Jak pisać

Rozwiń menu i zobacz wszystkie poradniki

Esej

Esej to ogólne rozważania natury filozoficznej, etycznej, estetycznej, w których autor dzieli się z czytelnikiem swoimi refleksjami. Nie ma określonych reguł kompozycyjnych. Esej może być krytyczny, może przedstawiać poglądy autora, może też oscylować ku formie lżejszej. Również jego tematyka nie jest dokładnie określona – może dotyczyć kultury, sztuki, nauki, polityki, zagadnień społecznych, filozofii itp.

Wydaje się więc, że łatwo napisać esej, ponieważ może nim być „cokolwiek”. Jednak wcale tak nie jest. Mimo wszystko istnieją pewne zasady, będące głównie zbiorem wskazówek, czego w eseju robić nie należy.

ŻELAZNE ZASADY
  1. Twoje wypracowanie ma być wypowiedzią subiektywną – nie powinieneś silić się na obiektywność, lecz przedstawiać własny punkt widzenia.
  2. Esej nie służy do moralizowania – masz jedynie przedstawić swoje zdanie, nie próbuj przekonać odbiorcy, że masz rację.
  3. Twoim zadaniem jako autora nie jest wyczerpanie tematu ani podsumowanie go w jakikolwiek wiążący sposób – masz jedynie zakreślić problem, jaki poruszasz, i skłonić odbiorcę do refleksji nad nim. Temat eseju pozostaje więc niejako otwarty.
  4. Używaj literackiego języka. Dbaj o bogactwo form językowych, różnicuj używane przymiotniki. Esej jest formą, w której liczy się nie tylko to, o czym piszesz, ale także język, jakim się posługujesz.
  5. Zanim zaczniesz pisać, zastanów się, jakie nawiązania kulturowe możesz zastosować. Nawiązuj go książek, filmów, artykułów, wydarzeń społecznych i kulturalnych. Zamieszczaj w tekście cytaty, aforyzmy, jeśli potrafisz, stosuj aluzje kulturowe.
PRZYKŁAD ESEJU

Pamiętam z dzieciństwa taki obraz: noc, płonące ognisko odbijające się w falach jeziora, gromada dziewcząt i chłopców w harcerskich mundurkach (jakże wtedy wydawali mi się dorośli!), odblask ognia rozświetlający im oczy i różowiący policzki. W pewnej chwili podniosłam twarz w górę i... aż się zachłysnęłam z zachwytu widząc tuż nad sobą złoty pył gwiazd. Wydawały się takie bliskie, jakby można je było zerwać ręką podobnie jak jabłka z jabłoni. Między nimi skrawki granatowego aksamitu – to było niebo.

Jakiś czas potem ojciec położył mi rękę na ramieniu i powiedział poważnie: „Zapamiętaj, dziś mamy wielki dzień. Jurij Gagarin poleciał w kosmos.” Zbyt mała byłam, aby wtedy skojarzyć tajemniczy „kosmos” z moim ślicznym, złoto-granatowym niebem. Zbyt mała również na to, by zdawać sobie sprawę z całej symboliki słowa „gwiazda”.

A przecież już starożytni Rzymianie mawiali: „per aspera ad astra”, co w dosłownym tłumaczeniu brzmi: „przez ciernie do gwiazd”. Rozpiętość tej metafory wydawała mi się zawsze porażająca: ciernie to coś przyziemnego, gwiazdy – to nieosiągalne piękno. Ileż różnych rzeczy mieści się między nimi! Przyszło mi jednak na myśl, że – zwłaszcza mieszkańcy dużych miast – odgrodziliśmy się od cierni asfaltem i betonem, pielęgnowanymi klombami kwiatów i nawet przypadkiem nie zdarza nam się nadepnąć na kolec czy podrzeć o niego ubranie. Po prostu – nie mamy okazji. Chyba tak samo odgrodziliśmy się od cierpienia w życiu – murem obojętności, pigułkami na poprawę nastroju, na uspokojenie, na podniesienie poziomu energii... Czy nie to jest podstawową przyczyną, dla której straciliśmy z oczu gwiazdy? Wieszcz narodowy pisał: „Kto nie doznał goryczy ni razu, ten nie dozna słodyczy w niebie”. A skoro zrezygnowaliśmy z wszelkich trudów i przykrości, to jakże rozpoznamy stan szczęścia?

Z drugiej strony jako ludzkość sięgnęliśmy do gwiazd w sensie dosłownym. Loty w kosmos stały się czymś zwyczajnym. I okazało się, że gwiazdy są zimne i dalekie, przestrzeń międzygwiezdna to ciemność i pustka; jednym słowem: groza. Czy więc warto wybierać się tam również w tym sensie metaforycznym? Może piękne i szlachetne cele to tylko ułuda naszej wyobraźni? Może ich nie ma – jest tylko pustka i groza nicości?

Jedno wiem na pewno: to nasze, ludzkie spojrzenie nadaje romantyczne znaczenie i odległym gwiazdom, i szlachetnym celom.