Student na rynku pracy

Nie da się ukryć, że jeśli chodzi o możliwości  zarobienia własnych pieniędzy, studenci zaoczni i wieczorowi są na nieco łatwiejszej pozycji, niż uczestnicy studiów dziennych. Sama formuła zajęć niestacjonarnych istnieje przecież właśnie po to, by zdobycie wyższego wykształcenia można było połączyć z pracą zawodową. Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu powszechne było zresztą przekonanie, że student studiów dziennych powinien cały swój czas poświęcić uczelni – a jeśli chce pracować, to pozostają mu do dyspozycji jedynie weekendy bądź, jeśli pozwoli na to harmonogram zajęć, późne wieczory. Jak zarabiali zatem studenci dzienni? Udzielali korepetycji, opiekowali się dziećmi, weekendami stawali za sklepową ladą lub barem. We wszystkich tych czynnościach byli jednak zwykle mocno ograniczeni do niezbyt szerokiej puli zajęć, które nie kolidowałyby z rozrzuconym często na cały dzień harmonogramem wykładów.

Z czego wynikało takie ograniczenie? Po pierwsze właśnie ze wspomnianego grafiku. Władze uczelni dość rzadko brały pod uwagę inne zajęcia studenta, przeciętny żak, szczególnie ten na pierwszych latach studiów, musiał się więc przeważnie liczyć z „okienkami” w ciągu dnia, wykładami zarówno rano, jak i w późnych godzinach popołudniowych. W ślad za tym szło zresztą podejście pracodawców, którzy niechętnie dostosowywali godziny pracy do potrzeb osób studiujących dziennie. O ile zawsze mile widziany był status studenta – który pozwalał na zwolnienie ze składek ZUS, a co za tym idzie, obniżenie kosztów jego pracy – o tyle zdecydowanie preferowano bardziej elastycznych czasowo studentów studiów niestacjonarnych.

Czas zmiany

Dzisiaj jednak – jak się wydaje – sytuacja zaczęła wreszcie ulegać zmianie. Mają na to niewątpliwy wpływ trendy panujące obecnie na rynku pracy, wysoki odsetek ludzi po szkole średniej podejmujących studia (przypomnijmy, że mimo nadejścia niżu demograficznego, w ubiegłym roku dyplom ukończenia uczelni wyższej otrzymało w naszym kraju prawie 330 tys. osób) oraz zmiana mentalności Polaków. Dotyczy to również pracowników uniwersytetów, którzy zrozumieli, że obowiązkowe praktyki i staże przestały być w końcu dla studentów atrakcyjne. 

Podczas gdy jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu uczestnicy studiów dziennych mogli nieraz od swoich wykładowców usłyszeć, że obowiązki zawodowe kolidują z nauką (dobrze znane niektórym powiedzenie „albo studia, albo praca”), na krajowych uczelniach wyższych zaczyna się dziś coraz częściej premiować i wspierać postawy odmienne. Nie jest już rzadkością, że zdolnym studentom stwarza się warunki, dzięki którym mogą zdobywać wiedzę i poszerzać swoje horyzonty oraz korzystać jednocześnie ze wszystkich możliwości, jakie oferuje im współczesny rynek pracy. To wszystko sprawia, że znacznie lepiej radzą sobie później w dorosłym życiu i szybciej niż przedstawiciele poprzednich pokoleń zaczynają odnosić pierwsze, poważne sukcesy zawodowe.

Ucz się i pracuj

Studia zaoczne, jak już wspomnieliśmy, uchodziły kiedyś za jedyne (obok studiów wieczorowych) rozwiązanie skierowane do osób aktywnych zawodowo, które chciały się po prostu doszkolić i podnieść swoje kwalifikacje. Okazuje się jednak, że uczestnicy studiów dziennych również mogą sobie dzisiaj pozwolić na pracę „w tygodniu”, i to nawet w standardowym wymiarze godzin. W tym celu nie muszą się wcale ubiegać o indywidualny tok studiów czy – tym bardziej – uzyskanie wpisu na słynące z elastyczności studia międzywydziałowe. 

MCDONALD ANKIETA

Wystarczy tylko, że sprawę uzgodnią z wykładowcami, a następnie rozplanują poszczególne swoje kursy w taki sposób, aby w tygodniowym harmonogramie zajęć nie pojawiły się jakiekolwiek „okienka”. Dobrze będzie, jeśli wszystkie ćwiczenia, wykłady i laboratoria odbywać się będą przy tym przez kilka godzin po rząd, na przykład do południa lub od wczesnych godzin popołudniowych do wieczora. W takiej sytuacji może się niekiedy okazać konieczne przypisanie do innych grup lub kierunków; dzięki wsparciu prowadzących całe przedsięwzięcie można jednak zrealizować szybko i pomyślnie. Coraz powszechniejsza na uczelniach staje się zresztą opcja samodzielnego wybrania przedmiotów i ułożenia swego planu zajęć, szczególnie jeśli chodzi o studentów ostatnich, IV i V lat studiów.

Poranki, popołudnia, a może „nocki”?

Rodzi się jednak, całkiem w tym kontekście uzasadnione, pytanie: gdzie w takich okolicznościach szukać zajęcia? Wymienione rozwiązania wykluczają przecież z miejsca pracę w urzędach czy instytucjach użyteczności publicznej, czynnych zwyczajowo od 8 do 16. Nie oznacza to wcale, że zatrudnienia nie można poszukiwać gdzie indziej. Wiele firm – niech za przykład posłużą polskie oddziały międzynarodowych korporacji, które dostosowują swoje godziny działania do potrzeb klientów z różnych zakątków świata – funkcjonuje dziś nieraz w bardzo niestandardowym wymiarze czasu pracy, co znajduje odzwierciedlenie w stosowanym w nich systemie wielozmianowym. Wiele punktów usługowych z chęcią zatrudni studenta, któremu uda się wygospodarować w tygodniu choćby kilkanaście godzin na pracę. Są też oczywiście inne przykłady – i dostarcza ich choćby branża gastronomiczna, właściwie od zawsze otwarta na studentów i młodych ludzi. 

O takich pracowników – młodych, pełnych zapału i chętnych do pracy – zabiegają między innymi restauracje McDonald’s, zachęcające dobrymi warunkami do pracy i podnoszenia kwalifikacji zawodowych. Potwierdza to Anna Borys-Karwacka, dyrektor ds. korporacyjnych McDonald’s Polska: –Jako firma, której 59 proc. pracowników stanowią ludzie poniżej 26 lat, wiemy jak ważny jest to etap w ich rozwoju osobistym i zawodowym – tłumaczy. Firma spod znaku „złotych łuków” już od dekad postrzegana jest jako jedna z najstabilniejszych na polskim rynku. I nic dziwnego: zatrudnione w niej osoby wykonują swoje obowiązki w ramach umowę o pracę, dzięki czemu mogą korzystać ze wszystkich przywilejów i udogodnień należnych dla tej formy zatrudnienia, takich jak płatne urlopy czy zwolnienia chorobowe. Jednocześnie, co szczególnie ważne dla studenta – a już na pewno studenta dziennego –  pracownicy sieci mogą ponadto przychodzić do pracy w dogodnych dla siebie godzinach, wybierając chociażby zmiany poranne, późnopopołudniowe czy wieczorne, a nawet nocne. 

Nie dziwi wobec tego, że wielu pracowników sieci, którzy rozpoczęli z nią swoją przygodę w bardzo młodym wieku, czasem jeszcze na studiach, decyduje się w niej zostać na dłużej. Tendencja do coraz wcześniejszego rozpoczynania kariery jest zresztą widoczna w wielu innych sektorach na rynku pracy. Czasy, gdy moment poszukiwania pierwszego płatnego zajęcia przychodził dopiero po odebraniu dyplomu uczelni odeszły już w niepamięć – wiedzą o tym i pracodawcy, i władze uczelni wyższych. Przede wszystkim tę świadomość mają zaś sami studenci, którzy już na studiach zaczynają w pełni wykorzystywać swój czas i potencjał.

Artykuł powstał we współpracy z marką McDonald’s