To, że wkrótce zabraknie dla nas miejsc pracy, jest więcej niż pewne. Za ten stan rzeczy odpowiedzialni nie będą emigranci zarobkowi, a roboty. Tym razem, w przeciwieństwie do sytuacji, która miała miejsce w czasach rewolucji przemysłowej w XIX wieku, starych profesji nie zastąpią nowe. Po prostu zamiast człowieka pracować będzie maszyna. Problem jest oczywisty, jednak istnieje sposób na jego rozwiązanie – dochód gwarantowany. 

Przyszłość pod znakiem bezrobocia 

Google od paru lat pracuje nad stworzeniem samochodu autonomicznego, który będzie poruszać się całkowicie bez wsparcia kierowcy. Maszyna obecnie przechodzi testy, ale już mówi się o tym, że jest niemalże niezawodna. Prawdopodobnie już wkrótce takie auta pojawią się na naszych ulicach. Co to dla nas znaczy poza tym, że z imprezy będziemy mogli wrócić własnym samochodem? Pracę utracą wszyscy zawodowi kierowcy: ciężarówek, autobusów, taksówek i Uberów. Chyba tylko ci rajdowi mogą spać spokojnie. 

Za inną pracą powinni zacząć się rozglądać pracownicy fabryk. Zwolnienia grożą również zatrudnionym w sklepach i magazynach. Ale tak naprawdę nikt nie może czuć się spokojnie, nawet dziennikarze. Już dziś niektóre portale używają algorytmów generujących informacje sportowe, finansowe czy pogodowe. Jakiej części społeczeństwa grożą zwolnienia? Trudno to dokładnie oszacować, jednak uczeni z Uniwersytetu w Oksfordzie zakładają, że do 2033 roku 47 proc. zawodów w USA może przejąć sztuczna inteligencja. 

Pieniądze za nic dla każdego

Czy grozi nam chaos? Czy emerytury przestaną być wypłacane? Czy już wkrótce ludzie wyjdą na ulicę i z wściekłością będą demolować witryny sklepów? Niekoniecznie. Wystarczy, zapewnić im bezpieczeństwo socjalne. Idea dochodu gwarantowanego zakłada, że każdy człowiek, niezależnie od tego, czy chodzi do przedszkola, czy jest emerytem, czy stoi na czele międzynarodowego koncernu, czy aktualnie jest na bezrobociu, ma otrzymać niewielki dochód. Pieniądze mają wspomóc utrzymanie, ale nie zachęcać do rezygnacji z życia zawodowego. W dużym skrócie można powiedzieć, że w większości na pieniądze dla ludzi będą pracować roboty. To one będą zarabiać środki, które będą dzielone na obywateli w ramach dochodu gwarantowanego. W pojęciu „dochód gwarantowany” mieścić się będą także te świadczenia, które dziś nazywamy emeryturą.

Wszystkie dorabiane kwoty zostałyby progresywnie opodatkowane. Podatki płaciłyby również roboty, a właściwie właściciele firm, którzy zarabiają na ich pracy. Skąd wziąć pieniądze na dochód gwarantowany? Autor książki „Radykalnie sprawiedliwe” ekonomista Thomas Straubhaar w wywiadzie dla tygodnika „Polityka” wyjaśnia:

– Dziś niemieckie państwo wydaje rocznie na wszelkie cele socjalne, w tym dotacje do systemu emerytalnego, ok. 900 mld euro. Te pieniądze wystarczyłyby, aby 82 mln Niemców dostawało co miesiąc ponad 900 euro. Dochód podstawowy oznacza, że poza wyjątkowymi przypadkami (na przykład osoby ciężko upośledzone) wszelkie zasiłki socjalne znikają

Gigantyczne koszty socjalne

Nie będzie więc ani znanych nam dziś emerytur, ani zasiłków. Zniknie cała machina biurokratyczna, a dzięki temu zyskamy pieniądze na to, by wypłacać każdemu obywatelowi dochód gwarantowany. Niemalże do zera powinny zmniejszyć się również tzw. koszty biedy związane z leczeniem chorób (zawodowych i wynikających z nieprawidłowego żywienia), walką z uzależnieniami czy przestępczością. Dochód gwarantowany zapobiega również sytuacji, w której najuboższym nie opłaca się iść do pracy, gdyż wiązałoby się to z utratą świadczeń nie raz przewyższających potencjalny zarobek. Tymczasem pieniądze wypłacane wszystkim obywatelom otrzymywalibyśmy niezależnie od tego, czy podejmiemy się pracy, czy też pozostaniemy na bezrobociu. 

Contetnt box 695x150_dopbry

 

Nie tylko dla państw wysokorozwiniętych 

Ciężko porównywać bogate Niemcy z Polską, jednak ekonomiczne zalety takiego rozwiązania sprawiają, że prawdopodobnie będzie na nie stać także Polaków. Dochód gwarantowany testowany był w ośmiu wioskach w Indiach. Objął sześć tysięcy osób. Po upływie półtora roku okazało się, że mieszkańcy otrzymujący dodatkowe pieniądze są zdrowsi, lepiej się odżywiają i więcej osób się kształci. Obawy, że ludzie przestaną pracować, nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości. Wzrosło zarówno zatrudnienie, jak i produktywność pracowników. W dodatku zwiększyło się poczucie bezpieczeństwa kobiet i osób z niższych kast społecznych, które zyskały niezależność finansową. Ponadto dzięki zapewnieniu minimum egzystencji, ludzie mogli zacząć zajmować się tym, co sprawia im satysfakcję. Prace zagrażające zdrowiu i życiu, ciężkie, słabo opłacone i poniżające lub po prostu nudne z założenia przejąć mają roboty. 

W fazie testów 

Obecnie dochód gwarantowany testowany jest w Kanadzie. To nie pierwsza tego typu próba. W 1974 roku program objął mieszkańców rolniczego miasteczka Dauphin. Tam zatrudnienie owszem zmniejszyło się, ale nieznacznie. Z pracy zrezygnowały głównie młode kobiety, które poświęciły się macierzyństwu oraz nastolatki, które nie musiały już dorabiać kosztem nauki. Dochodu nie traktowano jako głównego źródła utrzymania, a raczej dodatkowe zabezpieczenie. W raporcie podsumowującym program odnotowano znaczny spadek pacjentów w szpitalach. 

W zeszłym roku Kanada ponownie przystąpiła do programu pilotażowego, który potrwać ma trzy lata. W fazie testów jest obecnie również Finlandia, która wypłaca losowo wybranym uczestnikom 560 euro miesięcznie. Program nie przyjął się w Szwajcarii, został odrzucony w drodze referendum. Tam jednak kwota miała wynosić aż 2500 franków miesięcznie, a to najprawdopodobniej wiązałoby się z koniecznością podwyższenia podatków, dlatego mieszkańcy nie przystali na ten pomysł. Zwolennikami dochodu gwarantowanego są również bogacze z Doliny Krzemowej, którzy zdają sobie sprawę z tego, że ich innowacyjne rozwiązania w przyszłości pozbawią pracy miliony ludzi. Jeśli więc chcą je dalej lobbować, muszą zapewnić nam bezpieczeństwo. Dlatego prezes Y Combinator Sam Altman postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i objął programem testowym 100 rodzin z Oakland. Wśród zwolenników takiego rozwiązania jest również założyciel Facebooka Mark Zuckerberg.

Opublikowany przez Olimpiada Warto wiedzieć więcej o ubezpieczeniach społecznych 22 marca 2018

Będą emerytury?

Jakie długofalowe efekty przyniesie wypłacanie pieniędzy za nic? Tego dowiemy się wkrótce, jednak nic nie wskazuje na to, żeby taka zapomoga miała zniechęcić ludzi do pracy. Raczej po prostu zaczniemy zajmować się tym, co sprawia nam przyjemność. Jedno jest pewne: już czujemy oddech robotów na naszych karkach, dlatego musimy znaleźć rozwiązanie, które pozwoli nam godnie funkcjonować w tych zmieniających się warunkach. Jak już wspomniano, roboty prawdopodobnie przyczynią się do zniesienia znanej nam dziś formy emerytury. Pieniądze wypłacane ludziom, którzy skończyli już zawodowe życie zostaną zamienione na środki wypłacane w ramach dochodu gwarantowanego. Być może będziemy musieli przystosować się do nowego sposobu pozyskiwania środków do życia, ale nie powinniśmy się obawiać, że roboty odbiorą nam pieniądze. To one będą pracować na nas. 

Zobacz, ile wiesz o ubezpieczeniach społecznych! Weź udział w quizie - kliknij!

Artykuł powstał we współpracy z ZUS przy projekcie „Lekcje z ZUS”.