Dodaj do listy

List małego Księcia do Lotnika

List Małego Księcia do lotnika

Planetoida B612, 03.09.1942r.

Przyjacielu!

Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze. Teraz pewnie cieszysz się z powrotu do domu i już o mnie nie pamiętasz. To jest jednak nieważne. Zresztą, masz do tego prawo, ponieważ opuściłem Cię bez pożegnania i nie zostawiłem w Twoim życiu większego śladu… Teraz bardzo tego żałuję i w tym liście postaram się wszystko Ci wyjaśnić.

Moja róża…Tak, dla niej zrobiłbym wszystko. Była przecież taka bezbronna. Musiałem do niej wrócić. Bardzo za nią tęskniłem, chociaż rozmawiając w Tobą, tak bardzo tego nie odczuwałem. Co by było, gdyby do mojej planetki rzeczywiście dotarły tygrysy? Róża nie miałaby nawet kogo poprosić o pomoc! A te silne podmuchy wiatru, których tak bardzo nie lubiła, co z nimi?! Poza tym, ona był taka piękna… Chciałem ja jeszcze raz zobaczyć i powiedzieć, jak bardzo ją kocham. Ona to zrobiła w dniu mojego wyjazdu. Niestety, nie odwzajemniłem jej się… To był straszny błąd. Wiedz, iż teraz nie ma mojej róży. Kiedy powróciłem do domu- na planetoidę B612, ujrzałem tylko zwiędłą łodygę i kilka płatów wokół niej. Nadal mam ten widok przed oczami. Czego się jednak spodziewałem? Kwiaty są przecież efemeryczne, jak powiedział pewien geograf. Bardzo mi bez niej smutno… teraz sam podziwiam zachody Słońca, ale już nie cieszą mnie tak jak kiedyś.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego listu zrozumiesz, dlaczego Cię opuściłem. Wiedz również, że bardzo za Tobą tęsknię. Nie powrócę jednak na Ziemię, gdyż w każdej chwili mogę znowu znaleźć nasionko, które po wykiełkowaniu podobne będzie do baobabu. Nie chcę przegapić pojawienia się go na mojej planetce.

Zawsze pamiętający o Tobie, Mały Książę.