Film Frozen powstał, żeby oszukać algorytmy Google

Według zwolenników tej teorii film animowany Kraina Lodu, czyli po angielsku Frozen powstał tylko po to, aby wyświetlał się w wynikach wyszukiwania po wpisaniu „Disney Frozen”. Ale dlaczego firmie Disney miałoby na tym zależeć?

To łączy się z kolejną teorią spiskową, o której mogliście już słyszeć. W 1966 roku Walt Disney, słynny animator i twórca postaci Myszki Miki, zachorował na raka płuc. Natychmiast przeszedł poważną operację, ale mimo to nie udało się go wyleczyć. Wtedy Walt Disney z dnia na dzień zniknął. Możecie teraz pomyśleć, że to logiczne – starszy, schorowany człowiek po nieudanej operacji po prostu zmarł. Są jednak ludzie, którzy twierdzą inaczej.

Według wielu osób Walt Disney został wtedy zamrożony w ciekłym azocie albo w bryle lodu. Jego zahibernowane ciało ma spoczywać pod jednym z Disneylandów, konkretnie pod zamkiem Śpiącej Królewny w Kalifornii. Tam czeka, aż powstanie lek, który z łatwością uleczy jego chorobę. Wtedy zostanie rozmrożony i będzie mógł dalej cieszyć się życiem.

Oczywiście rodzina Disneya stara się ukryć ten fakt przed opinią publiczną – i tutaj wracamy do pierwszej teorii. „Frozen” oznacza po angielsku „zamrożony”. Przed premierą Krainy Lodu, kiedy wpisaliśmy w Google „Disney Frozen” to widzieliśmy teorie spiskowe. Dzisiaj większość wyników dotyczy animowanej bajki. Myślicie, że naprawdę chcą coś przed nami ukryć? 

Ziemia jest pusta

Każdy z was na pewno słyszał o teorii płaskiej Ziemi, która stała się już zbyt popularna, żeby móc nazwać ją najdziwniejszą. Znacznie ciekawsza jest teoria pustej Ziemi. Zakłada ona, nie tylko, że ziemia jest wydrążona, ale nawet, że w jej środku znajdziemy zupełnie inną cywilizację.

Teorię tę stworzył Edmond Halley w XVII wieku. Według niego pusta ziemia to jedyne wytłumaczenie przesuwających się biegunów magnetycznych naszej planety. Jednak dopiero w czasach internetu teoria rozwinęła swoje skrzydła. Część ludzi uważa, że w środku znajdują się prehistoryczne zwierzęta, część wierzy, że jest tam obca, bardziej rozwinięta cywilizacja, a jeszcze inni uważają, że do wnętrza ziemi uciekli… naziści! Teorii co do tego, kogo możemy spotkać we wnętrzu Ziemi, jest mnóstwo, ale wszystkie są zgodne, że wejścia do niego znajdują się na biegunach. Nie pozostaje nam więc nic innego niż kupić bilet na Antarktydę i samodzielnie sprawdzić, co czeka pod powierzchnią planety.

Finlandia nie istnieje

Nie do końca wiadomo, czy ta teoria jest poważna, czy to tylko internetowy żart, ponieważ źródła wskazują, że powstała w 2014 roku na Reddicie (amerykańskim forum internetowym). Jej zwolennicy mają jednak mocne argumenty. 

Od 1925 roku Rosja utrzymywała dobre stosunki z Japonią, a trzy lata później kraje podpisały ze sobą traktat, który pozwalał Japończykom na połowy wzdłuż sowieckiego wybrzeża w zamian za oddawanie części pożywienia Rosjanom. Zwolennicy teorii o nieistniejącej Finlandii podejrzewają, że właśnie wtedy wymyślono ten kraj. Ale po co?

Otóż według nich, w miejscu Finlandii nie ma żadnego lądu, a jedynie morze i to właśnie w nim odbywały się japońskie połowy. Kraj musiał zostać wymyślony, aby inne kraje nie rościły sobie praw do połowu w tamtym miejscu. Brzmi absurdalnie, ale posłuchajcie, jakie przemawiają za tym argumenty.

90531261_m
Część osób twierdzi, że Finlandię wymyślili Rosjanie i Japończycy. /123RF/PICSEL

Pierwszy dotyczy tego, że mimo iż kraje stały po przeciwnych stronach konfliktu podczas II Wojny Światowej, to nie było wówczas bezpośrednio między nimi większych napięć. Podczas zimnej wojny kraje również utrzymywały dobre relacje. Czy to konsekwencja wspólnego sekretu? Podejrzane…

Drugi argument to podobieństwo języka fińskiego do języka japońskiego (obydwa są językami aglutynacyjnymi). Według zwolenników teorii ten pierwszy został wymyślony na poczekaniu właśnie przez Japończyków. Kolejny to kolej transsyberyjska, która miała powstać w celu transportu ryb z „Finlandii” do Japonii. Ostatni argument to nazwa kraju – „fin” to po angielsku płetwa. Ma to nawiązywać do faktu, że kraj tak naprawdę jest tylko zbiornikiem wodnym.

Teoria oczywiście tłumaczy również wszystkie szczegóły. Według niej, jeżeli lecimy do Finlandii, to tak naprawdę lądujemy na terytorium Rosji, a wszystkie mapy i satelity są sfałszowane. Fińskie firmy i sportowcy są podstawieni, aby uwiarygodnić ten fikcyjny kraj, a mieszkańcy Finlandii to tak naprawdę mieszkańcy wydzielonego kawałka Szwecji.

Wojciech Kaleta