Dodaj do listy

Moja wakacyjna przygoda- opowiadanie

Moje wakacje zaczęły się nieciekawie. Deszczowa pogoda Pogoda ogół zjawisk i stanów zachodzących w troposferze (przyziemnej warstwie atmosfery) w danej chwili na określonym terenie. Wyrazem pogody są jej elementy, ściśle od siebie uzależnione: temperatura... Czytaj dalej Słownik geograficzny zachęcała jedynie do oglądania telewizji. W dodatku rodzice nie planowali żadnego urlopu, więc zapowiadało się na to, że spędzę ten wolny czas w mieście. Byłam zła i rozczarowana. Pierwszy tydzień wakacji upłynął mi na narzekaniu i nudzie. Moi rodzice zaczynali się już niepokoić, gdy zadzwoniła moja najlepsza przyjaciółka Dagmara. Zaprosiła mnie do swojej cioci, która mieszka na wsi nad morzem. Nawet rodzice nie sprzeciwiali się temu wyjazdowi, bo widzieli jak bardzo się cieszę.

Spakowałam się i tata odwiózł mnie do Dagmary. Razem pojechałyśmy pociągiem do Trzesiącza. Tam mieszka jej ciocia. Spędziłam u niej dwa tygodnie. Było cudownie. Ciocia jest młodszą siostrą mamy Dagmary i dawała nam dużo swobody, ale oczywiście starałyśmy się tej wolności nie nadużywać. Raz tylko wybrałyśmy się na noc, pod namiot do okolicznej wsi. Rozpakowałyśmy się, zapaliłam ognisko, a Dagmara rozbiła namiot. Robiło się już ciemno, a my postanowiłyśmy pójść na spacer, nad morze. Okazało się, że to dalej niż myślałyśmy i zapadła prawdziwa ciemność. Nagle potknęłam się o coś wystającego na drodze i wpadłam w cierniste krzaki. Czułam, że jestem cała podrapana. Dagmara też za chwilę leżała jak długa, w jakiejś kałuży. Szybko zorientowałam się, że zgubiłyśmy drogę. Byłam trochę przerażona, ale Dagmara udawała dzielną. Była cała w błocie i nie traciła dobrego humoru. Tak przynajmniej się zachowywała. Mówiła, że jest pewna, że morze Morze część oceanu posiadająca odrębną nazwę. Niekiedy morzem nazywane są także jeziora, np. Morze Kaspijskie i Martwe.
· Niszczące działanie morza abrazja · Budujące działanie morza: Na...
Czytaj dalej Słownik geograficzny
już nie daleko i musimy tam dotrzeć. Odetchnęłam z ulgą, kiedy usłyszałam szum fal. Morze było bardzo spokojne, ale widok zapierał dech w piersi. Poprosiłyśmy latarnika żeby nas skierował w stronę naszego obozu. Okazało się, że jest łatwiejsza i krótsza droga do miejsca, gdzie czekał na nas namiot. Podziękowałyśmy i pobiegłyśmy prosto przed siebie. Byłyśmy zmęczone i głodne, ale od razu poszłyśmy spać.

Następny dzień spędziłyśmy nad morzem, a wieczorem byłyśmy już u cioci. To były moje najpiękniejsze dwa tygodnie wakacji.