Magiczne rondo (ang. magic roundabout) to termin doskonale znany pracownikom wielkich korporacji finansowych w londyńskim City. Oznacza sytuację, w której nad ranem z pracy do domu zawożeni jesteśmy taksówką tylko po to, by wziąć prysznic, założyć świeżą koszulę i tym samym autem wrócić do biura. Sen powoli staje się towarem deficytowym, a w końcu jest naszym ostatnim bastionem intymności. Tymczasem już teraz w niektórych krajach dostać można lek, który pozwala bez widocznych konsekwencji zdrowotnych funkcjonować na pełnych obrotach przez 70 godzin. 

Ile spali wielcy ludzie?

Wielu wielkich ludzi cechowała umiejętność szybkiej regeneracji. Słynny wynalazca Nikola Tesla poświęcał na odpoczynek zaledwie dwie godziny w ciągu doby, z kolei Thomas Edison ponoć spał tylko cztery godziny dziennie. Podobne potrzeby mieli wielcy przywódcy m.in. Napoleon Bonaparte, Winston Churchill i Jonh F. Kennedy. Premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher również nie wylegiwała się w łóżku, spała również cztery godziny. Każde z nich miało podobne podejście do kwestii snu – uważali go za stratę czasu, a niektórzy nawet za domenę ludzi słabych. 

Skutki nieprzespanych nocy

Nie mieli racji. Niestety tej potrzeby biologicznej nie da się oszukać, długość snu niezbędna do prawidłowego funkcjonowania zapisana jest w naszych genach i 80 proc. ludzkości po prostu musi spać średnio od sześciu do dziewięciu godzin. Krótszy sen negatywnie wpłynąłby na nasze funkcjonowanie. Już jedna nieprzespana noc fatalnie oddziałuje na naszą koncentrację, a długotrwałe pozbawianie się snu powoduje m.in. kłopoty z pamięcią, bóle głowy, roztargnienie, obniżenie odporności, w dodatku zwiększa ryzyko zachorowania na cukrzycę i choroby serca. 

Contetnt box 695x150_dopbry

Lek wywołujący bezsenność

Tymczasem współczesny świat wymaga od nas, byśmy spali coraz mniej. Jak pisze Jonathan Crary, autor głośnej książki „24/7. Późny kapitalizm i koniec snu”, dąży się do tego, by zatrzeć granicę między nocą a dniem, po to, by móc bez przerwy zajmować się pracą i konsumpcją. Ostatnią kwestią, która to utrudnia, jest właśnie sen. Dlatego celem amerykańskich naukowców jest zredukowanie do minimum czasu poświęconego na odpoczynek. Właściwie już udało im się to zrobić. Jakiś czas temu na rynku ukazał się lek, którym wspomagać miał się ponoć sam Barack Obama. Jego działanie polega na poprawieniu koncentracji i zdolności kreatywnego myślenia oraz zapamiętywania, a co najważniejsze – pozwala funkcjonować trzy doby bez snu! Początkowo stosowany był jako lek zwalczający narkolepsję, jednak jak nietrudno się domyślić, obecnie wspomaga się nim świat finansjery, polityki, show-biznesu, a nawet sportu. Lek nie jest idealny, jedna na 10 osób odczuwa bóle głowy, męczącą bezsenność, traci apetyt. Większość jednak może przyjmować go bez konsekwencji. Przynajmniej tych znanych nam obecnie.   

Śmierć z przepracowania

W Kraju Kwitnącej Wiśni średnia długość snu wynosi siedem godzin i 24 minuty. Nie przez przypadek to właśnie tam powstało słowo „karoshi”, które oznacza „śmierć z przepracowania”. Szacuje się, że każdego roku z tego powodu umiera aż 20 tysięcy osób. Skąd bierze się ten problem? Społeczeństwo japońskie wciąż jest mocno zhierarchizowane, a to oznacza, że pracownikowi niższego szczebla nie wolno wyjść z pracy przed przełożonym, do tego dochodzi kult pracy, który zabrania buntować się przed wysiłkiem. Dlatego tam dzień pracy kończy się w nocy, a zazwyczaj wypada jeszcze wyskoczyć z szefem na drinka. Widok śpiących w przejściach metra Japończyków w garniturach jest więc czymś zupełnie powszechnym. 

Karoshi nie tylko po japońsku 

Jednak Japończycy nie są jedynym narodem, który umiera z przepracowania. To w chińskim Szanghaju odnotowuje się najwięcej zgonów spowodowanych przemęczeniem zawodowym. Problem nie dotyczy wyłącznie Azji. W 2013 roku świat obiegła informacja o 21-letnim niemieckim stażyście pracującym dla Bank of America. W ciągu siedmiotygodniowego stażu, aż osiem razy pracował do rana, w tym tuż przed swoją śmiercią zarwał trzy noce. Gdy wrócił do domu, zemdlał i zmarł. Przypadki takich śmierci zdarzają się również w polskich szpitalach. Przeszło pół roku temu zmarł chirurg ze szpitala we Włoszczowie, który po 24-godzinnym dyżurze, zgłosił się na kolejny, który miał trwać następną dniówkę. Z kolei w sierpniu zeszłego roku zmarła 28-letnia lekarka z Niepołomic, która dostała sześć dyżurów w ciągu 8 dni pracy. Pracowała w kilku miejscach naraz.  

Lex loci laboris - zasada prawa miejsca wykonywania pracy. To jedna z zasad, którymi rządzi się koordynacja systemów...

Opublikowany przez Olimpiada Warto wiedzieć więcej o ubezpieczeniach społecznych 5 kwietnia 2018

Rząd Japonii i czołowe korporacje dbające o własny wizerunek zaczęły walkę o to, by pracownicy dłużej spali. Niektóre firmy wprowadziły minimalny czas wypoczynku, do takich działań zachęcają władze, gdyż państwo odnotowuje straty związane z niedospaniem Japończyków. Według badań RAND Europe każdego roku traci nawet 138 mld dolarów. Z tego powodu wprowadzono również ustawę zobowiązującą Japończyków do wykorzystywania przysługującego im urlopu w całości. Jest go i tak niewiele, gdyż zaledwie 18,5 dnia w roku, a standardowo pracownicy korzystali jedynie z połowy. W zestawieniu z Japonią sytuacja w Polsce wydaje się wyjątkowo komfortowa. Nie dość, że przysługuje nam od 20 do 26 dni urlopowych, to jeszcze możemy ubiegać się o urlop dla poratowania zdrowia, udzielany w przypadku wystąpienia lub ryzyka pojawiania się chorób zawodowych. Sen jest obecnie ostatnią strefą, która należy tylko do nas, dbajmy o to, by tak pozostało jak najdłużej. 

pobrane (2)

 

Zobacz, ile wiesz o ubezpieczeniach społecznych! Weź udział w quizie - kliknij!

Artykuł powstał we współpracy z ZUS przy projekcie „Lekcje z ZUS”.