Sofokles Król Edyp, bohaterka drugoplanowa; matka i żona Edypa. Kiedy mąż zwierza jej się ze swoich podejrzeń, uspokaja go, mówiąc: "iż śmiertelnych sztuka wróżenia nie ima się wcale" i posiada na to dowody. Opowiada mu, że ktoś obcy na polecenie Lajosa porzucił w górach niemowlę, by nie wypełniła się wyrocznia, później ze słów Sługi wynika, że to sama Jokasta porzuciła syna w górach

Stara się uspokoić męża, pociesza go i każe mieć nadzieję. Kolejny raz podkreśla, że nie wierzy w przepowiednie: "Ja więc na słowa wróżbiarzy ni tyle/ Się nie oglądam, a tyle je ważę...". Jokasta prosi bogów, by wspomogli Edypa, wie, że jej słowa nie dodały mu otuchy, zwraca się więc do Apollina, by ulżył wszystkim zatroskanym sytuacją króla

Kiedy Posłaniec wyjawia Edypowi prawdę o jego pochodzeniu, Jokasta każe mu nie brać tych słów pod uwagę, mąż jednak upiera się, by do końca zbadać sprawę, wówczas zaklina go: "Jeśli, na bogów, życie tobie miłe,/ Nie badaj tego; mej starczy katuszy"

Uważa, że lepiej będzie, jeśli Edyp nie pozna prawdy o swym pochodzeniu. Jokasta już wie, co za chwilę się wydarzy, świadczą o tym jej ostatnie słowa: "Biada, nieszczęsny, to jedno już słowo / rzeknę, a głos ten już będzie ostatnim". Jokasta popełnia samobójstwo, wieszając się na swej chuście