Biblia - Stary Testament

SZCZĘŚCIE NARODU: Opowieść o przejściu Izraelitów z niewoli egipskiej do wymarzonej krainy jest nie tylko wspomnieniem z historii Izraela, jest także przenośnią, zawierającą sensy ukryte.

Wyjście z niewoli egipskiej oznacza wysiłek podejmowany przez naród w celu odzyskania tożsamości narodowej. Żydzi mieszkający od wieków w Egipcie zapomnieli o jedynym Bogu Jahwe, zaczęli czcić bogów egipskich, przyjmując nowe obyczaje, zapomnieli o swoich tradycjach, własnej historii. Zaczęli się roztapiać w obcej kulturze. Wyrwanie się z niewoli było jedyną szansą stworzenia na nowo narodu wybranego.

Cuda, takie jak rozdzielenie wód, uzdatnienie wody Mara, zesłania manny i przepiórek, oraz wiele innych (znanych z Biblii) są znakami opatrzności Bożej i opieki nad ludem wybranym.

Czterdzieści lat wędrówki oznacza powolny proces odrzucania grzechu pogaństwa, oczyszczanie się z obcych wpływów, a także odrodzenie duchowe narodu.

Ziemia Obiecana jest symbolicznym miejscem szczęścia i wolności, gdzie naród może przekształcić się w państwo.

Nowy Testament

SZCZĘŚCIE - MIŁOŚĆ BOGA I CZŁOWIEKA: O takim szczęściu mówi się w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Samarytanie należeli do grupy etnicznej i wyznaniowej potępianej i lekceważonej przez Żydów. Dziś mówimy "miłosierny Samarytanin" o kimś, kto bezinteresownie poświęca się dla innych. Wydarzenie rozegrało się na drodze z Jerozolimy do Jerycha. Pewien człowiek został napadnięty przez zbójców, którzy go ograbili i ciężko pobili. Było to przy uczęszczanej drodze, ale choć minęło go kilku ludzi, m.in. kapłan i lewita, nikt nie zainteresował się losem cierpiącego człowieka. W końcu nadjechał Samarytanin. Nie zwracał uwagi na to, że pokrzywdzony jest Żydem (którego mógłby traktować wrogo z racji lekceważącego stosunku Żydów do Samarytan), zobaczył w nim przede wszystkim człowieka, bliźniego brata, który potrzebuje pomocy. Zaopiekował się nim tak, jak kimś najbliższym - nie żałował wysiłku, pieniędzy, swojego czasu. Kiedy zostawiał go w gospodzie, zapłacił gospodarzowi i prosił, by niczego nie żałowano pokrzywdzonemu, a on, wracając, ureguluje wszystkie rachunki. Okazał się dobry, miłosierny, litościwy, bezinteresowny.

Skończywszy opowiadać Chrystus powiedział do słuchającego: "Idź i ty czyń podobnie!". Jednocześnie dał mu do zrozumienia, że bliźni to drugi człowiek, bez względu na pochodzenie, narodowość, wyznanie, rasę, poglądy. Została tu zawarta pochwała miłosierdzia, litości, serdeczności wobec innych ludzi. Prawdziwą wartość człowieka stanowi nie jego pochodzenie, przynależność do grupy społecznej, ale jego stosunek do innych. Jeśli potrafi zachować się jak Samarytanin z przypowieści i odruchowo pomóc w nieszczęściu, to znaczy że jest dobrym, wartościowym człowiekiem.

Chrystus w tej przypowieści daje do zrozumienia, że piękno świata zależy od piękna człowieka. Dopóki stać go na dobroczynność, miłość bliźniego, miłosierdzie, dotąd świat wokół ma "ludzkie oblicze". Kiedy tych cech nam zabraknie, świat stanie się zły, pozbawiony życzliwości i solidarności.

Boska Komedia Dante Alighieri

NAJWYŻSZE SZCZĘŚCIE - RAJ: Czyściec oddzielony jest od Raju ognistym murem. Po przekroczeniu muru Dante żegna się z Wergiliuszem i spotyka ukochaną Beatrycze, która za pośrednictwem Matki Boskiej i św. Łucji czuwała nad jego bezpieczeństwem, kiedy podróżował przez Piekło i Czyściec. Teraz ona staje się przewodniczką Dantego po niematerialnym świecie Raju. Na pierwszy plan w opisie Raju wysuwają się doznania optyczne i słuchowe. W krainie wiecznego szczęścia dominują bowiem muzyka i światło, potęgujące atmosferę kontemplacji i radosnej ekstazy. Przeżycia bohatera mają charakter mistyczny, trudny do wyrażenia dostępnymi środkami. Dante skarży się zresztą na ubóstwo ludzkiego języka, nie pozwalające mu w pełni oddać bogactwa przeżyć. Raj przedstawiony w Komedii nie jest jedynie miejscem szczęścia dusz zbawionych, lecz także pretekstem do wyjaśnienia abstrakcyjnych pojęć i prawd wiary. Służą temu spotkania z różnymi ludźmi, uznanymi za świętych. Raj stanowi dziewięć niebios systemu Ptolemeusza. Natomiast siedzibą Boga jest Empireum. Pod Empireum znajduje się Primum Mobile, poruszające pozostałe formy bytu, także i wszystkie planety.

Romeo i Julia William Szekspir

SZCZĘŚCIE ZNISZCZONE: W Weronie żyją dwa od dawna skłócone rody: Kapulettich i Montekich. Przypadkowo w domu Kapulettiego na balu pojawia się Romeo Monteki w masce i poznaje Julię Kapuletti, w której się zakochuje. Na przeszkodzie ich szczęściu stoi rodowy spór. Wyznają sobie miłość i potajemnie biorą ślub w celi ojca Laurentego. Już następnego dnia Romeo zostaje wplątany w uliczną bójkę, zabija Tybalta z rodu Kapulettich (mszcząc śmierć swojego przyjaciela, Merkucja) i zostaje wygnany z Werony do Mantui. Julia ma zostać wydana za mąż za hrabiego Parysa. W tych okolicznościach dziewczyna decyduje się wypić eliksir nasenny podarowany jej przez ojca Laurentego, co pozwoli jej upozorować własną śmierć. Zakonnik, który miał o tym powiadomić Romea, nie dociera do niego z powodu zarazy. Młody Monteki myśli, że jego żona naprawdę umarła. Przybywa do Werony i popełnia samobójstwo w jej grobowcu. Obudziwszy się z letargu, Julia także się zabija. Skłóceni rodzice godzą się nad zwłokami swoich dzieci.

Dziady cz. II Adam Mickiewicz

SZCZĘŚCIE - COŚ, NA CO TRZEBA ZASŁUŻYĆ: Opisując obrzęd "dziadów", poeta formułuje kanon wartości, dzięki któremu można dostąpić wiecznego szczęścia. Zgodnie z tym kanonem wartości, dzięki którym stajemy się ludźmi, spełniamy swoje człowieczeństwo. Są to: cierpienie, współczucie, miłosierdzie, zdolność do odwzajemniania uczuć, miłość. W dramacie zostały także ukazane prawdy: po śmierci grzesznicy są skazani na pokutę; istnieje łączność pomiędzy światem zmarłych i żywych; pokuta często przebiega na ziemi (tak jest w przypadku Złego Pana); żywi mogą pomóc zmarłym, a ci w zamian mogą pouczać, jak żyć, by po śmierci trafić do nieba.

Pan Tadeusz Adam Mickiewicz

SZCZĘŚCIE - OJCZYZNA: Ponieważ utwór powstał z wielkiej tęsknoty za na zawsze utraconą ojczyzną (Mickiewicz nie mógł wracać na ziemie polskie, bo zostałby aresztowany), została ona wyidealizowana, opisana jako arkadia - kraina szczęścia. Ziemia rodzi obfite plony, zwykłe rośliny zdają się być bujniejsze i dorodniejsze niż w rzeczywistości. Dzięki poddaniu się rytmowi natury, mieszkańcy Soplicowa żyją w pełnej harmonii z przyrodą. Pory roku określają rodzaj wykonywanych czynności, rozrywki i obowiązki. W życiu szlachty ważną rolę odgrywa również tradycyjna etykieta, dokładnie regulująca sposoby zachowań oraz ustalająca swoistą hierarchię całej społeczności. Dzięki temu każdy ma wyznaczone miejsce i rolę, a nawet błahe wydarzenia (grzybobranie, spacer czy posiłek), poprzez towarzyszący im rytuał, stają się niezwykłe i uroczyste.

Soplicowo jest także przedstawione jako centrum świata - tu wkraczają wojska przynoszące wolność, tu nawołuje do powstania ksiądz Robak. Teraźniejszość symbolizuje opisany w Epilogu Paryż - miasto polskiej emigracji. To miasto pełne hałasu i zgiełku jest nieprzyjazne dla pozbawionych ojczyzny przybyszów. Polacy czują się tam obco i źle. Utracili swoją solidarność narodową i rodzinną, podzielili się na różne frakcje i obozy. Brakuje im stabilizacji i spokoju, nadziei i optymizmu. Ludzie stali się anonimowym tłumem pozbawionym indywidualności. Przymusowa emigracja doprowadziła do utraty tożsamości, ciągłej tęsknoty, poczucia zagrożenia i obaw o przyszłość.

W porównaniu z Paryżem, doskonale znanym osobom współczesnym Mickiewiczowi, Soplicowo nadaje jego mieszkańcom sens życia, pomagając im przetrwać tragiczne zwroty historii. Dwór jest ostoją polskości: na ścianach wiszą portrety bohaterów narodowych - Kościuszki, Rejtana, Korsaka, stary zegar kurantowy wygrywa Mazurka Dąbrowskiego, rodowy serwis jest pamiątką historyczną, obrazującą sejmiki szlacheckie. Również dlatego Soplicowo pomaga swoim mieszkańcom zachować optymizm i wiarę w lepsze jutro, pielęgnując tradycje, ład moralny i hierarchię społeczną tworzy podstawy szczęśliwego i uczciwego życia dla przyszłych pokoleń.

Katarynka Bolesław Prus

SZCZĘŚCIE, KTÓRE MOŻNA ŁATWO OFIAROWAĆ: Stary zamożny warszawianin, pan Tomasz, wiedzie monotonne, ale bardzo wygodne życie. Każdy jego dzień wygląda podobnie. Pan Tomasz jest człowiekiem samotnym, nigdy się nie ożenił, ale pracując jako wzięty adwokat, zdołał wygodnie urządzić piękne mieszkanie i zgromadzić pokaźne oszczędności. Czuje się szczęśliwy. Jedyną jego zmorą są katarynki, których nienawidzi i zakazał wpuszczać kataryniarzy na podwórze kamienicy, w której mieszka. Pewnego dnia przypadkiem słyszy dźwięki katarynki. Wpada we wściekłość, ale ku swojemu zdumieniu zauważa małą dziewczynkę mieszkającą w oficynie naprzeciwko jego mieszkania. Mała tańczy i płacze ze szczęścia. Dziecko jest niewidome, co skłania pana Tomasza do podjęciu decyzji o zajęciu się jego losem. Jest zapewne zdumiony, jak łatwo jest komuś ofiarować szczęście i jak łatwo jest je odebrać. Swoją bezmyślną decyzją, wynikającą z braku wrażliwości na innych ludzi, uprzykrzył życie niewidomego dziecka. Cisza, panująca w kamienicy, stała się dla niej przyczyną cierpienia. Widząc bezmiar szczęścia dziewczynki wywołany grą kataryniarza, pan Tomasz zrozumiał, jak wielką radość sprawia uszczęśliwianie innych.

Mały Książę Antoine de Saint-Exupéry

SZCZĘŚCIE WYNIKAJĄCE Z NAJPROSTSZYCH FAKTÓW: pilot - bohater drugoplanowy i narrator - jest dorosłym samotnym człowiekiem, który zachował zdolność czystego, "szczerego" - dziecięcego spojrzenia na świat. Została ona przytłumiona, ale Mały Książę budzi w pilocie dziecko, które zaczyna właściwie oceniać i doskonale rozumie małego przybysza. Kiedy się spotykają, pilot jest "poważny", uważa, że problemy Małego Księcia dotyczące róży, planety i baobabów są błahe i nieprawdziwe. Z czasem stają się one najważniejsze na świecie. W pilocie budzi się wrażliwość, delikatność, skłonność do wzruszeń, zrozumienie dla małego przyjaciela: "z czasem pojąłem smutek życia, jakie wiodłeś", "Kraina łez jest jedną wielką tajemnicą". Pod wpływem Małego Księcia pilot poznaje wartość szczęścia i uczy się je przeżywać. Wie, że można odnaleźć radość w rzeczach z pozoru błahych i nieważnych, ponieważ szczęścia trzeba szukać sercem. Pilot to dobry, wrażliwy człowiek. Dzięki małemu przyjacielowi zaczyna inaczej patrzeć na świat.

Opium w rosole Małgorzata Musierowicz

SZCZĘŚCIE RODZINNE: Aurelia Jedwabińska (w powieści ona sama przedstawia się jako: Genowefa Lompke, Sztompke, Trombke, Bombke, Zombke, Rombke) - sześcioletnia dziewczynka, córka Ewy i Eugeniusza Jedwabińskich - jest bardzo nieszczęśliwa, ponieważ czuje się niekochana przez rodziców, brak jej ich opieki, troski, czułości, zainteresowania. Jest bardzo dobrze ubrana, wygląda na zadbaną.

Ona sama troszczy się o innych, jest przenikliwa i wrażliwa na uczucia innych. Od razu zauważa, że Kreska jest zauroczona Maćkiem Ogorzałką, postanawia zaopiekować się bratem Maćka, Piotrem, choć on jest trzydziestolatkiem, a ona sześciolatką. Budzi współczucie czytelnika, ale i podziw dla uporu, z jakim Aurelia szuka własnego domu.

Jej historia może uczyć: dobra sytuacja materialna, pieniądze to nie są sprawy najważniejsze, ważny jest dom, miłość, bezpieczeństwo. To daje nam prawdziwe szczęście.

Szósta klepka Małgorzata Musierowicz

SZCZĘŚCIE RODZINNE: Akcja rozgrywa się od 10 grudnia 1975 roku do świąt wielkanocnych 1976 roku, w Poznaniu, w dzielnicy Jeżyce. Dom państwa Żaków znajduje się przy ulicy Słowackiego. Występuje tu narrator wszechwiedzący, trzecioosobowy. To powieść młodzieżowa. Tytułowa "szósta klepka" to określenie mamy Żakowej na poczucie humoru, które pozwalało wszystkim, a zwłaszcza Celestynie znosić codzienne przeciwności losu. Tylko dzięki niemu dziewczyna podchodziła do samej siebie z dystansem i "na luzie". Nie uważała, że musi być najpiękniejsza i najmądrzejsza na świecie. Ze swoich wad śmiała się tak samo jak umiała pokpiwać ze słabości innych. Dopiero prawdziwa pierwsza miłość zachwiała jej spokojem. Kiedy jednak przekonała się, że jej uczucie jest odwzajemnione, wszystko wróciło do normy. Należy jeszcze dodać, że swoją szóstą klepkę odziedziczyła po wspaniałych, kochanych rodzicach.

Musierowicz przedstawiła w powieści idealną rodzinę. Ciepło i serdeczność panujące w domu Żaków, opromienione "szóstym zmysłem humoru" przyciągają czytelnika wizją rodzinnego szczęścia. Popularność Małgorzaty Musierowicz i jej książek z serii Jeżycjada bierze się właśnie z tej optymistycznej i krzepiącej wizji rodziny. Po części dlatego, ze każdy, kto czytał jej powieści pragnąłby swoją rodzinę ukształtować w podobny sposób, a ci, którzy nie doznali rodzinnego ciepła, dowiadują się na czym ono polega i jak można je stworzyć.

Autoportret radosny Miron Białoszewski

SZCZĘŚCIE ZWYCZAJNE, PROSTE: Tematem wiersza jest radość życia. Podmiot liryczny zapewnia odbiorcę, że czuje się szczęśliwy, uprzedzając zawczasu możliwe wątpliwości. Już takie przedstawienie własnego stanu duchowego nasuwa podejrzenie, że nie powinno się traktować tego wyznania dosłownie, przynajmniej w konwencjonalnym sensie wyrazu "szczęście". Jest to raczej usilna próba wmówienia sobie i odbiorcy tego pozytywnego stanu, nie z powodu rzeczywistości, jaka otacza postać mówiącą, lecz raczej na przekór niej: "Świadomość jest tańcem radości / Moja świadomość tańczy / przed lampą deszczu / przed łupiną ściany / przed sklepem spożywczym z wiecami kapusty". Obiektywnie nie są to okoliczności napełniające radością. Jednak poeta stara się wydobyć poczucie szczęścia z pospolitych, codziennych zdarzeń i przedmiotów. Źródłem szczęścia jest dla niego samo życie, co staje się zrozumiałe w kontekście doświadczeń osobistych (wojna, okupacja, powstanie warszawskie). Wydaje się nieustannie dziwić światu, nawet własna ręka jest obiektem nieprzewidywalnym: "przed własną ręką nieoczekiwaną / przed niewydrążoną rzeźbą rzeczywistości -". Istnienie sprowadza autor do świadomości, psychika jest narzędziem poznawania świata: "Cieszę się, że myślę", "Moja świadomość tańczy". Nie opuszcza go poczucie kruchości i ulotności własnego bytu: "A kiedy porwie się taniec, / zwyczajem każdego kłębka, / pójdę do nieba -" . Jednak dopiero ostatnia strofa pozwala odczytać prawdziwe pragnienia poety: "pójdę do nieba -/ gdzie się nic nie czuje, / gdzie od początku byłem, zanim byłem, / gdzie już do końca będę, gdy nie będę, / tam - radość nie do opisania". Tęsknota za wiecznym spokojem zawarta w tych słowach nadaje utworowi ton smutku, znużenia, przygnębienia.

Cel Julian Tuwim

SZCZĘŚCIE - CEL ŻYCIA: Podmiotem lirycznym wiersza jest obieżyświat, człowiek, który odbył liczne dalekie podróże w poszukiwaniu szczęścia, bezpieczeństwa, tego co swoje, własne, bliskie.

Życie wędrowca upływało na podróżach, jego celem było "szukanie tego" (poeta nie określił, "czego"). Ponieważ jednak "to" ujawniło się niespodziewanie w ogródku, na grządce, w krajobrazie, który widać za oknem, można powiedzieć, że podmiot liryczny szukał szczęścia, ojczyzny, własnego miejsca. I nagle zrozumiał, że szczęście jest w ojczyźnie - wśród swoich, gdzie można poczuć się dobrze i bezpiecznie, swojsko, po prostu - jak u siebie w domu. Taki jest sens tego wiersza. Te uczucia w wierszu symbolizowane są przez "ogródek wiejski, co się kwiatami śmieje". Pojął, że tylko głupiec goni po świecie za szczęściem ("Teraz kołysz się, kołysz, nierozumna głowo"), bo nie doścignie go w gwarze wielkich miast: Paryża, Berlina czy Rzymu. Fakt, że "włóczykij" znalazł szczęście na polskiej wsi, wcale nie powstrzyma go przed dalszymi wyprawami. Ale będzie miał dokąd wrócić.

Dar Czesław Miłosz

SZCZĘŚCIE ZWYCZAJNE, PROSTE: Jest to przykład wyznania lirycznego, które czyni poeta w chwili całkowitego szczęścia. W poetyckim obrazie podmiotu lirycznego pracującego pogodnym rankiem w ogrodzie została zatrzymana, jak na fotografii, ulotna chwila spokoju i zadowolenia z własnego życia. Taki nastrój łagodności i pogody ducha płynie zapewne z pogodzenia się ze światem i samym sobą, związany jest z akceptacją swojej sytuacji, radością istnienia, którą nazywa się afirmacją swojej sytuacji życiowej: "Dzień taki szczęśliwy...". Wiersz wyraża intensywność uczuć: zachwytu nad pięknem świata: "kolibry przystawały nad kwiatem kapryfolium...widziałem niebieskie morze i żagle...", uspokojenia, nasycenia: "nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć...nie czułem w ciele żadnego bólu...", pogodzenia ze światem: "...nie znałem człowieka, któremu warto byłoby zazdrościć...", "...co przydarzyło się złego, zapomniałem...", zadowolenia z samego siebie: "...nie wstydziłem się myśleć, że byłem kim jestem...".

Ten piękny, pogodny i optymistyczny utwór niesie ze sobą pochwałę prawdziwych wartości życiowych: umiejętność cieszenia się z małych, zwyczajnych radości dnia codziennego, ładu moralnego, pozytywnych uczuć w stosunku do ludzi, zdrowia, zadowolenia z pracy. Poeta w bardzo wzruszający, osobisty sposób, bez zbędnej dydaktyki uczy nas, jak ważna jest radość życia.

Dzieciństwo Leopold Staff

SZCZĘŚCIE CZASÓW DZIECIŃSTWA: Tematem wiersza są wspomnienia z dzieciństwa poety, tęsknota za beztroskimi i ciekawymi czasami, w których życie było fascynujące, barwne. Podmiot liryczny powraca myślą do dziecięcych fantazji, dla których pożywkę stanowiły zbierane rupiecie.

Za sprawą "skarbów" gromadzonych na strychu mały chłopiec mógł się czuć jak "blady książę z obrazu van Dycka" (czyt. wan dajka). Każdy przedmiot, na pozór bezwartościowy, stawał się przepustką do zaczarowanej krainy wyobraźni: "Poezja starych studni, zepsutych zegarów (...) niemych skrzypiec, zżółkła księga.., stare klucze..., motyl... pocztowe marki" (czyli znaczki). Wszystkie te zbiory są "kluczem, który jest dziwnym darem darów / Że otworzy mi zamki skryte w tajny parów / Gdzie wejdę...". Albo jest to "podróż szalona po świecie, pełne przygód odjazdy w wszystkie świata częście... / Sen słodki, niedorzeczny, jak szczęście... jak szczęście...".

Tyle że środkiem w tej podróży jest i zawsze pozostanie dziecięca wyobraźnia. I to łączy poetę urodzonego w XIX wieku ze współczesnymi czytelnikami Harry'ego Pottera.

Kochać i tracić Leopold Staff

SZCZĘŚCIE - SKŁADNIK LUDZKIEGO ŻYCIA: Ten utwór to rozważania nad sensem życia, nad celowością wysiłków, jakie podejmuje człowiek, żeby osiągnąć szczęście. Poeta zastanawia się nad następowaniem po sobie sukcesów i porażek, pomimo których człowiek ponawia swoje wysiłki, aby osiągnąć zamierzony cel: symboliczny klejnot, perłę. Pod tymi określeniami kryje się najcenniejszy skarb, cel życia, do którego się dąży.

Według Staffa przeznaczeniem człowieka jest tytułowe: kochać i tracić. Sugeruje on, że nic nie jest dane człowiekowi raz na zawsze, wszystko, co udaje się nam osiągnąć, można stracić. Dlatego życie jest nieustanną walką, w której zdarzają się sukcesy i porażki: "padać boleśnie i znów się podnosić...". Do kolejnych wysiłków mobilizują uczucia: miłość i tęsknota: "krzyczeć tęsknocie «precz!» i błagać «prowadź!» (...). Z takich cykli powodzenia i upadków składa się całe ludzkie życie. A jednak mimo to, a może właśnie dlatego, życie jest czymś wspaniałym: "Oto jest życie: nic, a jednak dosyć".

Często do czynu pcha nas jakaś idea, ważny cel, obiekt marzeń, który wydaje się bezcennym skarbem, dlatego jesteśmy skłonni wiele poświęcić, by go zdobyć: "Zbiegać za jednym klejnotem pustynie, / Iść w toń za perłą o cudu urodzie". Tak nazwami klejnotów określa poeta te wymarzone cele.

W tej bieganinie, pościgu za celem naszego życia zapominamy często, że ostatecznym przeznaczeniem człowieka jest niebyt. Kiedy życie się kończy, nasze istnienie staje się dla świata niezauważalną stratą, wkrótce pamięć o nas zaciera się i nawet we wspomnieniach bliskich znika ślad naszego istnienia: "Ażeby po nas zostały jedynie / Ślady na piasku i kręgi na wodzie", które po małej chwili zacierają się, jakby ich nigdy nie było. Podobnie ulotne jest ludzkie życie.

Czy zatem warto tak się trudzić, dążyć do celu, poddawać się upokorzeniom porażki, narażać się na emocje związane z sukcesem, zabiegać o skarby, które i tak musimy pozostawić w chwili śmierci? Na to ważne, filozoficzne pytanie o cel życia każdy czytelnik powinien sam sobie odpowiedzieć.

Modlitwa do św. Franciszka Anna Kamieńska

SZCZĘŚCIE UTRACONE: Tematem utworu jest pragnienie odzyskania poczucia autentyczności i powrót do prawdziwych wartości, jakie odczuwa podmiot liryczny w zgiełku otaczającego świata. Poetka wymienia wiele cech współczesnych sobie ludzi (jak również własnych), które sprawiły, że odeszliśmy bardzo daleko od ideałów potwierdzonych życiem świętego z Asyżu. Prezentuje w utworze smutny i niepokojący obraz świata: rozwój cywilizacji przyniósł hałas, zanieczyszczenie powietrza spalinami, serca ludzi stwardniały, stały się bezlitosne, brakuje nam uśmiechu i przyjaźni, dobra materialne, które gromadzimy, przytłaczają nas, wbrew pozorom zamożności jesteśmy moralnymi nędzarzami. Podmiot liryczny prosi św. Franciszka o sprawienie cudu, abyśmy byli w stanie odrzucić te cechy, które sprawiają, że szczęście opuściło ludzi, że nie mają czystego sumienia ani wobec siebie, ani wobec ziemi. Błaga adresata o siłę woli, która sprawiłaby, że człowiek przestanie niszczyć środowisko, tępić owady i zwierzęta: "Nie pozwól nam zniszczyć doszczętnie powietrza, wody, ptaków pszczół i wilków (...)"; nade wszystko jednak pragnie, aby święty zesłał nam łaskę pogodzenia się ze światem, przyjęcie nieuchronnej konieczności śmierci i cud zrozumienia tego, co jest najważniejsze dla ludzkiej duszy. Często boimy się pytać o te podstawowe cele egzystencji lub też udajemy, że nas to nie interesuje. Poetka wybrała na adresata swojej modlitwy świętego Franciszka, ponieważ słynął on z wielkiej dobroci dla wszelkich stworzeń i wszechogarniającej miłości, która pochodziła od Boga i pomagała mu zmieniać świat na lepsze. Nazywa go świętym nie z tego świata, mając na myśli rzeczywistość współczesną, pełną zgiełku i brudu, tak odległą od ideału, który pragnął stworzyć na ziemi adresat modlitwy. Tylko taki, pełen wyrozumiałości i litości wybraniec Boga, może zrozumieć pogmatwane życie współczesnego człowieka. Kamieńska wykorzystała w Modlitwie... motywy znane ze słynnej hagiografii Kwiatki świętego Franciszka i w aluzyjny sposób nawiązała do tego dzieła, wspominając: "Święty Franciszku, daj abyśmy mieli choć tyle litości dla człowieka, ile Ty miałeś dla wilka. / Daj nam się spotkać na drodze uśmiechnięty i przyjazny, bo tego nam właśnie potrzeba - trochę radości i trochę przyjaźni". W odniesieniu do śmierci, która nieuchronnie czeka każdego z nas, używa określenia: "siostra Śmierć", naśladując dostojnego adresata, który zwykł nazywać wszystkie przejawy życia swoimi braćmi i siostrami, zaznaczając w ten sposób swój akceptujący stosunek do nich. Poetka pragnie przejąć nie tylko idee św. Franciszka, ale jego sposób nazywania rzeczy.

Oda 11 Horacy

RECEPTA NA SZCZĘŚCIE: Podmiot liryczny mówi, że nie należy dbać o przyszłość, przejmować się nią, przewidywać ją lub starać się ją poznać od wróżbitów, z przepowiedni. Nikt z nas nie zna jutra, nikt z nas nie ma na nie wpływu. Każdego dnia trzeba przyjmować to, co nas spotyka. Trzeba cieszyć się z dobra, pokonywać problemy. Nie należy przejmować się śmiercią ani się jej obawiać. Dopóki żyjemy, musimy czerpać z życia to, co ma nam ono do zaoferowania.

Osoba mowiąca w wierszu wyraża myśl: "łap dzień każdy" - po łacinie ta myśl brzmi: carpe diem (chwytaj dzień), takich słów używał profesor John Keating w filmie Stowarzyszenie Umarłych Poetów. Uczył swoich uczniów odwagi, uporu, wpajał im radość życia, uświadamiał, że każda chwila życia jest zbyt drogocenna, aby ją marnować. Autorem powiedzenia jest właśnie Horacy, zwolennik filozofii o nazwie epikureizm, zgodnie z którą człowiek powinien starać się osiągnąć w życiu stan szczęścia. Poeta nakazuje "klaruj swe wina", zajmuj się własnymi sprawami, ciesz się życiem, nie zamartwiaj o to, co nie zależy od ciebie. W jego refleksji pojawiają się także elementy filozofii stoickiej, zgodnie z którą warunkiem osiągnięcia równowagi wewnętrznej i spokoju jest umiejętność pogodzenia się z życiem, jego blaskami i cieniami. Wtedy można w spokoju przyjmować od losu zarówno dary, jak i ciosy.

Pieśń III Konstanty Ildefons Gałczyński

szczęście we dwoje: Można ten utwór traktować jako wielkie wyznanie miłości. Podmiot liryczny stawia pytania: ile zakochani razem przebyli dróg, ile razem przeżyli, ile mieli zmartwień, trosk, dążeń, planów, ile razy przeżywali wspólny zachwyt, smutek. W ostatniej strofie kreśli obraz ukochanej, chciałby ocalić od zapomnienia jej kochające serce.

Wiersz jest złożony z szeregu pytań retorycznych wyrażających zadumę nad życiem przeszłym, przebytą drogą, smutkami i radościami, zachwytem i rozpaczą, które wynikają z wrażliwości podmiotu lirycznego. Wartość tych przeżyć polega na wspólnocie przeżyć z odbiorcą, prawdopodobnie z ukochaną żoną Natalią. Fakt, że jest ona cały czas z podmiotem lirycznym, na dobre i na złe, staje się źródłem spokoju i miłości wyrażonej w końcowym oświadczeniu: "Więc ja chciałbym twoje serce ocalić od zapomnienia". W tym omówieniu, czyli peryfrazie, zawarł poeta wyznanie miłości i podziwu. Dzięki temu wiersz jest pełen ciepła i spokoju.

Nagromadzenie pytań retorycznych w szereg wyliczeń nawiązujących do wspólnych przeżyć nadaje pieśni charakter lirycznego rozważania filozoficznego nad istotą szczęścia. Dla postaci mówiącej jest to obecność wiernej, kochającej, mimo trudności i rozstań, kobiety. Dlatego też utwór jest także przykładem liryki miłosnej.

Prefacja Edward Stachura

RECEPTA NA SZCZĘŚCIE: Można uznać, że jest to "przepis" na szczęśliwe życie. Podmiot liryczny - nieokreślony - daje zestaw wartości, które pozwalają osiągnąć spokój i szczęście.

Autor wymienia następujące wartości:

- cechy osobowości człowieka: optymizm, upór, wytrwałość, wrażliwość, umiejętność dostrzegania piękna otaczającego nas świata;

- postawa wobec przeciwności losu: zdolność do pogodzenia się z losem, rozpoczęcia życia na nowo, wytrwałość w znoszeniu przeciwności; zachowanie godności i sprawiedliwości.

Wszystkie te wartości zostały nazwane "słusznymi i zbawiennymi". Podmiot liryczny stwierdza jednoznacznie: za postawę życiową zgodną z opisaną w wierszu czeka człowieka zbawienie.

Prefacja to część mszy o charakterze dziękczynnym i pochwalnym. Poeta nadał wierszowi taki tytuł, ponieważ wymienia w nim wartości, które pozwalają człowiekowi sławić Boga całym swoim życiem, postępowaniem.

Stachura pisze: "Żeby człowiek", a następnie wylicza kolejne cechy konieczne, by uznać kogoś za sprawiedliwego, godnego, postępującego słusznie. Używa tu wyrazu człowiek w jego dosłownym znaczeniu. Wyraz ten nabiera natomiast znaczenia symbolicznego w wersach "Żeby człowiek / Był człowiekiem". Tu poeta odwołuje się do Biblii, gdzie człowiek staje się: istotą najważniejszą ze wszystkich stworzeń ("korona stworzenia"), opiekunem istot żywych, władcą ziemi ("sól ziemi").