Dodaj do listy

Recenzja filmu Jerzego Kawalerowicza, pt. „Quo vadis”

"Quo vadis" wyreżyserował Jerzy Kawalerowicz, film został zrealizowany na podstawie najsłynniejszej powieści Henryka Sienkiewicza. Jest to jedno z największych przedsięwzięć w historii polskiej kinematografii, produkcja Produkcja zorganizowana działalność ludzi polegająca na wytwarzaniu dóbr materialnych oraz świadcząceniu usług, służąca zaspokojeniu potrzeb.
Czytaj dalej Słownik geograficzny
pochłonęła ogromny budżet, w role postaci pierwszoplanowych wcielili się najwybitniejsi polscy aktorzy. Superprodukcja Kawalerowicza zrobiła na mnie ogromne wrażenie, uważam, że twórcy znakomicie wywiązali się z postawionego sobie zadania. Sądzę, że nie jest łatwo dokonać filmowej adaptacji książki, która w powszechnej opinii czytelników z całego świata, uchodzi za jedno z największych arcydzieł w historii literatury. Z pewnością należy włożyć ogromny wysiłek w pracę nad filmem, który ma wiernie oddać nastrój i przedstawić treść literackiego pierwowzoru. Trzeba również zwrócić uwagę na fakt, że żyjących w erze niezwykłego rozwoju technologicznego widzów, oczekujących od producentów filmowych przede wszystkim wykorzystania możliwie największej ilości komputerowych efektów specjalnych, słabo interesują tematy związane ze starożytną przeszłością. Reżyser sprostał również temu zadaniu. Według mnie, "Quo vadis" zadowoli najbardziej wybrednego kinomaniaka.

"Quo Vadis" ukazuje ciekawy moment dziejowy - upadek wielkiego imperium rzymskiego i powstający na jego gruzach nowy, chrześcijański świat. Na tle wypadków historycznych, reżyser przedstawił losy głównych bohaterów. Na plan pierwszy wysuwa się motyw miłości młodego patrycjusza - Marka Marka [niem. Marke] znak firmowy umieszczany na wyrobach jakiejś fabryki, określający producenta, chroniący przed podrabianiem, gwarantujący jakość, [niem. Mark] jednostka monetarna w Niemczech i w Finlandii;... Czytaj dalej Słownik wyrazów obcych Winicjusza, do pięknej chrześcijanki - Ligii, którą zupełnie przypadkowo poznał w domu starego wodza Aulusa Plaucjusza, przewodzącego niegdyś barbarzyńskiemu ludowi Ligów. Winicjusz chce za wszelką cenę uczynić Ligię swoją nałożnicą, jego pragnienie determinuje filmową akcję.

Aktorzy, którzy wcielili się w role postaci pierwszoplanowych, wykazali się ogromnym talentem. Świetnie zaprezentował się jako filmowy Petroniusz, Bogusław Linda - znany dotychczas jako odtwórca ról największych twardzielów polskiego kina akcji. Przedstawił postać niezwykle żywą, charakteryzującą się bardzo bogatym wnętrzem, bardzo inteligentną, otwartą na innowacje i kosmopolityczną. Wielkie brawa należą się Jerzemu Treli za rolę Chilona Chillonidesa, bohatera obłudnego i cynicznego, który staje się sprawcą wielu filmowych nieszczęść, a w końcowej scenie nawraca się na wiarę chrześcijańską. Na osobną uwagę zasługuje szalony Cezar Neron, wykreowany przez jednego z najwybitniejszych polskich śpiewaków - Michała Bajora. Należy mu się podwójne uznanie, zważywszy na fakt, że nie zajmuje się aktorstwem na co dzień. Bardzo dobrze poradził sobie z tą, jakże trudną rolą.

Wspominałem wcześniej, że film zainteresuje współczesnego widza także wizualnymi trickami. Otóż sceny z krwawych igrzysk, zorganizowanych przez Nerona według mnie w niczym nie ustępują pod względem jakości wykonania, najbardziej efekciarskim, hollywoodzkim superprodukcjom. Obrazy dzikich zwierząt, rozrywających na strzępy wpuszczonych na arenę więźniów, są bardzo drastyczne i budzą podziw swoim realizmem. Chętnie oglądnąłbym film po raz drugi.