Mierzeja Helska oddziela Zatokę Pucką od pełnego morza. Na plażach od strony Bałtyku piasek nagrzewa się wolniej i woda jest zimniejsza. Plaże od strony zatoki (jedyne morskie plaże w Polsce zwrócone na południe) s cieplejsze dzięki osłaniającym je wydmom i lasom.

Ciekawym jest to, że na mapach szwedzkich z XVII wieku Hel składał się z sześciu małych wysepek, a nawet jeszcze w XIX wieku przecinały go wąskie naturalne kanały. Dziś jednak Hel stanowi 30-kilometrowy półwysep, który ostro wcina się w morze.

Jest on różnie nazywany:

Nie ma on stałej szerokości. Wije się to raz szerzej, to węziej. Najwęższe miejsce, gdzie ma szerokość 150 metrów znajduje się między Chałupami a Kuźnicą. Często działo się tak, że w skutek sztormów mierzeja przerywała się. Znamy przecież przypadek z 1983 roku, kiedy to mieszkańcy Helu zostali odcięci od stałego lądu. To dzięki człowiekowi Hel jest wciąż mierzeją, gdyż na nim wciąż toczy się walka między morzem a lądem.

Piasek nanoszony przez kilka tysięcy lat, spowodował, że powstała mierzeja, proces ten trwa nadal. Na wydmach od strony morza próbują zakorzeniać się rośliny, ale między kępami trawy wciąż widać piasek, który nie daje nad sobą zwyciężyć. Szare wydmy znajdujące się dalej od brzegu morza są pokryte warstwą próchnicy, a wnętrze półwyspu porastają głównie sosnowe lasy z pięknie powyginanymi przez wschodni wiatr drzewami. Na terenach od strony Zatoki Puckiej spotkać można podmokłe łąki, a nawet torfowiska.