Zwolnienie lekarskie to nic innego, jak zaświadczenie, które wystawia uprawniony lekarz osobie, która nie może stawić się do pracy albo z powodu choroby, albo z powodu konieczności zapewnienia opieki innemu choremu członkowi rodziny. Dziś papierowe druki ZUS ZLA, bo tak oficjalnie nazywa się formularz zwolnienia lekarskiego, powoli odchodzą do lamusa – od prawie trzech lat polscy lekarze mają możliwość wystawiania elektronicznych zwolnień (e-ZLA). Te ostatecznie zastąpią papier 1 grudnia 2018 r. – od tego dnia zwolnienia lekarskie będą wystawiane tylko w formie elektronicznej. Dzięki temu zwiększa się ochrona prywatności i komfort pracownika, przyspiesza machina „księgowania” zwolnienia, lekarze zyskują kolejne cenne minuty na leczenie pacjentów, ale największą korzyść odczuje sama polska gospodarka. Wszystko dlatego, że e-ZLA pozwolą  szybciej kontrolować, wyłapywać i eliminować nieuczciwe i niezasadnie wystawione zwolnienia, które każdego roku kosztują  miliony złotych polskich pracodawców – to oni wypłacają wynagrodzenie chorobowe przez pierwsze 33 dni trwania zwolnienia w roku kalendarzowym (14 dni w przypadku pracownika, który ukończył 50 lat).

„L4” po polsku

Z każdym rokiem Polacy spędzają na zwolnieniach lekarskich coraz więcej dni – tylko w 2017 roku „chorobowe” w polskiej gospodarce trwało prawie 230 mln dni, co przy 9 mln wzroście w stosunku do roku poprzedniego, ustanowiło absolutny rekord. Kosztowało nas to łącznie ponad 17,5 mld złotych – tyle pracodawcy (6,3 mld) i ZUS (11,3 mld) przekazali na zasiłki chorobowe. To mniej więcej tyle, ile wart jest dziś CD Projekt, warszawska firma tworząca gry wideo, czy jeden z największych producentów miedzi i srebra na świecie – lubiński KGHM Polska Miedź.

Zasiłki chorobowe sporo kosztują, ale ich wartości nie da się przeliczyć wyłącznie na pieniądze.. Dzięki płatnym zwolnieniom lekarskim , pracownicy zyskują bezcenne poczucie bezpieczeństwa, że nie zostaną bez środków do życia podczas choroby. W większości przypadków na  zwolnieniu lekarskim otrzymujemy nieco mniej pieniędzy niż gdy jesteśmy zdrowi  (zasiłek to zwykle 80 proc. wynagrodzenia, chyba że chodzi np. o wypadek w pracy, ciążę lub bycie dawcą tkanek – wtedy dostajemy 100 proc.). Nikt chyba nie ma wątpliwości, że wysokość zasiłku chorobowego ustalono w naszym kraju na dosyć rozsądnym poziomie, godząc interesy pracodawców, chorych pracowników, a także reszty społeczeństwa. Zasiłki chorobowe finansowane są z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, do którego przekazujemy co miesiąc składki. Przysługują od 34 dnia niezdolności do pracy w roku kalendarzowym (15 dnia w przypadku pracownika, który ukończył 50 lat). . .

Zajrzyjmy jeszcze do danych za poprzedni rok i spróbujmy znaleźć odpowiedź na pytanie, z jakich powodów Polacy korzystają ze zwolnień lekarskich. Okazuje się, że najczęściej przyczyną jest ciąża. Kolejne powody są już mniej radosne – choroby układu oddechowego, kostno-stawowego i mięśniowego, a także choroby układu krążenia.  Zaskakujące może być to, że co roku rośnie liczba lekarskich zwolnień od pracy z powodu zaburzeń psychicznych(depresji czy stanów lękowych). Nie jest to jednak powód, by uważać, że Polacy masowo „szaleją”. Psychologowie nie mają wątpliwości: „szaleńców” jest u nas dokładnie tyle samo, co w innych krajach. Po prostu problemy zdrowotne natury psychicznej w końcu przestają być w Polsce tematem tabu. Coraz lepiej i szybciej diagnozujemy nasze zaburzenia. Coraz więcej zwolnień lekarskich z  powodów zaburzeń psychicznych jest również naturalne dla zmieniającej się struktury gospodarki – od przemysłu w stronę usług i prac biurowych.

Europa – tu podczas choroby możesz czuć się bezpieczny

Płatne zwolnienia lekarskie nie są tylko polskim wynalazkiem. Taki mechanizm – w różnych wydaniach – istnieje w większości krajów , a całkowite pozbawienie pracowników zabezpieczenia na wypadek choroby należy do rzadkości. W Unii Europejskiej niemal wszystkie kraje w taki sposób chronią interesy pracownika, choć porównując zasady, często okazuje się, że są one  różne.  W tym miejscu należy jednak uspokoić wszystkich, którzy dzielą życie pomiędzy dwa kraje Unii – każdy kraj Wspólnoty ma obowiązek honorować zwolnienia lekarskie wystawione w innym.

Może w najgorszym położeniu znajdują się pracownicy z Irlandii i Wielkiej Brytanii.  Brytyjczycy nie otrzymają żadnych pieniędzy za pierwsze trzy dni choroby, a to, co stanie się później, zależy już od pracodawcy. Wielu z nich prowadzi własne programy wynagradzania za nieobecność spowodowaną chorobą, a jeśli tego nie robią – zobowiązani są do wypłaty ustawowego wynagrodzenia za czas choroby, które wynosi nieco ponad 90 GBP tygodniowo ,ale trzeba spełnić szereg kryteriów. W zdecydowanej większości przypadków sytuacja pracownika uzależniona jest od pierwotnych ustaleń, zawartych w umowie z pracodawcą. Co ciekawe, jeśli choroba pracownika z Wielkiej Brytanii trwała mniej niż 5 dni, niepotrzebne jest zaświadczenie lekarskie – wystarczy oświadczone samego pracownika, by usprawiedliwić swoją nieobecność, ale tylko w przypadku lżejszych, mniej poważnych chorób. Irlandczycy z kolei wypłacą niewielki zasiłek chorobowy, ale dopiero po tym, jak minie szósty dzień choroby. Cała procedura jest zresztą bardzo skomplikowana, a podstawowym warunkiem jest czas, jaki pracujemy – w większości przypadków musi to być co najmniej dwa lata nieprzerwanego opłacania składek.

Contetnt box 695x150_dopbry

 Restrykcyjna jest również Finlandia, w której choremu nie przysługuje zasiłek przez pierwsze dziewięć dni – potem już można otrzymać pieniądze z ubezpieczenia. W ten sposób Finowie praktycznie pozbyli się problemu wyłudzania zasiłków na krótkoterminowe, trudne do weryfikacji zwolnienia. Odwrotnie jest na Malcie – tamtejsi obywatele mogą liczyć na 100 proc. wypłaty, ale tylko wtedy, jeśli zwolnienie trwa tydzień. Jeśli choroba potrwa miesiąc, otrzymamy jedynie połowę pensji.

Polską, kompromisową drogę w kwestii zasiłków z powodu choroby, wybrały również takie kraje jak Szwecja i Słowenia. Zasiłki wynoszą 80 proc. wynagrodzenia za czas niezdolności do pracy. Na mniejsze stawki, ale ciągle wyższe niż połowa pensji, zdecydowały się Węgry, Grecja, Rumunia, Bułgaria czy Łotwa, a także Hiszpania, Lichtenstein, Litwa i malutki Cypr. Z kolei ósma gospodarka świata, Włochy, oferują zabezpieczenie w wysokości 40 proc. pensji, podobnie jak Czesi, Islandczycy. Mniej proponują już tylko Portugalczycy, Estończycy i Francuzi – w tych krajach po prostu nie opłaca się chorować.

Najlepszą ochronę oferują państwa środkowej Europy – w Luksemburgu, Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Belgii czy Norwegii każdy pracownik otrzyma całość swojego wynagrodzenia – i to nawet wtedy, jeśli choroba trwa rok. Tak jest w Norwegii, gdzie ciężar odpowiedzialności za wysokie zasiłki chorobowe wzięło na siebie państwo, bo pracodawca opłaca jedynie wynagrodzenie za pierwsze 16 dni choroby.

Co ciekawe, niemal wszystkie kraje Europy różnią się w kwestii maksymalnej długości zwolnienia lekarskiego, za które przysługuje zasiłek. Bułgaria i Słowenia nie mają żadnych ograniczeń, inne – jak Niemcy – pozwalają na przedłużanie tych okresów tylko w przypadku konkretnych chorób. Portugalia z kolei zakłada, że trzy lata to wystarczający czas, by się wyleczyć lub zdecydować o nadaniu nadal chorej osobie statusu trwale niezdolnej do pracy. Zdecydowana większość krajów zabezpiecza jednak interes społeczny koniecznością stawiania się na specjalne komisje lekarskie, które podejmują ostateczne decyzje co do długości zwolnień i wysokości zasiłków chorobowych.

Lekcje z ZUS na INTERIA.TV.

Niektóre kraje nie są dla chorowitych

Na świecie sytuacja różni się jeszcze bardziej niż w Europie. Zaskakujące dla wielu z nas jest podejście Amerykanów, którzy – chyba jako jedyny wysokorozwinięty kraj świata – nie muszą oferować płatnego zwolnienia chorobowego. Niektórzy pracodawcy proponują jednak swoim pracownikom kilka płatnych dni z powodu choroby, a parę lat temu wprowadzono tydzień płatnego „L4” dla pracowników administracji rządowej. W zdecydowanej większości przypadków jednak, Amerykanie mogą iść na zwolnienie lekarskie i tym samym usprawiedliwić swoją nieobecność w pracy, ale nie otrzymają za to ani centa. W podobnej sytuacji są mieszkańcy jednego z największych eksporterów diamentów – Angoli czy wielkiego producenta bawełny z Afryki – Mozambiku.

Australia podjęła dosyć ryzykowną decyzję, wprowadzając dziesięć dni w roku płatnego „chorobowego” dla wszystkich, ale na szczęście mentalność narodu z antypodów nie pozwala na nadużycia i naciąganie pracodawcy – i to nawet pomimo tego, że jednodniowe zwolnienia z powodu choroby nie wymagają zaświadczenia lekarskiego. Każda choroba powyżej tych dziesięciu dni oznacza już dla pracownika konieczność wzięcia bezpłatnego urlopu. Większość Australijczyków wykupuje jednak specjalne ubezpieczenia, które mają chronić ich przed nagłym odcięciem od gotówki.

Kanadyjczycy, Turcy, Japończycy, Urugwajczycy czy Meksykanie, Irańczycy i Pakistańczycy – mieszkańcy tych krajów mają zagwarantowane płatne zwolnienia lekarskie, ale dopiero po kilku dniach trwania choroby – podobnie jak kraje Europy Zachodniej. W może najgorszej sytuacji są mieszkańcy krajów, gdzie w ogóle nie istnieje pojęcie zwolnienia lekarskiego. Tam nie tylko nie można liczyć na usprawiedliwienie nieobecności w pracy z powodu choroby, ale również nie otrzymamy z tego tytułu żadnych pieniędzy. Tak jest w Indiach, Korei Północnej i Południowej, Somalii, kilku krajach pacyficznych i państwach Afryki Zachodniej – Liberii czy Sierra Leone.

Zwolnienia lekarskie na świecie to skomplikowana sprawa, która wynika nie tylko z polityki prowadzonej przez kolejne rządy czy poziomu zamożności państwa, ale również z powodów historycznych i kulturowych. Amerykanie, którzy nadal budują swój wielki kraj w oparciu o model self made mana, w ogóle nie biorą pod uwagę możliwości wprowadzenia wynalazku, jakim jest płatne „chorobowe”. To mogłoby świadczyć o czyjeś słabości czy nieuczciwości! 

Oszuści i naciągacze zdarzają się oczywiście w każdym kraju. Zaskakujące jest jednak, jak duże zaufanie w stosunku do swoich obywateli mają niektóre państwa. Ich stosunkowo luźny system oferowania płatnych zwolnień lekarskich wynika w dużej mierze ze zdrowego podejścia do celu, jaki ma spełnić ten przymusowy odpoczynek od pracy, zaś brak rygorystycznych kryteriów świadczy o sile państwa w zakresie kontrolowania jak wydaje się publiczne – czyli  wspólne – pieniądze. Polski ZUS jest w tym prymusem. Każdego roku nie tylko eliminuje kolejne źródła nielegalnych zwolnień lekarskich, ale również weryfikuje te nienależnie przyznane – i kto wie, niedługo może pod tym względem stać się wzorem dla innych, zachodnich systemów ubezpieczeń społecznych. 

Przeglądając gdzie na świecie są płatne zwolnienia  lekarskie , można  się cieszyć, że Polska jest w czołówce, zapewniającej pracownikom bezpieczeństwo na wypadek choroby. 

Zobacz, ile wiesz o ubezpieczeniach społecznych! Weź udział w quizie - kliknij!

Artykuł powstał we współpracy z ZUS przy projekcie „Lekcje z ZUS”.

 

Opublikowany przez Olimpiada Warto wiedzieć więcej o ubezpieczeniach społecznych Niedziela, 11 listopada 2018