Nie będzie przesady w stwierdzeniu, iż w kontekście emerytur, nazwiska Polaków z pierwszych stron gazet najpoczytniejsze media podzieliły na dwie grupy: tych, którzy otrzymują bajońskie sumy za przepracowane dotąd lata i tych, którym przysługuje groszowa, żeby nie rzec: głodowa, emerytura. Tak, to prawda: co rusz w Polsce słyszy się narzekania znanej piosenkarki czy aktora, że na starość przyszło mu żyć za minimalne świadczenie – nie ma bowiem w polskim systemie emerytalnym jakiegoś schematu, który kazałby przyznawać wysokie emerytury tym, którzy kiedyś zdobyli rozgłos i sławę. Wysokość emerytury zależy bowiem przede wszystkim od poprzednich zarobków, liczby przepracowanych lat – w większości przypadków tak, jak ma to miejsce u zwykłego, „szarego” Polaka. Trzeba też pamiętać, że nie wszystkie emerytury znanych Polaków wypłacane są z kasy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych: niektórzy otrzymują emerytury z Ministerstwa Obrony Narodowej, jeszcze inni – z Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Zdecydowanej większości Polaków – bez względu na rozpoznawalność – prawo do emerytury przysługuje wtedy, gdy osiągają odpowiedni wiek (60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn) i udowodnią, że do tego czasu albo opłacili co najmniej jedną składkę na własne ubezpieczenie, albo przez jakiś okres podlegali ubezpieczeniu społecznemu lub emerytalnemu. Warto zauważyć w tym miejscu, że w gruncie rzeczy staż pracy nie ma znaczenia w przypadku ustalania prawa do emerytury: przysługuje ona każdemu, niezależnie od ilości przepracowanych lat. Jak oblicza się wysokość emerytury dla osób poniżej 70. roku życia? Wyliczana jest ona według prostego wzoru: dzieli się podstawę nowej emerytury przez przewidywaną liczbę miesięcy jej pobierania. Tę ostatnią, średnią dalszą długość trwania życia, podaje co roku GUS, natomiast na podstawę emerytury składają się: środki z subkonta w ZUS, odpowiednio ustalony kapitał początkowy i w końcu zwaloryzowana suma składek na ubezpieczenie emerytalne, które odłożyliśmy w czasie pracy.

Jeśli więc ci nieco młodsi celebryci narzekają, że ich emerytura nie powala wysokością, jest więcej niż pewne, że najwięcej zarzutów mogą mieć sami do siebie: nowy system bowiem opiera się na zasadzie, że wysokość świadczenia zależy od tego, jak dużo składek odłożyliśmy. Jeśli tych było mało i nie były wysokie – emerytura również nie będzie wysoka.

Nieco inaczej sprawa ma się z tymi, którzy mają dziś więcej niż 70 lat: tutaj obowiązują osobne, odrobinę bardziej skomplikowane przepisy. Podstawowym warunkiem otrzymania emerytury jest udowodnienie odpowiedniego stażu ubezpieczeniowego (20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn). Następnie oblicza się wysokość świadczenia – a na to składa się podstawa wymiaru emerytury (tu bierze się pod uwagę wysokość zarobków z 10 kolejnych lat lub wybranych 20 lat pracy), kwota bazowa (przeciętne wynagrodzenie bez składek na ubezpieczenie społeczne) i część stażowa (1,3% podstawy wymiaru emerytury za każdy rok okresów składkowych i 0,7% - za każdy rok okresów nieskładkowych).

1547036151-quiz2

Złoto, które na starość tanieje

W stosunkowo trudnej sytuacji znaleźli się starzy mistrzowie sportu. Nowy system emerytalny dla olimpijczyków przewiduje waloryzowane co roku świadczenie, które przysługuje tym, którzy zakończyli już karierę sportową, mają ponad 40 lat i zdobyli przynajmniej jeden medal na igrzyskach olimpijskich. Co ciekawe, od takiej emerytury nie płaci się podatku dochodowego, a także nie pobiera się składki na ubezpieczenia zdrowotne i społeczne. Jest więc to kwota, którą byli sportowcy otrzymują „na rękę”. W zeszłym roku było to około 2 600 zł. Warto jednak zauważyć, że taka kwota nie dotyczy wszystkich sportowców. Niektórzy wypracowali sobie po zakończeniu kariery inną wysokość świadczenia, zwykle wyższą; najstarsi sportowcy mogą liczyć również na uposażenie wyliczane według starych schematów. I tak na przykład najsłynniejszy polski zapaśnik, srebrny medalista Igrzysk Olimpijskich w Moskwie, Andrzej Supron, pochwalił się w mediach, że jego emerytura wynosi nieco ponad 2,4 tys. zł, ale już dwukrotny medalista w boksie, Marian Kasprzyk, otrzymuje ponad 4 tys. zł emerytury. Zdecydowana większość sportowców szuka jednak innych sposobów na zabezpieczenie się na starość: równolegle z karierą sportową, niektórzy są etatowymi pracownikami Wojska Polskiego (szeregowy Michał Rozmys), są też tacy, którzy sami próbują odłożyć na złotą jesień życia i inwestują w nieruchomości (jak na przykład Agnieszka Radwańska) czy zakładają własny biznes (Robert Lewandowski czy Radosław Majdan).

„Chudy literat”, czyli niskie emerytury artystów

Najbiedniejszymi emerytami w Polsce są artyści: piosenkarze, aktorki czy pisarze. Jednak w czasie swojej kariery zarabiali krocie. Nierzadko ta kariera trwa nadal. Beata Tyszkiewicz otrzymuje podobno 1 300 zł, ale żyje też z oszczędności, które udało jej się zdobyć podczas pracy w telewizji. W trudnej sytuacji jest też ciągle koncertująca Maryla Rodowicz, której świadczenie wynosi około 1 000 zł. Emerytura Ryszarda Rynkowskiego to około 1 160 zł. Lider Budki Suflera, Krzysztof Cugowski, skarżył się niedawno w gazetach, że ZUS wysyła mu emeryturę w wysokości 570 zł – okazało się jednak, że w czasie swojej kariery Cugowski opłacał groszowe (dosłownie: 14 groszy miesięcznie) składki. Jeszcze mniej ma otrzymywać lider disco polowego zespołu Bayer Full, Sławomir Świerzyński, którego emerytura to 386 zł (co mocno go oburzyło, choć zapominał już dodać, że nie odprowadzał składek do ZUS, przez część swojej kariery był ubezpieczony w KRUS i nie zadbał też o wyliczenie kapitału początkowego).

Contetnt box 480x150_dopbry

Najbogatsi emeryci – politycy

Stosunkowo wysokie emerytury wypracowali sobie politycy. Niedawno media zapełniły się doniesieniami, że przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk, po zakończeniu swojej drugiej kadencji będzie mógł liczyć na 30 tys. zł emerytury! Byłby to pewnie rekord w polskim systemie emerytalnym, choć od razu należy sprostować, że Tusk nie będzie aż takim obciążeniem dla systemu. Zdecydowana większość tego świadczenia będzie pochodzić z funduszy Unii Europejskiej, z kolei jego „polska” emerytura będzie wynosiła niecałe 9 tys. zł.

Większość polityków może jednak liczyć na emeryturę niższą niż były premier. Antoni Macierewicz otrzymuje z ZUS świadczenie wynoszące około 3 tys. zł, a Krystyna Pawłowicz – nieco ponad 4 tys. Szef klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki ma emeryturę w wysokości 7,1 tys. zł, a prezes Jarosław Kaczyński – ponad 6,6 tys. Byli prezydenci (Lech Wałęsa i Bronisław Komorowski) z kolei mogą liczyć na emeryturę w wysokości 9,2 tys. zł brutto – i jest to świadczenie dożywotnie. Więcej otrzymują choćby emerytowani generałowie Wojska Polskiego, jak choćby abp Sławoj Leszek Głódź, który przez lata był kapelanem wojskowym –jego świadczenie wynosi około 10 tys. zł!

Artykuł powstał we współpracy z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych