Dodaj do listy

Mój sen - opowiadanie

Bardzo rzadko miewam sny. A raczej rzadko je pamiętam (naukowcy twierdzą, że każdy człowiek ma co noc kilka snów, ale pamiętamy tylko niewielki procent z nich). Jednak dzisiejszej nocy miałem sen, który zapamiętam na długo.

Bardzo chciałbym pojechać kiedyś na koncert mojego ulubionego zespołu, Iron Maiden. Dzisiejszej nocy to marzenie spełniło się.

Na początku snu stałem pod wielką halą razem z tysiącem innych fanów, czekając na koncert ulubieńców. Kolejka posuwała się powoli, wreszcie profesjonalnie wyglądający panowie z obsługi obejrzeli mój bilet i pokazali mi, gdzie znajduje się mój sektor. Publiczność była bardzo podekscytowana, ja też. Zespół spóźniał się, więc zaczęliśmy skandować: "Maiden, Maiden". Wreszcie zaczęło się. Scena rozbłysnęła feeri a barw i charyzmatyczny Bruce Dickinson rozpoczął koncert piosenką "Futureal". Widownia szalała; młodzi ludzie Ludzie J. R. R. Tolkien Hobbit, czyli tam i z powrotem, bohater zbiorowy; ludzie Trzeciej Epoki są zupełnie podobni do ludzi współczesnych. Tak jak dzisiaj zdarzają się wśród nich postacie niezwykłe, szlachetne,... Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - gimnazjum tańczyli, krzyczeli i śpiewali.

Jako drugi utwór zespół zagrał "Fear Of The Dark", jeden ze swoich najlepszych kawałków. Wszyscy znaliśmy słowa tej piosenki i dołączyliśmy do wokalisty więc pewnie słychać nas było wiele kilometrów od sali koncertowej.

Następnie tradycji stało się zadość i na scenie pojawił się Eddie. Eddie jest ogromnym potworem, który podczas każdej trasy koncertowej zespołu wygląda inaczej, ale zawsze stara się rozgrzać publiczność. Tym razem miał na głowie wielki cylinder. Wszyscy krzyczeliśmy jego imię i nagle zrobiło się bardzo wesoło.

Następnie ze sceny popłynęły kolejne piosenki. Muszę powiedzieć, że nie zabrakło żadnej z moich ulubionych.

Wreszcie wokalista pożegnał publiczność. Podziękował za wspaniałą atmosferę oraz obiecał, że zespół jeszcze tu wróci.

Powoli skierowaliśmy się ku wyjściu. Wszyscy byli szeroko uśmiechnięci i bardzo zadowoleni. Wolno poszedłem do domu, jeszcze raz przeżywając ten wyjątkowy wieczór. Nagle przejechał koło mnie tramwaj i zaczął głośno i irytująco dzwonić. Ale nie, to nie tramwaj, to budzik… Czas do szkoły.