dobrze to powiedziałeś, Sokratesie”.

S: „A jak ci się wydaje – biorąc pod uwagę to, co stwierdzono wcześniej, i to, co stwierdzono teraz – z którym rodzajem dusza wykazuje większe podobieństwo i pokrewieństwo?”.

K: „Z przeprowadzonego rozumowania, jak sądzę, każdy zorientuje się, Sokratesie, nawet ktoś niezbyt pojętny, że dusza jest całkowicie i pod każdym względem bardziej podobna do tego, co zawsze niezmienne, niż do tego, co takie nie jest”.

S: „A ciało?”.

K: „Do tego drugiego”.

S: „Rozpatrz to teraz z tej strony. Skoro dusza i ciało występują razem, to natura nakazuje, aby ono służyło i było podległe, natomiast ona rządziła i panowała. Biorąc to pod uwagę, które z dwojga wydaje ci się podobne do tego, co boskie, a które do tego, co śmiertelne? Czy nie sądzisz, że to, co boskie, ze swojej natury przeznaczone jest do rządzenia i władania, to zaś, co śmiertelne, do podlegania i służenia?”.

K: „Tak sądzę”.

S: „A do którego rodzaju podobna jest dusza?”.

 

K:„To oczywiste, Sokratesie: dusza do boskiego, a ciało do śmiertelnego”.

S: „Rozważ teraz, Kebesie, czy z tego, co powiedzieliśmy, wypływa taki oto wniosek: dusza najbardziej podobna jest do tego, co boskie, nieśmiertelne, co jest przedmiotem umysłu, jednopostaciowe, nierozkładalne i zawsze wobec siebie niezmiennie takie samo, natomiast ciało najbardziej podobne do tego, co ludzkie, śmiertelne, wielopostaciowe, co nie jest przedmiotem umysłu, rozkładalne i nigdy wobec siebie takie samo. Czy możemy, drogi Kebesie, przeciwstawić tym słowom coś, co wskazywałoby, iż rzeczy mają się inaczej?”.

K: „Nie możemy”.

 

Tekst nr 2: Ostatni dzień życia Sokratesa

 

            Kiedy Sokratesa skazano, odpływała właśnie na wyspę Delos doroczna uroczysta procesja do Apollina, na statku, na którym niegdyś miał się Tezeusz na Kretę wyprawić, aby zabić Minotaura. Zwyczaj religijny nie pozwalał podczas nieobecności tego okrętu wykonywać wyroków śmierci. A że podróż tam i z powrotem trwała dni trzydzieści, musiał więc Sokrates miesiąc po skazaniu spędzić w więzieniu. Dni jego były policzone, przynajmniej w przybliżeniu, bo statek mógł się o dzień, dwa spóźnić, a na drugi dzień po jego przybyciu do Aten wyrok miał być wykonany. W nagrodę za wierną służbę dał Apollo Sokratesowi trzydzieści dni życia nadzwyczajnych.

            Trudno powiedzieć, co byłoby lepsze dla Sokratesa i tych, którzy go kochali: czy nie znać terminu śmierci, tak jak go wszyscy nie znamy, czy też lepsze było to, że termin był z góry znany i zbliżał się szybko i nieuchronnie.

            Przyjaciele i znajomi odwiedzali Sokratesa w więzieniu i starali się namówić go do ucieczki. Dozór nie był zbyt ścisły, a za pieniądze można było wszystko uzyskać. Prawda, że w razie procesu o uprowadzenie skazańca groziła konfiskata majątku albo duża kara pieniężna, ale Sokrates miał przyjaciół bardzo zamożnych i wiernych. Od procesu i wyroku można się było zresztą również pieniędzmi wywinąć. Potrzeba było tylko dobrych chęci i energii ze strony przyjaciół, a przede wszystkim było potrzeba, żeby się Sokrates sam zgodził na projekt ucieczki. Tu jednak znalazła się trudność niepokonana.

 

 

 

Odpowiedzi (0)

Potrzebujesz pomocy?

Listy (Język polski)

Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.

Polityka Cookies. Prywatność. Copyright: INTERIA.PL 1999-2021 Wszystkie prawa zastrzeżone.