Właściwie François de Montcorbier. Poeta francuski. Urodził się w rodzinie paryskich nędzarzy. Po śmierci ojca chłopca przygarnął Wilhelm Villon, krewny, od którego przyszły poeta przybrał nazwisko. Wilhelm Villon zajął się wychowaniem i kształceniem młodego Franciszka - umieścił go w klasztorze św. Benedykta, przy którym był kanonikiem. W 1449 r. Franciszek Villon otrzymał stopień bakałarza, a w 1452 "licencjata Sztuk". Studia na uniwersytecie paryskim, chronionym prawem kanonicznym, oznaczały dla Villona wejście w świat najniebezpieczniejszych złoczyńców i przestępców, którzy tłumnie gromadzili się wokół uczelni. Franciszek szybko związał się z towarzystwem, dla którego o wiele ważniejsze było spędzanie czasu w knajpie niż na zajęciach czy nauce.

Początek "poważnej" kariery przestępczej Villona datuje się na rok 1455, kiedy to w sprzeczce o jakąś kobietę imieniem Ysabeau Franciszek - prawdopodobnie działając w obronie własnego życia - zabił człowieka (jak podają niektóre źródła, zabitym był ksiądz). Sprawa została umorzona, ale zanim do tego doszło, Villon przez kilka miesięcy tułał się poza granicami miasta. W trakcie tego dobrowolnego wygnania poznał kilka grup przestępczych, wreszcie związał się ze słynną szajką rabusiów i podpalaczy zwanych Coquillards (muszelnicy), których został nie tylko towarzyszem, ale również i bardem.

Do Paryża Villon wrócił w r. 1456 i od razu, wraz z kolegami, wziął udział we włamaniu do skarbca kolegium nawarskiego. Kradzież powiodła się, a rozochocona sukcesem i zyskiem w wysokości 500 dukatów szajka zaplanowała nowy napad. "Skok" miał się odbyć prawdopodobnie gdzieś w okolicy Angres, tam bowiem na rozpoznanie wysłano Villona. W drodze do Angres powstał poemat zatytułowany Legaty (w średniowiecznej francuszczyźnie Les Lais, współcześnie: Les legs), później nazwany Małym Testamentem. Był to niewielki rozmiarami utwór o charakterze satyrycznym, zawierający opis zarówno ówczesnych przyjaciół, jak i wrogów poety. O ile Legaty mogły być śmieszne w XV wieku dla kręgu czytelników orientujących się w realiach paryskiego półświatka, o tyle dzisiaj humor i zawarte w Małym Testamencie aluzje są raczej trudne do odczytania i zrozumienia.

W czasie gdy Franciszek Villon znajdował się na przeszpiegach w okolicach Angres, kradzież w kolegium nawarskim wyszła na jaw i banda została rozbita. Poeta-bandyta nie mógł wrócić do Paryża, bo w stolicy Francji zostałby natychmiast uwięziony. W tej sytuacji Villon ruszył dalej na tułaczkę. W jej trakcie przybył do Blois, do księcia Karola Orleańskiego, uznawanego za najwybitniejszego poetę ówczesnej Francji, i tam wziął udział w turnieju improwizacji poetyckiej na temat W pobliżu źródła umieram z pragnienia... Z nieznanych powodów Villon trafił do więzienia w Orléans (Orleanie), jednak uratowała go amnestia, spowodowana wjazdem do miasta młodziutkiej księżniczki.

Co działo się potem z Villonem, nie wiadomo, kolejny ślad prowadzi do następnego więzienia, tym razem w Meungs, gdzie powstała ballada Czyż opuścicie biednego Wilona? Poeta miał szczęście, gdyż już po raz drugi wybawiła go amnestia - tym razem za sprawą śmierci króla Karola i objęcia tronu przez Ludwika XI, który z koronacji wracał właśnie przez Meungs. Można przypuszczać, że amnestia objęła również oskarżonych o kradzież nawarską, ponieważ w roku 1461 Villon wrócił do Paryża. Tu napisał Wielki Testament (wyd. 1489), utwór podsumowujący całe jego dotychczasowe życie. W związku z dawną kradzieżą w kolegium nawarskim po raz kolejny został zamknięty w więzieniu, ale zobowiązał się do rekompensaty strat i szczęśliwie wyszedł na wolność.

Paryż okazał się jednak dla poety pechowym miastem: Villon wplątał się w nocną bójkę, zakończoną śmiercią jakiegoś poważnego mieszczanina. Jeszcze raz trafił do więzienia, tym razem jednak sprawa wyglądała na znacznie poważniejszą. Poeta został poddany torturom (tzw. tortura wodna), a po ich zakończeniu skazany na śmierć przez powieszenie. Wtedy - już jako skazaniec - napisał Balladę wisielców (znaną także pod tytułami Ballada o wisielcach oraz Nagrobek w formie ballady, który Wilon sporządził dla siebie y swoich kompanów, nadziewając się bydź z nimi powieszony) i apelował o zamianę kary śmierci na wygnanie. Wyrok został zmieniony na dziesięcioletnie wygnanie z obrębu stolicy Francji.

Franciszek Villon opuścił Paryż w roku 1463 i w tym momencie urywają się wszelkie informacje na jego temat. Fakt ten oznacza, według historyków literatury, że niedługo po roku 1463 Villon zmarł lub został zabity - trudno wyobrazić sobie, żeby poeta o tak wielkiej aktywności twórczej nie napisał już żadnego utworu, trudno też przypuszczać, żeby o Villonie - przestępcy nie zachowały się żadne wzmianki w kronikach kryminalnych.