na przełomie XII i XIII w. na ziemie polskie zaczęli przybywać osadnicy z Europy Zachodniej (Niemcy, Flamandowie, Waloni), którzy poszukiwali tu dogodniejszych warunków do osiedlenia się. Przynieśli oni ze sobą nowe zwyczaje kolonizacyjne, które najszybciej upowszechniły się na Śląsku, potem w Wielkopolsce i Małopolsce, a w XIV w. na Mazowszu.

Nadanie przywileju lokacyjnego wsi na prawie niemieckim było wynikiem umowy między właścicielem ziemi a organizatorem nowej wsi (zasadźcą). Zasadźca sprowadzał osadników, a wystawca dokumentu otrzymywał kwotę uzgodnioną w spisanej umowie.

Przyszli mieszkańcy wsi otrzymywali w okresie zagospodarowania się zwolnienie od świadczeń (czasem nawet na 24 lata), a jego czas był uzależniony od tego, jak ziemia była wcześniej przygotowana pod uprawę. W umowie była też ustalona wysokość renty feudalnej na rzecz pana oraz dziesięcina na rzecz Kościoła. Danina była płacona w pieniądzu (czynsz). Osadnik otrzymywał najczęściej jeden łan ziemi (ok. 16 ha), która była dziedziczona przez jego rodzinę.

Zasadźca otrzymywał gospodarstwo kilkułanowe i wolne od świadczeń oraz dodatkowe uprawnienia (możliwość budowy młyna, karczmy, połowu ryb). Jako sołtys był przedstawicielem pana i miał prawo do przewodniczenia w ławie sądowej. Pobierał też 1/3 opłat sądowych, zbierał czynsz dla pana i był zobowiązany do służby wojskowej.

Chłopska ława sądowa była jednocześnie organem samorządowym. Chłopi dysponowali w zasadzie wolnością osobistą, jeśli tylko wypełnili swoje kontrakty dzierżawne. Wsie na prawie niemieckim były duże i cechowały się zwartą zabudową. Całość pól dzielono na trzy części - w ten sposób niejako odgórnie wprowadzono trójpolówkę.