Dodaj do listy

Próba oceny wypraw XVI-wiecznych konkwistadorów.

Niemal każdy z nas wie, że z odkrywcą kontynentu amerykańskiego był niejaki Krzysztof Krzysztof H. Balzak Ojciec Goriot, bohater epizodyczny; posługacz w pensjonacie pani Vauquer
Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - liceum
Kolumb. To właśnie on, oraz towarzysząca mu załoga w dniu 12 października 1492 roku, dotarli do wyspy Kuby a później także Haiti. Pominąwszy fakt, że pomimo kolejnych wypraw na kontynent amerykański, Kolumb do samej śmierci tkwił w przekonaniu, że dotarł zachodnią drogą morską do Indii, pomimo, że napotkanych na swej drodze wyspiarzy określał mianem "Indian", to jednak jego pierwsza wyprawa (opłacana przez Izabelę oraz Ferdynanda Kastylijskich) była swoistym, dziejowym przełomem tak w historii wypraw geograficznych, jak i nade wszystko, w spojrzeniu ówczesnego człowieka na świat, jego kształt, granice oraz zamieszkujące go ludy i społeczności.

Dotychczas (tj. przed rokiem 1492) na świat patrzono jedynie przez pryzmat Starego Kontynentu. Ówczesnym ludziom wydawało się, że poza Europą, Północną Afryką, Chinami oraz Księstwem Moskiewskim, nie istnieją na ziemi żadne inne państwa. Jakże odkrywcza była więc w tym kontekście wyprawa Krzysztofa Kolumba. Tak bowiem oto, okazało się, że nie tylko ziemia Ziemia trzecia w odległości od Słońca planeta Układu Słonecznego, oddalona od Słońca o ok. 149,6 mln km, piąta co do wielkości. Kształtem zbliżona do elipsoidy obrotowej powstałej w wyniku jej obrotowego ruchu,... Czytaj dalej Słownik geograficzny jest okrągła, że istnieją na niej inne państwa, ale co najistotniejsze, że państwa te zamieszkują zwyczajni (podobni w wielu względach, zwłaszcza tych fizycznych, do Europejczyków) ludzie, a nie jak sobie wyobrażano, cyklopi czy wręcz potwory. Odkrycie Kolumba, biorąc pod uwagę ówczesną wiedzę o świecie, miało kolosalne, niewyobrażalne wręcz znaczenie. Obaliło szereg nieprawdziwych mitów oraz wyobrażeń, otworzyło ówczesnych na świat. Kolumb dowiódł, że niezwykle mylna jest teza lansowana przez lata, teza o tym jakoby ziemia miała być płaska. Jego wyprawa (zachodnią drogą morską) dowiodła, iż ziemia ma kulisty kształt, iż poza Starym Kontynentem występują na niej inne ziemie, oraz że zamieszkują ją inne od Europejczyków ludy oraz społeczności.

Odkrycie Kolumba wprawiło w zakłopotanie nie tylko ówczesnych mieszkańców Starego Kontynentu, ale nawet samych organizatorów wyprawy. Stan osłupienia nie trwał jednak długo. W niezwykle krótkim czasie Izabela Kastylijska postanowiła uczynić pożytek z odkrycia Kolumba, oraz eksploatować ziemie, do których dotarł podróżnik. Zaczęto więc organizować wyprawy konkwistadorów.

Jak pierwszy w roku 1502 do Peru udał się Franciszek Franciszek F. Kafka Proces, bohater epizodyczny; STRAŻNICY
Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - liceum
Pizarro. Koncepcja wyprawy była niezwykle prosta. W podróż należy zabrać ludzi prostych, biednych oraz żołnierzy. Ci pierwsi, ubodzy, nie marzyli o niczym tak bardzo jak o bogactwie, oraz o wyrwaniu się z trapiącej ich nędzy. Przewidywano więc, że na nowoodkrytych ziemiach nie będą mieli skrupułów kraść oraz eksploatować oferowanych im bogactw. Żołnierze z kolei, mieli być nie tylko gwarantem bezpieczeństwa w starciu z tubylczymi, rodzimymi plemionami, ale i ewentualnie z krnąbrnymi biednymi uczestnikami wyprawy. Całemu przedsięwzięciu towarzyszyła aura tajemniczości oraz wielkiej przygody, którą mieli przeżyć Europejczycy udający się do "nowego świata".

Ameryka kusiła Europejczyków płynących z Pizarro nie tylko bogactwem złóż mineralnych, ale nade wszystko polami oraz ziemiami nadającymi się pod uprawę, ziemiami których tak bardzo brakowało w ówczesnej Europie. Konkwistadorzy nie spodziewali się, że tubylcze plemiona amerykańskie oddadzą im swe największe dobra bez walki, nie spodziewali się jednak, że walka ta będzie aż tak prosta oraz tak krótka.

Nie ulega wątpliwości, że wyprawa Pizarra miała miejsce w okresie najmniej sprzyjającym zamieszkującym Peru Inkom. Poprzedziła ją wojna domowa prowadzona w obrębie plemienia, wojna wyniszczająca i bratobójcza. Inkowie nie zdążyli jeszcze zaleczyć krwawiących ran, gdy na ich ziemiach stanęli Europejczycy. Inków zaskoczył, zdziwił i przestraszył nie tylko widok białego człowieka, ale także koń na którym ów biały człowiek się przemieszczał i broń, którą władał. Pokonanie Inków przyszło Europejczykom z największą łatwością. Najpierw zaprosili oni wodza plemienia na "spotkanie" w sprawie możliwości pokojowego ułożenia stosunków między białymi a Indianami zamieszkującymi peruwiańskie ziemie. Później, podczas rzekomych rozmów uwięzili go, przejmując tym samym kontrolę nad tamtejszymi ziemiami. O uwolnieniu wodza nie było mowy. Nawet wysoki okup zaproponowany przez Inków na poczet uwolnienia ich władcy, nie przyniósł spodziewanego rezultatu. Europejczycy pozbawili wodza życia, a Inków ich przywódcy.

Najazd Pizarra i jego ludzi doprowadził nie tylko do podporządkowania sobie przez Europejczyków peruwiańskich ziem, ale nade wszystko do podkopania tożsamości zamieszkujących je ludów, do ich unicestwienia, zaprzepaszczenia osiągnięć oraz obyczajów kształtowanych przez Inków przez wiele wcześniejszych wieków. Zamach Pizarra na państwo peruwiańskich Inków, był jednocześnie zamachem na piękną kulturę i cywilizację, był zamachem, który już nigdy nie pozwolił na ich ponowne dźwignięcie się i dalszy rozwój.

Nie mniej słynną była wyprawa Ferdynanda Corteza, który na kontynent amerykański udał się w roku 1519. Wydaje się bardzo prawdopodobnym, że jednym z bodźców, który pchnął Corteza przeciwko cywilizacji Azteków, były opowieści snute przez uczestników wyprawy Pizarra, opowieści o nic nieznaczących, słabych i bezbronnych plemionach zamieszkujących Amerykę Południową.

Gdy stopa Stopa podstawowa jednostka rytmiczna w antycznym wierszu iloczasowym i polskim wierszu sylabotonicznym; powtarzający się w wersie układ sylab akcentowanych i nieakcentowanych (długich i krótkich w wierszu... Czytaj dalej Słownik terminów literackich Corteza stanęła na azteckiej ziemi jego zdziwienie nie miało końca. Zamiast potulnych Indian, ujrzał zwłoki rytualnych ofiar złożonych na schodach piramid. Ten widok przekonał konkwistadora, że wobec Azteków nie należy znać litości, i że wskazanym jest mordować ich równie bezwzględnie jak oni mordowali owe ofiary złożone na stopniach piramid. Niemal bez walki, wykorzystując naiwność Azteków, Cortez wkroczył do stolicy kraju do Tenochtitlanu, po czym ją zajął. Doskonale uzbrojona armia konkwistadora, przejęła kontrolę nad azteckim ludem, tłumiąc lokalny bunt w roku 1520. Rok później (1521), po ostatecznym opanowaniu azteckiego państwa, Cortez powrócił do Europy jako niekwestionowany zwycięzca i triumfator.

W tym miejscu należy postawić sobie pytanie o skutki wypraw konkwistadorów. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że na początku XVI stulecia, jedynym celem organizowanych wypraw była chęć wzbogacenia się. Ziemie amerykańskie fantastycznie się ku temu nadawały. Znajdowano tam wszystko czego poszukiwano. Mówi się, że z samej tylko podróży Pizarra do Europy przywieziono "tony" złota. Nikt nie pytał wówczas skąd to złoto, tak jak nikt nie pytał skąd pochodzą piękne kamienie szlachetne zdobiące biżuterię kastylijskich dam. Otóż, owe złote i owe kamienie szlachetne pozyskiwano w akcie świętokradztwa, nastając na kultowe figurki, wyobrażenia bóstw czczonych przez Inków. Przetapiano je na złoto, a następnie na cenione przez Europejczyków przedmioty użytkowe.

Oczywiście na tym nie koniec. W Ameryce Południowej Europejczycy pozyskiwali także niewolników. Niewolnicy ułatwiali życie bogatym mieszkańcom Hiszpanii, a w pozbawianiu ich wolności, a nierzadko także i życia, prócz Kościoła, nikt nie widział nic złego.

A propos Kościoła. Bynajmniej nie można go uznać za ośrodek działający na rzecz Indian. Bynajmniej nie. Co więcej można zaryzykować stwierdzenie, że Kościół stał się sprawcą nastawania oraz bezpardonowego niszczenia kultury oraz pogańskiej religii miejscowych plemion. Znana jest tradycja nawracania "ogniem i mieczem" tamtejszych ludów, przez zakonników oraz księży przybywających u boku Pizarra czy Corteza na ziemie amerykańskie. W procederze tym nie widzieli nic złego ani sami uczestnicy wypraw, ani ich mocodawcy w stolicy apostolskiej. Co więcej, tego rodzaju polityka nie budziła także sprzeciwu ogółu katolików w Europie.

Wyprawy konkwistadorów przyczyniły się także do zwiększenia zasobu terytorialnego znajdującego się w posiadaniu domu panującego kastylijskiego. Tym samym Hiszpanie wzbogacili się o ziemie peruwiańskie, meksykańskie oraz chilijskie. Z inicjatywy Franciszka Franciszka G. Zapolska Żabusia, bohaterka epizodyczna; niańka, służąca w domu Bartnickich.
Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - gimnazjum
Pizarro założono miasto Miasto intensywnie zabudowany obszar zamieszkiwany przez ludność wykonującą zawody pozarolnicze. Głównymi cechami miasta są:
zwarta zabudowa; duża gęstość zaludnienia; zatrudnienie ludności w...
Czytaj dalej Słownik geograficzny
Lima. Jego prężny rozwój (tak handlowy, komunikacyjny, jak i przemysłowy) pozwolił przetrwać miastu do dnia dzisiejszego.

Wspominałam już, że część rodzimych mieszkańców Ameryki Południowej została przez Europejczyków przywieziona na Stary Kontynent w charakterze niewolników. Pozostali, także jako ludność zależna, pracowali w zakładanych na miejscu kopalniach kruszców, lub na polach kukurydzy, trzciny cukrowej, bawełny czy kakao. System niewolniczy wprowadzany na rodzimych ziemiach amerykańskich, przynosił Hiszpanom olbrzymie korzyści materialne. Państwo bogaciło się.

Niemniej jednak, system pracy, niewola, pogromy ludności oraz zupełny brak odporności miejscowych na choroby przywiezione przez Europejczyków, powodowały, że z dnia na dzień liczba ludności indiańskiej diametralnie się zmniejszała.

W zaledwie kilka lat Europejczycy w Ameryce Południowej zniszczyli to, co jej rodzima społeczność budowała przez szereg wieków. Nie tylko ujarzmiono, oraz w dużej mierze wyeliminowano Indian, ale co może nawet bardziej istotne, zniszczono ich dorobek kulturowy oraz cywilizacyjny. Jakby od niechcenia zlikwidowano dziedzictwo kulturowe miejscowych plemion. Zanim Inków czy Azteków konkwistadorzy pozbawili życia, odebrali im tożsamość plemienno-społeczną. Tym samym Europejczycy w Ameryce Południowej zachowali się jak barbarzyńcy, okazali się mniej cywilizowani od tych, których sami nazywali niecywilizowanymi.

Nie pozostaje nic innego jak stwierdzić, że wyprawy konkwistadorów (które oczywiście nie ograniczały się do wyżej opisanych), były bardzo negatywnym zjawiskiem w historii powszechnej kontynentu europejskiego. W równym stopniu odpowiadali za nie świeccy, jak i duchowni. Niemal z dnia na dzień, bez skrupułów zdegradowano starą, miejscową cywilizację. W jej miejsce usiłowano tworzyć nową, lepszą, bo europejską rzeczywistość. Niestety bezskutecznie. Nic bowiem nie tłumaczy zniszczenia oraz nastawania na kulturę, obyczaj, a nade wszystko na życie innych. Nawet tych, których uważa się za gorszych lub mnie cywilizowanych.

Czy można znaleźć choćby najmniejsze usprawiedliwienie dla prowadzonych przez Europejczyków wypraw konkwistadorskich? Wydaje się, że tak. Trzeba pamiętać, że u schyłku średniowiecza i u początków odrodzenia, Stary Kontynent borykał się z deficytem ziem nadających się po uprawę, oraz z wielkim przeludnieniem. Skolonizowanie ziem amerykańskich stwarzało wielką szansę na rozwiązanie obydwu zaznaczonych problemów. Odpływ ludności do Ameryki Południowej pozwoliłby na rozładowanie przeludnienia w Europie. Nowe ziemie zapewniłyby godne życie wielu zubożałym, głodującym oraz pozbawionym środków do życia na Starym Kontynencie. Niestety pomimo słusznych celów i dobrych zamiarów, sam sposób wprowadzania ich w życie pozostawiał wiele do życzenia.

Nie zgadzam się z tezą, że gdyby nie konkwistadorzy to prawdopodobnie do dzisiaj w Ameryce Południowej żyłyby niecywilizowane, prymitywne plemiona, mieszkające w szałasach i ubierające się w stroje z liści. Europejczycy początków XVI wieku nie mieli prawa nastawać na tamtejszą kulturę, obyczaj czy religię. Nie mieli prawa mordować niewinnych ludzi, czynić z nich niewolników i zmuszać ich do katorżniczej pracy. Kultura ówczesnych konkwistadorów okazała się być niższa od kultury tych, których uważali oni za prymitywnych. Tak jak ujarzmienie ziem amerykańskich, okazało się mniej cywilizowane od sposobu życia miejscowej ludności, jaki najeźdźcy uznawali za niecywilizowani.

Wyprawy konkwistadorów należy więc uznać za wielką rysę w dziejach powszechnych Europy i świata.