Filip z konopi

Zastanawialiście się, kim jest ten filip, który wyskoczył z konopi? Fakt, że w poprzednim zdaniu to słowo jest zapisane małą literą, powinno być dla was wskazówką. Otóż nie chodzi o mężczyznę o imieniu Filip, a o inne określenie zająca szaraka, którego liczebność z roku na rok spada w naszym kraju. Dawniej te zwierzęta występowały w Polsce licznie. Niestety ze względu na koszenie łąk, wzmożony ruch na drogach, ataki lisów i likwidację miedz, populacja szaraka, zwanego również tchórzem, kusym, albo śpiochem, cały czas się zmniejsza.

Jednak w czasach, kiedy wokół zagród i domów rosły konopie siewne i duże trawy, zające chowały się tam przed psami, które mogły na nie zapolować. Jak wiadomo, są to zwierzęta bardzo płochliwe, więc kiedy ktoś przechodził obok takiego miejsca, nawet niewielki hałas mógł spowodować niespodziewane wyskoczenie filipa z konopi. To zachowanie stało się przyczyną jednego z bardziej popularnych przysłów.

Filip z konopi
Filip, który właśnie wyskoczył z konopi. Źródło: 123RF/Picsel

Nocny marek

Sytuacja jest tutaj podobna do filipa, który wyskakiwał z konopi. Tutaj również marek nie jest żadnym Markiem, który mógłby być znany z tego, że bardzo późno chodził spać. Mówimy tu o marku, który oznacza „marę” – tak dawniej określano pokutującą ludzką duszę, która nocą miała wysysać krew śpiących. Inne określenia tej bestii z zabobonu to zmora albo strzyga, którą możecie kojarzyć z jednego z opowiadań Andrzeja Sapkowskiego, które zostało zekranizowane w popularnym serialu, opartym na prozie o „Wiedźminie”.

Czytaj dalej na następnej stronie