Dodaj do listy

Jakie znaczenie ma przyjaźń w moim życiu?

Można powiedzieć, że "Przyjaciele są jedną duszą mieszkającą w dwóch ciałach". Jest to myśl, która bodajże najtrafniej definiuje przyjaźń. Kiedyś się zastanawiałam czy Arystoteles miał szczęście się z kimś przyjaźnić? Czy miał kogoś takiego, z kim by się wspólnie rozumieli na każdym kroku, czy mógł komuś zdradzić swoje tajemnice bez żadnych obaw, lub mieć oparcie w każdej ciężkiej chwili? Niestety nie wiem tego, gdyż nie bardzo znam jego życie. Dlatego zastanawiam się nad tym, że może on powiedział tak, patrząc na innych. Ale mniejsza z tym. Pragnę tutaj przytoczyć kilka definicji przyjaźni, według moich koleżanek takich, jak "Przyjaźń jest jak miłość, lecz wówczas, gdy zdajesz sobie sprawę, że jednak jest inaczej", czy "Przyjaźń to wspólne połączenie dusz". Ograniczyłam się tu tylko do kilku, ponieważ pozostałe w mniejszym, bądź większym stopniu były identyczne, jak w encyklopedii: "dzielenie życiowych powodzeń i niepowodzeń, jedność w szlachetnych zamierzeniach", a jej zaletami są: "zaufanie i wierność, życzliwość i szczerość". Jednak według mnie są to słabe określenia, bowiem ja inaczej ją spostrzegam.

Jak byłam mała i musiałam iść do przedszkola to nie rozpaczałam. Zrozumiałam, że będę miała mnóstwo czasu na zabawy z rówieśnikami. Dzięki temu bardzo szybko polubiłam to miejsce. W szkole podstawowej pojawiły się pierwsze problemy, jednak i tam prędko miałam oparcie wśród znajomych. W gimnazjum znalazłam się z większością osób z podstawówki. Na początku trzymaliśmy się razem, ale bardzo szybko zaprzyjaźniałam się z Magdą. Nie zapomnę, jak wybrałyśmy się na zapiekanki. Madzia nie miała czym zapłacić, więc bez chwili wahania kupiłam też dla niej. Moja, jak się później okazało, nowa przyjaciółka bardzo się tym zdziwiła. Ta sytuacja w dużej mierze przesądziła o naszej przyjaźni. Od tego czasu coraz więcej rzeczy robiłyśmy wspólnie.

Jakkolwiek ta przyjaźń nie jest taka jak inne. Kiedyś wymyśliłam sobie, że jest ona jak "eklerki, które uwielbiam, jednak gdy zjem ich za dużo, to z pewnością zrobi mi się bardzo słodko i będę chciała zjeść zwykłą kromkę chleba". Mówię o tym dlatego, iż im więcej przebywam z Magdą, tym częściej pragnę pogawędzić z inną osobą. Ona czuje podobnie, stąd coraz częstsze sprzeczki między nami i to najczęściej o drobiazgi. Oczywiście później szybko podajemy sobie ręce. Chciałabym, aby po skończeniu szkoły ta znajomość trwała nadal.

Na zajęciach z wiedzy o społeczeństwie zadumałam się nad naszą przyjaźnią. Pani mówiła nam o tym, jak powinien wyglądać tego typu związek. Razem z Magdą stwierdziłyśmy, że nie potrafimy słuchać się nawzajem. Najmocniej dotarło do mnie stwierdzenie nauczycielki, że jeśli przyjaciel opowiada nam o przykrych dla niego problemach, to z całą pewnością nie powinniśmy w tym momencie zarzucić go naszymi sprawami. Nic mu nie pomożemy, a wręcz przeciwnie jeszcze bardziej go odtrącimy. On na pewno oczekuje od nas pomocy i na nią bardzo liczy. Uważam, że jest to bardzo trafne spostrzeżenie, które charakteryzuje przyjaźń. Ja niestety od niedawna korzystam z tej reguły, jednak myślę, że nie jestem złą przyjaciółką. Podobnie jak nie jest zły słodziutki eklerek.