Dodaj do listy

"Zbrodnia i kara" Fiodora Dostojewskiego - traktat o naturze człowieka

"Zbrodnia i kara" Fiodora Dostojewskiego jest głosem pisarza w kwestii natury ludzkiej. Jest to problem poruszany wielokrotnie, różne są zdania artystów, naukowców, filozofów, teologów na ten temat, w jednym punkcie wszyscy są zgodni, człowiek jest istotą złożoną i ujęcie jego psychiki w sposób jednoznaczny nie jest możliwe. Ludzie Ludzie J. R. R. Tolkien Hobbit, czyli tam i z powrotem, bohater zbiorowy; ludzie Trzeciej Epoki są zupełnie podobni do ludzi współczesnych. Tak jak dzisiaj zdarzają się wśród nich postacie niezwykłe, szlachetne,... Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - gimnazjum zbyt się różną, by można było ich naturę sprowadzać do wspólnego mianownika.

Rodion, główny bohater Bohater T. Różewicz Kartoteka, bohater główny; należy do pokolenia Kolumbów
Wygląd: Brak informacji w utworze, bohater niczym się nie wyróżnia, nie ma cech szczególnych, jest zwykły, przeciętny,...
Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - liceum
powieści, studiował prawo na petersburskim uniwersytecie. Był zdolnym studentem, ale brakowało mu środków finansowych, by kontynuować naukę. Studia były o tyle ważne, że jego wykształcenie były kapitałem rodziny, miały zapewnić przyszłość jego matce i siostrze, które teraz wspomagały go , jak mogły. Raskolnikow ma 23 lata, ciągle utrzymuje się dzięki pieniądzom od matki Pulcherii Aleksandrowny i siostry Duni (Awdoti Romanownej). Żyje bardzo skromnie w ciasnym pokoju, cierpiąc głód i niespełnienie. Świadomość, że jest obciążeniem dla rodziny i , ze przerywając studia nie będzie mógł spełnić ich oczekiwań ciążą mu jeszcze bardziej niż bieda.

Raskolnikow żyje w samotności i ciasnocie. Ma wiele czasu na rozmyślania i zupełnie nie ma przestrzeni. Jego izdebka porównywana jest w powieści do szafy, skrzyni czy trumny, to tu powstają najstraszniejsze myśli Rodiona. Brak przestrzeni fizycznej, łączy się z brakiem dystansu do własnych przemyśleń. Poglądy Raskolnikowa nie są ciasne w potocznym rozumieniu, ale brakuje im perspektywy, są zawężone do sfery logicznego rozumowania, pomijają zaś ludzkie emocje i moralność.

Świat jawi się Raskolnikowi jako miejsce marnej egzystencji mas. Ludzie, którzy go otaczają, są dla niego odpychający. Biedna dzielnica Petersburga, w której mieszkał, dostarczała mu obrazów nędzy i brzydoty. Obskurne knajpy pełne były zapijaczonych nieudaczników, którzy zmarnowali swe życie. Dzielnica była miejscem zamieszkania morderców, złodziei i oszustów. Na ulicach widziało się nieletnie prostytutki, a pod kościołami pełno było żebraków. Rodion też należy do tej dzielnicy, ale nie chce należeć do tych ludzi, nie chce skończyć tak jak oni, żyjąc tylko po to by zaspokoić głód i na chwilę w alkoholowym odurzeniu zapomnieć o bólu istnienia. Raskolnikowm czyje się powołany do wyższych celów. W jego pojęciu ludzie dzielą się na prawdziwych "ludzi" czyli jednostki ponadprzeciętne, które kierują losami świata, wyznaczają drogi, którymi poruszają się masy. Masy, czyli "wszy", ludzi małych, nędznych, nieistotnych w dziejach. Ważnych tylko jako masa, wykonawczy tłum. Chrześcijańska wartość cierpienia i odkupiającą moc ofiary są dla niego fałszywa nauką, zdolną jednak mamić masy. To dla nich istnieje moralność. Jednostki wyższe nie mogą się ograniczą prawami zwykłych śmiertelników, one są bowiem poza dobrem i złem. Te poglądy znalazły odzwierciedlenie w artykule Rodiona o podziale ludzi na "zwykłych" i "niezwykłych". Ci "zwykli" to właśnie owa masa, anonimowy tłum, który wymaga, by nim pokierować. Dzięki nim świat istnieje, ale ich byt jednostkowy nie ma większego znaczenia. Światem kierują ludzie niezwykli, to oni decydują o kształcie historii i postępie ludzkości. Oni mają prawo decydować o życiu mas. Nadludzie "wszyscy... na przykład prawodawcy i założyciele fundamentów ludzkości, poczynając od najstarożytniejszych, poprzez Likurgów, Solonów, Mahometów aż do Napoleonów i tak dalej, wszyscy co do jednego byli przestępcami (...), nie wzdragali się przed rozlewem krwi, jeśli tylko ta krew (czasem niewinna i bohaterska przelana w obronie dawnego prawa) mogła im być pomocna".

Raskolnikow przyznaje im prawo do zabijania, gnębienia, podbijania, ponieważ masy są dla nich materiałem, który oni kształtują wedle swej wizji. Dzięki ludziom niezwykłym, wybitnym jednostkom następuje rozwój świata, toteż wolno im posługiwać się "zwykłymi" według własnego uznania. W takim rozumowaniu Napoleon Napoleon G. Orwell Folwark zwierzęcy; bohater główny
W znaczeniu dosłownym: Jest młodym knurem rasy Berkshire, obdarzonym talentem przywódczym. Z powodu swojego dzikiego wyglądu wzbudzał respekt. Od...
Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - liceum
nie był zbrodniarzem, lecz wybitnym zdobywcą.

Siebie Rodion umieszcza w gronie ludzi niezwykłych, los jego współmieszkańców z ubogiej dzielnicy nie jest jego losem. On został powołany do wyższych czynów, dlatego ni e obowiązują go powszechne normy moralności, zakazy prawne i etyczne. Ma prawo je łamać w imię wyższych celów. Są to oczywiście jego własne poglądy, ponieważ system prawny i policja śledcza tych argumentów bynajmniej nie uznaje. Chcąc dowieść przed sobą, że nie jest jednym z tłumu, zwykłym elementem szarej masy, postanawia dokonać zbrodni. Zabicie starej lichwiarki, elementu społecznego, w jego mniemaniu szkodliwego, ma być sprawdzianem jego nadczłowieczeństwa. Ma być dowodem na to, ze potrafi złamać normy moralne i żyć w poczuciu słusznego czynu.

Tak wiec Raskolnikow planuje swą zbrodnię, szukając dla niej logicznych uzasadnień. To morderstwo znajduje poparcie w jego teorii ludzi zwykłych i niezwykłych i jest okazją do potwie5rdzenai własnej wybitności, nieprzeciętności.

Ale przekonuje się, ze błędnie ocenił swoją naturę, bardzo chciał okazać się człowiekiem kierującym się rozumem i logiką, a nie emocjami i uczuciami. Jednak dręczą go wyrzuty sumienia. Zbrodnia nie daje mu spokoju, dręczą go koszmary i trawi gorączka. Rodion ulega wpływom innych ludzi i własnej natury, jego koncepcja wynikała z racjonalnych przesłanek, ale pomijała sferę moralności. Pomylił się twierdząc, że etyka go nie dotyczy. Nie był Napoleonem, który potrafi wysłać ludzi na śmierć.

Rodion kieruje się tym, co robią i mówią inni ludzie. Jego postępowanie nie było do końca wystudiowane i pozbawione emocji. Już w scenie, w której obserwuje dziewczynę, idącą bulwarem K-skim, dostrzegamy, że nie jest w swych reakcjach niezależny, jego uwaga "zaczęła do niej przywierać", choć sam tego nie chciał. Tkwią w nim wewnętrzne, podświadome siły, które wpływają na jego zachowanie, a których nie uwzględniała jego teoria. Raskolnikow mimo zamierzeń działa impulsywnie. Jego plan zbrodni obejmuje zabójstwo tylko Aldony Iwanownej, lichwiarki, która uznał z pasożyta społecznego, jednak nieoczekiwane okoliczności sprawiają, że na miejscu zbrodni pojawia się też jej siostra, Lizaweta Iwanowna, świadek przestępstwa. Rodion zabija ją także, skoro zrobił jeden krok, musi zrobić drugi, inaczej jego zbrodnia się wyda. Ale ten czyn obciąża jego sumienie najbardziej. Lizaweta miła zostać dzięki tej zbrodni wyzwolona spod tyranii bezwzględniej siostry. Lizaweta był niewinna, nie pasowała do zdegenerowanego świata nędznej dzielnicy. Była znana ze swej wielkoduszności i gotowości do pomocy. Zawsze cicha i łagodna budziła ogólną sympatię i litość, ponieważ z cierpliwością znosiła okrucieństwo siostry. Dodatkowym obciążenie dla Rodiona jest fakt, że Lizaweta była ciężarna. Jedno morderstwo pochłonęło trzy ofiary, w tym dwie zupełnie niewinne, nawet w pojęciu Rodiona.

Nim do zbrodni ostatecznie doszło, Rodion długo ją planował i szukał argumentów na potwierdzenie jej słuszności. Ta konsternacja i odwlekanie ciągnęły się długo, Raskolnikow bał się tej próby, zwlekał z nią. Jednak zewnętrzne okoliczności skłoniły go w końcu do podjęcia działań. Jednym z impulsów do zbrodni była podsłuchana rozmowa studenta z młodym oficerem. Dyskusja dotyczyła właśnie o starej lichwiarce, ich przekonania są identyczne jak wnioski z teorii Raskolnikowa. Uważają, ze jej śmierć przyniosłaby więcej pożytku niż szkody. Nazywają ją " suchotniczym, głupim i złym babsztylem", nikomu nie potrzebnym. Rozmówcy też dochodzą do wniosku, że zabicie jej byłoby słuszne. Jest jednak jasne, że nie planują tego zrobić, ich spekulacje są czysto teoretyczne. Rodion odbiera to jak znak. Ta rozmowa, która przypadkiem wpada w jego ucho jest głosem przeznaczenia. Dla Rodiona jest jasne, że student Student M. Konopnicka Mendel Gdański, bohater epizodyczny; jest bohaterski, kiedy broni Mendla i jego wnuka przed napaścią antysemitów. Nie kryje swojego oburzenia na niegodziwość swoich rodaków. Gardzi nimi,... Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - gimnazjum ani oficer nie popełnią tej zbrodni, ponieważ oni nie są nadzwyczajnymi ludźmi, doszli do słusznego wniosku, ale nie mają siły na jego realizację. On ma, ponieważ jest wybitną jednostką i nie pozwoli by pospolita moralność dobra dla głupiego tłumu stanęła mu na drodze. Ta znacząca rozmowa ma miejsce akurat wtedy, gdy Raskolnikow wraca z miejsca przyszłej zbrodni i rozważa jej możliwy przebieg. Potem następują kolejne znaki, które Raskolnikow odbiera jako przynaglenie do zbrodni. W dniu, na który zaplanował zabójstwo, słyszy za sobą krzyk: "już dawno siódma!". Uznaje, że jest to znak, który nakazuje mu nie zwlekać dłużej i podjąć działanie.

O ostatecznej decyzji zadecydowały więc, oprócz wcześniejszych przemyśleń i wystudiowanych planów, przypadkowe znaczenia, które zmęczony umysł studenta brał za znaki, wiodące go ku wielkości. "Wczorajszy (...) dzień, który przyszedł tak nieoczekiwanie i o wszystkim zdecydował, podziałał na Raskolnikowa prawie całkiem mechanicznie: jakby ktoś go wziął za rękę i powlókł za sobą, nieodparcie, na ślepo, z niewiarygodną siłą, bez możności sprzeciwu. Jak gdyby zahaczył połą ubrania o tryby maszyny i tak zaczęła go wciągać."

Ogarnięty jakimś transem dostrzega szczególny zbieg okoliczności, które miały mu ułatwić zbrodnię, które tym bardziej kusiły go , by nie zaniechał planu: najpierw nie mógł ukraść siekiery z kuchni, ale od razu: "błysnęło mu w oczy" zbrodnicze narzędzie leżące w stróżówce,. "jak gdyby naumyślnie" wóz załadowany sianem wtoczył się do bramy właśnie w chwili, gdy zbrodniarz podążał do mieszkania ofiary, tak by mógł przemknąć niezauważony, bielizna została rozwieszona "jakby specjalnie", żeby narzędzie zbrodni można było wytrzeć, zacierając ślady, "jakby naumyślnie odeszli" z mieszkania malarze, umożliwiając mordercy schronienie się w pustym pokoju. Nadzwyczajny zbieg okoliczności. Tylko nadejście Lizawety zburzyło idealny plan zbrodni, której tak sprzyjały inne okoliczności..

Na ile można czynić odpowiedzialnymi za zbrodnię okoliczności zewnętrzne, "szatańska siła" sprzyjająca jego poczynaniom, a na ile mroczne otchłanie jego duszy. Oczywiście, w świetle prawa dziwne znaki czy sprzyjające okoliczności nie maja znaczenia, zbrodnia jest zbrodnią i wymaga ukarania sprawcy. Ale Raskolnikow nie pasuje do schematu zabójcy i rabusia. Jako złodziej wykazuje wielką nieudolność, zabierając niezbyt cenne przedmioty, których i tak nie potrafi potem spieniężyć, zostawia zaś całkiem pokaźną sumę w gotówce. "Ciemny impuls", który wiódł go do zbrodni, mija i pozostają wyrzuty sumienia. Rodion nie umie wrócić do normalnego trybu życia. Gnębią go koszmary i męczy gorączka i majaki. Razumichin komentuje tę zbrodnię tak: "(...) ograbić nie umiał, umiał tylko zabić". Nie chęć zysku bowiem kierowała zbrodniarzem , ale jego fałszywa idea. Zdaniem Raskolnikowa nie było to po prostu morderstwo, gdyż on "nie zabił człowieka, zabił zasadę". Dodatkowym cierpieniem dla Raskolnikowa jest świadomość osobistej klęski. Jego marzenia o nieprzeciętnej naturze i zdolnościach do wielkich czynów, rozbiły się o prosta moralność, o zasady, którymi pogardzał, a w każdym razie chciał nimi pogardzać. Jednak jego wyrzuty sumienia świadczą dobitnie o tym, że nie potrafi wyrzec się zasad, które uznał za właściwe tylko dla szarych mas. Nie jest kolejnym Napoleonem.

Zbrodnia odbiła się na jego psychice, Raskolnikow popada w dziwne stany, majaczy w gorączce, chodzi po mieście rozmawiając ze sobą, godzinami leży półprzytomny w swej "trumienne" izbie. Słyszy dziwne głosy, w nocy gnębią go koszmarne sny. Wraca w obłędzie na miejsce zbrodni, traci ostrożność, zdradza się. Mdleje, gdy przypadkowo słyszy rozmowę dotycząca morderstwa. Unika swoich bliskich, splamiony zbrodnią nie potrafi odnaleźć szczęścia wśród bliskich. Matka Matka B. Schulz Sklepy cynamonowe, bohaterka epizodyczna; jest w opowieści prawie nieobecna. Narrator nie zwraca na nią uwagi, nie dba o nią. Notuje jedynie, że wciąż się czesała lub leżała w salonie... Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - liceum i siostra przybywają do niego po długim okresie rozłąki, a on unika ich towarzystwa. Nie dba już o to, że zachowanie takie jest wielce podejrzane. Żyje w poczuciu winy i zagrożenia. Zdaje sobie sprawę ze śledztwa toczonego w sprawie zabójstwa, wie, że jest podejrzany. Porfiry Pietrowicz gnębi go ciągłymi pytaniami, odbierając mu resztki psychicznej równowagi. Przesłuchania są intelektualną grą między śledczym i podejrzanym. Rodion nie panuje nad swoimi reakcjami, wystarczy by rozmowa zeszłą na tor morderstwa ożywia się i wyjawia szczegóły, których znać nie powinien.

Jednocześnie wpływ na niego wywiera znajomość z Sonią. Jej postawa koci się zupełnie z jego teorią. Sonia jest osoba pełną wiary, choć jej los stał się okrutny. Ojciec Ojciec B. Schulz Sklepy cynamonowe, bohater główny; zajmuje poczesne miejsce w powieści; szanowany kupiec, sprawujący ojcowską władzę nie tylko nad rodziną, ale i nad subiektami. Pochylony nad rachunkami,... Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - liceum pijak doprowadził ich do skrajnej nędzy. Sonia został prostytutką, by ratować swoją rodzinę. Mimo hańby i cierpienia wierzy w dobroć Boga i Jego sprawiedliwość. początkowo Rodionowi wydaje się, że on i Sonia są podobni, bo oboje upadli, przegrali swoje życie i nie mają już nic więcej do stracenia. Raskolnikow nie wierzy w Boga, w jego pojęciu świat jest zły i nie ma w nim miejsca na ocalenie. Jego racjonalizm nie dopuszcza prostej wiary w sens cierpienia. Ale jego postawa ulega zmianie. Pod wpływem Soni zmienia swe poglądy, dostrzega jałowość swojego światopoglądu, jej postawa każe mu wierzyć w istnienie dobra na świecie. Dla niej i dzięki niej pragnie wydobyć swą duszę z rąk szatana. Pragnie odkupienia win. To dla tego przyznaje się do zbrodni. Tylko sprawiedliwa kara pozwoli mu odzyskać spokój sumienia i odzyskać życie, które utracił w chwili morderstwa.