| Strony maszynopisu (a4): |
2,8 |
| Strony rękopisu (a5): |
7,0 |
| Ocena nauczyciela |
 |
| Komentarz nauczyciela: |
wzorowe omówienie, świetny styl |
| Średnia ilość gwiazdek: |
3,55 |
| pdst. |
gimn. |
liceum |
studia |
|
wybierz szkołę aby ograniczyć ilość wyników |
|
|
|
|
|
|
|
|
Polecamy profesjonalne i pełne opracowania lektur - jakość gwarantuje Wydawnictwo GREG
Bilbo Baggins. Charakterystyka niezwykłego Hobbita („Hobbit” J.R.R. Tolkiena)
Karty powieści Tolkiena zapełniają przeróżne, baśniowe,
stworzenia. Można tam odnaleźć trolle, orków, ogry, smoki,
krasnoludy, które zamieszkują ludzką wyobraźnię niemal od zawsze.
Jednakże główny punkt zainteresowania Tolkiena ześrodkowuje się na
ludku wymyślonym przez niego, a który nazwał hobbitami. Autor Władcy pierścieni żartem twierdził, że słowo "hobbit" pochodzi z języka Rohirrimów,
w którym wyraz "hobbyltan" oznacza osobnika, który
buduje/wygrzebuje norki. Jednak tak naprawdę rzecz wyglądała nieco
inaczej. Tolkien będąc profesorem literatury średniowiecznej w
Oxfordzie należał do klubu, który gromadził licznych miłośników
starych legend i sag skandynawskich. Nazywał się on Kolbitar (Coalbiters, czyli ten, który gryzie węgiel). To nazwanie wzięło
się od tego, że gromadzono się wokół kominka tak, iż niemal
"gryziono" węgiel. Nazwa hobbit wynikła z połączenia owego słowa
- Kolbitar - z nazwą miejscowości, w której Tolkien mieszkał przez cztery
lata, Hobbingen.
Pośród hobbitów postacią wyróżniającą się był Bilbo
Baggins. Jego rodzice to Bungo Baggins i Belladonna Tuk . Zapewne
to dzięki krwi matki miał nasz hobbit charakter nie do końca
licujący z powagą i statecznością, jaka była właściwa dla jego
pobratymców. Otóż, w jej żyłach, jak szeptano po kątach, nie
brakowało małej domieszki krwi czarodziejów…
Owe nadzwyczajne, jak na hobbita, cechy jego charakteru
nie objawiły się od razu. Bilbo, gdy go poznajemy, wygląda i
zachowuje się jak przeciętny przedstawiciel owego sławnego gatunku.
Nie grzeszył on zatem zbyt wielkim wzrostem. Nie nosił także butów,
gdyż jako hobbit posiadał twardą skórę na stopach, która chroniła
go przed urazami. Dodatkowo porastały je włosy, zapewniające
ochronę przed chłodem. Ubierał się Bilbo kolorowo i wesoło (zieleń
i żółć). Jego brzuch wystający z nad paska świadczył o tym, że nie
gardził on dobrą i obfitą strawą. Jak na takiego mikrusa posiadał
on również potężny i głęboki głos.
To wszystko wkrótce miało zostać zweryfikowane jako
pozór. Gen przekazany przez matkę okazał się bowiem wcale żywotny.
Potrzebny był tylko uaktywniacz. Był nim Gandalf, który
zaproponował hobbitowi wzięcie udziału w eskapadzie do Samotnej
Góry. Bilbo, który początkowo, jak na statecznego przedstawiciela
jego gatunku przystało, wyrażał się o wszelkich podróżach i
wiążących się z nimi przygodach bardzo źle - "Przygody! To znaczy nieprzyjemności, zburzony spokój, brak wygód.
Przez takie rzeczy można się spóźnić na obiad. (...) Nie życzymy tu
sobie żadnych przygód", to jednak w końcu przystał na propozycje czarodzieja. Okazał się
on pełnowartościowym członkiem drużyny, a później nawet jej
niezastąpionym członkiem, bez którego nie wyobrażano sobie
podejmowania jakichkolwiek przedsięwzięć. Jednocześnie ta wyprawa
okazała się dla Bilbo przełomem. Po powrocie do domu nigdy nie był
taki sam, jak wcześniej.
Podczas wyprawy dokazał wielu dzielnych i walecznych
czynów, w czym pomogła mu nie tyle tężyzna fizyczna, ale raczej
wrodzona inteligencja oraz spryt. Nieraz również ratował swych
towarzyszy z opresji, gdy wydawało się, że już nie ma nadziei.
Gwoli ścisłości oni także nieśli mu często pomoc, gdy przez swą
nonszalancję i lekkomyślność pakował się w różne nieprzyjemne
przygody. Bywał także dziwnie nieporadny, jak na przykład w
przygodzie z Bomburem. Gdy krasnolud tonął, Bilbo, zamiast rzucić
się mu na ratunek, lub też wezwać innych, stał na brzegu i płakał.
Na szczęście wszystko skończyło się dobrze.
Gdy myślę o Bilbo zawsze staje mi przed oczami mój
przyjaciel, który jest nieco podobny do niego zarówno z wyglądu,
jak i usposobienia. Ten sam dudniący głos, to samo zamiłowanie do
dobrego jadła i ta sama niechęć do ruszania się zbyt daleko. Cóż,
tylko stopy odziane w buty psują owe wrażenie "takosamości". Czyż
można jednak być idealnym hobbitem będąc człowiekiem? To
skojarzenie pozwala mi dostrzec nieco wyraźniej to, co w postaci
Bilbo jest dla mnie najważniejsze, gdyż mój przyjaciel i przyjaźń
nas łącząca była tematem wielu moich rozmyślań, dzięki czemu teraz
już wiem, co cenię w ludziach najbardziej. Owym coś jest
niespodzianka, jaką każdy z nas chowa w głębi siebie, coś, czego po
danej osobie zupełnie byśmy się nie spodziewali, a co objawia się w
zupełnie nieoczekiwanych momentach i zaskakuje nas miło. Taką
niespodziankę zawierał w sobie poukładany i stateczny Bilbo i w
taką okazał się być również wyposażony mój przyjaciel, który, o
czym była mowa, wydawał się niemniej zrównoważony niż hobbit.
Obydwaj pod swą zażywną zewnętrznością kryli osobowości, które
koniec końców były jej zaprzeczeniami. Bilbo okazał się dzielnym i
walecznym towarzyszem podróży, natomiast mój przyjaciel
człowiekiem, który nie zawahał się podjąć ryzykownych działań byle
tylko nieść pomoc tym, których kochał. Nie wiem czy po każdym
człowieku żyjącym na tym świecie można się spodziewać czegoś
takiego, ale ja, dzięki tym dwóm niesamowitym osobnikom, wierzę, że
tak, i dzięki temu mam siłę by czekać, aż niektórzy przedstawiciele
naszego gatunku "zaskoczą" mnie na plus.
Polecamy prace o podobnej tematyce
Polecamy na dziś