Dodaj do listy

Europejska kolonizacja kontynentów amerykańskich w XVI oraz XVII stuleciu.

ODKRYCIE AMERYKI PRZEZ KOLUMBA

Chyba każdy wie, że kontynent amerykański odkrył w roku 1492 Krzysztof Krzysztof H. Balzak Ojciec Goriot, bohater epizodyczny; posługacz w pensjonacie pani Vauquer
Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - liceum
Kolumb. Genueńczyk, chcąc dotrzeć zachodnią drogę morską do Indii, dopłynął do ziemi, na której stopa Europejczyka nie postała nigdy wcześniej. Pragnienie dotarcia do Indii, zdominowało całe dorosłe życie Kolumba. Analizując mapy Toscanellego, sporządzone na bazie wytycznych Ptolemeusza (stwierdzających, że Stary Kontynent dzieli od Japonii zaledwie 2400 mil morskich), Genueńczyk doszedł do wniosku, że jego wizja płynięcia na zachód w celu dobicia do indyjskich wybrzeży, jest jak najbardziej realna i absolutnie nie pozbawiona szans na powodzenie.

Oczywiście, zorganizowanie eksperymentalnej wyprawy nie leżało w zakresie możliwości finansowych oraz taktycznych Kolumba. Usiłował więc Genueńczyk zainteresować swoim pomysłem monarchów ówczesnej Europy. Dotarł więc na dwór króla portugalskiego Jana II, władcy angielskiego Henryka VII, czy do Francji, rządzonej przez Karola VIII. Niemniej jednak, najwięcej szczęścia spotkało żeglarza, przyszłego odkrywcę Ameryki, na dworze Izabeli Kastylijskiej oraz Ferdynanda Aragońskiego. Nie zastanawiając się nad niecodziennością pomysłu Kolumba, oraz nad kosztami, związanymi z organizacją podróży, licząc na zysk oraz na europejski rozgłos, Izabela zgodziła się sponsorować wyprawę żeglarza. Jem samemu natomiast, obiecała tytuły wicekróla oraz gubernatora wszystkich tych ziem, które w toku wyprawy Genueńczyk odkryje.

Uradowany wiadomością, niemal natychmiast i najbardziej jak tylko potrafił skrupulatnie, Kolumb przystąpił do organizowania swej wyprawy. W dniu 3 sierpnia 1492 roku, 3 okręty (Santa Maria, Nina oraz Pinta) z kompletną załogą na pokładach, wyruszyły w kierunku nowego lądu, wyruszyły na odkrycie nieznanego dotąd Europejczykom, Nowego Świata. Po dwóch miesiącach rejsu, podróżnicy dotarli do wyspy Guanahani (San Salwador), miesiąc później odkryli zaś wyspę Kubę oraz Haiti. Tę ostatnią (Haiti) Hiszpanie nazwali Hispaniolą. Na pierwszej podróży, "podbój" kontynentu amerykańskiego przez Krzysztofa Kolumba nie zakończył się. Do swej śmierci, Genueńczyk jeszcze trzykrotnie wyprawiał się na zachód, w kierunku Nowego Świata. W trakcie wspomnianych wypraw, zdołał dotrzeć do takich miejsc jak: wyspa Jamajka, wybrzeża Wenezueli, czy do Hondurasu.

Fakt, iż w roku 1492 Kolumb nie dopłynął do Indii, a do zupełnie nieznanych dotąd ziem, znany był współczesnym mu podróżnikom oraz poszukiwaczom przygód. Nic więc dziwnego, że w niedługim czasie, do wybrzeży kontynentu amerykańskiego dobijali tacy hiszpańscy, portugalscy czy włoscy żeglarze oraz badacze, jak: Hejeda, de la Rosa, Vincente Yanez Pinzon, Cabral, de Balboa oraz Amerigo Vespucci. Nie trudno się domyślić, że nazwa kontynentu wywodzi się od imienia ostatniego z wymienionych podróżników, a więc od Amerigo Vespucciego. To jego zasługą było bardzo szczegółowe i gruntowne zbadanie oraz opisanie wybrzeży amerykańskich, rozciągających się od dzisiejszej Wenezueli, aż po Brazylię. W geście docenienia oraz uznania pracy Amerigo Vespucciego, kontynent odkryty przez Kolumba, nazwano Ameryką.

KOLONIZACJA AMERYKI POŁUDNIOWEJ ORAZ ŚRODKOWEJ

Niemal natychmiast po odkryciu Ameryki, Europejczycy przystąpili do jej podboju oraz kolonizacji. Przedmiotem inwazji hiszpańskiej oraz portugalskiej, stały się ziemie Ameryki Południowej oraz Środkowej. Europejczycy liczyli, że w nowym świecie szybko się wzbogacą, zyskując do życia środki, których tak bardzo brakowało w ich państwach.

Większość ziem amerykańskich została w XVI stuleciu opanowana przez Hiszpanów. To oni podporządkowali sobie takie terytoria jak: wyspy na Morzu Karaibskim, Meksyk, czy liczne posiadłości w Ameryce Południowej oraz Środkowej. Z całą odpowiedzialnością można także powiedzieć, że Hiszpanie dobili również do zachodnich oraz południowych wybrzeży dzisiejszych Stanów Zjednoczonych.

Na ziemiach, do których dotarli Hiszpanie, pozostawiali oni swych żołnierzy, misjonarzy, kupców oraz osadników. W Nowym Świecie z pełną determinacją szerzyli swój język, swoją kulturę, tradycję, jak również swoją katolicką wiarę. Na tym nie koniec. W Ameryce zaczęły powstawać instytucje oraz organizacje, wzorowane na europejskich. Cały proces podboju i ujarzmiania nowych ziem, odbywał się z pogwałceniem zwyczajów, praw oraz tradycji zastanej przez Europejczyków w Nowym Świecie. Kolonizatorzy nie liczyli się z miejscową kulturą, religią, tak jak nie liczyli się z lokalną społecznością. Indianie, w przekonaniu podróżników ze Starego Kontynentu, byli ludźmi niższej kategorii, ludźmi których można było mordować, zarażać europejskimi chorobami, których można było okradać, czy też którym można było narzucać kajdany bezwzględnego poddaństwa. Nie zważając na tamtejsze cywilizacje, na ich osiągnięcia, konkwistadorzy doprowadzili do odebrania miejscowym plemionom ich kulturowej i narodowej tożsamości, pozbawiając tym samym cały świat, fantastycznej spuścizny oraz wielowiekowej tradycji. Zniszczone na wieki cywilizacje Inków czy Azteków, miały się już nigdy nie odrodzić, a pamięć oraz wiedza o nich, miały zostać zamknięte w okowach historii.

Bardzo podobnie zarysowywała się sytuacja na obszarze kolonizowanej przez Portugalczyków, Brazylii. Różnica pomiędzy Hiszpanami a Portugalczykami podbijającymi ziemie amerykańskie, polegała jednak na tym, że ci pierwsi przybywali do Nowego Świata kuszeni bogactwem tutejszych złóż złota oraz kamieni szlachetnych, podczas gdy tych drugich, przyciągały plantacje trzciny cukrowej, stanowiące fundament tutejszej egzystencji.

KOLONIZACJA AMERYKI PÓŁNOCNEJ

Podczas gdy proces kolonizowania obszarów położonych w Ameryce Południowej oraz Środkowej, był już niezwykle zaawansowany, podbój terytorium Ameryki Północnej, a więc dzisiejszych Stanów Zjednoczonych oraz Kanady, dopiero się rozpoczynał.

Europejczykami, którzy dokonywali interwencji na ziemiach północnoamerykańskich, byli Anglicy oraz Francuzi, w mniejszym zaś stopniu Holendrzy, Szwedzi oraz Duńczycy. Z nastaniem XVI oraz XVII stulecia, tak Brytyjczycy, jak i Francuzi, organizowali na wspomniane obszary, tzw. wyprawy odkrywcze. W ich konsekwencji, Francuzi podporządkowali sobie kanadyjskie ziemie rozpościerające się nad rzeką św. Wawrzyńca, Anglicy weszli w posiadanie wschodniego wybrzeża dzisiejszych Stanów Zjednoczonych, Holendrzy zaś usadowili się nad rzeką Hudson.

Z nastaniem XVI stulecia, tak francuskie, jak i brytyjskie statki rybackie zaczęły przybijać do wybrzeży Nowej Funlandii. Początkowo czysto ekonomiczne oraz handlowe relacje Europy z wybrzeżami północnoamerykańskimi, nabrały z czasem wydźwięku imperialnego. Zmiana kierunku szczególnie widocznie dała o sobie znać za panowania króla francuskiego Franciszka Franciszka G. Zapolska Żabusia, bohaterka epizodyczna; niańka, służąca w domu Bartnickich.
Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - gimnazjum
I. Wstąpiwszy na tron w roku 1515, Franciszek Franciszek F. Kafka Proces, bohater epizodyczny; STRAŻNICY
Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - liceum
I uwikłał się w konflikt zbrojny z Hiszpanią. Ważnym jego elementem było uprawiane od lat przez Francję korsarstwo, oraz nielegalna wymiana handlowa prowadzona przez kraj z posiadłościami państwa hiszpańskiego, znajdującymi się u wybrzeży południowoamerykańskich. Spory oraz konfrontacje francusko-hiszpańskie w basenie Morza Karaibskiego, doprowadziły do baczniejszego zwrócenia uwagi króla Franciszka I na ziemie rozpościerające się pomiędzy Nową Funlandią oraz Florydą, ziemie co ciekawe, dotąd nie kolonizowane, i przez żaden europejski kraj nie zagarnięte.

W roku 1523 z portu w Dieppe wypłynął Giovanni de Verrazo, który z nastaniem wiosny roku następnego (1524), przybił do wybrzeży Karoliny Północnej. Płynąc dalej w kierunku północnym, de Verazzo osiągnął wybrzeża Nowej Szkocji. Wszystkie ziemie, które podczas wspomnianej podróży odwiedził, nazwał Francesca, ku czci monarchy francuskiego, Franciszka I.

W wyprawie de Verazzo brał udział niejaki Jaques Carter, któremu zlecono z kolei, organizację francuskiego wypadu w kierunku ziem amerykańskich północno-zachodnich. Istotą wyprawy było dotarcie przez podróżników do ziem Dalekiego Wschodu, i przywiezienie z nich tak wielu skarbów oraz bogactw, jak to tylko było możliwe. Carter rozpoczął swoją ekspedycję w marcu 1534 roku, podróżując przez Nową Funlandię, południowy Labrador, Zatokę Świętego Wawrzyńca, docierając do półwyspu Gaspe. Wkrótce zmienił obrany przez siebie kurs, i wrócił do Francji. Jakże wielkie było zdziwienie monarszego dworu, kiedy okazało się, że Carter nie tylko że nie dotarł na Daleki Wschód, nie tylko, że nie przywiózł tak bardzo pożądanych bogactw, to jeszcze snuł opowieści o pięknych i urodzajnych ziemiach, rozpościerających się na południe od Nowej Funlandii. Podróżnik ponowił swoją wyprawę w kolejnym, 1535 roku. Niestety, tym razem nie udało mu się dotrzeć ani do ciepłego i zamożnego kraju, ani przywieźć z niego kosztownych bogactw. Podobnym brakiem powodzenia zakończyła się ekspedycja podróżnika z roku 1541 roku. Tak więc, bilans wypraw podejmowanych przez Cartera, sprowadzał się głównie do maksymalnego spenetrowania przez francuskich podróżników dorzecza Świętego Wawrzyńca.

Kolejną inicjatywą, jaką usiłowali zrealizować Francuzi w początkach XVII wieku, było utworzenie pierwszej, stałej kolonii północnoamerykańskiej. Należy powiedzieć, że choć na krótko, to jednak w latach 1598-1603, niejakiemu markizowi de la Roche, udało się założyć francuską kolonię na wyspie Sabe, znajdującej się u wybrzeży Nowej Szkocji. Kolonia Kolonia w botanice zespół komórek należących do jednego gatunku, luźno ze sobą połączonych tworzących funkcjonalną całość. Brak jest między nimi blaszek środkowych i plazmodesm, np. u glonów:... Czytaj dalej Słownik biologiczny handlowała futrami, mając szansę przekształcenia się w stałą osadę. Niestety fakt, iż była ona obsadzona byłymi (wypuszczonymi na wolność) więźniami, spowodował jej upadek .

Również na początku XVII stulecia, kilka lat po zlikwidowaniu koloni Sabe, z inicjatywy innego francuskiego arystokraty, niejakiego Sieura de Monts, powstała stała osada na wyspie Saint Croix. Niedługo później, podjęto decyzję o konieczności jej przeniesienia w rejon południowy. Dawną kolonię Saint Croix przemianowano na Port Royal, przyczyniając się tym samym do powstania pierwszej stałej posiadłości francuskiej na ziemiach północnoamerykańskich.

Do utworzenia kolejnej, trwałej osady francuskiej na tym obszarze, swoją rękę przyłożył niejaki Samuel de Champlain. Dał on początek Quebeckowi, do wybrzeży którego wcześniej, bo w roku 1535, dotarł sam Cartier.

Równie wielkim zainteresowaniem francuskim cieszyła się w XVI wieku amerykańska Floryda. Biorąc pod uwagę toczące się w tym czasie na zachodzie Europy wojny religijne, oraz zważając na prześladowania we Francji zwolenników wyznania hugenockiego, admirał de Coligny marzył o skolonizowaniu Florydy oraz o przekazaniu jej innowiercom w charakterze bezpiecznej przystani.

Pierwszą wyprawę mającą na celu podbój Florydy zorganizowano w lutym roku 1562. Na jej czele stanął Jean Ribauta, dowodzący pięcioma okrętami. W niedługim czasie koloniści dotarli do wybrzeży Karoliny Południowej, na których utworzyli francuską osadę. Osada nie przetrwała jednak długo, upadając po wyjeździe Ribauta. Niemniej jednak, niedługo później u wybrzeży tejże samej Karoliny Południowej, pojawili się hugenoci, którzy przekształcili podupadającą kolonię w tzw. Fort Karolina. Radość z przejęcia oraz przywrócenia osady do świetności, nie trwała jednak długo. Wkrótce bowiem francuska dominacja nad ziemiami Florydy, wzbudziła sprzeciw państwa hiszpańskiego. Z nastaniem roku 1565, Hiszpanie wysłali w kierunku Florydy, liczącą sobie 11 statków oraz 500 marynarzy, ekspedycję. Po przybyciu na miejsce, w dniu 28 sierpnia 1565 roku, w rejonie północno-wschodnim Florydy, powstała hiszpańska kolonia imienia św. Augustyna. Kilka dni później, mieszkańcy hiszpańskiej osady zaatakowali Francuzów z Fortu Karolina, pozbawiając większości z nich, życia. Tym samym, miasto św. Augustyna uzyskało status pierwszego trwałego, białego osiedla na ziemiach późniejszych Stanów Zjednoczonych. Dało też ono początek, kolejnym powstającym tu hiszpańskim osadom.

Z nastaniem XVII stulecia ziemie rozpościerające się pomiędzy Nową Funlandią a Florydą, zaczęły w większym niż dotychczas stopniu interesować Wielką Brytanię. Anglicy uważali, że mają prawo roszenia sobie pretensji do tamtejszych ziem, przede wszystkim na podstawie odkryć poczynionych niegdyś przez Johna Cabota. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że zaistniało co najmniej kilka przesłanek, które uaktywniły Wielką Brytanię w walce o posiadłości północnoamerykańskie. Najważniejsze spośród nich to: szerzące się w Europie wieści, jakoby Francuzi mieli zbijać ogromne fortuny na wymianie handlowej skórami z Indianami, czy perspektywa połowu oraz przetwarzania ryb w okolicach Nowej Funlandii. Nie bez znaczenia było także ewentualne korzystanie z amerykańskiego drzewostanu, w celu budowania oraz wzmacniania brytyjskiego potencjału wojennego na morzach. Jako że zasoby drzewa na Wyspach Brytyjskich kurczyły się z dnia na dzień coraz bardziej, perspektywa pozyskiwania surowca niezbędnego do budowy okrętów, tak handlowych, jak i wojennych, była niezwykle kusząca oraz pociągająca. W kontekście północnoamerykańskim, władze brytyjskie rysowały przed swymi obywatelami dwie drogi jakimi podążać miał tamtejszy ruch kolonizacyjny oraz osadniczy. Pierwsza z dróg, miała wieść na północ kontynentu, i miała zostać związana z połowem ryb oraz z leśnictwem. Druga z dróg, miała obejmować rozwijający się na południu Ameryki, ruch osadniczo-plantatorski.

W roku 1578 niejaki Humprey Gilbert uzyskał od brytyjskiego monarchy zgodę na utworzenie w Ameryce Północnej pierwszej stałej kolonii angielskiej. Pomimo, że tego samego roku, Gilbert wyprawił się w kierunku północnoamerykańskim, jego misja osadnicza zakończyła się całkowitą klęską. Pięć lat później, w roku 1583, Gilbert podjął wyzwanie raz jeszcze. Tym razem, z większym niż poprzednio powodzeniem. 260 Brytyjczyków, którzy przybyli wraz z nim do Nowego Świata, utworzyło angielską kolonię zwaną Saint John. Niestety, w niedługim czasie osadnikom zabrakło niezbędnego do życia pożywienia i zmuszeni byli wracać do Europy. W drodze powrotnej ich statki zatonęły.

Kolejna ekspedycja brytyjska do Ameryki Północnej zorganizowana została za zgodą oraz poparciem królowej Elżbiety I, w roku 1584. Na jej czele stanął niejaki Walter Ralegh. Koloniści Ralegha dopłynęli do brzegów Karoliny Północnej. Zachwyceni tamtejszymi żyznymi ziemiami oraz ciepłym klimatem, postanowili nadać miejscu swego osiedlenia się, nazwę Wirginia. Dali tym samym wyraz swego przywiązania oraz uznania dla brytyjskiej królowej Elżbiety I, królowej, która nie była mężatką. Na tej jednej wyprawie Ralegh nie poprzestał. Wkrótce zorganizował kolejne ekspedycje osadnicze na kontynent północnoamerykański. Niestety jego wysiłki nie doprowadziły do utworzenia stałej kolonii brytyjskiej na wyspie Ronaoke. Co więcej, w roku 1591 wszyscy osadnicy brytyjscy przebywający na wyspie zaginęli w niezwykle tajemniczych i niewyjaśnionych okolicznościach. To jakże dziwne i niecodzienne wydarzenie spowodowało, że monarchia angielska zaprzestała dalszych ekspedycji kolonizacyjnych w tym kierunku.

Kontynuowano jednak brytyjski ruch osadniczy w kierunku południowym. Dodatkowo na przełomie XVI oraz XVII stulecia, władze w Londynie podjęły decyzję o potrzebie finansowego wspierania kolonistów udających się do Nowego Świata.

Ekspedycje brytyjskie nie ustawały. Już w roku 1602 w rejon Zatoki Narragansett dotarł angielski marynarz, niejaki Bartłomiej Gosnold. Podczas swej wyprawy, Gosnold zapuścił się w rejon dzisiejszego stanu Maine, rejon, który gruntownie poznał, i opisał inny Brytyjczyk, niejaki George Weymouth.

Decyzją króla Jakuba I, w roku 1606, dwie angielskie kompanie, a mianowicie Kompania Londyńska oraz Kompania Plymouth, uzyskały prawo do kolonizowania ziem północnoamerykańskich, rozpościerających się pomiędzy 34 oraz 45 równoleżnikiem. Jako pierwsi swą osadę założyli kupcy z Kompanii Plymouth. Niestety, istniała ona zaledwie przez kilka miesięcy.

Początkowo szczęście nie sprzyjało kupcom z Kompanii Londyńskiej. Niemniej jednak, z nastaniem roku 1606, koloniści utworzyli swoją pierwszą osadę, nazwaną od ujścia rzeki James, Jamestown. Pomimo wielu trudności oraz szeregu niepowodzeń, wspierani przez prężnych przywódców (Johna Smitha oraz sir Thomasa Dale'a) oraz przez mocodawców z Londynu, koloniści z Jamestown zdołali przetrwać w Nowym Świecie.

Z czasem Kompania Londyńska została przeorganizowana i uzyskała nazwę Kompanii Wirginii. Priorytetowym celem działalności Kompanii, było wysyłanie osadników angielskich do kolonii w Jamestown, oraz zaopatrywanie jej (kolonii) w niezbędne środki do życia i funkcjonowania tamtejszych mieszkańców. Kompania oferowała osadnikom wybierającym się na kontynent północnoamerykański niezwykle korzystne warunki. Przyszłym kolonistom gwarantowano prawo do posiadania w Nowym Świecie własnych gospodarstw rolnych, a osobom, które sprowadzały do Ameryki swych bliskich lub przyjaciół, władze w Londynie nadawały prawo do użytkowania dodatkowych 50 akrów ziemi (zasada tzw. pogłównego, wprowadzona przez administrację brytyjską w roku 1618).

W bardzo krótkim czasie okazało się, że w Nowym Świecie istnieją niezwykle korzystne warunki do uprawy tytoniu. Z nastaniem roku 1618, Brytyjczycy z okolic Jamestown byli w stanie eksportować z Ameryki Północnej do Anglii, blisko 50 tysięcy funtów tytoniu rocznie. Osiem lat później (1626 rok) zdolność ta była sześciokrotnie większa.

W roku 1619, władze Kompanii rezydujące w Londynie, powzięły decyzję, iż do Jamestown powinny zostać oddelegowane kobiety. Jak postanowiono, tak też zrobiono. Niemal jednocześnie kolonii brytyjskiej w Ameryce Północnej, nadano statut samorządnej, a tym samym wyróżniono ją na tle innych posiadłości europejskich w Nowym Świecie. Samorządności tej nie odebrano Jamestown nawet wówczas, kiedy Kompania Wirginii upadła, a prawo władania osadą przejęła korona Korona część podwójnego okwiatu okrytonasiennych. Płatki korony są osadzone okółkowo na dnie kwiatowym, otoczone działkami kielicha. U roślin owadopylnych korona jest duża i barwna, a u wiatropylnych mała... Czytaj dalej Słownik biologiczny brytyjska.

Kolejną kolonią angielską powstałą na kontynencie północnoamerykańskim, było Maryland. I o ile Wirginia powstała z inicjatywy Kompani Londyńskiej (późniejszej Wirginii), tak do powstania Maryland przyczynił się zaledwie jeden człowiek, a mianowicie niejaki George Calvert. Kolonia Calverta powstała w roku 1632, na terytorium położonym na północ od rzeki Potomac. Podobnie jak nazwa Wirgina, nawiązywała do stanu wolnego królowej Elżbiety, tak nazwa Maryland, odnosiła się do imienia monarchini Henrietty Marii. Po śmierci założyciela kolonii, jego syn Celcius, skierował w roku 1633, do Ameryki Północnej dwa statki z około 200 (300) Brytyjczykami na pokładzie. Z nastaniem kolejnego roku, 1634, utworzyli oni w Nowym Świecie, osadę określaną mianem Saint Mary. Mieszkańcami przyszłego stanu Maryland, zostali w pierwszej kolejności, prześladowani na Wyspach Brytyjskich katolicy. Uzyskiwali oni w Ameryce prawo do posiadania wielkich własności ziemskich, niemniej jednak, obowiązek ich gospodarowania należał do ludności zależnej przybywającej wraz z właścicielami z Wielkiej Brytanii. Tym samym, w Maryland ukształtował się znany dotychczas w Anglii, system gospodarowania oraz władania ziemią, określany mianem manoru. System gospodarczy kolonii oparto na rolnictwie typu plantacyjnego. Podobnie jak w Wirginii, tak i w Maryland, uprawiano przede wszystkim tytoń.

Od roku 1606 wysiłki kolonizacyjne w sposób niezwykle konsekwentny, wręcz uparty, ponawiała Kompania Plymouth. Członków ekspedycji z roku 1606 pojmali Hiszpanie, zaś kolonia założona z inicjatywy Kompanii w roku 1607, nie zdołała dłużej przetrwać. Z czasem Kompania Plymouth została przekształcona oraz przemianowana na Radę Nowej Anglii, otrzymując jednocześnie patent monarszy na kolonizowanie terytoriów północnoamerykańskich rozpościerających się pomiędzy 40 a 48 równoleżnikiem. Niestety, i tym razem sukces osadniczy na tym obszarze nie należał do członków byłej już Kompanii Plymouth, a do Kompanii Londyńskiej.

I tak, z nastaniem roku 1620, Wielką Brytanię opuścili purytanie udający się do Nowego Świata na okręcie Mayflower. Nie trzeba chyba dodawać, że nad ekspedycją czuwała Kompania Londyńska. Kiedy dwa miesiące później, koloniści dopłynęli do wybrzeży Ameryki Północnej okazało się, że znajdują się oni w dalekiej odległości od ziem przyznanych przez monarchię brytyjską ich Kompanii. Niemniej jednak, w grudniu 1620 załoga Mayflower zdecydowała się zejść na stały ląd, podpisując jednak wcześniej, tzw. Umowę z Mayflower.

Zejście kolonistów na ląd zaowocowało utworzeniem stałej osady brytyjskiej w okolicach obecnego Plymouth. Być może nieco powoli, być może w pewnej izolacji, ale jednak, kolonia rozwijała się. Niezwykle sprzyjającą okolicznością, okazało się nawiązanie dialogu pomiędzy Anglikami z Mayflower, a pomiędzy lokalną ludnością indiańską (ziemie w okolicach Plymouth zamieszkiwali Wampanoagowie). Od Indian Brytyjczycy nauczyli się uprawy kukurydzy, a to z kolei, pociągnęło za sobą dalszy ruch kolonizacyjno-osadniczy na ziemiach Nowej Anglii. W krótkim okresie czasu, pierwotne Plymouth urosło do roli ośrodka decyzyjnego w tej części kontynentu północnoamerykańskiego.

Niezwykle ważną osobistością w dziejach XVII-wiecznego Plymouth był Wiliam Bradford. Pełniąc rolę gubernatora osady, skłonił on Radę Nowej Anglii do nadania kolonii stosownej konstytucji, na mocy której, z nastaniem roku 1636 utworzono (obiecany w Umowie z Mayflower) organ przedstawicielski, czyli General Court.

Inną brytyjską osadą powstałą w niedalekiej odległości od Plymouth, było Salem. Powstanie kolonii związane było w sposób bezpośredni z szerzącymi się w kraju rządami króla Karola I, oraz z kontynuowanymi przez niego prześladowaniami religijnymi brytyjskich purytanów. Nic więc dziwnego, że pierwszymi osadnikami w Salem byli właśnie angielscy purytanie (w liczbie 900). Dowodził nimi niejaki John Winthrop, który w krótkim czasie uzyskał statut gubernatora rozrastającej się tak w kierunku północnym, jak i południowym, kolonii.

Funkcjonowanie kolonii w Salem, przyczyniło się do powstania osady w Bostonie. W niedługim czasie Boston przebił Salem, tak pod względem wielkości, jak i popularności, i został podniesiony do roli stolicy późniejszego stanu Massachusetts. W latach 40-tych, w niedalekiej odległości od Bostonu, powstały dwie wyższe uczelnie, pierwsza w New Tone (późniejsza Cambridge, 1636 rok), druga zaś w Harvardzie (1638 rok). Pod urokiem stanu Massachusetts pozostawała Rada Nowej Anglii, która podjęła decyzję o przeniesieniu tam swej siedziby, oraz o przemianowaniu się na Kompanię Zatoki Massachusetts.

W roku 1636, miał jednak miejsce w Massachusetts przykry incydent. Tak bowiem oto, z kolonii wygnany został niejaki Roger Williams. Powodem decyzji podjętej bezpośrednio przez Winthropa, były przekonania religijne Williamsa, a dokładniej brak zgodności dogmatycznej pomiędzy nim a gubernatorem. A ponieważ w osadzie panowała wówczas tzw. oligarchiczna władza purytańska, Williams nie miał najmniejszych szans na obronę, nie mówiąc już o zwycięstwie.

Wypędzony przez Winthropa oraz jego zwolenników, Williams założył nową brytyjską kolonię w miejscowości Providence. Wkrótce do Providence zaczęli napływać poplecznicy wypędzonego z Massachusetts Williamsa, rozszerzając obszar osady na wybrzeża Zatoki Narragansett, oraz na ziemie położone na wyspie Rhode Island. Do późniejszego stanu Rhode Island, przybywali przeciwnicy oraz wrogowie Winthropa, jak również imigranci brytyjscy poszukujący w Nowym Świecie tolerancji religijnej, wolności wyznania oraz równości obywatelskiej oraz prawnej. W roku 1644, Rhode Island uzyskał tzw. kartę przywileju, na podstawie której to karty, wprowadzono w kolonii konstytucję. Ustawa zasadnicza z Rhode Island czyniła wszystkich mężczyzn, którzy osiągnęli wiek dorosły, równymi, zakazywała niewolnictwa, jak również pracy najemnej.

W czwartym dziesięcioleciu XVII stulecia na kontynencie północnoamerykańskim, poza Massachusetts oraz Plymouth, powstały następujące brytyjskie kolonie: Connecticut, New Haven, New Hampshire oraz Maine. Na szczególną uwagę zasługuje zwłaszcza osada w New Hampshire. Otóż, początków późniejszego stanu, należy się doszukiwać w założonej w roku 1630 przez anglikanina oraz rojalistę Johna Masona, osadzie Portsmouth. Z czasem powstało tu także miasto Dover, a w roku 1638 kolonia purytańska Hampton.

Z kolei, ziemie późniejszego Maine należały w początkach XVII stulecia do niejakiego sir Ferdinanda Gorgesa. W roku 1624, z jego inicjatywy doszło do założenia osady, nazywanej Georgeana, przemianowanej w roku 1652, na York. Wkrótce w okolicach Georgeany, powstały kolejne osiedla oraz brytyjskie kolonie, zaś sam Georges podjął walkę z władzami Massachusetts, mającą na celu zapewnienie Maine samodzielności politycznej. Pomimo stosownego przywileju, otrzymanego przez Maine w roku 1639, konfrontacja Georgesa z Massachusetts była skazana na przegraną. Zgodnie z przewidywaniami, jej kres nastał w roku 1651.

Z nastaniem lat 1649-1660 liczba ludności stanu Wirginia, uległa podwojeniu. W tej sytuacji część miejscowej społeczności zdecydowała się na emigrację w kierunku południowym. Ludność ta, znalazła schronienie na ziemi, zwanej Nową Karoliną. Ośrodkiem centralnym Nowej Karoliny zostało Charles Town (Charleston), a jej cechą charakterystyczną, tolerancja religijna (związana z trudnymi warunkami osiedleńczymi na bagnistych ziemiach). Z czasem, Nowa Karolina uległa podziałowi na część północną oraz południową. Karolinę Północną oddzielał od Karoliny Południowej wielokilometrowy pas lasów.

Nie bez znaczenia, tak wiele miejsca w niniejszej pracy poświęciłam kolonizowaniu przez Brytyjczyków kontynentu północnoamerykańskiego. W czasie bowiem, gdy Anglicy zasiedlali i podbijali kolejne obszary Nowego Świata, pozostałe państwa europejskie pozostawały w dalekim tyle wyścigu o panowanie nad nim. O ile, w rękach hiszpańskich pozostawały jedynie fragmenty Florydy, o ile Francuzi usadowili się w rejonie Quebecu oraz Port Royal, tak jedynym realnym przeciwnikiem Anglików w walce o dominację północnoamerykańską, pozostawali Holendrzy.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że po wygraniu przez Holendrów wojny tzw. wyzwoleńczej z państwem hiszpańskim, przystąpili oni do niezwykle ożywionego podboju kolonialnego. W krótkim czasie, w posiadaniu holenderskim znalazły się więc: Indonezja, Malaje, Cejlon Cejlon wyspa na Oceanie Indyjskim znajdująca się na południowy wschód od Półwyspu Indyjskiego. W całości należy do państwa Sri Lanka.
Czytaj dalej Słownik geograficzny
oraz osada afrykańska na Przylądku Dobrej Nadziei. W roku 1621, z inicjatywy państwa holenderskiego doszło do utworzenia Holenderskiej Kompanii Zachodnioindyjskiej.

Holendrzy tworzyli także swoje osady na ziemiach Nowego Świata. Ich własnością pozostawały kolonie nad rzeką Hudson, w okolicach Delaware, oraz na Manhattanie (zakupionym od ludności indiańskiej za jedyne 60 guldenów). W niedługim czasie, Manhattan stał się centrum decyzyjnym Nowego Amsterdamu. O ile bowiem, obszar przyległy do Manhattanu Holendrzy nazwali Nowym Amsterdamem, tak wszystkie ich posiadłości na kontynencie północnoamerykańskim, określano mianem Nowych Niderlandów.

Wkrótce w granicach Nowych Niderlandów, a dokładniej w pobliżu rzeki Delaware, swoje osady założyli Szwedzi oraz Finowie. Kolonia Szwedzka w Nowym Świecie, nazwana została Nową Szwecją. Nie trudno się domyślić, że taka sytuacja musiała doprowadzić do konfliktu holendersko-szwedzkiego na ziemiach amerykańskich. W niedługim czasie, do sporu włączyli się także Brytyjczycy, wypierający Holendrów z terytorium Connecticut.

Otwarta wojna, prowadzona przez strony brytyjską oraz holenderską, rozpoczęła się w roku 1649. Zakończona na drodze pokoju tzw. kompromisowego, została wznowiona w roku 1664. Spór pomiędzy państwami dobiegł końca w roku 1667, kiedy to postanowiono, że ziemie holenderskie na kontynencie amerykańskim, staną się własnością angielską, w zamian za przejęcie przez Holendrów praw do Gujany. Chęć odzyskania przez Holendrów swych kolonii północnoamerykańskich w roku 1673, zwieńczona została niepowodzeniem. Brytyjczycy ostatecznie utwierdzili swój stan posiadania w Nowym Świecie, a w roku 1674, przemianowali oni Nowy Amsterdam na Nowy Jork.

Z czasem na granicy ze stanem Nowy Jork, narodziła się nowa osada, określana mianem New Jersey. Jej mieszkańcami byli kwakrzy.

Warto pamiętać, że kwakrzy zamieszkiwali także osadę Pensylwania, położoną pomiędzy 40 a 45 równoleżnikiem. Innym miastem zdominowanym przez kwakrów, była Filadelfia, znajdująca się u zbiegu rzeki Delaware oraz Schuykill. Obszar Filadelfii wszedł w roku 1701 w skład amerykańskiego stanu Delaware.

U schyłku XVII stulecia jedynie takie państwa europejskie jak Francja Francja Republika Francuska. Członek Unii Europejskiej. Państwo położone w zachodniej Europie nad Oceanem Atlantyckim i Morzem Śródziemnym. Powierzchnia 551 500 km2. Liczba ludności 59 191 tys. (2001 r.).... Czytaj dalej Słownik geograficzny oraz Wielka Brytania, mogły ze sobą rywalizować o panowanie nad kontynentem północnoamerykańskim. Na przegranych pozycjach znalazły się natomiast, wydawałoby się silna Holandia, i zdecydowanie od niej słabsza, Hiszpania.

REASUMUJĄC

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że szerzenie osadnictwa europejskiego na ziemiach obydwu kontynentów amerykańskich, było doniosłym wydarzeniem wpisującym się w dzieje historii powszechnej. Europejczycy kolonizując Nowy Świat, szerzyli w nim nieznane tu dotąd: zwyczaje, religię, system społeczny, prawny, polityczny, czy administracyjny. Zmiany te, choć prowadzone w duchu cywilizacyjnym, pozbawiły amerykańskie społeczności lokalne, ich dotychczasowej tożsamości oraz kulturowej identyfikacji. Tym samym, ziemie amerykańskie zatraciły swoją świeżość, inność, stając się jak gdyby zapleczem Starego Kontynentu. Z perspektywy lat oraz minionych epok wydaje się, że nie była to zmiana na lepsze. Poszczególne państwa, tak w Ameryce Północnej, jak i Południowej, potrzebowały długiego okresu czasu, by znów i na nowo, odzyskać dawny blask, przeorganizować swe struktury, i co najważniejsze, dowiedzieć się czym jest narodowa oraz obywatelska tożsamość, czym jest przywiązanie do tego co ojczyste, co jest bliskie sercu każdego patrioty.

Europejczycy dokonując podboju Ameryk nie zastanawiali się nad startami, jaki wyrządzą podbijanym państwom, oraz zamieszkującym je społecznością. Liczyła się chęć zysku, możliwość łatwego wzbogacenia się, żądza sławy oraz rozgłosu. Nie liczył się natomiast w ogóle drugi człowiek, mieszkaniec Meksyku, Peru, czy Indianin z późniejszych Stanów Zjednoczonych. Dla Europejczyków wszystkie społeczności amerykańskie były sprowadzane do roli dzikusów, gorszych, nic nieznaczących. Prawdopodobnie dlatego, kolonizacja pochłonęła 70% zastanych na amerykańskich ziemiach, istnień. Europejczycy zdziesiątkowali Indian, mordując ich wystrzałami z broni palnej, zarażając chorobami, na które ci nie byli odporni, czy też porażając ich swymi osiągnięciami technicznym, których prymitywni nierzadko Indianie, zwyczajnie nie znali.

Nie ulega wątpliwości, że podporządkowywanie sobie przez Europejczyków obu kontynentów amerykańskich, wielokrotnie obfitowało w przemoc, terror, bezwzględność, czy chęć zysku. Niemniej jednak, prawdopodobnie gdyby nie kolonizacja idąca ze Starego Kontynentu, Indianie oraz miejscowe społeczności nie przeszłyby drogi ewolucyjnej, wiodącej od prymitywizmu, przez feudalizm, aż po dzisiejszy kapitalizm. Gdyby zaś nie przeszły wspomnianej drogi, dzisiaj nie mogłyby się nazywać integralną, spójną oraz równą częścią społeczeństw zamieszkujących państwa obu Ameryk.

Bibliografia:

1. Wójcik. Z., Historia Powszechna XVI-XVII wieku, Wyd. III, PWN, Warszawa 1979.

2. Katz H., Historia Stanów Zjednoczonych Ameryki, Wyd. I, Zakład Nar. im Ossolińskich, Warszawa 1971.

3. Jones M. A., Historia USA, Wyd. I, Marbut, Gdańsk 2002.