Dodaj do listy

Sprawozdanie - wzór wypowiedzi

Niedawno udało mi się oglądać na żywo mecz polskiej reprezentacji narodowej grającej przeciwko Armenii. Mecz odbywał się na stadionie warszawskiej Legii. Pomimo, że na co dzień mieszkam w Białej Podlaskiej, postanowiłem jednak wybrać się na tą długo przeze mnie oczekiwaną imprezę. Dlaczego? Przede wszystkim skłoniła mnie do tego zapowiadana wspaniała forma podopiecznych Jerzego Engela, jak i niedaleka stosunkowo droga, jaką trzeba było pokonać. Wszystko dokładnie zaplanowałem, a poza tym udało mi się namówić jednego z przyjaciół, żeby pojechał ze mną.

Po pierwsze należało się zaopatrzyć w bilety wstępu - udało nam się je dostać dopiero na dwadzieścia cztery Cztery Liczba cztery symbolizuje wszechświat materialny, cztery pory roku, cztery strony świata, cztery kwadry księżyca, cztery wiatry, cztery wieki ludzkości, cztery rzeki Hadesu, cztery konie Apokalipsy,... Czytaj dalej Słownik symboli literackich godziny przed imprezą. Stało się tak, ponieważ Polski Związek Piłki Nożnej nie mógł zdecydować się do końca na dokładne terminy i cenę tychże wejściówek. Kiedy już decyzja zapadła, okazało się, że biletów nie będzie można zakupić w dzień meczu - kadra i organizatorzy bali się niepotrzebnych awantur. Ceny miały wahać się od czterdziestu do dwustu złotych, jak nas zapewniono. Za pomocą moich warszawskich znajomych udało nam się dostać bilety, natomiast okazało się, że ich ceny są nieco wyższe... Dobrze, że mieliśmy nieco więcej oszczędności, chociaż ja i tak poczułem się oszukany. Pozostała tylko nadzieja, że mecz będzie warty swojej ceny.

Rankiem, w dzień meczu, razem z kolegą, który wybierał się ze mną w podróż do Warszawy, udaliśmy się grzecznie do szkoły. Szczerze przyznaję, że nie byłem za bardzo przygotowany do lekcji, a w plecaku miałem szalik, bilety, zeszyt i długopis - te ostatnie przybory służyć miały właściwie zbieraniu autografów, nie notowaniu zadań z matematyki... Po zakończeniu zajęć udaliśmy się prosto na dworzec. W oczekiwaniu na pociąg przysiedliśmy na ławkach, które pozostawiały wiele do życzenia, jeżeli chodzi o ich świeżość... Łuszcząca się niebieska farba przykleiła się nam częściowo do tylnych kieszeni jeansów. Przeszło mi przez myśl, że polska Polska Rzeczpospolita Polska. Państwo położone w środkowej Europie nad Morzem Bałtyckim. Powierzchnia 312 685 km2. Liczba ludności 38 641 tys. (2001 r.). Stolica Warszawa. Język urzędowy polski. Jednostka... Czytaj dalej Słownik geograficzny reprezentuje się zazwyczaj właśnie w takich wspaniałych okolicznościach, cóż... Miejmy nadzieję, że na murawie wypadniemy lepiej, niż na płycie dworca. W tym samym momencie obok nas przejechał pociąg pełen żołnierzy w rezerwie. Ucieszyliśmy się zgodnie, że nasz pociąg odjeżdża z innego peronu i w zupełnie inną stronę.

Wreszcie, konsumując zabrane z domu kanapki, wsiedliśmy do naszego środka lokomocji. Zajęliśmy pusty przedział i za chwilę pociąg ruszył. W miarę zbliżania się do stacji Warszawa Warszawa stolica Polski położona w centralnej części Niziny Mazowieckiej nad Wisłą. Liczy 1,6 mln mieszkańców.
Czytaj dalej Słownik geograficzny
Wschodnia, dosiadali się do nas kolejni podróżni. Wreszcie było nas razem dziesięć osób i jeden pies i zrobiło się przeraźliwie duszno - nie pomogło nawet uchylone okno. Nie było szans na ewakuację - na korytarzu stała grupka mało przyjaznych łysych osobników. Wreszcie mieliśmy już podróż za sobą. Wysiedliśmy na dworcu i rozprostowaliśmy kości. Zakupiwszy sobie po butelce zimnego napoju, udaliśmy się spokojnie na przystanek autobusowy. Do samego meczu pozostawało nam stosunkowo dużo czasu - ponad trzy godziny.

Wsiedliśmy w odpowiedni autobus i ruszyliśmy w stronę Łazienkowskiej. Wydarzenia, jakie miały miejsce w autobusie, bardzo przypominały nam akcję z pociągu - tłum, zaduch i pragnienie ucieczki. I tak przystanek za przystankiem, a z czasem dosiadła się do nas jeszcze jakaś grupka podpitych robotników wracających ze zmiany, albo udających się na fajrancie do pobliskich delikatesów. Ku naszej niekłamanej radości, autobus podjechał wreszcie na upragniony przystanek - jeszcze trochę, a wysiadłbym, żeby dokończyć podróż pieszo. Wbrew lekkiemu oporowi współpasażerów wydostaliśmy się na zewnątrz - byłem cały spocony i niesamowicie chciało mi się pić. Zakupiwszy znowu napoje, wolnym krokiem udaliśmy się na stadion, mijając po drodze bannery reklamowe z podobiznami Adama Małysza i Jerzego Dudka. Nie obyło się bez zjadliwych uwag...

Pod same trybuny stadionu Legii, dotarliśmy na ponad dwie godziny przed planowanym spotkaniem. Zaczęło nam być trochę zimno i byliśmy zmęczeni podróżowaniem. Po upływie kilkudziesięciu minut otworzono wejście, sprawdzono nasze bilety oraz nas samych i bez przeszkód mogliśmy już zająć swoje miejsca na trybunach. Po chwili siedzenia na trybunie, postanowiliśmy nieco się przejść. W momencie, jak dochodziliśmy do jednej z ustawionych barykad, naszym oczom ukazał się autokar z reprezentacją Armenii. Piłkarze spokojnie wysiedli i weszli na stadion. Już mieliśmy powracać na nasze miejsca, kiedy zauważyliśmy polski autokar, z którego wysiadała nasza kadra. Zostaliśmy więc i czekaliśmy na to, aż zbliżą się do ogrodzenia. Mogliśmy przyjrzeć się z bliska każdemu z zawodników, a trener Engel podszedł do nas, by uścisnąć nam dłoń. Naturalnie poprosiliśmy go o autograf. Gdy wszyscy już się oddalili, powróciliśmy na trybunę - wreszcie miał zacząć się mecz.

Razem z innymi kibicami dopingowaliśmy naszych zawodników i bawiliśmy się wyśmienicie. Polscy piłkarze strzelili aż cztery gole, nokautując tym samym reprezentację Armenii. Byliśmy wniebowzięci. Wobec pokonanego przeciwnika nie padły jednak żadne obraźliwe uwagi - kibice dziękowali im za grę. Po zakończonej imprezie bezpiecznie, w eskorcie policji, wyszliśmy ze stadionu i z powrotem udaliśmy się na dworzec. Podróż powrotna minęła nieco podobnie do tej, którą odbyliśmy rano. Tłum, ścisk i brak powietrza. Dodatkowo pojawił się śpiew kibiców - niekoniecznie trzeźwych. Byliśmy już jednak zbyt zmęczeni, ale i szczęśliwi, żeby się irytować. Ulegliśmy klimatowi.